Tęsknicie za brudnym, prostym, garażowym graniem, które przywołuje ducha początku lat 80.? Tak zaczęli swego czasu pogrywać Darkthrone, słusznie stwierdzając, że skoro wszystko już w metalu zostało powiedziane, to bez skrępowania warto powrócić wehikułem czasu do przeszłości, mieszając różne style i ubierając je w hałaśliwą, zgrzebną formę. Włoskie Nigthshock poszło tą ścieżką właśnie i radzi sobie wcale nieźle.
Zaczyna się od klimatycznego wstępu w postaci Into the Night (Off to War) – gdzie obok odgłosów burzy odzywają się przesterowane, zgrzytliwe dźwięki perkusji i dudniąca perkusja. A kiedy słyszymy pierwsze takty tytułowego kawałka, wiemy już, że jesteśmy w domu. Szybko, z punkowym rytmem, brudnymi gitarami i chropowatym wokalem. Czuć tutaj echa Motorhead i starego Venom. Podobne klimaty rodem z co bardziej nieokrzesanych kapel nurtu N.W.O.B.H.M. znajdziemy też w Faith and Dishonor albo Nothing Will Remain, który brzmi jak nieco zwulgaryzowane Ace of Spades.
Ale to nie jedyne tropy. Kapela sporo też czerpie z thrashu. W Roots of the End, po klasycznym, złowieszczym gitarowym wstępie pojawia się ożywcze, punkowe młócenie i w końcu riff, który mógłby znaleźć się na Beneath the Remains Sepultury. Thrashowa moc i przyspieszenie pojawia się też w najbardziej rozbudowanym i najdłuższym na płycie kawałku Funeral Chain. Czasem metalowa machina Nigthshock nieco zwalnia (cudownie bulgocze nam bas w Cemeterial City), jednocześnie nie tracąc garażowego charakteru (Black Demise).
Porównania – od których sam zespół zresztą się nie odżegnuje – do Venom czy Motorhead są tutaj oczywiste. Ale jako, że riffom nie brak siły i szybkości, a Lorenzo Bellia w swym gardłowym śpiewie często zbliża się do growlingu, dźwiękową satysfakcję mogą tu znaleźć też fani starego, brudnego thrashu i co bardziej rock’n’rollowych dokonań szwedzkiego death metalu. Nightshock studyjnym sztuczkom, trąbom, klawiszom, chórom i graniu metalu bez metalu mówi stanowcze nie. Niektórym taka postawa zaimponuje. Miłośnicy poszukiwań, progresywnych i technicznych wygibasów raczej pokręcą nosem. Ale jak na debiut jest naprawdę dobrze i przy włoskim winie i kawałku dobrej lasagne warto posłuchać brudnego, rock’n’rollowego metalu z Italii.
Oficjalna strona Nightshock na Facebooku
Ocena: 7/10
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: death'n'roll, Heavy Metal, Iron Shield Records, premiera, recenzja, thrash metal, włoski metal.






