Votum „:KTONIK:” (2016)

Śledzę poczynania Votum w zasadzie od debiutanckiego Time Must Have a Stop i przyznam się bez bicia, że dotychczas postrzegałem tę grupę przez pryzmat etykiety „mniejszego Riverside” – zespołu grającego porządny, miły dla ucha prog metal, który jednak (mimo 3 prezentujących bardzo przyzwoity poziom płyt na koncie) nie zdołał przebić się do świadomości fanów progresywnego grania w takim stopniu jak grupa Mariusza Dudy. Nie chcę w niniejszym tekście bynajmniej rozwodzić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy, dużo istotniejszym jest bowiem fakt, że nowa płyta Warszawiaków może w końcu ten los odmienić.

Pierwszym, niezbędnym odnotowania faktem są roszady personalne, które dokonały się w ekipie Votum od czasu wydania poprzedniej płyty. Wieloletniego wokalistę Macieja Kosińskiego zastąpił Bartosz Sobieraj, gitarzysta Aleksander Salamonik ustąpił natomiast miejsca Piotrowi Lnianemu. Wraz ze zmianami osobowymi, korekcie (by nie powiedzieć małej wolcie) uległ również styl muzyczny prezentowany przez grupę. Co więc słyszymy na :KTONIK:?

Dwa główne skojarzenia, które zawitały w mojej głowie już przy pierwszym kontakcie z nową płytą Votum (i nie opuściły jej do tej chwili) to silne odwołania do współczesnej twórczości Katatonii i Anathemy. Inspiracje szwedzko – brytyjskie słychać w zasadzie na każdym kroku i trudno nie odnieść wrażenia, że zespół specjalnie się z nimi nie kryje (biorąc pod uwagę chociażby zaproszenie do współpracy Davida Castillo, producenta ostatnich płyt Katatonii oraz Tonego Lindgrena, który również w przeszłości współpracował ze Szwedami). Kiedy jednak zrezygnuje się z czynienia Votum (z tak otwartej korespondencji z muzyką większych europejskich składów) zarzutu, szybko można przekonać się, że materiał prezentowany na 4 płycie Warszawiaków dostarcza sporej ilości nastrojowego grania, które odpowiednio silnie oddziałuje na emocje i wyobraźnię.

Pierwsze kilkadziesiąt sekund otwierającego płytę „Satellite” to ładny ukłon w stronę twórczości braci Cavanagh (w tym m.in. ostatniej płyty Anathemy pt. „Distant Satellites” – przypadek? ). Wyśpiewana delikatnie przy akompaniamencie gitary akustycznej zwrotka kontrastuje z dynamicznym, podszytym mocnym, gitarowym riffem refrenem, w którym popis umiejętności wokalnych daje Bartosz Sobieraj. Wokalista, obdarzony dużo bardziej uniwersalną barwą głosu niż poprzednik, jest z resztą prawdziwą siłą napędową nowej muzyki Votum. Zarówno wówczas, gdy kapela zapuszcza się w art rockowe rejony (Blackened Tree, Greed, Horizontal, Last Word) jak i ocierające się o post („Spiral”) czy industrial („Simulcra”) metalowe klimaty, nowy gardłowy Votum wypada bardzo przekonująco (choć uciec od skojarzeń z Jonasem Renkse często nie sposób).

Wspomniana różnorodność jest spora, kompozycje (jak przystało na progresywne klimaty) są okazałe, wielowątkowe i bogate w pomysły. Votum często pozwala sobie na zestawianie spokojnych, onirycznych wręcz fragmentów z mocnymi gitarowymi partiami, co mimo pozornej odmienności bardzo dobrze ze sobą współgra. Mimo całego arsenału środków :KTONIK: pozostaje jednak przede wszystkim mocną płytą gitarową, elektronika (choć jest jej sporo) ma na celu wyłącznie budowanie tła i akcentowanie detali. Progressive w takim wydaniu bardzo mi się podoba.

Na pochwałę zasługuje również przebojowość nowej płyty. :KTONIK: „siada” w zasadzie od pierwszego przesłuchania (takich „Satellite”, „Greed”, czy „Horizontal” długo nie wyrzucicie z pamięci).

Produkcyjnie, nowy album Votum to majstersztyk, brzmienie wykręcone na płycie jest świetne, gitary brzmią bardzo soczyście, sekcja rytmiczna jest odpowiednio wyeksponowana (bas w „Simulacra” czy gary w „Vertical” to miód na uszy), partie klawiszowe i sample (o czym wspomniałem) nienachalnie urozmaicają całość – wszystko to sprawia, że :KTONIK: stanie się niewątpliwie nową wizytówką grupy, pozwalającą zespołowi z impetem ruszyć w świat. Widząc z resztą działania marketingowe wokół tej premiery (współpraca z zagraniczną wytwórnią, planowana trasa po Europie w towarzystwie Kingcrow, sesje zdjęciowe, intensywna promocja w sieci) taki jest właśnie plan Votum.

Sympatycy grania spod znaku wymienionych na wstępie kapel będą zachwyceni. :KTONIK: to niewątpliwie bardzo dobra płyta, która (mam nadzieję i szczerze tego życzę) pozwoli w końcu grupie szerzej zaistnieć. Jeżeli kapela nie zostanie przy okazji niepotrzebnie zaszufladkowana, będzie z tego duża sprawa.

Ocena: 8/10

Strona autora Strefa Riffów.

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .