Pierwsza płyta amerykańskiego projektu Strarless Domain, z jaką zetknąłem się rok temu, była dla mnie szokiem absolutnym. Z ekspresją tego typu nie miałem do czynienia chyba nigdy, i fakt, że EOS jest płytą unikatową na skalę gatunku wcale nie był jeszcze taki istotny. Najważniejsze było to, że muzyka swoją ekspresją i czystymi, odartymi z wszelakich przyodziewków emocjami rozgniotła mnie na miazgę. To był SZOK!
A tu się nagle okazuje, że Amerykanie nie zakopali gruszek w popiele i w tym samym 2019 roku wydali jeszcze jeden album. ALMA światło dzienne ujrzała już pół roku po EOSie i tak naprawdę jest to jedna trwająca trzy kwadranse kompozycja. I podobnie jak debiut wydana została nakładem własnym. Tyle tytułem wstępu.
No cóż. ALMA jest wprost kontynuacją debiutu, jego naturalnym przedłużeniem, płytą proporcjonalnie zbliżoną klimatycznie i estetycznie, i tym samym odnoszę wrażenie, iż wydana została oddzielnie tylko dlatego, że nie zmieściła się na wcześniejszym wydawnictwie. Kompozycja ALMA jest kropka w kropkę taka sama. Te same środki przekazu, to samo szaleńcze tempo, ten sam klimat a’la Stone Tower Delerium. To samo obłąkanie, to samo szaleństwo i ta sama piana z ust. Te same wychodzące z orbit oczy i to samo osłupienie przy pierwszym odsłuchu. Te same zwolnienia dające nieco oddechu i te same powroty w obłęd, gdy tylko człowiek zaczyna myśleć, że wszystko może się jakoś uspokoi.
I tak jest od pierwszej do czterdziestej czwartej minuty. Czy to dobrze? Sam nie wiem. Ta płyta jest jak druga część Matrixa, jak ekranizacja Dwóch Wieży Tolkienia. Jak Trzy Kolory: Biały Kieślowskiego.
Nie wiem, czy nagrywanie płyty niemal identycznej jak poprzednia jest w przypadku Starless Domain pomysłem trafionym. Tak więc i mój werdykt będzie niejednoznaczny. Co prawda EOS dostał ode mnie rok temu komplet punktów, ale ALMA dostanie dziś komplet niekompletny. Choć płyta i tak wyląduje w moim panteonie chwały. Dokładnie tak jak poprzednia.
Starless Domain na Fecebooku
Starless Domain na Bandcamp
Starless Domain w Encyklopedii Metalu
Ocena: 9,0/10,0
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022
Tagi: 2019, ALMA, amerykański post metal, EOS, post-metal, recenzja, Starless Domain.






