Belgia, post-metal i Pelagic Records – czy coś może pójść nie tak? W przypadku zespołu Pothamus raczej nie. Wypuszczony w ubiegłoroczne walentynki album Abur tria z Mechelen przeszedł bez większego echa, a przynajmniej do mnie nie dotarły jakiekolwiek szepty na jego temat. Na płytę tę trafiłem przypadkiem, przeglądając jakiś czas temu świeże pozycje w katalogu berlińskiej wytwórni i od tego czasu nie umiem przestać się nią zachwycać.
Abur nie jest płytą dla każdego – jej główne cechy to klimat, transowość i powtarzalność. Odsłuch przypomina bardziej udział w orientalnym rytuale na granicy świadomości, przez który słuchacza prowadzą głównie plemienna perkusja, eteryczny śpiew i niezwykle klimatyczne surpeti. To nie kopalnia riffów ani pociąg TGV – gdy gitary już uderzają, robią to na sludge’owo/doomową modłę, z reguły nie żonglując motywami w obrębie kompozycji. Na nudę nie można jednak narzekać – tu i ówdzie usłyszymy mocarny growl, czasami panowie skręcą stricte w doom/sludge (świetny Ravus), gdzie indziej wszystkie wymienione przeze mnie do tej pory elementy zostaną zmieszane w jedno (jeszcze lepsze Zikharta, Savartuum Avur czy utwór tytułowy), zdarzy się też Belgom całkowicie (lub niemal całkowicie) porzucić gitary i postawić na połączenie czystego śpiewu z surpeti – wtedy powstają takie perełki jak De-varium czy Ykavus. Oczywiście nie udałoby się zrobić na mnie tak piorunującego wrażenia, gdyby nie fantastyczne brzmienie, będące sprawką maczającego palce w coraz większej liczbie belgijskich dobroci Chiaranowi Verheydenowi (znanemu chociażby z walca zwanego Hippotraktor).
Główne pytanie brzmi więc – czego oczekujecie, z jakim nastawieniem zasiądziecie do Abur? Jeśli liczycie na mnogość gniotących żebra riffów czy pomysłów składających się na jeden utwór, raczej będziecie zawiedzeni. Poszukiwaczy klimatu chcących dać się zahipnotyzować, chętnych na odrobinę rytualnego grania gorąco zachęcam do sprawdzenia tego, co przygotowali panowie z Pothamus – najlepiej w całości, nie na wyrywki. Przygotujcie się na niesamowite doznania. No i jeśli wam siądzie, to polecam zakup wersji CD, której oprawa graficzna świetnie współgra z tym, co słyszy się z głośników.
Ocena: 9/10
Pothamus na Facebooku
- IMPACT FESTIVAL 2026 już za równy miesiąc - 3 maja 2026
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026

