Mary & The Highwalkers – „Hounds” (2019)

mary & the highwalkers - hounds

Nawet pobieżne zapoznanie się z Hounds warszawskiej formacji Mary & The Highwalkers przyniesie pewną oczywistą obserwację, więc powiedzmy to sobie od razu i miejmy to z głowy: wokalistka Rodya to nie jest człowiek. To jest potwór z mikrofonem. Owszem, świetnie śpiewa, ale poza tym ryczy i krzyczy jakby ją rozrywano żywcem, chociaż nie, wróć, jakby ona kogoś właśnie rozrywała żywcem. Sposób w jaki korzysta ze swojego głosu jest absolutnie animalistyczny, zwierzęcy, przez co przerażający. Ten czysty, najprawdziwszy horror wydobywający się przez jej struny głosowe jest naprawdę imponujący i jeśli mielibyście sięgnąć po Hounds z choćby jednego, jedynego powodu, to właśnie go dostaliście.

Okej, co poza tym? Mary & The Highwalkers zaproponowali syficzny i obrzydliwy sludge naprawdę niezłej jakości. Choć nie jest to album najrówniejszy i nie trzyma przez cały czas w napięciu tak, jakby mógł, to jest na pewno ciekawą pozycją dla tych, co lubią ciężko i wolno. Ale M&TH lubią też sobie zakręcić tu lub tam. Bo tak, z jednej strony jest wybinie sludge’owy kolos Feast, w którym proste riffy ścigają się na to, który będzie cięższy, ale z drugiej strony momentem kulminacyjnym albumu jest dla mnie Salomea. To w tym utworze na przestrzeni niecałych pięciu i pół minuty spotyka się wszystko najlepsze, co Mary i koledzy mogą w 2019 roku zaoferować słuchaczom. Nieco jaśniejszy początek, bardziej doomowy, jest zaledwie wprowadzeniem do katakumb miasteczka Silent Hill. Nie liczcie na szybką i łaskawą śmierć, bo Salomea najpierw doprowadzi was do szaleństwa, będzie się z wami bawić niczym najedzony kot ze swoją zdobyczą, a dopiero potem powolutku, z otępiającą systematycznością, pocznie łamać kosteczki, jedną po drugiej. To w tym utworze grupa przechodzi przez wszystkie stany swojego istnienia, od doom metalu poczynając, przez obowiązkowy sludge, do wręcz black metalowych momentów, zresztą brzmiącym fenomenalnie z tym opętanym głosem Rodyi (albo black metalowych momentów, w których wokalistka dla odmiany na chwilę zamienia się w oazę łagodności, vide …What Sinners Will Pay For).

Zanim jednak Mary & The Highwalkers wespną się na ten szczyt, nie forsują temp (okej, okazjonalnie zdarzy się coś szybszego), a raczej dociskają do ziemi. Początkowe momenty utworu tytułowego to superciężki doomowy kolos, przechodzący w death metalowy riff. Ciężar naprawdę przytłacza, choć nie pomaga mu w tym produkcja, trochę zbyt niedbała, piwniczna. Mam wrażenie, że gdyby to trochę przeczyścić, Hounds cięło by jeszcze bardziej. Brzmienie to nie jedyny mankament, który sprawia, że album nie dostaje u mnie maksa. Kolejnym jest fakt, że się w tej płycie gubię, brakuje mi wyraźnych drogowskazów, czyli momentów bardziej charakterystycznych, wystających z tej tkanki cierpienia i pasji Rodyi. Nie jestem pewien, z czego to wynika, bo przecież Mary & The Highwalkers cały czas żonglują gatunkami – jest sludge, psychodelia, stoner doom, black, post metal, każdy w podręcznikowym wydaniu… Może chodzi o to, że zespół zaskakuje przeskakiwaniem z jednego na drugi, a nie tym, co jest w stanie wewnątrz rych ram zaproponować? Wiem jedynie, że kiedy faktycznie poświęcę albumowi trochę uwagi odnajduję te momenty, słyszę te zmiany, cieszę się nimi, ale kiedy tylko odwrócę na chwilę wzrok, ląduję w ciemnym muzycznym lesie, w którym każde drzewo wygląda podobnie.

Ale może to dobrze? Niezależnie od tego, czy mam chwilę, żeby się w Hounds zanurzyć, czy akurat pozwalam płycie przepływać gdzieś obok mnie, to główne wrażenie pozostaje takie samo – ten album wywołuje u mnie strach. A to rzadkość na scenie sludge czy czegokolwiek innego – każdy metaluch chciałby stworzyć album o określonej dusznej, strasznej atmosferze, a nie każdemu się udaje. Mary & The Highwalkers osiągnęli taki efekt już na pierwszym dłuższym wydawnictwie, co stawia ich pośród coraz bardziej ostatnio wąskiego grona zespołów, na które zamierzam mieć oko w najbliższym czasie. Z czystym sumieniem polecam zatem Hounds – weźcie tego potwora i wychowajcie jak swojego.

8/10

Mary & The Highwalkers na Facebooku

 

nmtr

Tagi: , , , .