Yardburn – „Junk” (2025)

Propozycja Yardburn skrzy się od dowcipu i energii. Album Junk to bardzo śmiały debiut, którym zespół uderza z pełnym impetem, bez skrępowania i kalkulacji. Moje skojarzenia co rusz biegły w kierunku Dead Kennedys, Primus, Acid Drinkers czy System Of A Down. Nie chodzi tu nawet o bezpośrednie muzyczne nawiązania – choć mieszanka punku i metalu w wydaniu Yardburn będzie czasem przywoływać echa wymienionych kapel – ale o pewien dystans. Dystans do siebie, do świata, do muzycznej i tekstowej formy, wyrażający się w komiksowo/kreskówkowej oprawie graficznej (brawa dla Tomasza Kaczkowskiego!), jak i we wdzięcznym przeplataniu zgrywu z rzeczami poważnymi. Bo jak każdy szanujący się błazen, Yardburn żartuje i kpi sobie, by jednak przemycić pewną mądrość.

Często zdarza się – zwłaszcza na rodzimym podwórku – że pod dowcipem ukrywa się miałkość i chęć taniego zwrócenia na siebie uwagi. Nie w tym wypadku! Na Junk muzycy znani m.in. z takich kapel jak Minetaur i Tankograd, bawią się, ale nie zwodzą słuchacza. Nie myślcie, że to wyłącznie cyrk podpięty do wzmacniaczy, gdzie postacie takie jak niezmartwychwstały Jazzus czy morderczy Belzebóbr współżyją ze sobą jedynie dla uciechy gawiedzi. Yardburn hałasuje warsztatowo rzetelnie, łamiąc schematy zwrotka/refren, łącząc różne muzyczne światy, mrugając okiem do słuchacza. Bo odnajdą się tu punkowcy, metale, stonerowcy oraz miłośnicy… country. Jednocześnie przy tym nieskrępowanym tasowaniu stylistycznych rozwiązań, Yardburn zachowuje pewną spójność pomysłu na siebie, który nie jest sztuczny i wykoncypowany.

Bo różne elementy – muzyczne, tekstowe, graficzne, wizerunkowe – przegryzają się na Junk bardzo dobrze. Piosenki skrzą się witalnością, pozytywną energią, a jednocześnie pozostają brudne i hałaśliwe. Jakub Kossakowski (śpiew, growl, wrzaski, zawodzenia, wesołe wokalizy), Jurny Pete z Alabamy (gitary), Grzechu „Sin Mountain” Góra (gitara basowa) oraz Michał Biernacki (bębny) to ekipa, która doskonale się uzupełnia i napędza. Tego typu twórczość nie lubi fałszu. Panowie są szczerzy w swym nonszalanckim podejściu i tym wygrywają. Można śmiało puścić Junk w skateparku, w odrapanym squocie, gdzieś na alternatywnych salonach – zażre wszędzie. Choć pewnie nie tam, gdzie brak komuś dystansu.

Takiego podejścia w rocku nam trzeba! Nie mogę się doczekać, kiedy trafię na koncert.

Ocena: 8,5/10

Oficjalna strona na Facebooku
Yardburn na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .