Spośród niedawnych, polskich, blackowych premier moją uwagę szczególnie zwrócił debiut zespołu Zgroza, choć z tak oryginalną nazwą kapeli wcale nie było łatwo. Dałem się jednak uwieść personaliom, na które składają się między innymi garowy Prochu oraz gitarzysta Lilla Veneda – ze szczególnym naciskiem na Zmora, gdyż z Prochem wspomnienia mam tylko i wyłącznie pozytywne. Niestety w przypadku Zgrozy sytuacja jest już trochę inna.
Muzykę zespołu określiłbym jako melodic black metal – choć momenty czystej, blackowej furii się tu zdarzają, to jest ich relatywnie niewiele, a utwory stoją głównie melodyką na ogół wpisującą się w gatunkowe ramy. Udało się Zgrozie te 10 numerów składających się na Życie to zmysł, o którym zapomniano tak skomponować, abym nie mógł narzekać na monotonię, wręcz przeciwnie – jest ciekawie i pod tym względem należą się zespołowi wyłącznie pochwały. Do plusów krążka dopisać można też ciekawe, nieco poetyckie teksty oraz mocne, a przy tym przestrzenne brzmienie. Czuć tu profesjonalne podejście, a to dopiero debiut. Oby tak dalej…
… ale nie bez zmian. Te zaś moim zdaniem muszą zostać poczynione w kwestii wokalu Kyriake. Czysty śpiew (tak, jest tutaj obecny i to wcale nie w śladowych ilościach – przynajmniej, jeśli macie wersję z bonusowym Withered Roses)? Bardzo ładny, jestem za i na kolejnym albumie prosiłbym o więcej. Growl? Brzmi dobrze, również jestem za. Nagminne stosowanie przeraźliwych pisków, brzmiących jak rozhisteryzowana kilkuletnia dziewczynka, której ktoś nie dał obiecanego cukierka? Kategorycznie nie, wypada ono po prostu okropnie i potrafi skutecznie odstraszyć od tego krążka. Swoją drogą moje skojarzenie w tej kwestii po szybkim researchu okazało się słuszne, gdyż gardło w Zgrozie zdziera wokalistka. Po usłyszeniu jej możliwości na pewno nie chciałbym być tym, który ją rozdrażni w życiu prywatnym. Niestety, tutaj nie zdało to egzaminu.
Jeśli jednak wokal jest dla kogoś kwestią drugo- lub nawet trzeciorzędną, to pełnowymiarowy debiut Zgrozy jest pozycją, której warto poświęcić choć odrobinę uwagi. To kolejny solidny reprezentant naszego krajowego podwórka, a takich przecież nigdy za wiele. Ponadto, czuć tu potencjał na coś więcej niż tylko krótki wyskok, zatem warto sprawdzić zespół już teraz, żeby potem w razie czego móc z zadowoleniem obserwować jego rozwój.
Ocena: 7/10
Zgroza na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2020, black metal, recenzja, review, Zgroza, Życie To Zmysł O Którym Zapomniano.






