Black Oath – “Behold the Abyss”(2018)

Czasami odnoszę wrażenie, że na niektórych płytach powinny być naklejki: „Uwaga, słuchanie grozi uzależnieniem”. Taka adnotacja mogłaby się znaleźć chociażby na czwartej płycie Włochów z Black Oath zatytułowanej Behold The Abyss, która to miała swoją premierę 16 listopada 2018 pod szyldem wytwórni High Roller Records. Od dobrych kilku dni nie jestem w stanie uwolnić się od tej muzyki i każdego wieczoru, jak tylko rodzinka pogrąży się w objęciach Morfeusza, zakładam słuchawki i zatracam się w muzyce Black Oath.

Jestem trochę zaskoczony tą sytuacją, gdyż obiektywnie rzecz ujmując, Behold The Abyss nie jest jakimś fenomenalnym dziełem, przełamującym czy wyznaczającym nowe granice gatunku. Nie usłyszmy tutaj sonicznych fajerwerków. A mimo to, trudno oprzeć się magii dźwięków, jakie serwuje kwartet. W kilku słowach mógłbym ją opisać jako bardzo melodyjną, nawet przebojową a zarazem smutną, ale nie depresyjną, raczej melancholijną. Dominują wolniejsze, instrumentalne fragmenty, klimatyczne akustyczne partie, ale przechodzą one zgrabnie w bardziej dynamiczne i energetyczne fragmenty. Tak mamy chociażby w Chants Of Aradia, kiedy to nastrojowa partia basu, wspierana świetnym gitarowym motywem przechodzi w ostrzejszą jazdę, którą rozpoczyna znajome „Ugh!”, wiadomo kogo. Relatywnie najszybszy na płycie Lilith Black Moon raczy nas w pewnym momencie prawie black metalowym motywem i blastami. Ogólnie jednak muzyka jest podniosła, zwłaszcza w refrenach, nie brakuje w niej również mroku. Taki charakter nadają muzyce – oprócz gitarowych pasaży – zarówno fenomenalne wokale, na które składają się dwie nałożone na siebie ścieżki, z czego ta druga jest ledwo słyszalna, jak i mistyczne, zahaczające o okultyzm teksty. Dodam jeszcze, że odpowiadający za śpiew A.Th dobrym wokalistą jest i w pełni oddaje emocje wynikające z liryk oraz muzyki. A w nich, obok wspomnianego mistycyzmu, znajdziemy jeszcze chociażby grozę starych horrorów, jak np. w Once Death Sang, w którym to A.Th wspomagany jest przez Elisabeth z Riti Occulti.

Podsumowując, wielbiciele ekstremalnych doznań raczej nie mają czego na Behold The Abyss szukać, za to fani bardziej subtelnych dźwięków powinni bez wahania sięgnąć po tę płytę i nie sądzę, aby byli zawiedzeni tym, co Black Oath ma do zaoferowania.

Oficjalny Facebook: https://www.facebook.com/blackoathcurse/

Ocena 8/10

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , , .