Ljungblut – “Villa Carlotta 5959” (2018)

Ljungblut to norweski zespół, któremu przewodzi wokalista, basista, autor tekstów i kompozytor Kim Ljung. Początkowo formacja funkcjonowała właściwie jako projekt solowy Kima, rozwijając się z czasem pełnoprawną kapelę, a teksty angielskie zostały z czasem zastąpione pisanymi w rodzimym języku. Wyszło to kompozycjom chyba na dobre, bo dużo bardziej obco brzmiąca mowa (przynajmniej dla ludzi spoza Skandynawii) dodaje im nieco tajemniczości.

Ljungblut ma i w naszym kraju nieliczne może, ale wierne rzesze fanów, którym melancholijna, pełna uroku propozycja indie popowego grania najwyraźniej przypadła do gustu – świadczą o tym choćby entuzjastyczne recenzje i artykuły, jakie nietrudno znaleźć w sieci. A to, że zespół w jakimś stopniu polubił też nasz kraj, potwierdza niejako dedykowana nam piosenka Til Warszawa – bardzo udana, z ładnymi smykami i z elektryczną gitarą, która pozwala na koniec kompozycji nieco odpłynąć.

Singlowy numer Hasselblad – do którego link zamieściłem poniżej – myli mocno tropy, sugerując, że Ljungblut obraca się w nowofalowej, trochę mechanicznej, chłodnej stylistyce. Muszę się przyznać, że nieco żałuję, że całość nie jest utrzymana w podobnej konwencji. Mnie piosenka promująca płytę Villa Carlotta 5959 najbardziej przypadła do gustu, ale bynajmniej nie jest reprezentatywna dla nowego albumu. Nie oznacza to jednak, że pozostałe kompozycje nie niosą ze sobą ciekawych dźwięków. Wszystko jest utrzymane w melodyjnej, ale nienachalnej tonacji, łącząc alternatywne ambicje z “pastelowymi” dźwiękami, które ciążą w kierunku islandzkiej sceny, choćby takich grup jak Arstidir. Nie chodzi tu nawet o konkretne inspiracje, ale o pewien nastrój, przesiąknięty melancholią, na swój sposób smutny, ale w żaden sposób nie budzący przygnębienia, nawet gdy Kim Ljung rozprawia się w tekstach ze swoimi słabościami, opowiadając w poetycki sposób choćby o zmaganiach z chroniczną migreną (Aldri helt stille i Min Krig).

Zawarte na Villa Carlotta 5959 kompozycje wielu słuchaczy zaczarują umiejętnym wykorzystaniem głównie akustycznych środków, budowaniem onirycznego klimatu, pewną szlachetnością aranżacji. Mogą się tutaj podobać i delikatne dźwięki fortepianu (Superga) budujące przestrzeń oszczędne dźwięki gitary (235), jak i pewna zwiewność i ulotność (Himmelen som vet). Jesli black metalowe kapele z Norwegii pokazały złowrogie oblicze tego kraju, Ljungblut nieśmiało staje w ich opozycji, niczym bosonogi Dawid w walce z diabolicznym Goliatem. Przesadzają jednak ci, którzy dopatrują się w dokonaniach grupy jakiegoś niesamowitego zjawiska. Można się rzeczywiście w Villa Carlotta 5959 zasłuchać, przynajmniej momentami, ale będą i tacy, którzy ciut przysną. Wolno? Wolno, nie każdy musi dać się uwieść podobnym dźwiękom.

ocena: 7/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , .