Godz Ov War to jedna z wytwórni, która nie zna słowa kompromis i utrzymuje swój kierunek działań ściśle skierowany na ekstremę. Na mej drodze stanął niedawno projekt, którego nazwa wcześniej nigdy nie obiła mi się o uszy, a został otoczony mrocznymi skrzydłami bestii Godz Ov War. Jest nim niejaki Soulcarrion, który będąc tworem naszym rodzimym, udał się drogą gatunku, który umieścił Polskę na mapie świata – death metalu. Infernal Agony to debiutancki krążek tego projektu, wypuszczony 11 lutego.
Jestem pewien, że muzycy w każdej recenzji przeczytają, iż nie ma na nim grama oryginalności czy rewolucji. Ba! Jestem nawet pewien, że będą tym faktem zachwyceni. Infernal Agony idzie szlakiem, w którym nie ma miejsca na progresję czy modernistyczne wygibasy. Soulcarrion postawił wszystko na sypanie ton gruzu na uszy metalowych maniaków i ich działania są skuteczne. Rzeczywiście jest dość mocno przewidywalny, co jednak czyni go atrakcyjnym dla prawdziwych, deathowych die hard’ ów, których oczywiście na świecie nie brakuje. Kompozycje czasami potrafią zaskoczyć zwolnieniem, czy klimatyczną partią, aczkolwiek całość pozostawia po sobie jedynie zniszczenie. Death metal zawarty na tym niedługim albumie stanowi przekrój tego, co w latach 90. było dobre i chciane, z naciskiem na Deicide i ich specyficzne podejście do riffowania. Do tych inspiracji na pewno należy dodać szczyptę polskiego charakteru i gniewu, czyli pierwiastka, który wpływa na wyjątkowość krajowej sceny. Utwory są krótkie i skonsolidowane, co uważam za dobre posunięcie.
Soulcarrion ściągnął do sesyjnej współpracy Mateusza Sibilę, którego dokonania znam z youtube’owego kanału Extreme Vocal, gdzie wokalista zdradza wiele sposobów na prowadzenie wokalu i dbanie o gardło (polecam). Jego głos można także usłyszeć na bardzo dobrym debiucie zespołu Vishurddha. Zaskoczeniem jest dla mnie, jak z zupełnie innej strony Mateusz pokazał się na Infernal Agony, wchodząc na kolejny poziom brutalności i dopasowując się bez pudła do kompozycji projektu. Soczyste growle Sibili, ubrane w old schoolowe pogłosy, są przysłowiową kropką nad „i”, nadającą odpowiedniego szlifu całości.
Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, muszę się w końcówce przyczepić do brzmienia płyty. Zdaję sobie sprawę, jakie są czasy, ile kosztuje studio, jak ciężko znaleźć sprawnego perkusistę, ale boli mnie, że taki rodzaj death metalu oprawiony jest plastikowym brzmieniem perkusji i płaskim dźwiękiem gitar. Da się tego słuchać, ale brakuje mi tu życia potrzebnego w takiej sztuce. Jest to niewątpliwie element do poprawy na przyszłość, a poza tym więcej (ich) grzechów nie pamiętam…
Ocena 7/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026
Tagi: 2022, death metal, Godz Of war Productions, Infernal Agony, recenzja, review, Soulcarrion.






