NOTHING HAS CHANGED – „Nothing Has Changed” (2020)

Jeżeli kapela Nothing Has Changed nic Wam nie mówi, to nie powinniście czuć się zdziwieni. Jest to twór świeży i debiutujący pod tą nazwą. Natomiast muzyk kryjący się pod nią należy już do lekko rozpoznawalnych w naszym kraju, który wypracował sobie dobrą renomę. Mowa o Michale „Neithanie” Kiełbasie, wcześniej tworzącym pod nazwą Whalesong. Debiut N.H.C wydał Eryk Golczyk z Old Temple, który jak do tej pory dał się poznać z bluźnierczych i old schoolowych premier.
N.H.C jak się okazuje to odpady z sesji Whalesong. Dlaczego nie mogły zostać wydane pod tamtym szyldem – nie wiem, aczkolwiek nagrania zawarte na krążku w równym stopniu co i starszy projekt kultywują ścieżkę industrialnych odlotów. Płyta w swej charakterystyce kieruje w bardzo zimne rejony, epatuje mechaniką i odczłowieczeniem. Jest to rodzaj muzyki, którego na co dzień nie słucham, bardziej wspieram. Ponieważ zawsze zależy mi na oryginalności i ambitnym podejściu do sztuki, niekoniecznie gustuję w tej odmianie industrialu. Jednakże nowe/stare dzieło Neithana trafiło mnie bez pudła już z pierwszymi odgłosami pierwszej kompozycji. Dziwny, jakby amatorsko ułożony beat, dał obietnicę interesująco skonstruowanej płyty, a kolejne kompozycje tej obietnicy dotrzymały. W swym ascetycznym, monotonnym, transowym świecie autorowi udało się stworzyć potężny klimat i nieodparte fatalistyczne poczucie. Na N.H.C próżno szukać nadziei, światła czy ciepła letniego dnia. Odnajdziemy natomiast przytłaczającą samotność, oczekiwanie na dzień sądu ostatecznego i śmierć słońca. Materiał zdecydowanie skierowany jest do fanów takich artystów jak Godflesh, Jesu i może nawet do wolnych kompozycji Ministry, gdyby je odrzeć z wokalu i przebojowości (np. Organic Waste). Nie da się także ukryć, iż płyta jest jednostajna, z tym trzeba się na starcie pogodzić i polubić (lub nie) taką, jaka jest, gdyż jej ostateczny obraz jest bez wątpienia zamierzony. W tej transowej, monolitycznej bryle jest metoda i cel, a grono odbiorców z góry zawężone.
Mówiąc trywialnie – ja to kupuję. Nie będę nigdy maniakiem tego nurtu industrialu, aczkolwiek raz na jakiś czas nie mam problemów, by coś z tej sceny przyswoić, czerpiąc z tego znaczną przyjemność. Ciekawi mnie bardzo, jakie będą dalsze losy Nothing Has Changed i bez wątpienia będę starał się śledzić dalsze poczynania Neithana, bo lubię artystów, którzy mają coś do powiedzenia, nawet jeśli będą się całe życie mierzyć działaniem pod prąd całej scenie muzycznej.
- MIRACLE – „The Living Likeness Of My Electric Daemon” (2026) - 22 sierpnia 2026
- POWERRAGE – „Beast” (2026) - 9 sierpnia 2026
- ANIMATIONS – „Definition of Mad” (2026) - 19 lipca 2026