Co Złego To My: Truchło Strzygi, Gruzja, Trup – Toruń (20.10.2019)

Pierwszy wniosek, jaki nasuwa mi się po niedzielnym koncercie brzmi: „czytaj człowieku dokładnie rozpiskę i nie zakładaj z góry obsuw w ramówce”. Tak się bowiem złożyło, że z sobie tylko znanych powodów byłem przekonany o starcie imprezy w porze, która pozwoli mi w spokojności obejrzeć mecz Live-ManU. Mecz w rzeczywistości okazał się jedynie średni, a ja ostatecznie trafiłem do eNeRDe dopiero w momencie, kiedy po otwierającym imprezę Trupie nie było już śladu.

Obiecałem sobie, że przy następnej okazji kapelę sprawdzę, tym razem pozostało mi uraczyć się wesołymi harcami dwóch pozostałych składów.

Gruzję znam głównie z pierwszej płyty (moja recenzja tutaj), dwójeczkę miałem okazję usłyszeć dotychczas może z raz, nie przeszkodziło mi to jednak w najmniejszym stopniu w doskonałej zabawie. Słowo użyte w tym aspekcie nieprzypadkowo, bo głównie na nieskrępowaną zabawę (black metalową formą) pocieszni Gruzini stawiają. Na żywca ich muzyka posiada dodatkowo jeszcze bardziej punkowy koloryt niż na płytach, co sprawia, że trudno nie złapać się na mimowolnym tupaniu nóżką i potrząsaniu łepetyną. Jeden w garniturze, drugi w dresie, trzeci jak urwany z targów dla wielbicieli bdsm, reszta na totalnej wyjebce w “ciuchach po domu” – słowem, black metal na 100 pro. Nie zabrakło odśpiewania Mojej Ratyzbony, Opuść mnie, było singlowe 800 zł, zgromadzeni na toruńskim koncercie mogli w końcu wziąć też udział w uroczystej peregrynacji portretu Kory (przy dźwiękach Manam). Co tu dużo mówić – wzruszyłem się na tej sztuce jak przy porno z młodości.

Po Gruzji przyszedł czas na danie główne – Truchło Strzygi to dziś na krajowym podwórku dość nośna nazwa. Niby na żarty, niby jajcarze (niektórzy szukają nawet analogii z turbo popularnym Nocnym Kochankiem), ale muzyka, sceniczny entourage (i podejście do wykorzystania dowcipu jako punktu wyjścia) z założenia inne.

Choć wiedziałem, że będzie na odpiętych wrotkach, nie spodziewałem się aż takiego ognia. Chłopaki poszli jak rasowe przecinaki, była ekscytacja, skakanie po głośnikach i mosh na złamanie karku (to, że Gambit ani razu nie nadział się na zaostrzone drzewce, które zespół przytarabanił ze sobą na ciasną scenę eNeRDe, można poczytać w kategorii małego cudu), był punkowy wygar, radosne pogo i beztroskie darcie japy. Truchło Strzygi na żywo to prawdziwe harpagany, chłopaki rżną ten swój old schoolowy black thrash/punk tak, że człowiekowi morda cieszy się od ucha do ucha, od samego początku po sam koniec całkiem długiego (godzina na takich obrotach to nie rurki z kremem) setu. Bardzo mi się ten koncert podobał i choć wcześniej podchodziłem do tego składu ze zdystansowanym co najwyżej entuzjazmem, po tym występie goście zaskarbili sobie moją maksymalną sympatię. Re-we-la-cja.

Mimo nieobecności na otwierającym wieczór Trupie koncert uważam za mega udany. Takich imprez naprawdę nie wypada odpuszczać, a że grają w tym składzie jeszcze trzy sztuki (Kraków, Wrocław, Warszawa), możecie nie popełnić tego błędu. Idźcie koniecznie.

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , .