The Ward “Part of Humanity” (2015)

Może wyjdę na ignoranta, ale przyznam się, że o mołdawskim (a właściwie naddniestrzańskim) metalu nie wiedziałem do tej pory nic. Ale dobre metalowe płyty rodzą się bez względu na szerokość i długość geograficzną, więc gdy album z tego właśnie kraju wpadł mi w ręce, podszedłem do tematu z zaciekawieniem. Co prawda kiczowata nieco okładka i takież logo – z cyklu „grafik płakał jak projektował” – nie ułatwia pierwszego kontaktu z potencjalnym odbiorcą, ale zespół The Ward udowadnia, że nie warto oceniać książki po okładce właśnie.

Sami opisują swoją muzykę, jako atmospheric / melodic death metal i jest to określenie tyleż trafne, co niefortunne. Bo z jednej strony dobrze oddaje charakter ich muzycznego przekazu, z drugiej strony podobne szyldy zostały przypisane tak różnym dźwiękowym światom, że termin przestał cokolwiek znaczyć. Dużo tutaj deathowych, solidnych riffów, często z wpływami blackowymi, gotyckimi lub industrialnymi. Nie mogło zabraknąć klasycznego, klawiszowego intra i outra, w duchu lat 90. (dla jednych nostalgicznego, dla drugich nieco infantylnego, ale ja opowiadam się za pierwszą opcją) w postaci End of Time i The Beginning of… Klawisze zresztą odzywają się na płycie nieustannie, tworząc niby orkiestrową otoczkę, która może się kojarzyć z klasyką symfonicznego black metalu i kapelami pokroju Emperor i Limbonic Art – wystarczy posłuchać takich kawałków jak Megiddo, potem podobne patenty są powtarzane.

Mimo tej całej melodyjno – atmosferycznej otoczki gitarowym riffom nie brak tu czystej, death metalowej siły. Niski, grobowy, wyrazisty growl Disembowela też dodaj całości mrocznego sznytu. Czasem brzmi to w klasycznych kanonach starej śmierć metalowej szkoły, zdarza się jednak, że utwory skręcają w nowocześniejszą, lekko industrialną stronę (Death Monastery albo In the Depths of Theories) – można przyrównać wtedy twórczość The Ward do naszej Naumachii. Ciekawie robi się też, kiedy zespół wtrąca jakieś urozmaicenia – hipnotyczny, szeptany początek w utworze tytułowym, kobiecy wokal we Flakes of Rapture czy brzmiące bliskowschodnio (a być może swojsko dla rejonów, z których zespół pochodzi) klawisze w Death Monastery – wszystko to ubogaca płytę Part of Humanity.

Niby znane elementy, ale użyte w interesujący sposób. W poszczególnych utworach wiele się dzieje, a kapeli udało się wyważyć proporcje między akcentami mocnymi, rdzennie metalowymi a klimatem i podniosłością. Jest to na pewno propozycja na długie, zimowe wieczory. Kominek, świece, dzban mołdawskiego wina, a w głośnikach The Ward – naprawdę ciekawa opcja.

Ocena: 7,5/10

The Ward na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , .