Mikołaj w 2024 roku przyniósł nam nowe dzieło black metalowców z Old Forest. Ósma płyta hordy wydana została przez wytwórnię Soulseller Records właśnie 06.12.2024 i została zatytułowana Graveside. Pomimo naprawdę długiego stażu (początki zespołu datuje się na 1998 rok), brytyjska załoga nie miała okazji jakoś spektakularnie zaistnieć w mej świadomości. Owszem, zdawałem sobie sprawę z jej istnienia, ale nigdy nie trafiłem na album, który zapisał się na dłużej w mojej pamięci. Po prostu nie zagryzło z moim gustem. Do Graveside podszedłem ostrożnie, starając się w żaden sposób na nic nie nastawiać, by zacząć od przysłowiowego zera, i to się opłaciło.
Old Forest na swoim nowym dziele postanowił cofnąć sztukę do prymitywnych początków symfonizującego black metalu. Pamiętacie jeszcze te czasy? Surowe brzmienia, agresja, brud, szatan i nieśmiało pojawiające się klawisze, orkiestracje i czyste wokale. Nikt jeszcze nie mówił na tym etapie o komercji, o łamaniu zasad sceny BM. Zamiast tego wszyscy byli oczarowani głębią i mrocznym klimatem, jakie te rozwiązania dawały czarnej sztuce. Takim właśnie wartościom muzycy Old Forest postanowili oddać hołd i przyznaję, że trafili w punkt. Kompozycje nawiązują bezpośrednio do wczesnych dokonań Emperor, Gehenna czy Lord Belial, ale mają też własny styl. Brzmienie doskonale odzwierciedla ich walory muzyczne. Może kieruję się nostalgią, ale złapałem się na nie momentalnie, odczuwając jednocześnie chęć włączenia później In the Nightside Eclipse Emperora czy Enter the Moonlight Gate zespołu Lord Belial. Słyszę tu tę samą ciemną magię, jaką słychać na kvltowych nagraniach lat 90., i mam wrażenie, że nawet twórcy ówczesnej sceny mieliby problem ze znalezieniem się blisko tego klimatu. Klimat Graveside jest gęsty, smolisty, ale nie pozbawiony atmosfery podbijanej świetnymi, gitarowymi harmoniami, epickimi zaśpiewami i nienatarczywymi partiami klawiszy.
Mam wrażenie, że scena potrzebuje dzisiaj takich albumów. Stworzonych z miłością do klasyki i nienachalnie z niej korzystających, ale przypominających pierwotne założenia sztuki. Silny rozwój metalu jako gatunku, pojawianie się kolejnych jego odnóg gubi gdzieś jego korzenną wartość. Mocą metalu była zawsze niezależność, opozycja dla świata muzycznej komercji i popowego śmietnika. Granice te już dawno zostały przesunięte, a metal często przestaje być metalem. Flirt z jego założeniami może być dobrą alternatywą dla niepowstrzymanego rozwoju i dlatego Graveside w moim uznaniu niesie dużą wartość. Nie jest odkrywczy, ale nie jest też wtórny, a jego mocą jest inspiracja przeszłością.
Ocena:8.5/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026

