Lęk – “Sennych Sploty Smutków” (2020)

Lęk to zdecydowanie niedoceniona i niezauważona grupa, będąca reprezentantem klasycznego black metalu. Jakiś czas temu miałem okazję recenzować ich EPkę nagraną w roku 2019. I była to płyta, nad którą nie dało się przejść bez okrzyku zachwytu. Teraz w swe łapy dostałem ich najnowsze dzieło. Tym razem już pełnowymiarowe i wydane nakładem Wolfspell Records.

Płyta miała swoją premierę z początkiem grudnia. Zawiera osiem numerów i trwa klasyczne trzy kwadranse. Muzyka zawarta na Sennych Sploty Smutków to co do zasady piękny i surowy black z cudownym, rodzimym wokalem, przemyślanymi liniami melodycznymi i nieco grobowym klimatem. I nie oznacza to wolnych czy usypiających melodyjek. Całość płyty jest surowa i czysta, a szybka praca sekcji rytmicznej idzie łeb w łeb z surowymi partiami gitar. I tylko wokal nieznacznie wybija się ponad ten nader udany duet. Czyli klasyka w najlepszym wydaniu.

Utwory są do siebie zbliżone ideowo i klimatycznie. Równe w budowie, jednolite w konstrukcji i trochę ten fakt zaburza moje pojęcie płyty idealnej. Niestety także z uwagi na zbyt małe zróżnicowanie moja początkowa fascynacja dokonaniami Lęku wraz z upływem czasu zaczęła zamieniać się w delikatną obojętność. To znaczy album podoba mi się od pierwszego do ostatniego numeru, ale gdzieś na przełomie utworu piątego i szóstego przestałem z niecierpliwością czekać na kolejną odsłonę tego krążka. Tak jakby zabrakło trochę tego buntu, tej złości, tej energii.

Jeśli miałbym typować najlepszy kawałek, to jest to tytułowy utwór ostatni. Sennych Sploty Smutków po pierwsze najbardziej wyróżnia się z tłumu i pachną trochę dokonaniami z gatunku melodyjnego rocka czy wręcz muzyki naszych narodowych bardów, a nawet pijackich przyśpiewek po ostatnim kielichu nad ranem. Albo funeralnego peanu żałobnego. Albo dekadenckiej odezwy a’la fin de siècle. A tak naprawdę to wszystkiego tego na raz. Kawałek jednak nie traci przy tym klasycznego klimatu i black metalowego zabarwienia. Tego utworu posłuchać musicie definitywnie, bo to najlepszy utwór Lęku, jaki w ogóle słyszałem. Ba, ten utwór zasługuje na miano hymnu całej sceny undergroundowej.

Sennych Sploty Smutków to bardzo udany album. Album środka, bezpiecznie trzymający się klasycznego przepisu na udaną płytę z gatunku najbardziej black metalowego black metalu. Tyle że dla mnie to za mało. To za mało jak na XXI wiek. I jak na możliwości muzyków Lęku. I zdecydowanie za mało jak na piękny klasyczny black metal. Z tej oceny wyłączony jest oczywiście utwór tytułowy, który sam w sobie zasługuje na maksymalną ilość punktów i gromki aplauz na stojąco.

 

Lęk na Facebooku

Lęk w Encyklopedii Metalu

Ocena: 8,0/10,0

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .