Koronal – „A Gift of Consciousness” (2020)

Jakiś czas temu sieć obiegło oświadczenie zespołu Koronal o zmianie składu muzyków. Sytuacja stała się dziwniejsza, gdy krótko potem pojawił się znikąd nowy singiel zapowiadający płytę A Gift of Consciousness. Skłamałbym, gdybym powiedział, że takie „dramaty” mnie nie osłabiają, lecz na tyle podobała mi się poprzednia produkcja Koronal, że nie byłem w stanie odpuścić sobie sprawdzenia nowej. Po jednym słuchaniu okazało się już, że pominięcie tej produkcji byłoby karygodnym błędem, a płyta niech stanie się kolejnym przykładem tego, że muzyka jest najważniejsza, a nie związane z nią „smaczki”.

Album zatytułowano tak jak singiel – A Gift of Consciousness – i wyprodukowano w Heinrich House Studio pod czujnym okiem (uchem) samego Mr. Heinricha, więc brzmieniowo nie ma mowy o błędach. Płyta jest dopracowana pod każdym względem. Muzycznie mamy do czynienia z romansem deathcore’u i djentu spod znaku Meshuggah – miłość i oddanie kompozytorów muzyki do twórców nurtu jest jednoznaczna. Koronal gra djent, jednak w bardziej, powiedzmy, klasycznym metrum, kombinując raczej w aranżu niż niepoliczalnych taktach, choć na tym polu także wiele się dzieje. Materiał można określić mianem „zbity”, ale co ważne, nie łączy się to z jednostajnością czy monotonią. Styl zespołu jest w miarę klarowny, ale i bogaty w wiele rozwiązań i wariacji wokół meritum, którym w moim uznaniu jest ciężar proponowany w niebanalny i niesztampowy sposób. Mnogość miażdżących i wgniatających w glebę riffów jest ogromna i bezwzględnie dominuje na płycie. Przy takim ich nawarstwieniu można by obawiać się o powtarzalność, na szczęście twórcy zadbali o urozmaicenie, dzięki czemu kompozycje utrzymują napięcie. Od pierwszych dźwięków otwieracza noszącego tytuł Disapointing Truth Split Into Two Comforting Lies, po zamykający album Dreams of Filth, Koronal prowadzi po wiązce agresji ku technicznym patentom i chorym rozwiązaniom, przecinając utwory świetnymi solówkami, które także można złożyć na barki umiłowania twórczości Meshuggah (w tym przypadku do ery albumu Destroy Erase Improve). Sprawdźcie solo w Sunken, które mnie absolutnie zachwyca schizofrenicznym klimatem.

Żeby nie było tak kolorowo, to muszę wspomnieć, że w pierwszym kontakcie nie byłem przekonany do głębokich growlów wokalisty, które bezpośrednio kierują skojarzenia w stronę deathcore. Początkowo miałem wrażenie, że wokale powinny być nieco mniej przesterowane, bardziej naturalne i zbliżone do krzyku, aczkolwiek z czasem stwierdzam, iż komponują się z całością dobrze, i co mnie najbardziej cieszy – to brak czystych partii, ponieważ jestem pewny, że zakłóciłyby odbiór całości.

Podsumowując całość, Koronal ze swoim drugim dzieckiem ukierunkowali swą sztukę na „twardy” djent, który w moim uznaniu grają już chyba tylko wspomniani kilkukrotnie weterani z Meshuggah. Liczę także, że projekt podźwignie się z problemów wewnątrz zespołu i będzie szansa usłyszeć materiał na żywo.

Ocena: 9,5/10

Koronal na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .