Gdyby prowadzący Thrashing Madness Production kiedyś postanowili odpuścić sobie muzykę, to zdecydowanie powinni zająć się górnictwem, bo zdecydowanie potrafią kopać. Tyran i ich album Toksyczna Bomba to praktycznie album, którego nigdy nie było, a jednak TMP udało się go jakoś wyciągnąć od muzyków z trójmiejskiego składu. Tak się ułożyła historia, że nagranie płyty było ostatnią rzeczą, jaką band uczynił, a utwory nie doczekały się oficjalnego wydania. Krążyła gdzieś w podziemiu na kasecie „przegrywka” i na tym koniec. Po upływie trzydziestu lat muzycy postanowili się zejść, by nagrać album od nowa (!), co stało się zapalnikiem do wypuszczenia obu wersji na CD przez Thrashing. Wydawnictwo to ujrzało światło dnia na początku tego roku i tradycyjnie dla TMP zostało wyprodukowane w bardzo atrakcyjny sposób z kolorową okładką, świetnym papierem i na dwóch krążkach, z czego pierwszy zawiera nową sesję, a drugi oryginalną.
Pomimo, że jako numer jeden podana jest wersja nowoczesna, zacznę od staruszka z 1992 roku, aby było chronologicznie. Materiał zespół nagrał w ZaZa Studio praktycznie samodzielnie, bo pan realizator nie był tym zainteresowany, i zakrawa na cud, że się udało. Album może nie brzmi jak duże produkcje tamtego czasu, czuć, że mamy do czynienia z dobrze zrealizowaną, ale jednak podziemną produkcją, ale biorąc pod uwagę okoliczności i realia postkomunistycznej Polski tamtego czasu, jest wzorowo. Poza tym muzyka grana przez zespół była znacznie bardziej wymagająca niż klasyczne odmiany metalu. Od pierwszych dźwięków nie da się nie zwrócić uwagi, że młodzi muzycy byli totalnie zapatrzeni w Voivod i ich techniczny, dziki thrash metal i na tej miłości postanowili zbudować coś swojego. Polskie teksty, polskie realia to jest coś, co można właśnie uznawać za pierwiastek stylu Tyran, bo jakby nie patrzeć, album ten miał być dopiero prawdziwym początkiem zespołu, a niestety stał się jego końcem. Dziewięć utworów psychodelicznego, posiadającego punkową energię thrashu jest materiałem wymagającym, nie najprostszym i lekko archaicznym w odbiorze, jednak po kilku przesłuchaniach naprawdę mi się spodobał. Słychać, że muzycy szukali, kombinowali, dali sobie czas w studiu, by dopracować i udziwnić kompozycje jak tylko umieli. Daje to bogaty w środki i ciekawy krążek, który powinien stać się kanonem naszej metalowej sceny.
Pierwszy krążek kończy dodany jako bonus, zapisany na próbie z 2022 roku utwór Sam ze Sobą i tu, szczerze mówiąc, jestem zdania, że powinien być dodany do nowej wersji, a nie do oryginalnej.
OK, to teraz o wersji nowszej. Otwierający album Sam ze Sobą został nieco przearanżowany i nagrany od nowa, brzmi niemal jak Pestilence okresu Spheres. Jestem naprawdę zdziwiony, jak udało się zespołowi to nagrać i tego nie spierd… Z założenia nie lubię takich patentów, nie słucham odgrywanych staroci, nie widzę w tym sensu i raczej olewam. Tyran jednak zrobił to dla siebie, a nie dlatego, by wyciągnąć od fanów nowe pieniążki starym materiałem. Tu chyba jest ta różnica. Poza tym mieli jeszcze coś do powiedzenia, po latach stali się lepszymi muzykami niż za czasów pierwszej nagrywki, dojrzeli i ich wizja schizofrenicznego metalu stała się spójniejsza. Materiał brzmi soczyście, ale na całe szczęście zostało w nim trochę tej postkomunistycznej aury i wizja atomowej zagłady nadal ma sens. Wtedy obawiali się Związku Radzieckiego, teraz cały świat straszy Rosja. Trzydzieści lat minęło, a zagrożenie nadal kładzie cień z tej samej strony.
Fajnym dodatkiem są sample nadające utworom przestrzeni, jest to zdecydowanie rzecz, której potrzebowały, a niemożliwością było uzyskanie tego kiedyś. Muzycznie jest naprawdę dobrze, voivodowe loty przez lata zyskały szeroką rzeszę fanów i myślę, że dzisiaj muzyka Tyrana powinna znaleźć dobry odbiór. Co prawda obawiam się, jak ludzie odbierają charakterystyczne, polskojęzyczne wokale Choiny, ale mi pasują – są odpowiednim uzupełnieniem całości.
Thrashing Madness znowu trafił. Nie wiem, jakie będą dalsze kroki wytwórni względem działań kopalnianych, ale Tyran i jego podwójna Toksyczna Bomba okazała się faktycznie muzycznym ładunkiem wybuchowym. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to materiał dla każdego, ale mi siadł konkretnie. Gdybym musiał wybierać, skierowałbym nieco więcej sympatii do starej wersji, bo po prostu kocham rzeczy z podziemia tamtego okresu, których klimatu nie da się już w całości powtórzyć, ale wersja dzisiejsza jest także bardzo dobra. Jako że zespół podobno jest nadal aktywny i odgraża się nowym materiałem, to będę na niego czekał, moja ciekawość została rozpalona.
Thrashing Madness na Facebook’u.
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
Tagi: 2024, recenzja, review, thrash metal, Thrashing Madness Prod, Toksyczna Bomba, Tyran.






