Rites Of Regress – „Dust” (2024)

Nie jest miło, nie jest wesoło, nie będzie też szybko. Rites of Regress zaprasza do świata ciężkich i brudnych riffów. Jest doomowo, sludge’owo z pewną dawką black metalowej atmosfery. Dust to zaledwie cztery utwory, ale na tyle długie, by mówić o debiutanckim albumie. Gdyby choć trochę przyspieszyć tempa, pewnie zrobiłaby się z tego EP-ka, ale polsko-norweskiemu projektowi przyświeca idea powolnego niszczenia. Czy to dobrze? Dla amatorów takich kapel jak Thor’s Hammer czy Grief – te tropy znajdziemy na stronie Bandcamp zespołu – będzie to przegniła i zdeprawowana Ziemia Obiecana. Dla tych, którzy nie przepadają za podobną estetyką, jakaś forma męki. Ale w przypadku Dust litości nie ma i nie będzie, bez względu na to, czy pokochacie muzykę i teksty Rites of Regress, czy je odrzucicie.

Zawarte na debiucie utwory brzmią podobnie, nie dzieje się w nich wiele, nie zaskakują – pewne fluktuacje temp i wykorzystywanych patentów są znikome. Można to poczytywać oczywiście za zarzut, jednak na krótkim dystansie niedługiego albumu takie zgrzebne rozwiązanie się sprawdza. Rites of Regress bardzo konsekwentnie stawia na pewne rozwiązania i używa ich świadomie. Zagłada i zgnilizna wyłania się wszędzie, ale też bez przesady – całość brzmi w przybrudzony sposób, ale czytelnie i na swój sposób dostojnie. Choć przeżarty rdzą i oznaczony pentagramem doomowy czołg toczy się z wolna, to pewnie i śmiało.

Rzecz jest o zniszczeniu. Na okładce płonie dostojny Zeppelin, we wkładce dołączonej książeczki widać zgliszcza kościoła. Ciało i duszę ogarnie cierpienie (Ciernie), człowiek staje się równy bogom na swoją zgubę (The Pentagram), krocząc ku drodze zagłady i autodestrukcji (Pętla) oraz ciemności (Do końca w czerń). Nihiliści znajdą tu swoje eldorado. Niemniej zarówno muzycznie, jak i lirycznie nie jest to jakiś chaotyczny i nieprzemyślany wyrzyg. Rites of Regress trzyma się jednak pewnych kanonów, przemyca pewną myśl, nawet jeśli nie jest ona destruktywna i mało optymistyczna. Cóż, taki świat wokół nas, jeśli nad tym głębiej się zastanowić. Chaos, cierpienie, ból i upadły świat – tak można podsumować artystyczną wizję zespołu.

Jestem jak najbardziej kontent z kontaktu z muzyką formacji, nawet jeśli nie przyniósł mi on żadnej nadziei i światłości. W podziemiu pojawia się ciekawy twór, co warto odnotować. Wierzę jednak, że w zgrzebnej formule, przy prostocie wolnych i ciężkich środków wyrazu i wierności pewnym undergroundowym ideałom, da się powiedzieć więcej, dobitniej, jeszcze ciekawiej, w bardziej urozmaicony sposób. Tego będę oczekiwał od kolejnych materiałów, jeśli po drodze w pył się nie obrócę i doczekam.

Ocena: 7/10

Oficjalna strona na Facebooku
Rites Of Regress na Bandcamp

(Visited 5 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .