Site icon KVLT

Nox Formulae – „The Hidden Paths to Black Ecstasy” (2016)

Black metalowa horda greckich wojowników z Nox Formulae właśnie przypieczętowała swoje pierwsze kroki w świecie muzyki debiutanckim albumem pod tytułem The Hidden Paths to Black Ecstasy. Wsłuchujemy się przedpremierowo w ten ponad czterdziestominutowy materiał, aby sprawdzić, czy faktycznie można z nim osiągnąć czarną ekstazę jakimiś pokątnymi ścieżkami.

Longplay rozpoczyna się od półtoraminutowego ambientowego intra, które zwiastuje rozpierduchę, jaka ma się dokonać w kolejnych numerach. NOXON ma w sobie coś mistycznego, co wprowadza słuchacza w opiumowy trans. Zaraz otrzymujemy jednak przejście w postacie ciężkich gitarowych riffów, zawodzącej w tle pierwszej gitary, równego wyrzynania w sekcji rytmicznej i wokalu prosto z piekielnych otchłani. The Shadow Smoke wkręca nas w niesamowity klimat, który potęgują kolejne utwory na albumie. Trzecie na liście, dziewięciominutowe opus magnum tego krążka, Nahemoth Death Plane zwalnia nieco tempo, przywodząc na myśl nasz rodzimy skład, Furię, by po niespełna trzech minutach znów wytoczyć plugawy ciężki arsenał. Gitara siecze tu ostro, a skład Nox Formulae nie bierze jeńców. Numer trzy jest zdecydowanie moim numerem jeden, momentami przypominającym styl Darkthrone, a czasem też Bathory, okraszony szczyptą szaleństwa Burzum. Wszystko to czyni Nahemoth Death Plane utworem kompletnym, którego dobrze i szybko się słucha, pomimo jego długości.

Kolejny numer, Voudon Lwa Legba kosi równie srogo, co poprzednicy, z tym, że chwilami jest jakoś dziwnie skoczny, co trochę zaburza koncepcję całego krążka. The Dark Brother, czyli albumowa piątka, zasługuje na piątkę z plusem. Jest to bowiem black metal w najczystszej postaci, ze zmianami tempa, wokalem zarówno czystym jak łza i growlem, który wgniata w fotel. Świetnie koresponduje z tym spowolniona instrumentalna wkładka w połowie utworu. Również w Yezidic Nox Formula wszystko wydaje się być poprawne i dopracowane. Aż tu nagle zaczyna się O.D. Dominion, niezwykle klimatyczny, bujający i wprawiający w melancholię kawałek, który rozpoczyna się od okultystycznego instrumentalnego intra, a kończy na srogiej blackowej rzezi. Zdecydowanie numer godny uwagi, tym bardziej, że kolejny, Hidden Clan NXN, nie wnosi nic odkrywczego. Ot, taki po prostu metalowy kawałek. Nie bardzo rozumiem, dlaczego właśnie on promuje płytę w sieci. Całość zamyka outro w postaci XONOX, tworzące swego rodzaju klamrę kompozycyjną z otwierającym NOXON. Szkoda tylko, że się urywa, a nie wybrzmiewa, przez co debiut Greków nieco traci w moim odczuciu na ocenie końcowej.

The Hidden Paths to Black Ecstasy to dość przeciętny album. Gdyby rozpatrywać go tylko w kategoriach debiutu, to śmiem twierdzić, że przed hordą Nox Formulae jeszcze długa droga do osiągnięcia perfekcji. Pomijając instrumentalne wejście i wyjście, na siedem numerów tylko dwa faktycznie sprawiły mi przyjemność z odsłuchu. To trochę za mało, by pisać peany na cześć greckiego legionu, choć z zaciekawieniem będę się przyglądał ich poczynaniom w najbliższych latach.

Ocena: 6,5/10

Latest posts by vlad (see all)
Exit mobile version