Do muzyki węgierskiego Ektomorf zawsze miałem słabość. Mimo, że pierwsze płyty nie posiadały za grosz oryginalności i wręcz – nie bójmy się tego słowa – zrzynały z dokonań Maxa Cavalery, ja zawsze odnajdywałem w nich coś dobrego. Gdy Soulfly zrezygnowało … Więcej →