Jest i ona! Wydana przez Szataniec reedycja czwartego albumu Sceptic ukazała się w końcu w marcu tego roku, tym samym umożliwiając skompletowanie dotychczasowej dyskografii Krakowian wszystkim tym, którzy do tej pory jeszcze tego nie zrobili. Trzeba otwarcie przyznać, że nowe wydanie Internal Complexity będzie prawdziwą gratką dla wszystkich fanów zespołu, nawet tych, którzy krążek ten mają już od lat na swoich półkach.
Rok 2005 przyniósł kolejny szereg zmian w składzie formacji. Na dobrą sprawę ostała się poniekąd jedynie połowa członków biorących udział w nagrywaniu Unbeliever’s Script – wyborny Kuba Chmura za zestawem perkusyjnym oraz niezawodne serce i mózg zespołu w postaci Jacka Hiro. Dodatkowo w dwóch utworach na wokalu wystąpił Marcin Urbaś, którego miejsce w składzie zajęła Weronika Zbieg znana z zespołu Totem, a na stanowisku basisty zameldował się Marcin Halerz. Najpoważniejsza wydaje się zmiana za mikrofonem, jednak nowa wokalistka zdecydowanie dała radę, jej zróżnicowany wokal (na ogół mocarnie growluje, czasem dokładając do tego bardziej skrzekliwe ścieżki czy nawet śpiewane fragmenty) doskonale wpisuje się w twórczość zespołu. Gdyby ktoś jednak mimo tego kręcił nosem, to w wydanym przez Szataniec wznowieniu znajdzie drugą płytę, na której do wszystkich utworów wchodzących w tracklistę Internal Complexity gardła użyczył właśnie Urbaś. Pierwotnie te wersje nabywcy albumu otrzymali w formacie MP3, teraz można nacieszyć się poprzednim wokalistą Sceptic, wrzucając drugą płytę do odtwarzacza – bardzo dobra decyzja, dzięki której krążek przynajmniej u niektórych odbiorców otrzyma zapewne drugie życie.
Odniosłem wrażenie, że „czwórka” w niezbyt bogatym katalogu krajowej ikony technicznego death metalu jest przez fanów traktowana nieco po macoszemu i nie do końca to rozumiem. To znowu bardzo dobry kawał grania, zawierający wszystkie te elementy, za które fani pokochali zespół już przy premierze Pathetic Being. Jest może nieco prościej niż na poprzednich albumach, jednak nadal nie brak tu utworów, przy których nietrudno o niekontrolowane poruszanie nogami i nie tylko; jest nieco odmienny klimatycznie udany cover Paralyzed, Mesmerized oryginalnie autorstwa Coroner, znalazło się miejsce dla świetnego utworu instrumentalnego (Hidden In the Light). Tradycyjnie znalazło się na tym wydawnictwie od groma świetnych solówek i technicznych popisów, są też bardziej melodyjne fragmenty, które zostają w głowie najdłużej (choć wydaje mi się, że jest ich mniej niż wcześniej). No i wisienka na torcie – Internal Complexity brzmieniowo deklasuje pierwsze trzy albumy Sceptic, a przecież już Unbeliever’s Script brzmiał rewelacyjnie.
Chyba nie muszę nikogo szczególnie przekonywać do sprawdzenia tego krążka – wystarczy powiedzieć, że mimo pewnych kompozycyjnych uproszczeń zespół w żadnym wypadku nie musi odwracać wzroku, gdy mowa o ich ostatnim jak dotychczas longplayu. Poprzeczka zawieszona była niezwykle wysoko i nawet jeśli zespół przeskoczył ją jedynie w kwestiach brzmieniowych oraz wokalnych (bo po gruntownym zapoznaniu się z wersjami Urbasia wiem, że zdecydowanie częściej będę katował CD1), to wciąż każda sekunda z ich czwartym albumem jest doskonale spędzonym czasem, który po tych wszystkich latach znacznie zaostrza apetyt na (zbyt) powoli zbliżającą się premierę wydawnictwa numer pięć. Nie ma obecnie podstaw, by myśleć, że będzie ono nieudane.
Ocena: 8.5/10
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026

