Trauma – „Neurotic Mass” (2007/2022)

trauma neurotic mass 2023 reissue reedycja

W końcówce 2022 roku wytwórnia Selfmadegod wzbogaciła rynek o wznowienie płyty rodzimej Traumy, noszącej tytuł Neurotic Mass, pierwotnie wydanej nakładem Empire Records w 2007. Wznowienie obejmuje dwie wersje CD, a na kasetę i winyl niestety trzeba poczekać.

Pamiętam bardzo dobrze oryginalną premierę płyty. Moje obawy wobec niej były spore, bo po długim czasie zespół opuścił wokalista Chudy i zastąpił go Kopeć, który wcześniej znany był z bardzo dobrej załogi Dished. Obawy okazały się płonne, bo Kopeć uniósł ciężar i wbił siarczyste growle w typowym dla Traumy stylu klasycznego death metalu. Sama płyta wydaje mi się do dziś jedną z bardziej urozmaiconych w dyskografii kapeli, jest klasyczna i progresywna zarazem, ale szczerze mówiąc – gdyby Mister z załogą zrobił jeszcze „skok” na rewolucję w brzmieniu, to mogłoby być zaskakująco. Na szczęście sound osadził nowe pomysły na odpowiednim poziomie. Słychać tu małe ciągotki do Gojiry, echa mechanicznego grania w stylu Fear Factory, flażolety w stylu Machine Head (utwór tytułowy), sporo nie-deathmetalowych wpływów i symfonię spod ręki Siegmara (ex Vesania). Jako całość jednak materiał jest spójny, mocny i „traumatyczny”. Myślę, że mogę go zaliczyć do nieświętej trójcy najlepszych albumów zespołu wraz z Imperfect Like a God i Suffocated In Slumber. Neurotic… wpuścił do stylu zespołu świeżość i w moim uznaniu zasługiwał na więcej niż dostał w zamian. Nieraz rozpisywałem się o tym, iż Trauma należy do najmniej docenianych bandów naszej sceny, co jest totalnie dziwne. Ludzie kupują ich płyty, ich merch, ale nie przekłada się to kompletnie na większy fejm. Dziś to wygląda trochę lepiej, ale w czasie wydania Neurotic… temat był wręcz dramatyczny i tylko żelazny upór muzyków sprawił, że band nadal istnieje.

Wracając do tematu. Nową wersję poddano małej obróbce wizualno-brzmieniowej. Koncept graficzny został utrzymany, aczkolwiek stał się bardziej aktualny pod względem techniki wykonania. Kolory nabrały głębi, a całość nie razi po oczach płaskim kolażem kilku motywów, jak w przypadku oryginału. Za odświeżenie brzmienia odpowiedzialny jest natomiast Haldor z Satanic Audio i muszę przyznać, że jest to wybór jak dla mnie specyficzny. Trauma prezentuje konkretną scenę, konkretny styl, z którym za nic nie łączy mi się to, co reprezentuje producent z Satanic. Jego zabrudzone, chropowate produkcje dobrze się przegryzają z modnymi tematami spod znaku black metalu, ze stonerem, a nawet hardcorem (The Lowest), ale to, co zrobił dla Traumy, nie jest czymś, co bym widział na tym albumie. Powiem bez ogródek, że nowa wersja nie jest tytułem, który bym kupił, posiadając oryginał. Dla tych, którzy go nie posiadają, wydawnictwo Selfmadegod to temat obowiązkowy, sprawdziłbym też z chęcią winyl, ale Neurotic Mass A.D. 2023 ubrane w mastering Haldora najnormalniej mi nie siadło i znacznie więcej radości czerpię z odsłuchu oryginału, a nadmienię, że nie jestem specjalnym wrogiem remasterów.

Podsumowując. Mój stosunek do nowej wersji Neurotic Mass jest ambiwalentny – nie namawiam do zakupu i nie mam zamiaru do niego zniechęcać. Bardzo lubię ten album, Traumę i to co reprezentuje Selfmadegod, jednakże jako jednostka fanem tej reedycji nie jestem.

Trauma na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .