Skarhead – „Generators of Violence” (2023)

Skarhead to amerykańska załoga, która swoją pozycję zasługuje debiutanckiej płycie Kings At Crime z 1998 roku. Od tego czasu muzycy nie rozpieszczają słuchaczy i bardzo rzadko nagrywają nowe materiały. Są tego minusy, ale przyznać trzeba, że w taki sposób nie można do siebie zniechęcić ludzi i każdy nowy matex jest silnie wyczekiwany. W 2022 roku zespół prowadzony przez charyzmatycznego frontmana Danny’ego „Diablo” wypuścił EP-kę Generators of Violence, która do niedawna była dostępna tylko w Stanach Zjednoczonych za sprawą Force 5 Records. Zmieniło się to dzięki pasjonatom z rodzimej wytwórni Spook Records, którzy wywalczyli licencję na wydanie jej w Europie. EP-ka została wypuszczona w jewelcase i wzbogacona o nagranie live.

Uwagę od razu zwraca bardzo ciekawy dobór gości, jacy udzielają się tu wokalnie. W pierwszym utworze pojawia się Lars Frederiksen z punkowego Rancid, by swoją wrzutką podsumować Destruction. W drugim utworze zdarza się coś wręcz niesamowitego, bo do dosyć punkującego Black in the Day swoim wokalem wzbogaca całość Travie McCoy znany z popowego Gym Class Heroes (jeśli nie kojarzycie to sprawdźcie ten kawałek: Cupid’s Chokehold). Travie swoim nieco reggeowo brzmiącym głosem wrzucił naprawdę ciekawą partię i nie wiedząc, z kim mam do czynienia, w życiu bym nie wpadł na pomysł, iż gość porusza się w innych rejonach niż alternatywa. Świetny pomysł twórców i szacun dla Travie’go, że jest spoko gościem, który nie widzi problemu, by nagrać partie dla hardcore’owego, undergroundowego zespołu. Trzecim gościem jest niejaki Cashwan, który na co dzień tworzy pod nazwą Show Me the Body. W Time To Die zabrzmiał na modłę oldschoolową i jeżeli się posłucha muzyki, jaką tworzy, to jest to coś równie rzadko spotykanego, jak wspomniany wyżej popowy muzyk w takiej formie.

Jednak Generators of Violence to nie tylko goście, a przede wszystkim hardcore’owa maszyna, która na scenie działa od lat 90., i to słychać. EP–ka od pierwszych dźwięków daje do zrozumienia, że muzycy robią, co chcą, i jak się to komuś nie podoba, to ma wypier*****. Mocny, agresywny hardcore zbudowany jest na oldschoolowym kręgosłupie, który często sięga do punkujących riffów. Całą agresję utworom nadaje penerski wokal Danny’ego „Diablo” i często wykrzykiwane przez niego „Fucki”. Kompozycje są krótkie, konkretne i nieprzekombinowane. Zespół pozostał oddany scenie, jak słychać – nie ma zamiaru w żaden sposób modernizować swojego stylu i bardzo dobrze. Band jest dobry w tym, co robi, a nowości niech zostawi młodym.

Przed włączeniem Generators of Violence postanowiłem sobie odświeżyć dyskografię Skarhead. Debiut Kings At Crime miał na polskiej scenie hardcore bardzo duży posłuch i materiał dotarł także do mnie. Było to ponad dwadzieścia lat temu, a że nie posiadam tej płyty na nośniku fizycznym, to przez lata do płyty nie wracałem. Niedawny odsłuch dał mi wiele radości i uważam, że faktycznie jest to album silny i zasługujący na swój kvltowy status na scenie. Późniejszy krążek Drugs, Music and Sex (2009) przyniósł lekkie zmiany w stylu, które zaczęły pchać zespół w bardzo wulgarne i agresywne rejony. Słuchając Generators of Violence, można dojść do wniosku, że kompozycje są kolejnym podniesieniem poprzeczki w tym samym kierunku i naturalnym rozwojem muzycznym Danny’ego i spółki.

Ocena:7.5/10

Skarhead na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .