Into the Darkness wyczekiwałem z niecierpliwością do czasu, gdy ten krążek w końcu trafił w moje ręce. Po otrzymaniu paczki od Thrashing Madness Productions przyjąłem system polegający na słuchaniu danego wznowienia dopiero na krótko przed podjęciem próby jego opisania. Into the Darkness zespołu Slaughter znam z dzieciństwa, kiedy to trafiłem na jakiegoś składaka kasetowego promującego polski underground. Thrashing Madness Productions wznowiło to demo na trzy sposoby, czyli w wersji CD (jaką otrzymałem) oraz na czarnym i czerwonym winylu. Mogę się tylko domyślać, jak to niszczy z woskowego placka, ale srebrny krążek cieszy bardzo.
Wydawnictwo ujrzało światło dzienne aż siedem lat temu, do niedawna nie miałem go z prostej przyczyny – nie wiadomo jak bardzo chciałoby się mieć każdy lubiany album, nie wszystko od razu można kupić. Gdy tylko pojawiła się możliwość zagłębienia się w katalog wytwórni, Slaughter był jednym z pierwszych na celowniku. Mimo że zespół istniał krótko, okres ten wystarczył, by stworzyć jedno z lepszych demosów polskiej sceny metalowej, bo za takie uważam Into the Darkness, a z odnowionym brzmieniem uderza jeszcze mocniej. Agresja i szaleństwo wypełniające płytę to zezwierzęcony thrash metal, jaki mógł powstać tylko w naszym kraju. Slaughter – u boku Vader, Thrasher Death i kilku innych brutali – pchnął scenę krok dalej, a ja jestem wręcz zdania, że był najbrutalniejszym i najbardziej bezkompromisowym projektem czasów ówczesnych. Utwory takie jak Czas Apokalipsy czy Czarna Msza to esencja technicznego, polskojęzycznego thrashu, gdzie skomplikowane riffy i aranże połączone z diabolicznymi lirykami wykrzyczanymi w języku ojczystym stworzyły coś na kształt przebojów, które metalowcy mogli skandować na koncertach czy imprezach. Słuchając kompozycji, czuję dumę, że jestem z tego kraju i Pomorza, skąd pochodzi również zespół. Nie mogę też nie czuć małego zawiedzenia, że postpeerelowski ustrój nie pozwolił zespołowi zaistnieć znacznie szerzej, bo w moim uznaniu jest to demo, które absolutnie nie ustępuje choćby kvltowemu Deadcrash norweskiego Mayhem. Nie będę też rozpisywał się nad tym, iż żałuję rozpadu Slaughter, bo dzięki niemu wokalista i basista Berial założył Betrayer i nagrał świetny album Calamity.
Wniosek stawiam jeden – polskie podziemie metalowe mieliśmy mocne i wyjątkowe, wstyd byłoby go nie znać i nie wielbić tym.
Thrashing Madness na Facebook’u.
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026
Tagi: 2023, Berial, Betrayer, death metal, demo, Into The Darkness, old school metal, polish thrash metal, recenzja, review, Slaughter, thrash metal, Thrashing Madness.






