Site icon KVLT

NERVOCHAOS – „Nyctophilia” (2017)

Brazylijska grupa Nervochaos to dość ciekawy przypadek. Kapela istnieje od 1996 roku, a jedynym jej oryginalnym członkiem pozostaje perkusista. Przez szeregi zespołu zdążyło przewinąć się już czterech wokalistów i siedmiu basistów, natomiast za riffy gitarowe odpowiedzialnych było ośmiu różnych wioślarzy. Niezły przemiał, jak na dwie dekady. Obecny skład grupy wykrystalizował się w latach 2015-2016, co zaowocowało pełnowymiarowym albumem pod tytułem Nyctophilia.

Kapela z São Paulo dostarcza ciężkozbrojny death metal, który można zakwalifikować do muzyki w stylu „nie bierzemy jeńców”. Jest moc, energia, szybkość i srogość. Szczęśliwa trzynastka, bo tyle numerów znalazło się na Nyctophilia, to brutalność uskuteczniana poprzez prostotę. Brazylijczycy nie kombinują zbyt wiele w obrębie swojej muzyki. Nie można też powiedzieć o wypracowanym przez lata stylu, gdy muzycy kapeli zmieniają się szybciej niż niejeden zmienia skarpetki. Album ten stanowi zatem szkołę klasycznego death metalu, w którym liczy się pokaz siły, a nie zabawa w szukanie melodii. Niespełna trzy kwadranse z muzyką Nervochaos przypominają bieg sprinterski na krótkim dystansie, gdzie kluczowym elementem jest przyspieszenie, a nie strategia rozkładania sił na poszczególne etapy. Właśnie tak grają Brazylijczycy. Jadą ostro przez osiem numerów, dopiero przy dziewiątym nieco zwalniają, a ich Stained with Blood przypomina nieco dokonania Morbid Angel. Znaleźć tu można inspiracje także takimi hordami, jak Suffocation czy Immolation, wymieszane z nieco bardziej undergroundowym i płaskim, a nawet brudnym brzmieniem. Niestety na inspiracjach się kończy, ponieważ Nervochaos nie osiągnął na swojej nowej płycie niczego, co mogłoby powalić słuchacza na kolana. Ot, kolejna śmierć metalowa rozwałka bez ładu i składu.

Nyctophilia nie jest krążkiem pozostającym na długo w pamięci. Odsłuch materiału z tej płyty jest raczej średnio przyjemnym doświadczeniem, co przekłada się na moją niechęć w stronę podobnych death metalowych kapel. Granie w stylu „im szybciej, tym lepiej” nie trafia do mnie, tym bardziej, gdy muzycy pod pozorem siania zniszczenia starają się ukryć niedostatki swojego warsztatu. Nie przekonuje mnie to.

Latest posts by vlad (see all)
Exit mobile version