Parricide – „Sometimes It’s Better To Be Blind And Deaf” (2015)

Dwadzieścia pięć lat undergroundowego doświadczenia w grindowaniu to rekomendacja nie w kij pierdział. A właśnie tyle strzeliło w ubiegłym roku dzikusom z ParricideSometimes It’s Better To Be Blind And Deaf jest płytą przygotowaną specjalnie z tej okazji. Zawiera ona trzynaście utworów (w tym jeden standarowy bonus/bonusowy standard) i trwa ciutkę ponad dwadzieścia pięć minut. Za wydanie odpowiada Mad Lion Records.

Nie mam do powiedzenia na temat tej płyty wiele. Jest dobra, to na pewno. Składa się z niezłych i przyjemnych motywów, potrafi przygrzać blastami i szybszym tempem, często zwalnia do temp średnich. Jestem też przekonany, że świetnie sprawdziłaby się na żywo. Myślę, że powstała właśnie w celach koncertowych. Dużo tu motywów bardzo „podscenicznych”, bujających głową i wciągających do dalszych tanów. Znajdziecie je chociażby na Old i Smuggler Jack. Jest też kilka ciekawych sampli, które również powinny ładnie na żywo wypaść. Tu patrzę na PRL-owski intros do Just Poland czy jakieś nagranie z Biedry do Supermarket and Me (ciekawym, ile kosztuje taka mikroreklama). Są kawałki bardziej klawe (I Hate Tattoos, My Property), są mniej, chociaż żaden utwór nie schodzi pod poziom bycia miłym dla uszu. Perkusista łomocze bardzo solidnie, gitary pracują bez dokładnie tak, jak powinny a wokalista i jego różnorodne krzyki&kwiki wypadają najlepiej z całego zespołu. Te aspekty płyty są bez zarzutu.

Niestety do słuchania w zaciszu czterech (czy ile tam masz) ścian Sometimes It’s Better To Be Blind And Deaf aż tak dobrze się nie nadaje. Owszem, dalej jest przyjemnie i miło, ale jednak za słabo to przykuwa uwagę. Nie umiem się na tej płycie skupić, za szybko mi przelatuje przez głowę zostawiając co najwyżej sample. Brakuje w niej czegoś, co złapałoby mnie za mordę i rzuciło o głośnik. Parricide wypuściło po prostu paczkę piosenek, dobrych do posłuchania „przy okazji”, ale na pewno nienadających się na główne danie. Piosenek świetnie nagranych (podoba mi się brzmienie płyty, jest jednocześnie brudne i czytelne. Szczególnie łomot basu), ale nie do końca przekonujących.

Słowem, które najtrafniej określa Sometimes It’s Better To Be Blind And Deaf, jest „fajny”. To fajny krążek, którego nie wstyd położyć na półce (co jest zasługą świetnego layoutu i głównej grafiki. Jeśli kiedyś znajdę t-shirt z tym motywem, biorę bez namysłu). Niektórym pewnie uda się również słuchać go częściej, ale ja wolę usłyszeć to na żywo.

Ocena: 7/10

Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
(Visited 2 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .