Suffer Yourself – „Axis of Tortures” (2023)

Kilka tygodni temu miałem okazję poznać nazwę Suffer Yourself, a to za sprawą albumu Rip Tide z 2021 roku, który wywarł na mnie silne wrażenie. Po nadgonieniu zaległości mogłem zasiąść do nowości w postaci Axis of Tortures. Płyta wydana została 22 września bieżącego roku przez Aesthetic Death na CD, nakładem LevtKvlt na kasecie, a premiera płyty winylowej ma dojść do skutku dzięki współpracy Aesthetic Death i Tragedy Productions.

Długą drogę przeszedł projekt dowodzony przez Stanislava Govorukha od czasu stworzenia materiału na Rip... Mając jeszcze poprzedni krążek świeżo wyryty w pamięci, oczekiwałem po Axis of Tortures totalnej niszczarki pozytywnych emocji grobowym doom metalem. Jak się okazało, muzycy postanowili pójść nieco dalej. W pierwszym kontakcie nie byłem tym faktem zachwycony, apetyt mając raczej na jeszcze większy niż na Rip Tide dół i smoliście wolne tempa. Jest więc i negatyw i kompletny brzmieniowy gruz, ale mamy tu też do czynienia z dużą ilością nowych wpływów, od przyspieszeń po schizofreniczne dysonanse i różne chore dziwactwa. Musiałem to przetrawić, odsłuchać kilka razy i wyzerować własne oczekiwania.

Pierwszym elementem, jaki zaczął działać na korzyść Axis…, okazały się dynamiczne ciężary, które pojawiają się tu bardzo gęsto. Rytmicznie wbijane riffowe gwoździe do wtóru podbijającej pod nie sekcji rytmicznej wywołały skojarzenia z wczesnym My Dying Bride i z ich minialbumem Symphonaire Infernus et Spera Empyrium, który jest równie mroczny, co sztuka Suffer Yourself. Ten wspólny mianownik rozpoczął mą drogę w głąb płyty, która stopniowo dawała odzierać się z warstw, ukazując całą gamę świetnych partii. Dochodzimy tu już do oczywistego wniosku, iż nie jest to album łatwo przyswajalny. Artyści zadbali, by ich muzyka została ze słuchaczem na dłużej, mieszając w aranżach, w strukturze nieraz kilkunastominutowych utworów, które zawierają całą gamę rozwiązań – od psychodeli, przez doomowe pogrzeby, transowe melodie, po blastowe, prawie black metalowe zrywy.

Łatwo nie jest, ale jeżeli lubicie naprawdę ciężką i dołującą sztukę, która na dodatek jest ambitna, to może to być płyta dla Was. Suffer Yourself na Axis of Tortures stworzył koncept tekstowo-muzyczny o szerokim polu rażenia, dbając jednocześnie, by ani jedna nuta nie zahaczyła o banał. Mocna pozycja, choć chyba ostatecznie Rip Tide mnie porobiła bardziej.

Ocena: 8/10

Suffer Yourself na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .