Cześć! Na początek rozmowy powiedz parę słów o projekcie. Czym jest Cornada?
Hej!Cornada to przede wszystkim grupa dobrze rozumiejących się ludzi. Jest to bardziej przyjacielski konglomerat. Na ile by to sztampowo nie zabrzmiało – nie staramy się wbić w żadnej istniejący nurt, tylko grać tak jak podpowiada nam serce. Rozumiemy muzykę w podobny sposób, metal najbardziej odpowiadał nam jeśli chodzi o dynamikę, emocję no i tak się zaczęło…
…w jakiej szufladzie gatunkowej byście się umieścili…
Ok. To jedno z trudniejszych pytań, jakie jest nam zadawane. Ciężko jest mi się samemu zaszufladkować. Wolałbym, żeby zrobił to ktoś inny. Określamy się jako death/groove/progressive, zazwyczaj takie etykietki przypinamy sobie sami. Myślę, że są to dość szerokie ramy, między którymi sobie balansujemy. Staramy się brzmieć świeżo dla samych siebie, dlatego co wydawnictwo zmieniamy delikatnie ścieżkę.
A najbliżej Wam do…?
Inspiracją do powstania kapeli na pewno było Lamb of God, ale stylistycznie nam teraz do nich daleko. Piszą czasami, że Gojira, że Decapitated i z tym się zgodzę. Sporą inspiracją podczas powstawania ostatniego materiału był na pewno takie zespoły jak Gaza czy Cult Leader. Meshuggah się gdzieś tam przewija!
Co jest największą siłą kapeli…
Porozumienie pomiędzy dwoma gitarzystami, którzy tworzą materiał, dobrze się uzupełniają. Fakt, że się jeszcze nie pozabijali, co często dziwi resztę kapeli. Lubimy też myśleć, że koncerty, nasza energia sceniczna, ale to niech inni ludzie zweryfikują.
Opowiedz coś o samym singlu który udostępniliście w sieci…
Pierwszy, do tego tytułowy utwór z nadchodzącej EP. Bardzo wyraźnie podzielony na dwie części, z mocnym powiedzmy stonerowym początkiem, wariacją w środku i całkowitą zmianą charakteru na koniec, przyspieszeniem, solidnym blastem i strzałem w pysk. Lubimy też nim zaczynać koncerty, uważamy że dobrze się rozkręca, pokazuje to co mamy dalej do zaoferowania w pigułce.
Może ostatnie zdanie źle brzmi… ale łapiesz o co mi chodzi 🙂
Jakie zatem będzie nadchodzące wydawnictwo?
EPka składająca się z 5 różnorodnych utworów, obrazujących nasze obecne podejście do ciężkiej muzyki jako takiej. Mniej techniczny od swojego poprzednika, za to posiadający więcej przestrzeni, oddechu, kontrolowanego chaosu, dzikości. Na pewno zostawiliśmy nad tym materiałem sporo serca. Postaraliśmy się też, żeby całość została dostarczona do odbiorcy w jak najlepszym opakowaniu, szacie graficznej. Liczymy, że ten materiał otworzy nam kilka drzwi, które do tej pory były dla nas zamknięte…
Co masz konkretnie na myśli…
Chcemy zainteresować tym materiał wydawców. Najogólniej mówiąc, wiążemy z tym materiałem duże nadzieje, jeśli chodzi o zainteresowanie kapelą na wszystkich możliwych frontach.
Gdzie rejestrowaliście materiał ? Jak wyglądał sam proces ??
Zaszyliśmy się w nieużywanym domu należącym do naszego wokalisty, położonym na uboczu. Zabraliśmy ze sobą mnóstwo sprzętu i Jakuba Litmana, odpowiedzialnego za nagrywki, miks i mastering materiału. Spędziliśmy tydzień na nagraniach instrumentów, wokale dogrywaliśmy w łódzkim Radiu Żak. Mieliśmy pełną dowolność, swobodę, brak presji czasowej. No może poza tym, że Kubie Litmanowi mogło się w każdej chwili urodzić dziecko, co jak się domyślasz wprowadziło by pewną komplikację! Dobrze się bawiliśmy, poza nagraniami to świetny męski wypad. Wszelkie stresy i niesnaski rozwiązywaliśmy magiczną mieszanką cytryn, spirytusu i ping ponga.
Jakie macie plany na najbliższe miesiące?
W pierwszej kolejności wydać EP, zagrać kilka koncertów i zaplanować większą, jesienną ofensywę. Maksymalnie skupić się na promocji materiału w internecie, wyciągnąć z wydawnictwa tak dużo jak to tylko będzie możliwe, właśnie w sensie promocyjnym. W powijakach jest też realizacja teledysku.
Do jakiego numeru? Zdradzisz jak planujecie zrealizować klip ?
Numer dwa z EP czyli When You Finally Fall. Chcielibyśmy oddać klimat i energię naszych koncertów. Ciężko mówić o wszystkich konkretach, jesteśmy na etapie ustalania szczegółów z operatorem. Żeby było mądrze to powiem, że jesteśmy w fazie preprodukcji. Chętnie się nim podzielimy jak tylko będzie gotowy.
Jakie polskie kapele polecacie z czystym sercem?
Pomijamy oczywiście nasze najlepsze towary eksportowe jak Behemoth, Decapitated. Z młodszych kapel Soundfear, Maggoth – nie tylko dobra muzyka, ale też świetni ludzie. Heresy Denied – dobra poznańska załoga, mniej więcej nasi równolatkowie jeśli chodzi o staż.
Koncert który najbardziej zapadł w Waszej pamięci?
Rozumiem, że chodzi o nasz koncert? To będzie to prawdopodobnie nasz debiut. Masa ludzi, dobre przyjęcie. Na pewno też nasze dwa koncerty z Antigamą, łodzki koncert z Soundfear kończący naszą pierwszą wspólną „traskę”. Ciężko wybrać jeden, kilka dobrych sztuk się uzbierało.
Parę słów dla czytelników KVLT MAGAZINE…
Słuchajcie dobrej muzyki, przychodźcie na koncerty, wspierajcie lokalną scenę, bo bez was to nie ma sensu, pewnie nawet nie wiecie jak dużo to znaczy. I oczywiście sprawdźcie nasze portale społecznościowe i tego typu standardowe rzeczy. Dzięki za wywiad! 😉
- Krakowski ONLY SONS (retro/hard rock/alt metal) wydał płytę „Through The Night Again „ - 17 kwietnia 2026
- KONRAD CIESIELSKI na wyjątkowym koncercie w Warszawie - 17 kwietnia 2026
- ACIDSITTER na trasie koncertowej z włoską kapelą SHARASAD - 17 kwietnia 2026
Tagi: Antigama, Behemoth, Cornada, Cult Leader, Death, decapitated, Gaza, Gojira, Groove, Heresy Denied, Jakub litman, Lamb Of God, Maggoth, Meshuggah, progressive, Soundfear, you finally fall.






