Ols – “Widma” (2020)

Widma to już trzeci album jednoosobowego projektu Ols, za którym stoi Anna Maria Oskierko, odpowiedzialna za każdy zagrany dźwięk i wyśpiewane słowo. To również materiał będący dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, bo spodziewałem się raczej powtórki z Mszarnej, z tymi samymi silnymi stronami, jak i mankamentami. Tymczasem, chociaż Widma to dalej oszczędny i pulsujący pierwotną siłą neofolk, kilka rzeczy się tutaj zmieniło i odnoszę wrażenie, że na lepsze.

Przede wszystkim, Oskierko zdaje się rozwijać jako kompozytorka i nie boi się zagęszczać aranżacji, jednocześnie nadal czarując melodiami. Na Mszarnej długość kompozycji w połączeniu z ich hipnotycznym i oszczędnym charakterem potrafiła wciągnąć, ale i znużyć. Widma to utwory krótsze, jak chociażby rewelacyjna Starucha, najbardziej dynamiczne Ukojenie, czy pogodne Ziarenko jednak nietracące nic z charakterystycznej dla Ols surowości. To nadal szczery, po trosze mroczny a po trosze melancholijny folk oparty głównie na ludowych instrumentach i wokalnych harmoniach, jednak dużo zgrabniej zaaranżowany. Dzięki temu jedyny dłuższy utwór, ponad siedmiominutowy Drzewa dawno zmarły, wypada świeżo, a jego transowy charakter mocniej wciąga.

Nie do końca przekonał mnie W ciemny las, który jakby się nieco gubił pomiędzy pomysłowymi Siostrami i urokliwym Ziarenkiem. Największy problem stanowi natomiast dla mnie Ukojenie, jeden z najbardziej żywych i różnorodnych utworów, do którego Oskierko w pewnym momencie zdecydowała się niestety wrzucić gitarę elektryczną, która rozbija klimat straszliwie. Poniekąd rozumiem chyba, jaki był zamysł, ale ta kompozycja była do początku na tyle różnorodna, że więcej różnorodności już naprawdę nie potrzebowała. Szczęśliwie to jedyne potknięcie, jakie przydarzyło się artystce na Widmach i dosyć szybko idzie w niepamięć, bo album zamyka piękne Pod lodem, jedna z najlepszych kompozycji w dorobku Ols. Jest tu sporo melancholii, jest nieco niepokoju, świetna melodia oraz intrygujący tekst, zgrabne połączenie wszystkie tego, co w twórczości Ols najlepsze.

Warto też dodać, że Widma są dość luźnym concept albumem, gdzie głównym motywem jest przemijanie oraz cykl życia i śmierci, co doskonale współgra z neofolkową estetyką. Dodatkowo Oskierko wie jak to wykorzystać, czego efektem są teksty, od niezłych jak Siostry czy Ukojenie po świetne Pod lodem i Staruchę. To kolejna cegiełka sprawiająca, że Widma są spójne, klimatyczne i warte przesłuchania od początku do końca.

Pomimo kilku zgrzytów, Widma to czarujący album. Miejscami niepokojący i melancholijny, miejscami wręcz pogodny, zawsze jednak szczery i wciągający swoim klimatem jeszcze lepiej niż poprzedniczki.

Ocena: 7,5/10

Tagi: , , , , , , .