Frostmoon Eclipse – “Worse Weather To Come” (2019)

Dotarła do mnie świeża, pachnąca nowością płyta kompletnie nieznanego mi zespołu, którego sama nazwa sugerowała, że nie może być to nowy projekt. I rzeczywiście – ta włoska załoga jest obecna na scenie od 1994 roku, a Worse Weather To Come to już ich siódmy, pełny album.

Album startuje i początek, choć interesujący, to nie stanowi wielkiego zaskoczenia – ot, leśny, intensywny black metal. Ale akustyczne przerywniki w I See The Void, organiczne brzmienie i kombinowanie kompozycyjne na granicy post metalu, z miejsca przykuwają uwagę i już wiadomo, że będzie to nietuzinkowa rzecz. Są fragmenty żywcem wyjęte z twórczości legendarnego Isis, są też momenty zaczerpnięte w prostej linii od największych tuzów drugiej fali, a wszystko miesza się ze sobą bardzo naturalnie i bez żadnych zgrzytów. To wciąż rasowy black metal, ale Włosi mają wyraźne ciągoty do nieoczywistego kombinowania. I nie są to zapędy w szeroko rozumianą, metalową progresję, raczej bliżej im do szlachetnej, nieco piosenkowej prostoty. Poszczególne utwory bywają dość złożone, ale słucha się ich tak dobrze, jakby były zwykłymi piosenkami. Panowie mają ciekawy sposób myślenia o muzyce, nie boją się brać wszystkiego, co wydaje im się niezbędne, a niebanalny utwór wychodzi właściwie sam. Nie zabraknie zagrywek typowo progresywnych, jest stare In The Woods, jest szczypta post metalu, parę zwyczajnych, rockowych solówek, a wszystko utopione w czarnym sosie, który wyciąga z tych składowych esencję. Słuchając takich utworów, jak doskonały A Room, A Grave, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Katatonia zaczęła grać black metal.

Kolejne odsłuchy tylko utwierdzają w przekonaniu, że Włosi nie myślą o muzyce w tradycyjny sposób. Nie zastanawiają się „jak”, raczej szukają sposobu na wytyczenie dobrego nośnika emocji. Kochają piosenki na swój sposób. Ładują mnóstwo życia w pozornie martwe fragmenty – tam, gdzie pachnie melancholią i chłodem Agalloch, Panowie aż kipią od wigoru, nie tracąc przy tym nic z pożądanego ładunku emocjonalnego. To idealna płyta na tą porę roku i nie tylko, bo pomysłów starczyłoby na obdarowanie niewąskiego grona zespołów.

Im dłużej słucham tej płyty, tym bardziej mam ochotę sprawdzić wcześniejsze dokonania Frostmoon Eclipse, ale najpierw trzeba będzie się uwolnić od Worse Weather To Come. A nie będzie to łatwe, bo dawno nie obcowałem z takim albumem – złożonym, choć naturalnym, pokręconym i wyjątkowo chwytliwym. Naładowanym emocjami, a jakże prostym. Wielka szkoda, że ten album prawdopodobnie przejdzie bez echa. Bardzo chciałbym się mylić.

Ocena: 8,5/10

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , .