Spacedrifter – „When the Colors Fade” (2024)

Debiuty na stonerowej scenie mają tendencję do przepadania – a przynajmniej takie wrażenie odnoszę. Często są to jednak rzeczy, które nie zasługują na zapomnienie i do tego grona należy kwietniowy album szwedzkiego kwartetu Spacedrifter, który mimo już około pięciu miesięcy od premiery wciąż nie zgromadził szczególnie wielkiego zainteresowania.

A szkoda, bo to bardzo przyjemny krążek, który nie stoi tylko i wyłącznie stonerem, ale otwarcie skręca w alt rockowe rejony. Granie Szwedów w dużej mierze kojarzy mi się z działalnością chociażby Queens of the Stone Age, w zasadzie wymieniłbym zespół Josha Homme jako główną inspirację, którą słychać chociażby w otwierającym płytę Dwell, Spellbound, Buried in Stone, refrenie bardzo energicznego Have a Girl, a często nawet w wokalu Adama Hante (choć nie zabrakło też na When the Colors Fade jego harmonii wokalnych z Olle Söderbergiem, które w takim Thousand Days wywołały we mnie nagłą chęć posłuchania Alice in Chains). Na drugiej stronie fioletowego winyla panowie znaleźli również miejsce na nieco bardziej klasyczny stoner w postaci hiciora o sugestywnym tytule Through the Desert, tytułowego When the Colors Fade oraz znakomitego NFOB, który do tego pełnego piachu kotła dokłada nieco doomowej smoły i „sabbathowych” riffów. Do kompletu można dorzucić jeszcze czterdziestosekundowy akustyczny instrumental The Old Holds, który jednak jest tutaj kompletnie zbędny.

Gatunkowych inspiracji jest więc na debiucie Szwedów więcej niż jedna i są one wszystkie zrealizowane na wysokim poziomie, który sprawia, że słucha się ich płyty z wielką przyjemnością. Szwedzi wysmażyli naprawdę bardzo udany debiut i mam nadzieję, że When the Colors Fade to nie ostatni raz, kiedy o nich usłyszę.

Ocena 8,5/10

Spacedrifter na Facebooku

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .