Tower – „Hope” (2022)

Wszystko wskazuje na to, że Tower wrócił na dobre. Hope to już trzeci po Raven i Uriel materiał wydany od wskrzeszenia projektu dowodzonego przez Piotra Kollecka. Płyta powstała we współpracy z GS Productions i miała swoją premierę 7 grudnia 2022 roku. Jak pisałem przy okazji tekstu o Uriel, ucieszyłem się z powrotu Tower. Powtórne wydanie poprzednich albumów oceniam oczywiście jako plus comebacku, bo, jak wiedzą zorientowani, zakup pierwszych edycji jest bolesny dla portfela. Muzycznie materiał z 2021 roku pokazał nowy kierunek, w jakim chce pójść Kolleck, który już na tym etapie zapowiadał powstający wówczas kolejny krążek.

Można było się spodziewać, że Hope rozwinie album wcześniejszy, okazując się klasycznym krokiem dalej, i tak też się stało. Lider Tower wraz z muzykami gościnnymi rozwija brzmienia z Uriel kosztem darcia gęby i charkotu gitar. Metalowych partii nie ma wielu – współżyją z operą i klawiszami, stanowią dopełnienie oraz kontrast dla rozmarzonych partii wokalnych, skrzypiec, pianina i rytmów perkusyjnych. Hope nie zadowoli fanów liczących na rytmiczną, gitarową muzykę w stylu Mercury. Kompozycje zbudowane są w sposób nieprzesadnie skomplikowany, ale za to naładowane dodatkami i rozmaitymi smaczkami. Mimo takiego klucza aranżacyjnego pozostały jednak czytelne.

W całej tej uczcie dźwięków brakuje jednak elementu zaskoczenia. Pomimo różnorodności wpływów mam problemy z utrzymaniem skupienia przy odsłuchu całego krążka. Wdziera się tu monotonia i nawet kilka fajnych momentów, jak pięknie zaśpiewany Azure czy wręcz popowa ballada Act II – My Sorrow Through the Eyes of Spring, nie jest w stanie wyprowadzić mnie z przekonania, że Hope oparto na jednym patencie: growle kontra opera. Autor włożył ogromną pracę w stworzenie tego materiału, co słychać, ale „przedobrzył”. Może poprzez ciągłą pracę nad utworami odarł płytę ze spontaniczności? Czegoś mi definitywnie na krążku brakuje, nie wiem, czy więcej konkretu, czy pięknych pejzaży, a może ogólnie pojętego charakteru, czegoś, czego można złapać się tak, jak magii wspominanego już Mercury.

Mimo wszystko nie chciałbym, abyście pomyśleli, że Hope oceniam źle. Po prostu spodziewałem się po Tower nieco więcej niż po losowym zespole znikąd. Trochę się zawiodłem, bo chociaż najnowszego albumu Kollecka da się słuchać, to utrzymujący się brak zmian w przyjętej formule raczej nie zyska mojej aprobaty. Nie jest łatwo tworzyć muzykę samodzielnie – bez krytyki z zewnątrz łatwo zgubić kierunek. Lider projektu przy pracy nad następnym materiałem (jeżeli miałby on być podobny do Uriel i Hope) będzie musiał zastanowić się czy faktycznie nowa twarz to rozwój czy już stagnacja. Liczę, że Tower dostarczy jeszcze materiału, który wniesie wiele dobrego do szeroko pojętej muzyki metalowej. Tej wersji będę się trzymał.

Ocena: 6/10

Tower na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .