Od pierwszego kontaktu z nazwą The Monolith Deathcult miałem uczucie, że będzie to zespół ciekawy i odpowiadający moim gustom. Zabawne może być to, że przez długi czas kierowałem się tylko przeczytaną recenzją i wywiadem w jednym z naszych magazynów. Czasy były takie, że nie wszystko byłem w stanie kupić, a dostęp do internetu też nie był zbyt łatwy. Zatem zaufałem słowu czytanemu i przez sporo czasu nie miałem okazji usłyszeć muzyki zespołu. W późniejszym okresie oczywiście zaległości nadrobiłem i tak jak przewidywałem była to muzyka dla mnie. 15 listopada zeszłego roku TMDC uraczył nas nowym wydawnictwem zatytułowanym V2 : Vergelding (Dawn of the Planted of the Ashes), będącym drugą częścią konceptu rozpoczętego na poprzednim wydawnictwie V1 Versus : It Will Burn Us Without Leaving Ash. Wydawcą nowej muzyki została wytwórnia Human Detonator Records.
Tym razem koncept zawarty na płycie zapędza się w historyczno–fantastyczno-humorystyczne rejony, a The Monolith Deathcult został wmieszany w przygodę opowiedzianą w tekstach. Bardziej wnikliwi słuchacze zapewne wychwycą pojawiające się co jakiś czas słowa „Warsaw” czy „Polish”, gdyż koncept (jeśli dobrze rozumiem) skupia się wokół alternatywnej historii okolic II wojny światowej. Co do muzycznej zawartości V2 nadal eksploruje eksperymentalne rejony muzyki ekstremalnej. Jest to specyficzna mieszanka industrial i death metalu z naciskiem na dobry riff. Zespół rozpędza się do blastu nieco rzadziej niż kiedyś, ale gdy to robi, to leci na łeb na szyję -szybkość gry Franka Schilperoorta osiąga maksymalne prędkości. Podziwiam także ogromną pracę włożoną w elektronikę, której na albumie jest wiele. Znajdziemy tu spore urozmaicenia, od klasycznej symfoniki po nowoczesne „przeszkadzajki”, wszystko dobrane ze smakiem i w punkt. Ciekawym posunięciem jest też wplecenie nagrań z koncertu na Graspop Metal Meeting, tak, że przejście jest gładkie i nie zauważa się przeskoku. Danie główne płyty to niespełna 32 minuty, ale przez ilość motywów i dźwięków nie odczuwam niedosytu, skomasowanie przekazu nadrabia czas trwania. Nie będę ukrywał, że dwa nagrania live po kilku przesłuchaniach całości zacząłem pomijać, bądź co bądź to jednak nie nowości i nie mam parcia na ich słuchanie.
Wybranie jakiegoś faworyta z pięciu utworów (i krótkiego wprowadzenia) nie jest dla mnie łatwe, materiał odbieram jako koncept nie tylko tekstowy, ale i muzyczny. Mimo iż kawałki są wyraźnie podzielone, to całość się „przeżera”, tworząc symbiotyczną całość. Gdyby jednak ktoś na mnie naciskał, wybrałbym Fist of Stalin, który zawiera w sobie chyba wszystkie charakterystyczne cechy The Monolith Deathcult -są blasty, chwytliwy riff rodem z Rammstein i typowa dla zespołu warstwa keyboardów.
Atrakcyjność całości niewątpliwie podnosi sposób wydania płyty, umieszczona jest w DVD digipaku z dodatkową książeczką.
Najlepsze określenie The Monolith Deathcult –V2:Vergelding (Dawn of the Planted of the Ashes) to moim zdaniem słowa „brutalna przebojowość”. Materiał utrzymuje ekstremalny poziom death metalu i zawiera jednocześnie wiele momentów łatwo wpadających w ucho, ale z umiejętnym unikiem od komercyjności. Żeby polubić płytę, nie należy się bać eksperymentów muzycznych i sięgać po nią, gdy chwilowo ma się dosyć napinki true metalowych załóg.
Ocena : 8/10
The Monolith Deathcult na Facebook’u.
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2018, blackened symphonic death metal, death metal, Human Detonator Records, industrial metal, recenzja, review, The Monolith Deathcult, V2 : Vergelding (Dawn of the Planted of the Ashes).






