Rewelacyjny belgijski Psychonaut to jeden z tych zespołów, których wszelkie wydawnicze ogłoszenia drastycznie przyspieszają bicie mojego serca. Zespół na swoim koncie nie ma jeszcze ani jednego choćby średniego dokonania – poniżej pewnego wysokiego poziomu jak dotychczas nie zeszli. Widząc więc pierwsze zapowiedzi ich trzeciego pełniaka z miejsca przyjąłem, że w moim prywatnym rankingu zapewne zostanie on płytą roku. Jeśli udało Wam się dobrnąć tak daleko w lekturze kvltowego podsumowania 2025, możecie pamiętać, że tak się jednak nie stało.
W tym zestawieniu panowie musieli uznać czyjąś wyższość, nie oznacza to jednak, że w jakikolwiek sposób powinęła im się noga, oj nie. World Maker to kolejny bardzo udany album Psychonaut – niektóre ze składających się na niego kompozycji mogą z powodzeniem dołączyć do grona najlepszych, jakie wyszły z rąk Belgów. Już sam początek w postaci delikatnego World Maker trafił w moje czułe punkty i wraz z singlowym Endless Currents nakreślił pierwszą istotną rzecz jeśli o tę płytę chodzi: jest ona o wiele spokojniejsza, choć pazura również jej nie brakuje. Łączy się to z okolicznościami jej powstawania – w trakcie nagrań Stefan de Graef dowiedział się, że zostanie ojcem, a wkrótce później u ojców jego i Thomasa Michielsa zdiagnozowano zaawansowane nowotwory.
Na krążku to słychać. Radość i nadzieja miesza się ze złością i bezsilnością, a teksty rezygnują z z filozoficznych rozpraw na rzecz spraw o wiele bardziej przyziemnych i zakorzenionych w teraźniejszości. Efekty z reguły są zniewalające – Stargazer znakomicie łączy spokój i chwytliwość z agresywnymi wybuchami, prezentując zespół na wyżynach swoich możliwości, na tej samej półce stoją nieco bardziej klasycznie „psychonautowe” You Are the Sky…, And You Came With Searing Light oraz All in Time, których cięższe momenty potrafią naprawdę zwalić z nóg. Psychonaut rewelacyjnie wypada też wtedy, gdy trio skupia się na delikatniejszym obliczu swojej sztuki – wspomniałem już otwierające płytę World Maker i Endless Currents, ale równie fantastyczny jest oczyszczający … Everything Else is Just the Weather. Nieco mniej siadł mi instrumentalny i mało ciekawy Origins (wersja CD kończy się jego remixem, na który spuszczam zasłonę milczenia), niewiele powiedzieć mogę też o kojącym All Was Quiet, który pełni rolę wprowadzenia do zamykającego właściwą część albumu Endless Erosion, który choć ma swoje momenty (zwłaszcza wokalne), to jednak Psychonaut mają już na koncie o wiele bardziej epickie zamknięcia swoich płyt.
Belgowie w post-metalowym świecie są już gwarantem jakości, a World Maker to kolejny krążek na poziomie, jakiego można od nich oczekiwać. Jest to płyta nieco inna od swoich dwóch poprzedniczek, zrodzona z mocno kontrastujących ze sobą emocji, co zespołowi udało się przekuć w zaletę. Choć nie jest to album idealny, każdy fan post-metalu powinien mieć go na swojej liście jako pozycję obowiązkową. Ode mnie leci naprawdę gorąca i szczera polecajka, zresztą nie pierwsza dla tego zespołu.
Ocena: 9.5/10
Psychonaut na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2025, Pelagic Records, post-metal, Psychonaut, recenzja, review, World Maker.






