Nailed to Obscurity -„King Delusion” (2017)

Pochodząca z Dolnej Saksonii grupa Nailed to Obscurity wydała z początkiem lutego swój trzeci longplay, zatytułowany King Delusion. Utrzymany w klimatach melodyjnego death/doom metalu album powinien żywo zainteresować przede wszystkim fanów melancholijnych skandynawskich brzmień spod znaku Novembers Doom, In Mourning, Swallow the Sun, starego Opeth czy October Tide.

Krążek rozpoczyna posępny riff, podbity marszowymi bębnami, które przypominają nieco behemothowy „Blow Your Trumpets Gabriel”. Następujący po chwili refren zabiera nas w sentymentalną podróż do lat 90. gdy świat zasłuchany był w grobowych dźwiękach Anathemy (z epoki Silent Enigma) i Katatonii (w okolicach Brave Murder Day).

Podobny klimat dominuje zresztą na całej płycie, nie oznacza to jednak, że Nailed to Obscurity, starając się nawiązać do najlepszych tradycji europejskiej sceny death/doom, zatraca się w jednowymiarowym graniu. Na King Delusion dzieje się sporo, kawałki liczące sobie średnio 6-8 minut oferują dość szeroką gamę ciekawych rozwiązań, począwszy od świetnych melodii kontrastujących z ciężkimi riffami (Protean), przez groovujący death metal spod znaku Gojira (Uncage My Sanity), po momenty wyciszenia, stonowane partie solowe i zahaczające o depresyjne klimaty, czyste śpiewy (Deadening).

Zespół potrafi swobodnie przechodzić między róznorodnymi środkami wyrazu, zachowując przy tym wewnętrzną spójność kompozycyjną, co wcale nie jest rzeczą łatwą.

Smaku dodają elektroniczne sample, które tworzą bardzo intrygującą atmosferę. Wtrącona na zasadzie przerywnika Apnoea to złoto, piękne, w połowie wyśpiewane, w połowie wyszeptane Deadening jawi się jako jeden z lepszych utworów na płycie, Memento cechuje z kolei kapitalny riff, potężne, przeplatane klawiszami doomowe zwolnienie i absolutnie doskonała solówka. Zadziwiająco nośny i przebojowy Devoid wprowadza powiew lekkości, podbudowany elektroniką Desolate Riun (przypominający dokonania Dark Tranquillity) kończy się natomiast klasową, klimatyczną partią gitarową.

Wartość tytułu podnosi doskonała produkcja. Zasłużone pochwały wędrują w tym wypadku do Victora Bulloka (znanego z wystepów w Triptykon).  Sound uzyskany na King Delusion jest odpowiednio potężny, głęboki i soczysty. Sekcja jest treściwa, gitary dobrze wyeksponowane, wokale (zarówno te czyste jak i growlowane) brzmią znakomicie. 

Album jest bardzo równy, wśród 8 zgromadzonych na płycie numerów nie ma męczących zapychaczy, czy nieudanych strzałów. Nowy LP Nailed to Obscurity trzyma poziom od pierwszej do ostatniej minuty, będąc wyjątkowo udanym melodic death/doom metalowym wydawnictwem, które – co mogę zadeklarować już dziś – z pewnością zostanie przeze mnie uwzględnione w tegorocznym podsumowaniu płytowym.

Ocena: 8,5/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .