<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KEN Mode - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/ken-mode/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/ken-mode/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Tue, 11 Aug 2026 09:41:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>KEN Mode - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/ken-mode/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>KEN MODE oraz FANGE na koncercie w Polsce</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/ken-mode-oraz-fange-na-koncercie-w-polsce/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/ken-mode-oraz-fange-na-koncercie-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ziemek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 May 2023 08:49:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[bilety]]></category>
		<category><![CDATA[Fange]]></category>
		<category><![CDATA[KEN Mode]]></category>
		<category><![CDATA[knock out productions]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[łącznik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=280303</guid>

					<description><![CDATA[<p>Knock Out Productions zaprasza wszystkich na koncert zespołów Ken Mode oraz Fange. Formacje wystąpią: 04.10.2023 &#8211; Wrocław, Łącznik (wydarzenie) Bilety można zakupić&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/ken-mode-oraz-fange-na-koncercie-w-polsce/">KEN MODE oraz FANGE na koncercie w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Knock Out Productions</strong> zaprasza wszystkich na koncert zespołów <strong>Ken Mode</strong> oraz <strong>Fange</strong>. Formacje wystąpią:</p>
<p>04.10.2023 &#8211; <strong>Wrocław</strong>, Łącznik (<a href="https://m.facebook.com/events/1282610922396768/?ref_source=NEWS_FEED">wydarzenie</a>)</p>
<p>Bilety można zakupić na:</p>
<p>https://knockoutmusicstore.pl</p>
<p><strong>Knock Out Productions</strong> o zespołach:</p>
<p><em>KEN Mode (ich najnowsze wydawnictwo “Null” ukazało się w zeszłym roku) są żywą fabryką hałasu. Już od lat ich wściekle noiserockowy sludge metal roztapia serca metali, punkowców, a także wybrednej publiki cenionego festiwalu Roadburn.</em></p>
<p><em>Fange to mroczny, maksymalnie chłodny industrial człapiący w kierunku otchłani i dociążony sludge’owymi riffami, od których cały świat wali się na głowę. Grupa promuje obecnie tegoroczny album “Privation”.</em></p>
<p><em>KEN MODE (Kanada) sludge metal, noise rock:</em></p>
<p><em>KEN Mode nie grają tak, by kogoś uszczęśliwić. Nie interesuje ich tkwienie w sidłach jednego lub drugiego gatunku, bo w tej muzyce nie chodzi o łatwą klasyfikację. Chodzi o zasztyletowanie słuchacza hałasem &#8211; czy to za sprawą hardcore punkowej zajadłości, czy okrutnie zgrzytliwego noise rocka, czy sludge&#8217;owych ciężarów brzmiących jak zapis dźwiękowy z najbardziej niepokojących rytuałów, jakie można sobie tylko wyobrazić. Właśnie za sprawą stylistycznej otwartości w dążeniu do celu Kanadyjczycy zdobyli zasłużoną popularność, ale nie oznacza to, że zwalniają czy ugrzeczniają swoje numery. Nawet najnowszy singiel grupy, &#8222;I Cannot&#8221;, tego dowodzi. Są w nim bezlitosne riffy niszczące obiekty, jest wrzask prosto z trzewi, a nawet rozwrzeszczana, w pełni szalona partia saksofonu. Tutaj nie ma miękkiej gry, tylko samo gęste.</em></p>
<p><em>FANGE (Francja) sludge metal, industrial metal:</em></p>
<p><em>Z Fange jest tak, że cały czas trzymają słuchaczowi nóż na gardle. Kiedy rozpływają się w industrialowych szmerach i zgrzytach, zanim gitary uderzą z podwójną siłą, budują niepokój, jakby za chwilę miało dojść do katastrofy. Z kolei gdy już odpalają maksimum ciężaru, uderzając raz po raz najcięższymi i najwolniejszymi sludge’owymi riffami, to ratunku nie ma, pozostaje zniszczenie absolutne. Francuski skład pracował na swój sukces przez dekadę, tułając się po odłamach podziemnej sceny, ale za sprawą tegorocznego “Privation” w końcu doczekali się należytego splendoru. Dajcie im go, wybierając się i na Mystic Festival, i do Wrocławia 4 października. Gwarantujemy, że wyjdziecie z tego przyjemnie poturbowani.</em></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-280305" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545-800x797.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2023/05/img_1_1684570750545-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/ken-mode-oraz-fange-na-koncercie-w-polsce/">KEN MODE oraz FANGE na koncercie w Polsce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/ken-mode-oraz-fange-na-koncercie-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odsłuch nowej płyty grupy KEN MODE</title>
		<link>https://kvlt.pl/newsy/odsluch-nowej-plyty-grupy-ken-mode/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/newsy/odsluch-nowej-plyty-grupy-ken-mode/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ziemek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2022 11:18:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[KEN Mode]]></category>
		<category><![CDATA[nowy album]]></category>
		<category><![CDATA[Null]]></category>
		<category><![CDATA[streaming]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=260737</guid>

					<description><![CDATA[<p>Grupa KEN mode wypuściła w całości do odsłuchu nową płytę Null. Krążek ukazał się 23 września. Na albumie znajduje się 8 nowych&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/odsluch-nowej-plyty-grupy-ken-mode/">Odsłuch nowej płyty grupy KEN MODE</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Grupa <strong>KEN mode</strong> wypuściła w całości do odsłuchu nową płytę <strong><em>Null</em></strong>. Krążek ukazał się 23 września. Na albumie znajduje się 8 nowych utworów nagranych i wyprodukowanych jesienią i zimą 2021 roku przez <strong>Andrew Schneidera</strong>. Za nagrywanie odpowiada <strong>Andrew Schneidera</strong>. Na krążku wystąpiła gościnnie wiolonczelistka <strong>Natanielle Felicitas</strong>. Materiał nagrano w październiku 2021 roku w <strong>Private Ear Recording</strong>. Za mastering odpowiedzialny jest <strong>Carl Saffa</strong>. Okładkę zaprojektował <strong>Randy Ortiz.</strong></p>
<p>Kilka słów o albumie:</p>
<p><em>NULL, zupełnie nowe otarcie słuchu zespołu, może być kwintesencją zespołu załamania psychicznego i rozpaączy, która stała się dźwiękowa, bezpośrednią psychologiczną reakcją na zbiorowe doświadczenie ostatnich dwóch i pół roku. Czerpiąc nie tylko z desperackiego hałasu i industrialnej soniki lat 80-tych i 90-tych, takich jak Swans, Einsturzende Neubauten, czy nawet Nine Inch Nails, zespół połączył w zdecydowanie bardziej desperackim tonie ze swoim i tak ostrym metalowo-hardcoreowym „ekstremalnym noise rockiem”. ” (patrz Melvins, Today Is The Day meet Converge and Botch), który stał się ich podpisem.</em></p>
<p><em>Zawiera 8 nowych utworów nagranych i wyprodukowanych jesienią i zimą 2021 roku przez Andrew Schneidera, zmasterowanych przez Carla Saffa, z grafiką i układami autorstwa Randy&#8217;ego Ortiza, wieloletniego współpracownika zespołu.</em></p>
<p><em>Nagrane w październiku 2021 r. @ Private Ear Recording w Winnipeg, MB, Kanada przez Andrew Schneidera, wiolonczela w utworze „Unresponsible” Natanielle Felicitas.</em></p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 406px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3317743233/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless=""><a href="https://kenmode.bandcamp.com/album/null">NULL by KEN mode</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 406px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=3317743233/size=large/bgcol=ffffff/linkcol=0687f5/artwork=small/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://kenmode.bandcamp.com/album/null">NULL by KEN mode</a></iframe></noscript></p>
<p>Tracklista:<br />
1. A Love Letter<br />
2. Throw Your Phone in the River<br />
3. The Tie<br />
4. But They Respect My Tactics<br />
5. Not My Fault<br />
6. Lost Grip<br />
7. The Desperate Search for an Enemy<br />
8. Unresponsive </p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-260739" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2022/09/a0406518944_10-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/newsy/odsluch-nowej-plyty-grupy-ken-mode/">Odsłuch nowej płyty grupy KEN MODE</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/newsy/odsluch-nowej-plyty-grupy-ken-mode/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SO SLOW: „efekt kolektywnej wojny o dźwięk&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2016 18:24:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[alternatywa]]></category>
		<category><![CDATA[Amphetamine Reptile Records]]></category>
		<category><![CDATA[Antena Krzyku]]></category>
		<category><![CDATA[Arek Lerch]]></category>
		<category><![CDATA[Arek Marczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Atrocious Filth]]></category>
		<category><![CDATA[Cast In Iron]]></category>
		<category><![CDATA[Centrum Sztuki Współczesnej]]></category>
		<category><![CDATA[Czerń]]></category>
		<category><![CDATA[Dépeceur]]></category>
		<category><![CDATA[eksperyment]]></category>
		<category><![CDATA[Fugazi]]></category>
		<category><![CDATA[Girl Band]]></category>
		<category><![CDATA[globalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Globalizacja. I co z tego wynika]]></category>
		<category><![CDATA[Instant Classic]]></category>
		<category><![CDATA[Iron To Gold]]></category>
		<category><![CDATA[Johnson Twix]]></category>
		<category><![CDATA[KEN Mode]]></category>
		<category><![CDATA[Kinsky]]></category>
		<category><![CDATA[Księga Rogera]]></category>
		<category><![CDATA[lata 90]]></category>
		<category><![CDATA[Latajace Pięści]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Klimczak]]></category>
		<category><![CDATA[Metz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Kupicz]]></category>
		<category><![CDATA[Mustache Ministry Studio]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[noise rock]]></category>
		<category><![CDATA[Nomads]]></category>
		<category><![CDATA[Oranssi Pazuzu]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[rap]]></category>
		<category><![CDATA[So Slow]]></category>
		<category><![CDATA[Sub Pop]]></category>
		<category><![CDATA[The Jesus Lizard]]></category>
		<category><![CDATA[VietCong]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Bauman]]></category>
		<category><![CDATA[Złota Jesień]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Jędrzejczak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=19234</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zastanawiałem się długo co napisać na początek. Mógłbym rzucać hasłami w stylu – So Slow to zespół, który łatwo przegapić, ale nie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/">SO SLOW: „efekt kolektywnej wojny o dźwięk&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Zastanawiałem się długo co napisać na początek. Mógłbym rzucać hasłami w stylu – <strong>So Slow</strong> to zespół, który łatwo przegapić, ale nie możecie sobie na to pozwolić, albo zarzekać się, że to jeden z moich najciekawszych wywiadów. Nieważne, co bym napisał, ten wstęp i tak byłby najmniej ciekawą częścią całego tekstu. Przy okazji wydania nowej, fenomenalnej płyty &#8222;<strong><em>Nomads</em></strong>&#8221; (recenzja tutaj – <a href="https://kvlt.pl/recenzje/so-slow-nomads-2016/">So Slow &#8211; Nomads</a>) <strong>Arek Lerch</strong> i <strong>Michał Głowacki</strong> odpowiedzieli mi na kilka pytań. Tyle w ramach wprowadzenia.</p>
<p><strong>Przy okazji podania informacji o terminie wydania najnowszego albumu zaznaczyliście, że „<em>Nomads</em> jest ostatnim albumem nagranym w dotychczasowym składzie”. Niedługo potem okazało się, że rozstajecie się z wokalistą Łukaszem Jędrzejczakiem aka Johnsonem Twixem – co wpłynęło na tę zmianę?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Zmiany są nieuchronne, bo dzięki nim żyjemy i rozwijamy się. A bardziej przyziemnie – od jakiegoś czasu było jasne, że dla <strong>Łukasza</strong> jednak pole muzyki eksperymentalnej, elektronicznej jest tym miejscem, gdzie mu najlepiej. W pewnym momencie stwierdził, że muzyka gitarowa nie jest już dla niego tak ekscytująca jak kiedyś. Proces naturalnego rozszczepienia – z dzisiejszej perspektywy – widoczny był podczas tworzenia płyty. Dyskusja nad tym materiałem wyraźnie pokazała rozbieżności między postrzeganiem muzyki i powoli oddalaliśmy się od siebie. Chcę tu jednak dodać, że było to bardzo przyjacielskie, naturalne oddalanie się. Na pewnym etapie mieliśmy wspólną historię, zrobiliśmy świetną muzykę i ta droga w jakiś oczywisty sposób dobiegła końca. Fajnie jest zakończyć jakiś etap w dobry sposób, a <em><strong>Nomads</strong></em> jest najlepszym zwieńczeniem naszej współpracy, jaki można sobie wyobrazić. Do dzisiaj pozostajemy kumplami i darzymy się szacunkiem, ja zresztą mam w planach nowy projekt z <strong>Łukaszem</strong>.<strong> </strong></p>
<p><strong>Miejsce wokalisty zajął Michał Głowacki, znany z grupy Latające Pięści, który gra jednak absolutnie inną muzykę niż So Slow. Jak widać kontynuuje tradycję tego, że w waszym zespole, większość muzyków realizuje się w kilku projektach. Czy kontynuuje także tradycję wokalnych eksperymentów i udziwnień Łukasza oraz jego scenicznej ekspresji?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Moment, kiedy zrozumieliśmy, że czas poszukać nowej drogi był, co przyznaję szczerze, dość traumatyczny, bo choć wiedzieliśmy, że tak się stanie, kiedy wreszcie musieliśmy sobie zadać pytanie „co dalej?”, trochę się przestraszyliśmy. Zastanawialiśmy się nad różnymi opcjami, nawet drogą czysto instrumentalną, i wtedy przypomniałem sobie koncert <strong>Latających Pięści</strong>. Miałem kontakt z zespołem, bo prezentowałem go na łamach <strong>Violence Online</strong>, a „show” <strong>Głowackiego</strong> bardzo przypadł mi do gustu. A dalej było banalnie – telefon, pytanie i takim sposobem jesteśmy razem. <strong>Michał</strong> (który zawodowo jest aktorem&#8230;) spełnia trzy założenia – umie śpiewać, jest na scenie szalony i mocno nieprzewidywalny a także nie boi się eksperymentów z  wokalami i brzmieniami. Zatem założenia się nie zmieniły – „lot” będzie dalej trwał, nadal będzie szaleństwo i zaskakujące wolty. Są pomysły, są możliwości i nowe wyzwania. Skupujemy nowy sprzęt, szykujemy się do koncertów.  I bardzo to lubimy – nowy materiał ewoluuje, jest jeszcze więcej psychodelicznych odjazdów, słowem – obawy są niepotrzebne. Poza tym – jest też aspekt czysto logistyczny. <strong>Michał</strong> mieszka w Warszawie i możemy spotykać się co tydzień na sali prób. A to niezaprzeczalny atut nowej sytuacji.</p>
<p><strong>Michał</strong>: To chyba znak czasów że teraz wszyscy mają więcej niż jeden zespół czy projekt muzyczny. W <strong>Pięściach</strong> też jest podobnie i do tej pory tylko ja pozostawałem w tym temacie w mniejszości; ale wracając do zasadniczej części pytania, to mogę oficjalnie obiecać, że przy pełnym szacunku i podziwie do wszystkiego co zrobił <strong>Łukasz</strong>, nie będę starał się go ślepo naśladować. Mijałoby się to z celem, i nawet pewnie byłoby okazaniem braku szacunku. Teksty są tak zajebiste, że pozwalają na szerokie spektrum interpretacji. Sam jestem bardzo ciekawy jak to wszystko się sprawdzi, i jestem tym mega zajarany. A o ekspresję się nie martw.</p>

<a href='https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/attachment/ss-1-3small/'><img fetchpriority="high" decoding="async" width="800" height="443" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/ss-1-3small-1024x567.jpg" class="attachment-large size-large" alt="" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/ss-1-3small-1024x567.jpg 1024w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/ss-1-3small-e1484140873219-300x166.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/ss-1-3small-768x426.jpg 768w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/ss-1-3small-e1484140873219.jpg 800w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></a>

<p><strong>Nomads jest albumem w pewien sposób naznaczonym książką Zygmunta Baumana „Globalizacja. I co z tego wynika.” Inspirację można znaleźć w tylko w tekstach czy też w samej muzyce?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: To „naznaczenie” jest dla nas symptomatyczne. Łukasz zawsze szperał w książkach, zastanawiał się nad sposobem pokazania swoich przemyśleń i to odwoływanie się do literatury zarówno na debiucie jak i na <em><strong>Nomads</strong></em> powoduje, że istnieje duża szansa, że ktoś sięgnie do źródeł. A to może tylko cieszyć. Relacja muzyka – tekst jest ciekawą kwestią. W naszym przypadku dźwięki, klimat nagrań inspirowały <strong>Łukasza</strong> do pewnych poszukiwań, dawały mu, że tak to ujmę, natchnienie. Efekt jest taki, że w szczytowych momentach muzyka stała się ilustracją tekstów. Najciekawszym momentem jest <em><strong>Księga Rogera</strong></em>, bo choć nie ma tu konkretnego, wyrazistego tekstu, to jednak paradoksalnie ten utwór najlepiej oddaje ideę albumu – opowieści o współczesnych nomadach, którymi przecież wszyscy jesteśmy, zarówno w przestrzeni realnej a może jeszcze bardziej w wirtualu. Mniej lub bardziej intuicyjnie udało się spleść słowa i dźwięki w jedną, o dziwo, spójną opowieść&#8230;</p>
<p><strong>Zbigniew Bauman jest dość kontrowersyjną postacią. Z jednej strony ceniony jako myśliciel, z drugiej strony określany zdrajcą czy kapusiem, a jego wykłady są przerywane przez prawice bojówki. Sam spotkałem się z osobami z kręgu nauki, które mówiły, że może i należy cenić jego dorobek intelektualny, ale same nie chciałyby się znaleźć w tym samym pomieszczeniu co Bauman, a co dopiero podać rękę. Nie mieliście żadnych oporów przed odwołaniem się na najnowszej płycie do jego literatury?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Dotykamy tu bardzo, ale to bardzo drażniącej kwestii&#8230; To trudne pytanie i sprawy, co do których nie wiem, czy ktoś z nas ma kompetencje by je oceniać. <strong>Łukasz</strong> w naszych rozmowach zawsze podkreślał, że interesuje go dorobek <strong>Baumana</strong> a nie jego życie prywatne. Jest też inna, ważna sprawa: kwestionowanie dorobku twórcy ze względu na jego życie prywatne to ślepa i niebezpieczna uliczka. Mieliśmy już w historii okresy, kiedy palono dorobek artystyczny i intelektualny twórców, nie spełniających wymogów czystości rasowej i bardzo nie chciałbym by to kiedykolwiek wróciło. Boję się ludzi, którzy mówią, że negują czyjąś twórczość bo osoba ta zrobiła coś nie po ich myśli, ma nieodpowiedni kolor skóry czy wyznaje inną religię. Bo każdy może znaleźć się w podobnej sytuacji. Pamiętajmy, że coś takiego jak ideał NIE ISTNIEJE. Zatem – nie interesuje nas prywatne życie Baumana a jego teorie i przemyślenia.<strong> </strong></p>
<p><strong>Co się wydarzyło po drodze, że <em>Nomads</em> jest tak różną płytą od <em>Dharavi</em>? Z pozoru wszystko wydaje się podobne – jeszcze ten sam wokal, podobne (choć lepsze) brzmienie, tu i ówdzie szalony eksperyment. Jest jednak wyraźna różnica w prezentowanych emocjach – debiut miał w sobie agresję, bunt i wkurw. Muzykę, którą można było słuchać w nocy konstruując w wyobraźni barykady, na których rozegrają się walki w imię światłych idei. W <em>Nomads</em> nie ma tej agresji – jest zimny smutek czający się gdzieś z tyłu głowy. Jest bunt, ale podszyty bezsilnością. Poczuciem, że jest chujowo, ale nadzieja gdzieś uleciała. Co wpłynęło na to, że muzyka z <em>Nomads</em> przyjęła taką formę?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Nie ma  &#8211; dla mnie oczywiście – nic gorszego niż nagrywanie ciągle takich samych płyt. Cała sztuka polega na tym, by tworzyć różniące się od siebie dzieła, zaskakujące pomysły, nawet w obrębie tej samej płyty i jednocześnie pozostawać sobą. Rzeczą, która zawsze doprowadzała mnie na sali prób do furii, były teksty w stylu „<em>ale to do naszej muzyki nie pasuje&#8230;</em>”. Jeśli nie pasuje – znaczy trzeba tak zagrać! Tworząc sztukę, robimy ją przede wszystkim dla siebie. Kiedy zaczyna się agonia zespołu? Kiedy pojawiają się myśli w stylu „<em>co powiedzą słuchacze, czy im się spodoba?”.</em> To jest koniec. Dlatego bardzo się cieszę, że <em><strong>Nomads,</strong></em> z zachowaniem rozpoznawalnych dla <strong>So Slow</strong> cech,  jest płytą inną, zaskakującą, taką, do której – mam nadzieję – będzie się chciało wracać&#8230; Debiut był bardzie klasyczny, <em><strong>Nomads</strong></em> to bardziej zimne dźwięki, ale też  większa swoboda w podejściu do aranżacji i kompozycji. I  dzięki temu obok siebie może egzystować hałas, trans a nawet rap. Poza tym – wpływ na taki stan rzeczy miał sposób pracy – pierwsza płyta powstawała dość tradycyjnie – utwory były zaaranżowane i w zasadzie w takiej formie trafiły na płytę. W przypadku <em><strong>Nomads</strong></em> postanowiliśmy zrobić inaczej – nagrywaliśmy pewne tematy, fragmenty, które później były łączone, rozwalane i na nowo budowane podczas zespołowej „burzy mózgów”. I to mi się bardzo podobało.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/7Exi8SYOToY?rel=0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Przed chwilą mniej lub bardziej trafnie mówiłem o swoich emocjach. Chciałbym jednak was spytać – jakie przesłanie ma nieść wasza muzyka? Czy muzykę So Slow można nazwać „zaangażowaną”? Muzyka ma się wam podobać, być słuchana przez fanów, opcjonalnie być doceniana na koncertach i łamach muzycznych magazynów – czy chodzi tu jednak o coś więcej?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Nie lubię słowa „zaangażowany”, bo kojarzy mi się z kulawą muzyką i topornymi manifestami. Ideał jest taki – muzyka RAZEM z tekstem wywołują pewne obrazy, zmuszają do szukania źródeł i pozostawiają w głowie ślad. Zdaję sobie sprawę, że zespół z założenia jest tworem, który koncertuje, jednak zawsze ważniejsza była dla mnie forma płytowa, która staje się czymś w rodzaju wciągającej książki. Siadam w domu, odpalam krążek i on zabiera mnie w jakąś podróż. Rozbierając jednak rzecz na czynniki pierwsze – tekst jest ważny, ale musi on pozostawać jednak ZA muzyką, uzupełniać ją. Dlatego bardzo podoba mi się patent <strong>Łukasza</strong>, który żonglował cytatami, angażując w naszą twórczość myśli różnych autorów i tworząc coś w rodzaju drogowskazów – jeśli kogoś to zainteresuje, wie, gdzie sięgnąć. Budzi w ten sposób polemikę, reakcję, emocje właśnie. A jeśli do tego muzyka idzie za tekstem, ilustruje go, jest idealnie. Nie jestem obiektywny, twierdząc, że <em><strong>Nomads</strong> </em>właśnie taki jest (śmiech).</p>
<p><strong>Na najnowszej płycie słychać wyraźniej wpływy innych zespołów, w których niektórzy z was się udzielacie – szczególnie tych Łukasza Jędrzejczaka. Najlepszym przykładem jest Dépeceur, który równie dobrze mógłby znaleźć się na płycie Alamedy 5, albo nawet T’ien Lai (gdyby jednak parę drobnych rzeczy zmienić). Nie obawiacie się, że udzielanie się w kilku projektach na raz może mieć zbyt duży wpływ na formę jaką przyjmie muzyka So Slow?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Nie obawiamy się, bo jedynym fragmentem, który jakieś tam skojarzenia budzi jest właśnie <strong><em>Dépeceur</em>, </strong>zresztą, przytaczanie tego kawałka najlepiej świadczy o tym, że tych porównań nie jest zbyt dużo. Sam czasami zastanawiam się, czy jakieś wpływy są na „Nomads” widoczne. I może gdzieś tam są, jednak nie obawiam się, że słychać tu akurat zespoły w których gramy. Ja gram w hardcore’owym <strong>Cast In Iron</strong> i hc/sludge/spychodelicznej <strong>Czerni</strong> – słychać na <em><strong>Nomads</strong> </em>takie wpływy? Nie. Zibu gra w <strong>Iron To Gold</strong>. Słychać takie wpływy? Nie. Nawet elektroniczne wtręty Łukasza nie kojarzą się zbytnio z Alamedą czy Tien Lai. Zatem – nie obawiamy się. Bardziej obawiamy się o przyziemny brak czasu (śmiech).</p>
<p><strong>Jak to się dzieje, że ciągle pozostajecie w kontrze do jakiegokolwiek nurtu? Debiutancki album <em>Dharavi</em> powstał w momencie, gdy nie było prawie wcale zespołów, które wzorując się na post-hardcorze i noise’ach tworzą nową jakość. Teraz obrodziło w takie składy – mamy Metz, Girl Band, Ken Mode coś odbiło i zaczęli grać noise rocka, a i w Polsce mamy m.in. Złotą Jesień. <em>Nomads</em> za to znów wita oczekiwania pokazaniem środkowego palca – mamy tylko jeden utwór z krzykiem i czystą agresją, dwa całkiem długie utwory po ponad 11 minut z czego jeden jeszcze mocno eksperymentalny, a i tak naprawdę każdy utwór jest inny. Poszukiwanie siebie czy opozycja względem komercjalizacji i głównych trendów?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Cóż, pozostaje mi podziękować za takie uwagi, bo świadczą o tym, że jest dobrze&#8230; Trudno na takie pytanie odpowiedzieć, bo jakiekolwiek zgadzanie się z tezą w nim zawartą, świadczyłoby o naszej premedytacji a takowej podczas prac nad <em><strong>Dharavi</strong></em> i <em><strong>Nomads</strong></em> nie było. Owszem, po pierwszej płycie przyczepiono nam łatkę sentymentalnych starców co wzdychają do słodkich lat 90. (ok., ja cały czas wzdycham&#8230;), ale wydaje mi się, że na <em><strong>Nomads</strong></em> zaprzeczyliśmy wszystkiemu, tworząc coś absolutnie własnego. Inna sprawa, że ja nigdy &#8211; mimo wielkiej miłości do noise’a czy różnych post hardcore’owych wynalazków z lat 90. &#8211; nie słyszałem tego na <em><strong>Dharavi</strong></em>. Co do Twoich sugestii odnośnie tego co w niezalu, szczególnie polskim, się dzieje – zatem dzieje się dużo i dobrze, szczególnie wśród młodych załóg, które bez pobożnej czci rozprawiają się z ikonami lat 90., bo nie ma w nich tego sentymentalu  &#8211; nie żyli w tamtych czasach i nie mają skrupułów by w odpowiednio arogancki sposób rozkładać tamtą muzykę na czynniki pierwsze. Szacunek za to.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/TwMCs7xR2SQ?rel=0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Czy podczas tworzenia Nomads mieliście w głowie konkretną wizję tego jak ma wyglądać nowy materiał czy raczej stopniowo to wypracowywaliście? Albo wręcz przeciwnie &#8211; pracowaliście wokół konkretnych obrazów lub znaczeń do których dopisywaliście muzykę?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Nie było żadnej wizji. Co ciekawe, rozpoczynaliśmy pracę nad tą płytą w dość nieciekawym momencie, kiedy mocno zastanawialiśmy się „co dalej”. Biliśmy się z różnymi teoriami, gdzie się udać, czy ma to sens itp. itd. W końcu stwierdziliśmy – ok., nagrajmy jeden, dwa kawałki i zobaczymy co się wydarzy. Na pierwszy ogień poszły <em><strong>Źle sformułowane pytania</strong></em> i <em><strong>Księga Rogera</strong></em>. Przy <em><strong>Pytaniach</strong> </em>niemal się rozpadliśmy, kiedy <strong>Łukasz</strong> zaproponował rapowane wokale (śmiech). A potem już poszło – karuzela pomysłów, dyskusje, kłótnie, wojna o każdy dźwięk, tworzenie wizji. Rozbieranie nagranych dźwięków i układanie ich na nowo&#8230; To wszystko na etapie dyskusji o tym materiale było tak wypalające, że momentami bałem się czy to przeżyjemy. Z jednej strony to dobrze, bo nie ma w nas tej obojętności czy zimnej kalkulacji, z drugiej, zawsze będziemy ZBYT emocjonalnie do tych nagrań podchodzić. Na dzień dzisiejszy nie chciałbym by ta płyta brzmiała i wyglądała inaczej. To jest zapis naszego stanu umysłu i tego co się z nami działo w całym w zasadzie 2015 roku&#8230;</p>
<p><strong>W jednym ze starych wywiadów Twix powiedział, że przy <em>Dharavi</em> dokładał wokale i elektroniczne szaleństwa do właściwie prawie już gotowych numerów i dopiero przy nowej muzyce będziecie pracować wspólnie. Czy <em>Nomads</em> jest efektem kolektywnej współpracy i przez to jest tak różnorodny?</strong><strong style="line-height: 1.5;"> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: To efekt kolektywnej wojny o dźwięk, bitwy o każdy element aranżacji, każdą sekundę muzyki. Tak&#8230; to było wielkie pole bitwy. W której wszyscy wygrali a akt pokoju zwie się <em><strong>Nomads</strong></em> (śmiech).</p>
<p><strong>Na pierwszym albumie mogliśmy posłuchać takich instrumentów jak Buzzing Bow czy Water Phone, na singlu był saksofon i misa tybetańska. Na najnowszym albumie nie było miejsca na tak nietypowe brzmienia?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Szczerze mówiąc – wszystko działo się spontanicznie. Łatwiej było wykorzystać gości na <em><strong>Dharavi</strong></em> ze względu na specyfikę nagrań, miejsce, gdzie siedzieliśmy kilka dni i można było tego czy owego zaprosić. <em><strong>Nomads</strong> </em>powstawało bardziej w naszych głowach i wykluwało się podczas zażartej debaty w Internecie, na linii Warszawa &#8211; Bydgoszcz, może dlatego podczas składania i szlifowania bardziej skupialiśmy się na naszej piątce. Wydaje mi się, że jest tu na tyle dużo odjechanych brzmień, że nie było już miejsca na dodatkowe dziwactwa&#8230; Goście? Cóż, jest żeński vox w <em><strong>Rzeczach, które wymykają się z rąk</strong></em> i hammond w końcówce <em><strong>Księgi Rogera</strong></em>, obsługiwany przez <strong>Marcina Klimczaka,</strong> realizatora płyty (Mustache Ministry Studio).  Co do saxu – z <strong>Rafałem</strong> cały czas współpracujemy i na pewno będzie się on pojawiał na naszych koncertach i nie tylko. A może i ktoś jeszcze, kto wie, co przyniesie przyszłość&#8230;</p>
<p><strong>Singiel wydany przez Antenę Krzyku jest tylko jednorazowym przedsięwzięciem czy może możemy się spodziewać singla bądź ep-ki z nowym wokalistą?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Singiel był spontaniczną akcją – dostaliśmy propozycję od <strong>Arka Marczyńskiego</strong> (Antena Krzyku) by wejść w tę serię singlową i w ciągu tygodnia zrobiliśmy dwa numery. Bardzo udane zresztą. Jeśli pojawi się taka czy inna propozycja – skorzystamy z niej na pewno. Mamy zresztą parę nowych pomysłów, które będziemy chcieli zrealizować – już z <strong>Michałem</strong> &#8211; ale trudno, żebym mówił o tym w takim momencie. Na pewno nie będzie nudy (śmiech).</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-19263 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/nomads-foto-plyty.jpg" alt="nomads foto plyty" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/nomads-foto-plyty.jpg 450w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/nomads-foto-plyty-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2016/03/nomads-foto-plyty-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /></p>
<p><strong>Wspomniałem wcześniej o znacznie lepszym dźwięku. Czemu zdecydowaliście się na zmianę studia nagraniowego przy okazji Nomads? Dharavi i singiel został nagrany w Centrum Sztuki Współczesnej w Zameku Ujazdowskim, a najnowszym album w Mustache Ministry Studio w Warszawie. Jesteście zadowoleni z ostatecznego efektu?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Każdy kto kiedykolwiek nagrywał materiały studyjne, wie, że nic tak nie wpływa na nagrania jak atmosfera studia i osoba realizatora. W przypadku <em><strong>Dharavi</strong></em> i singla, mieliśmy możliwość nagrywania z <strong>Michałem Kupiczem</strong> w sali CSW, za co jesteśmy dozgonnie wdzięczni, bo to jedna z lepszych sal koncertowych w Polsce. Przy okazji <em><strong>Nomads</strong></em> takiej możliwości nie było z jednego powodu – materiał powstawał w dłuższej perspektywie czasowej, zatem nie było szans, by zarejestrować go w jednym podejściu, np. w ciągu dwóch – trzech dni. Dlatego zdecydowaliśmy się na kilka osobnych sesji w <strong>Mustache</strong>. <strong>Zibu</strong> nagrywał tam materiały z <strong>Iron To Gold</strong>, ja z <strong>Czernią</strong> i wiedzieliśmy jedno – <strong>Klima</strong> to znakomity realizator, przy tym muzyk, który potrafi stworzyć dobrą atmosferę, rozluźnić, ale też pilnuje żeby wszystko było dokładnie zrobione. Poza tym – jest cholernie cierpliwy. Bo kto inny zniósłby nasze maile w stylu „od 2.17 do 3.50 przeklejasz tam gdzie przedtem było 4.25, wycinasz końcówkę od 9.25 do 11.01 i wstawiasz&#8230;” – wierz mi, tego typu maili dostawał od nas dziennie kilka. Sam powiedział, że pod koniec miał już dość, ale efekt jest na tyle zajebisty, że polecam <strong>Klimę</strong> każdemu – mistrz!!</p>
<p><strong>W swojej muzyce odnosicie się do starych brzmień (płyty wydawane Amphetamine Reptile Records są tutaj oczywistym skojarzeniem) daleko wam jednak do muzyki retro. Na ile uważacie, że taka muzyka jest słyszalna we współczesnej muzyce? Na ile w ogóle może się ona sprawdzić w naszych czasach?</strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: Na to pytanie odpowiada gość, który w latach 90 zostawił serce. Wtedy studiowałem w Warszawie i zamawiałem pierwsze paczki z <strong>OUTside</strong>’a &#8211; magazynu, który wydawał licencyjne kasety z nagraniami <strong>Amphetamine Reptile</strong> czy <strong>Sub Pop</strong> i który do dnia dzisiejszego wozi w samochodzie kasety z nagraniami <strong>Fugazi</strong> i <strong>The Jesus Lizard</strong> czy <strong>GvsB </strong>(Girls against boys). Co mam odpowiedzieć? Kocham tę muzykę, a jako dziennikarz z przyjemnością obserwuję powrót takich brzmień. Podoba mi się to, że miłośnicy ciężkich dźwięków odkrywają inne wibracje, że metalowcy nie wstydzą się psychodelii czy noise’a, choć z drugiej strony trochę martwią mnie niektóre powroty – bo są zespoły, które w tamtej epoce miały sens i to „coś”, ale dzisiaj nie powinny ponownie wychodzić na scenę, żeby nie psuć swojego wizerunku. Zresztą, nie chodzi tylko o noise – powrót shoegaze czy dream popu, kojarzonego chociażby z <strong>4AD</strong> jest równie imponujący. Tak czy inaczej – sentymentalne koło kręci się jak oszalałe a powroty takich czy innych mód i stylów są nieuniknione. Dla mnie – jak słuchacza, fanatyka, dziennikarza i kolekcjonera – to świetny teren do badań.<strong> </strong></p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/GhHwuPNA-j4?rel=0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Zakończenie poważną nutą. Ciekawi mnie na ile w waszej opinii muzyka alternatywna i eksperymentalna ma w ogóle szansę powiedzieć jeszcze coś nowego? Czy każdy schemat nie został już przełamany, a monument obalony? Kinsky czy Atrocious Filth wzbudzały kiedyś wypieki na twarzy, a teraz, gdy minęło już sporo czasu od ich płyt, wypadają mniej lub bardziej blado w porównaniu z tym, co dokonało się w muzyce w tym czasie. Pytanie jest o tyle przewrotne, że wydaje mi się, że na „Nomads” udało wam się osiągnąć coś choć trochę innego i różnego tak w skali Polski jak i muzyki na świecie.</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Arek</strong>: I znowu muszę podziękować za miłe słowa o naszej muzie. Cieszymy się. Co do wymienionych przez Ciebie płyt – <strong>Kinsky</strong> nadal trzyma formę a <em><strong>Copula Mundi</strong> </em>nie zestarzała się ani trochę, wręcz mam wrażenie, że dzisiaj jest bardziej aktualna i zrozumiała niż w latach 90. <strong>Atrocious Filth</strong> – nie wiem&#8230; Mam kasetę <em><strong>100% Jesus</strong></em> i swego czasu uważałem ją za niezły kawałek muzyki, ale dzisiaj trochę trąci myszką. Nie miałem okazji posłuchać nowych nagrań <strong>Atrocious Filth</strong>, więc się nie wypowiadam&#8230; Czy alternatywa ma szansę powiedzieć coś nowego? To tak DUŻE pytanie, że musiałbym tu stworzyć analityczny elaborat. Wydaje mi się, że stwierdzeniem, iż nic nowego już się nie pojawi, podciąłbym skrzydła nie tylko sobie, ale wielu artystom, którzy mają nadzieję, że właśnie coś takiego tworzą. I myślę, że ta nadzieja, przekonanie, że coś nowego się tworzy a przede wszystkim – NIE OGLĄDANIE SIĘ NA JAKIEKOLWIEK OPINIE – jest dynamitem, który może coś tam jeszcze wysadzić. Oczywiście, dzisiaj takich odkryć jest mało, wielu artystów zadowala się równaniem do szeregu, jedno niezłe odkrycie pociąga za sobą dziesiątki naśladowców (bo można, jest sprzęt i możliwości&#8230;), ale od czasu do czasu wpada coś, co autentycznie zaskakuje i mierzi – <strong>Girl Band</strong>, <strong>VietCong</strong>, <strong>Złota Jesień</strong>, <strong>Oranssi Pazuzu</strong>&#8230; Nazw można wymienić całe mnóstwo. Na tym polega magia muzycznego światka. Odkrywanie, szperanie i wydobywanie rzeczy zaskakujących nigdy się nie skończy. Wracając jednak do <strong>So Slow</strong> – tu działa przede wszystkim napięcie między nami, fakt, jak bardzo jesteśmy różni w naszych fascynacjach i w odbiorze muzyki. To napięcie, iskrzenie i wieczne niezadowolenie powodują, że cały czas szukamy. Nawet teraz, kiedy promujemy <em><strong>Nomads</strong></em>, szukamy najlepszej drogi ujścia naszych emocji, pokazania tej muzyki w inny sposób – nagrania ewoluowały na etapie ich tworzenia a teraz zaczynają żyć własnym życiem, zmieniać się i przekształcać na żywo. Kto wie co będzie dalej&#8230;</p>
<p><strong>Dzięki za wywiad i czas, który na niego poświęciłeś.</strong></p>
<p>Zdjęcia <strong>So Slow</strong> pochodzą z materiałów promocyjnych nadesłanych przez zespół. Autorem zdjęcia zespołu jest <strong>Janek Fronczak</strong>.</p>
<p>Z zespołem rozmawiał &#8211;<strong> <a href="https://www.facebook.com/nairdrev">Naird</a> </strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/">SO SLOW: „efekt kolektywnej wojny o dźwięk&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/so-slow-efekt-kolektywnej-wojny-o-dzwiek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2015 roku wg redakcji</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-redakcji/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-redakcji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2016 20:00:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[2015]]></category>
		<category><![CDATA[A Forest of Stars]]></category>
		<category><![CDATA[Algiers]]></category>
		<category><![CDATA[Amorphis]]></category>
		<category><![CDATA[Ampacity]]></category>
		<category><![CDATA[Antigama]]></category>
		<category><![CDATA[Baroness]]></category>
		<category><![CDATA[Batushka]]></category>
		<category><![CDATA[Blaze of Perdition]]></category>
		<category><![CDATA[Chelsea Wolfe]]></category>
		<category><![CDATA[Cult Leader]]></category>
		<category><![CDATA[Death Karma]]></category>
		<category><![CDATA[Down I Go]]></category>
		<category><![CDATA[Eternal Deformity]]></category>
		<category><![CDATA[ghost]]></category>
		<category><![CDATA[Ghost Bath]]></category>
		<category><![CDATA[Hadean]]></category>
		<category><![CDATA[Hate]]></category>
		<category><![CDATA[In Twilight's Embrace]]></category>
		<category><![CDATA[Incarnal]]></category>
		<category><![CDATA[Infernal War]]></category>
		<category><![CDATA[Inglorious]]></category>
		<category><![CDATA[Intervals]]></category>
		<category><![CDATA[Jess and the Ancient Ones]]></category>
		<category><![CDATA[KEN Mode]]></category>
		<category><![CDATA[Ketha]]></category>
		<category><![CDATA[King Dude]]></category>
		<category><![CDATA[Kraanium]]></category>
		<category><![CDATA[Kres]]></category>
		<category><![CDATA[Leprous]]></category>
		<category><![CDATA[lucifer]]></category>
		<category><![CDATA[marduk]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>
		<category><![CDATA[Melechesh]]></category>
		<category><![CDATA[mgła]]></category>
		<category><![CDATA[Napalm Death]]></category>
		<category><![CDATA[Outre]]></category>
		<category><![CDATA[Paradise Lost]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie roku]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[Ramage Inc]]></category>
		<category><![CDATA[Rimbaud]]></category>
		<category><![CDATA[Riverside]]></category>
		<category><![CDATA[Rolo Tomassi]]></category>
		<category><![CDATA[Sithu Aye]]></category>
		<category><![CDATA[Solefald]]></category>
		<category><![CDATA[Stara Rzeka]]></category>
		<category><![CDATA[summary]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Teeth Of The Sea]]></category>
		<category><![CDATA[Teethgrinder]]></category>
		<category><![CDATA[the best release]]></category>
		<category><![CDATA[Tribulation]]></category>
		<category><![CDATA[Underfate]]></category>
		<category><![CDATA[Vidian]]></category>
		<category><![CDATA[Weedpecker]]></category>
		<category><![CDATA[World]]></category>
		<category><![CDATA[World Narcosis]]></category>
		<category><![CDATA[Zørormr]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kvlt.pl/?p=12497</guid>

					<description><![CDATA[<p>Piotr Czwarkiel (redaktor naczelny) Generalnie wydawnictwem roku wg mnie jest Batushka i debiutanckie wydawnictwo &#8222;Litourgiya&#8221;. Prawosławny black metal w świetnym wydaniu. Niesamowicie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-redakcji/">Podsumowanie 2015 roku wg redakcji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Piotr Czwarkiel</strong> (redaktor naczelny)</p>
<p>Generalnie wydawnictwem roku wg mnie jest <strong>Batushka</strong> i debiutanckie wydawnictwo &#8222;Litourgiya&#8221;. Prawosławny black metal w świetnym wydaniu. Niesamowicie nagrany bas oraz bezbłędnie galopująca perkusja z takim wokalem jak lubię!. Podałem ją osobno poza podziałami POLSKA i ŚWIAT, bo&#8230;&#8230;cholera wie skąd ten twór jest 🙂 Poniżej cała reszta.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
1. <strong>Outre</strong> &#8222;Ghost Chants&#8221;. Długo czekałem na ten album. Warto było. Jestem szczęśliwym posiadaczem wydania w drewnianym boxie. No i bdb koncerty (Brutal Assault i Poznań). Druga płyta, która ma się ukazać pod koniec 2016 roku będzie prawdziwym sprawdzianem dla tego zespołu.<br />
2. <strong>Zorormr</strong> &#8222;Corpvs Hermeticvm&#8221;. Płyta ta w sumie miała zawisnąć na pierwszym miejscu. Jest krążkiem najczęściej lądującym w moim odtwarzaczu. Świetny black metal z produkcją na bardzo wysokim poziomie. Czekam na nowe dokonania tego projektu oraz mam nadzieję na koncerty na żywo.<br />
3. <strong>Mgła</strong> &#8222;Exercises in Futility&#8221;. Przyznam się, że nie znam specjalnie poprzednich dokonań Mgły. Jednak ta płyta robi piorunujące wrażenie no i obecność w niemal każdym podsumowaniu mówi sama za siebie. W 2016 roku postanawiam poprawę, czyli koniecznie zapoznam się z przeszłą twórczością zespołu. Black metal najlepszego sortu.<br />
4. <strong>Vidian</strong> &#8222;Transgressing the Horizon&#8221;. Płyta ta dość mocno odbiega od debiutanckiej. No i bardzo dobrze. Death metal w połączeniu z post-metalem. Mocno <a href="https://www.youtube.com/watch?v=tOo0Dqj1AUU" target="_blank">polecam</a>!<br />
5. <strong>Inglorious</strong> &#8222;Eternal Chaos&#8221;. Ciesze się, że są wytwórnie, które potrafią postawić na młode nieznane zespoły. O tym bandzie będzie jeszcze głośniej. Nowa płyta to solidny black metalowy wp&#8230;.l. Chłopaki sukcesywnie publikują koncertowe daty, tak więc check out ich <a href="https://www.facebook.com/IngloriousBandOfficial/?fref=ts" target="_blank">profil </a>na fejsie oraz koniecznie zaopatrzcie się w <a href="http://store.vianocturna.com/inglorious-eternal-chaos-cd-p-717.html" target="_blank">CD</a>.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Bq9sXLeGp8I" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Ciężko było wybrać tych pięć pozycji z krajowego podwórka. Mijający rok to wysyp wspaniałych wydawnictw. Przecież taki <strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> nagrał kawał świetnego szwedzkiego death metalu na trzeciej płycie &#8222;The Grim Muse&#8221;. Po koncercie hordy <strong>Taran</strong> nie mogłem nie nabyć ich debiutanckiego longplay&#8217;a. Olsztyński <strong>Kres</strong> ze swoją płytą &#8222;Na krawędziach nocy&#8221; kupił mnie od pierwszych dźwięków. Na słowa uznania zasługują również stołeczny band <strong>Weedpecker</strong>. Jak nie jestem wielkim entuzjastą thrash metalu to muszę przyznać, że Machete Justice zespołu <strong>Terrordome</strong> jest najlepszą pozycją w tej kategorii. Tylko głuchy nie słyszał o najnowszym dziele lublinian z <strong>Blaze of Perdition,</strong> czyli albumie Near Death Revelations czy też jak to niektórzy określają o suplemencie do płyty Ansia czli EPce Our Hearts Slow Down zespołu <strong>Mord&#8217;A&#8217;Stigmata</strong>. Nawet heavy metalowy <strong>Nocny Kochanek</strong> z płytą Hewi Metal przykuł moją uwagę. Na pewno pominąłem kilka ciekawych wydawnictw, no ale nikt chyba nie chce czytać eseju. Aaa, bym zapomniał. Pozycja must hear: <strong>Srogość</strong> &#8222;W szaleństwie&#8221;.</p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Lucifer</strong> &#8222;Lucifer I&#8221;. Gdy tylko usłyszałem singiel. Wiedziałem. Wokal Johanny Sadonis jest po prostu magiczny.<br />
2. <strong>Tribulation</strong> &#8222;The Children of the Night&#8221;: Już po wydaniu tego albumu słyszałem wiele pochlebnych opinii. Jednak dopiero w połowie grudnia 2015 roku dane mi było tego posłuchać. Oj wiele straciłem, wiele. Wiem, że ta płyta prędko nie opusći moich uszu.<br />
3. <strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221;. Anglicy zapowiadali powrót do korzeni. No i wrócili. Poprzednie płyty do mnie nie trafiały. Ta jest niesamowita. Stary &#8211; nowy Paradise Lost!<br />
4. <strong>Marduk</strong> &#8222;Frontschwein&#8221;. Marduk to klasa sama w sobie. Do moich ulubionych płyt Wormwood i Serpent Sermon dołącza Frontschwein.<br />
5. <strong>Ramage Inc.</strong> &#8222;Earth Shaker&#8221;. Gdyby nie to, że sam zespół napisał do KVLT magazine o recenzję to pewnie bym na nich nie wpadł. Dzięki za e-mail. Niesmowicie wyważona mieszanka progresywnego metalu z djentowymi elementami.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/V7DipwzfPOM" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Kogo jeszcze zagranicznego warto posłuchać? Polecam: <strong>Psychonaut 4</strong> &#8222;Dipsomania&#8221;, <strong>Enslaved</strong> &#8222;In Times&#8221;, <strong>Au-Dessus</strong> &#8222;Au-Dessus&#8221;, <strong>Negură Bunget</strong> &#8222;Tău&#8221;, <strong>Gutalax</strong> &#8222;Shit Happens!&#8221;, <strong>Bloodbath</strong> &#8222;Grand Morbid Funeral&#8221;, <strong>Gruesome</strong> &#8222;Savage Land&#8221;, <strong>Demonical</strong> &#8222;Black Flesh Redemption&#8221;, <strong>Shape of Despair</strong> &#8222;Monotony Fields&#8221;, <strong>Krisiun</strong> &#8222;Forged in Fury&#8221;, <strong>Luctus</strong> &#8222;Ryšys&#8221;, <strong>Draconian</strong> &#8222;Sovran&#8221; oraz <strong>Invoker</strong> &#8222;Aeon&#8221;.</p>
<p>Zawód roku: średnia płyta <strong>Hate</strong> „Crusade:Zero”, behemothowy nowy album zespołu <strong>Lost Soul</strong> &#8222;Atlantis: The New Beginning” oraz cholernie słaba płyta <strong>Moonspell</strong> &#8222;Extinct&#8221;.</p>
<p>Oczekiwania na 2016 rok: nowy album oraz koncert w Polsce <strong>Dark Funeral</strong> no i koniecznie koncert <strong>Batushka</strong>.</p>
<hr />
<p><strong>Kapitan Bajeczny</strong></p>
<p>Anno Domini 2015 okazał się być rokiem wyjątkowo śmiesznym, jeżeli chodzi o przemysł muzyczny. Wielkie zespoły wciskające fanom swoje śmierdzące, zapakowane w plastik gunwo (siema <strong>Slejer</strong>; Elo <strong>Thy Art Is Murder</strong>), śmierć czająca się za ścianą i wyskakująca zza węgła w niespodziewanych momentach, a szczególnie na <strong>Motorhead</strong>, do tego ogrom muzyki mało znanej a lepszej niż główny nurt. To podsumowanie jest małe &#8211; za małe &#8211; by prawidłowo oddać rok ubiegły. Do tego wciąż nie przesłuchałem tony rzeczy, które jednak chciałbym, <strong>Batushki</strong> na przykład. Cóż, jeżeli czas, pamięć i Naczelny pozwolą, za czas jakiś pojawi się moje własne, pełniejsze podsumowanie. A na razie macie tu po pięć tytułów.<br />
<strong>ŚWIAT</strong>: tu maleńka notka. Na tej liście starałem się zawrzeć rzeczy świetne, a raczej mało znane. W pełni jestem świadom, że <strong>Cattle Decapitation</strong>/<strong>Napalm Death</strong>/<strong>Fuck the Facts</strong> nagrało świetne albumy, które na pewno zasługują, by o nich wspomnieć. Ale o nich wspominają wszędzie. Ja wybrałem pięć tytułów mniejszych, których jeśli nie znacie to powinniście.<br />
1. <strong>Jess and the Ancient Ones</strong> &#8222;Second Psychedelic Coming: The Aquarius Tapes&#8221;<br />
Jak zapewne pamiętacie (huehue) z mojej recenzji, zachwalałem od stóp do głów. Użyłem też zwrotu, że ta muzyka nie puszcza. Cholera nie puściła do dzisiaj. Jeszcze trochę i będę musiał się zapisać na occultowy odwyk.<br />
2. <strong>World Narcosis</strong> &#8222;World Coda&#8221;<br />
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby płyta mnie przeraziła. Ta przeraża. Jest do oporu mocna.<br />
3. <strong>A Forest of Stars</strong> &#8222;Beware the Sword You Cannot See&#8221;<br />
Bo za każdym razem, gdy słucham tego krążka, przenosi mnie w inny świat. I za każdym razem moja brzydka morda ma zachwycony wyraz.<br />
4. <strong>Teethgrinder</strong> &#8222;Misantrophy&#8221;<br />
Właśnie tak brzmi furia. Najbardziej wkurwione grindy tego roku, pełen przemocy i agresji kop prosto w międzymordzie. Przy tym góry można przenosić. I naklepać Chuckowi Norrisowi. Jednym palcem. U stopy.<br />
5. <strong>Kraanium</strong> &#8222;Chronicles of Perversion&#8221;<br />
Można slamtwinsów nie lubić, można ich szkalować, można narzekać, że krążek miał być dwa lata temu&#8230; ale to nie zmienia faktu, że tak brutalnie jak oni żodyn ni gro. <strong>ŻODYN</strong>.<br />
Na koniec dodam jeszcze, że bardzo, bardzo napaliłem się na nowy Thy Art Is Murder. Wielkie, kurwa, wielkie dzięki za spierdolenie tak zajebistego bandu, Nuclear Blast. Stulejarze jesteście.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/ZItGZe7xWlQ" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>A teraz to samo, jeno <strong>POLSKA</strong>. Tu już bez notki &#8222;bez fejmów&#8221;<br />
1. <strong>Antigama</strong> &#8222;The Insolent&#8221;<br />
&#8230;naprawdę mam tłumaczyć dlaczego? Nie. Jeżeli nie łapiesz, czemu Antigama wydała jedynkę, to słuchaj tak długo, aż załapiesz.<br />
2. <strong>Zorormr</strong> &#8222;Corpvs Hermeticvm&#8221;<br />
Rzadko kiedy podoba mi sie granie meloblackowe. To podoba mi się w opór.<br />
3. <strong>Infernal War</strong> &#8222;Axiom&#8221;<br />
A tak z kolei powinien brzmieć standardowy black metal. Jad, wściekłość, krew, wulgarność. I nie brzmi jak nagrywane śledziem.<br />
4. <strong>Blaze of Perdition</strong> &#8222;Near Death Revelations&#8221;<br />
Nie jestem wielkim fanem tego zespołu, ale nawet ja docenię kunszt i emocje, jakie tu wsadzono. Jest mi przykro, że coś takiego powstało, i jednocześnie jestem dumny, gdy myślę o muzykach.<br />
5. <strong>Weedpecker</strong> &#8222;II&#8221;<br />
Spodziewał się tu tego ktoś? Ja też nie. A tu proszę, już dawno tak dobrze nie słuchało mi się stonerów jak przy Ziołodziubach. W mojej skali to fenomen.<br />
A co było klockiem roku? Serio pytacie? A pamiętacie &#8222;666&#8221;?<br />
&#8230;. tja, ja też chciałbym zapomnieć.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/EAbhocCO2GE" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p>Jeżeli zaś chodzi o &#8217;16, na co czekam? Ano, czekam na nowe <strong>Anaal Nathrakh</strong>, bo jestem psychofanem Angoli, a szczególnie chorych dźwięków wydawanych przez V.I.T.R.I.O.L.-a. Czekam także na nowe <strong>Coldworld</strong>. Mam nadzieję, że <strong>Kreator</strong> obdarzy nas nowym materiałem. Jaram się na nową <strong>Mechinę</strong> i <strong>Murder Made God</strong>. Z nadzieją zerkam na <strong>Destroyer 666</strong>, choć to już słabiej. Boję się (o) <strong>Fleshgod Apocalypse</strong>, za to jestem pewny, że <strong>Rotting Christ</strong> mnie porwie. To tyle na chwilę obecną.</p>
<hr />
<p><strong>Tomasz</strong></p>
<p>5 płyt!!! Tylko 5 płyt&#8230; Koszmarna eliminacja.. No nic, to taki top topów. 😉</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
1. <strong>Batushka</strong> &#8222;Litourgiya&#8221;. Miałem przyjemność recenzowania płyty, która to zresztą recka była pierwszą w sieci. Pewnie z perspektywy czasu bym w niej część odczuć inaczej przekazał. Ale nadal uważam, że tak ciekawy album, pełen emocji pewnego konceptu, dawno na polskiej scenie nie miał miejsca. można deliberować kto tam gra, że to na pewno Bart itp. pierdoły. Ja jednak pozostanę przy swoim: odrzućcie te ciasne klapki, niech GRA Batushka, po prostu świetny album metalowego charakteru. Album, który ma klimat, nie jest żadną kalką. To zajebista płyta. Gdyby przyszłą z Zachodu, wielu byłoby na kolanach. A tak polskie piekiełko edycja 2015 w natarciu. 😉<br />
2. <strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;The Grim Muse&#8221;. Szwedzki death metal mejd in połlend? Tak, stanowczo tak. Bez kompleksów, bez taniochy. Kawał mięcha bez ckliwości, jakim nieopatrznie się skazili przy ostatnich płytach niedobitków pokroju In Flames. Polska reprezentacja śmiało rozstawia konkurencję po kątach. 😉<br />
Tak, wyklepałem reckę. 😉 Co ja poradzę, że miałem fuksa w dostępie do płyt, które Naczelny zaproponował w redakcji?<br />
3. <strong>Mgła</strong> &#8222;Exercises in Futility&#8221;. Zawsze mam wielkie oczekiwania, zawsze są spełnione. Miałem przyjemność <a href="https://kvlt.pl/recenzje/mgla-exercises-in-futility-2015/" target="_blank">recenzowania</a>. Blubry i dywagacje w dziale recenzje. Krótko tylko mogę rzec: są klasą samą w sobie. Mimo minimalnej preferencji na rzecz poprzedniej płyty, obecny album to poziom światowy.<br />
4. <strong>Incarnal</strong> &#8222;Hexenhammer&#8221;. Moje zachwyty są w dziale recenzje. 😉 <a href="https://kvlt.pl/recenzje/incarnal-hexenhammer-2015/" target="_blank">Odsyłam</a>. Odżałujcie 3 dobre piwa i po prostu kupcie te CD.<br />
5. <strong>Eternal Deformity</strong> &#8221; No Way Out&#8221;. To że nie mają dobrego kontraktu , to zakrawa na jakiś kurwa skandal. To album, który daje mnóstwo frajdy, zarazem pokazuje jeszcze lepszą formę tych weteranów naszej sceny. Jeżeli macie potrzebę posłuchania czegoś, co pozostanie na dłużej w głowie, płytę pełna emocji, bez kalkulacji, walcie do nich śmiało!</p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Tribulation</strong> &#8222;Children of the night&#8221;. dopóki takie albumy będą wychodzić, mogę być spokojny o swój debet na koncie. Magiczna porcja muzy. Czy to nadal death metal? Nie wiem, mało mnie interesuje. Za to wiem, czego najwięcej słuchałem w tym roku. I nie potrzebuję do tego żadnej cholernej aplikacji, bo muzy słucham z fizycznych nośników: Tribulation to album, który zawsze będzie punktem zwrotnym dla tej kapeli. Co dalej? Oby tylko lepiej&#8230;<br />
2. <strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221; płyta, która o pierwszych taktów pokazała mi, że autorzy &#8222;Gothic&#8221; nie powiedzieli ostatniego słowa. Mocna, klimatyczna produkcja. Nick w formie o jaką bym go nie posądził. No i ten genialny koncert w b90 w Gdańsku&#8230;<br />
3. <strong>Death Karma</strong> &#8222;The History of Death &amp; Burial Rituals Part I&#8221;. magia, niebanalność. Poszukujecie tego czegoś w muzie? No to macie pewniaka&#8230;<br />
4. <strong>Marduk </strong>&#8222;Frontschwein&#8221;. Chłopaki napierają po raz kolejny, a ja się zastanawiam, jak oni to robią, że za kolejnym razem mam ochotę ponarzekać, a zamiast tego słucham ich non stop. Genialna sprawa.<br />
5. <strong>Solefald</strong> &#8222;World Metal&#8221;. Kosmopolis SudNo i na finał pełen zwariowanych inklinacji koncept. Jeśli element techno w black nie stanowi dla Was problemu, a szuflady mentalne są elastyczne, to oddajcie te kilkadziesiąt minut w świat wykreowany na tym albumie. Używki wskazane. wg preferencji: kobiety, alkohol, .. Można mieszać.</p>
<hr />
<p><strong>Synu</strong><br />
Podsumowanie roku to zawsze ciężki orzech do zgryzienia, szczególnie jeżeli nie słucha się na bieżąco wszystkich premier czy poznaje płyty z opóźnieniem wykraczającym poza sztywne ramy roku kalendarzowego. Zadania nie ułatwia potrzeba porównywania krążków kompletnie rozbieżnych gatunkowo przy jednoczesnej chęci zachowania w miarę interesującej różnorodności zestawienia. No ale do rzeczy. Najciekawsze wg mnie płyty 2015 bez gradacji poszczególnych tytułów to:</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
<strong>Riverside</strong> &#8222;Love, Fear and the Time Machine &#8211; choć w dyskografii zespołu „LFATTM” nie jest moim faworytem, to wysoki poziom ostatniej płyty kwartetu Duda, Grudzień, Mittloff, Łapaj nie pozwala nie wspomnieć o niej w poniższym zestawieniu. Pełna emocji i tęsknoty za minionym, choć finalnie niosąca pozytywny przekaz – w 2015 roku pozycja obowiązkowa. Wywiad z zespołem (<a href="https://kvlt.pl/wywiady/riverside-mamy-aspiracje-by-stac-sie-pewna-marka/" target="_blank">link</a>)<br />
<strong>Hate</strong> &#8222;Crvsade:Zero&#8221; – bardzo podoba mi się muzyczny kierunek jakim podąża ostatnimi laty ekipa ATF Sinnera (choć podobno na nowej płycie mają powrócić patenty industrialne). Crvsade: Zero to rewelacyjny, utrzymany w klimatach Erebos i Solarflesh materiał, pełen ciężkiego blackened death metalowego grania z jednej strony, jednak nie pozbawiony przebojowości i rockowego feelingu z drugiej. W nowoczesnej, dopieszczonej produkcyjnie oprawie ta muzyka sprawdza się znakomicie.<br />
<strong>Mgła</strong> &#8222;Exercises in Futility&#8221; &#8211; tu oryginalny nie będę, bo nowa płyta Mgły wygrywa w co drugim zestawieniu tego typu (jeżeli nie częściej). Popularność tego krążka to dość osobliwy ewenement, bo nie stoi za nim ani duża promocja (vide Batushka), ani szczególnie łatwa przyswajalność zawartego na nim materiału. Mimo to dominacja <strong>Exercises in futility</strong> w 2015 roku <strong> </strong>jest niezaprzeczalna. I słusznie, bo taki podszyty budującą klimat melodią bm to doskonała rzecz. Dodając do tego świetne teksty otrzymujemy dzieło kompletne. Ostatni raz zasłuchiwałem w się w polskim blacku do tego stopnia przy &#8222;Martwej polskiej jesieni&#8221;, &#8222;The Hierophant&#8221; i &#8222;Emanations of the Black Light&#8221; &#8211; czyli dość dawno.<br />
<strong>In Twilight&#8217;s Embrace</strong> &#8222;The Grim Muse&#8221; – długo broniłem się przed przesłuchaniem tej płyty, choć opinie ze wszech stron były wyłącznie pozytywne. W końcu udało mi się przysiąść do materiału poznaniaków z należytą uwagą i praktycznie z miejsca dołączyłem do grona zwolenników tego krążka. I choć to At The Gates odegrany w zasadzie nuta w nutę (no może z delikatnymi ciągotami w stronę black metalu), nie da się tej płyty nie polubić. Szwedzka szkoła melodic death metalu nie ma do zaoferowania nic lepszego.<br />
<strong>Underfate</strong> &#8222;Seven&#8221; – jako fan post rockowego grania postanowiłem dorzucić do zestawienia debiut kwidzyńskiego Underfate. Widziałem ich w zeszłym roku dwukrotnie na żywo, dzięki czemu polubiłem ten materiał jeszcze mocniej. Dla sympatyków God Is An Astronaut, If These Threes Could Talk, Long Distance Calling, czy polskich Tides From Nebula oraz  Sounds Like The End Of The World po prostu must listen.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/Vc4MSBVLF2c" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
<strong>Leprous</strong> &#8222;The Congregation&#8221; – płyta uderzyła mnie w zeszłym roku  jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Leprous znałem dotychczas z jednego występu live kilka lat temu, który zniechęcił mnie do jakiegokolwiek obcowania z muzyką Norwegów. Ostatni krążek zmieniał moje nastawienie do tego składu o 180 stopni. Świetny, nieprzekombinowany progresywny metal, z odpowiednią dawką lekkości i  przebojowości. Słucha się cudownie.<br />
<strong>Amorphis</strong> &#8222;Under the Red Cloud&#8221; – choć lubię w zasadzie wszystkie płyty Amorphis z Tomim Youtsenem, dopiero przy UTRC poczułem podobne emocje jak przy mojej ulubionej Skyforger (2009). Niesamowicie równa, wypełniona praktycznie samymi hitami płyta umiliła mi ostatnią jesień jak żaden inny melodic metalowy tytuł. Szerzej wyraziłem się o niej z resztą w recenzji na łamach Kvlt Magazine (<a href="https://kvlt.pl/recenzje/amorphis-under-the-red-cloud-2015/" target="_blank">link</a>)<br />
<strong>Paradise Lost</strong> &#8222;The Plague Within&#8221; – dołączenie Nicka Holmesa do Bloodbath odznaczyło piętno również w muzyce Paradise Lost – Brytyjczycy powrócili do doom metalowych klimatów, pokazując, że wciąż wiedzą z czym serwuje się takie granie. I choć wielu węszy w tym skok na kasę i nieszczere silenie się na powroty do przeszłości, mi TPW wciąż słucha się bardzo dobrze. + doskonała graficzna praca Zbigniewa Bielaka, o której nie można, przywołując tej krążek, zapominać.<br />
<strong>Marilyn Manson</strong> &#8222;The Pale Emperor&#8221; – Manson powrócił w wielkim stylu, a w zasadzie wyznaczył w swojej twórczości nową drogę, przeistaczając się z rockowego showmana skandalisty w statecznego, doświadczonego przez życie muzyka, pogodzonego ze sobą i światem. Co najważniejsze słychać w tej metamorfozie szczerość, bez której The Pale Emperor nie miałby szans odnieść takiego sukcesu. Jeden z najważniejszych albumów w dyskografii Warnera.<br />
<strong>Ghost</strong> &#8222;Meliora&#8221; – Papa Emeritus i jego Bezimienne Ghule w natarciu po raz trzeci. Płyta wzbudzająca wśród fanów skrajne emocje, od rozczarowania po bezgraniczny zachwyt. Nie jest tak chwytliwa jak poprzedniczka, lecz zyskuje z czasem, odkrywając przed wytrwałym słuchaczem kolejne karty. Nowy LP może bez wstydu konkurować z resztą dyskografii, stanowiąc w dorobku Ghost kolejną świetną pozycję.</p>
<p>Kilka płyt pozostało nieco poza czołówką, lecz jeżeli chciałbym być uczciwy musiałbym dorzucić do niej m.in. <strong>Tribulation</strong>, <strong>Cradle of Filth</strong>, <strong>Marduk</strong> czy <strong>Black Fast</strong>, który uratował ten rok w kategorii thrash metal. Źle się w 2015 nie działo.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/0G9Qd_84YZs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr />
<p><strong>Marta &#8222;Kometa&#8221;</strong></p>
<p>Lubię robić muzyczne podsumowania i wyłaniać te najlepsze albumy. Oczywiście muszę się mocno zastanowić, czy dane wydawnictwo było akurat z 2015. I kiedy zerkam ile się tych płyt w ciągu roku ukazało, to ogarniam mnie zdziwienie, że jest ich tak sporo. Jednak wybrałam te, które najbardziej mnie poruszyły i zapadły w pamięć, które katowałam w odtwarzaczu niezliczoną ilość razy. Nie chcę ich rozdzielać na Polskę i resztę świata, ani przydzielać im miejsc (stąd kolejność alfabetyczna), bo każda z tych tutaj umieszczonych w moim zestawieniu jest tak samo wartościowa i ma w sobie to coś, co sprawia, że musiały się tutaj znaleźć. Czas złamać schemat.<br />
1. <strong>Batushka</strong> &#8222;Litourgiya&#8221;. Ta płyta pojawia się niemal w każdym podsumowaniu. I nie będę inna pod tym względem. Można się czepiać, że jest zbyt dopieszczona jak na black metal. Mi to akurat kompletnie nie przeszkadza. Uwielbiam te cerkiewne motywy, chóry, a przede wszystkim całą tę tajemniczą aurę jaka stoi za tym zespołem/projektem.<br />
2. <strong>Chelsea Wolfe</strong> &#8222;Abyss&#8221;. Nie ukrywam, że była to najbardziej oczekiwana płyta przeze mnie w ubiegłym roku. Ten album to chyba najwyraźniejsze odloty Chelsea w stronę metalowych rejonów. Genialna atmosfera oniryczności utrzymywana jest przez cały krążek. Słychać tu zarówno wpływy z pierwszych płyt artystki, ale jednocześnie też zupełnie nowe pomysły. Po tym albumie trudno mi będzie uwierzyć, jeśli Wolfe nagra kiedyś słaby materiał.<br />
3. <strong>Ghost Bath</strong> &#8222;Moonlover&#8221;. Płytka poznana dzięki rekomendacji Tomka z <strong>Hegemone</strong>. Niby depressive black, ale poprawia nastrój. Zresztą użycie post (black) metalowych patentów znacznie ożywia tę muzykę. Zresztą po okładce i nazwie zespołu nie spodziewałabym się tego typu grania. Niejednokrotnie zapętlanego zresztą w odtwarzaczu.<br />
4. <strong>King Dude</strong> &#8222;Songs Of Flesh &amp; Blood &#8211; In The Key Of Light&#8221;. Określenie tej płytki mianem “neo folku” jest chyba trochę niepoprawne. Dużo chwytliwych melodii, nieco wpływów country + zdecydowanie inspiracje Cavem – to musiało się udać. Cenię Dude’a z jego podejście do muzyki i tworzenie prostych, minimalistycznych kompozycji, które mają w sobie więcej melancholii, niż jakiekolwiek doomowe, czy DSBM kawałki. Ten album jest tak smutnie piękny (chociaż czasem nawet energetyczny), że trudno się od niego oderwać.<br />
5. <strong>Kres</strong> &#8222;Na Krawędziach Nocy&#8221;. Początkowo nie sądziłam, że ten album może się tutaj znaleźć, ale ten krzyczący wokal tak mnie ujął, tak bardzo podkreślił ten depresyjny, atmosferyczny klimat tej płyty, że musiałam się upewnić kilkanaście razy, czy słuchanie tego albumu mi się przypadkiem nie przyśniło. Kolejny dobry polski atmospheric black.<br />
6. <strong>Marilyn Manson</strong> &#8222;The Pale Emperor&#8221;. Po bardzo miernym Born Villain już nie oczekiwałam przełomu w twórczości Mansona. A tu proszę! Album, który łączy w sobie nowoczesność, radiowość (ale o dziwo w całkiem przystępną) i przede wszystkim industrialne inspiracje ze starszych płyt. Bardzo dobre rockowe granie w mansonowym stylu. Nawet mnie już nie obchodzi fakt, że może była to płyta pod publikę i dla monet. Cieszę się po prostu muzyką.<br />
7. <strong>Melechesh</strong> &#8222;Enki&#8221; – tego albumu jeszcze chyba nikt nigdzie nie wymienił, a jak dla mnie jest on genialny. Nie mogę się go nasłuchać. Te gitarowe melodie, które świetnie łączą blackową agresję ze środkowowschodnimi folkowymi motywami. Za każdym razem nie mogę przestać się zachwycać. Do tego stopnia, że wszystkim podsuwałam tę płytę do przesłuchania przez cały 2015, gdy tylko nadarzyła się taka okazja.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/sezJKs8xmOU" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr />
<p><strong>Maciej</strong></p>
<p>Z podsumowaniami mam ten sam problem co z rachunkiem sumienia – po prostu rzadko je robię, ze względu na pominięcie niektórych, jakże istotnych szczegółów. Co więcej, wybór raptem dziesięciu płyt w sytuacji gdy muzyka jest całym Twoim życiem i głównym kręgiem zainteresowań, dodatkowo nie ułatwia sprawy. Jednak na prośbę naczelnego postanowiłem dokonać wyboru tych wydawnictw, które w 2015 zrobiły na mnie wyjątkowo duże wrażenie i wywołały przysłowiową „gęsią skórkę” w trakcie przesłuchań.</p>
<p><strong>POLSKA</strong>:<br />
1. <strong>Blaze of Perdition</strong> „Near Death Revelations” – jak dla mnie to najlepszy ubiegłoroczny krążek na naszej rodzimej scenie. Lubelska horda skomponowała materiał, który z pewnością można uznać za punkt zwrotny w ich karierze. Praktycznie od premiery po dziś dzień płyta bardzo często pojawia się w moim odtwarzaczu.<br />
2. <strong>Infernal War</strong> „AXIOM” – Piekielna Wojna to marka, której wielbicielom gatunku nie trzeba przedstawiać. Najnowszy album potępieńców z miasta świętej wieży jedynie potwierdza co znaczy termin „terror black metal”.<br />
3. <strong>Budzyński/Jacaszek/Trzaska</strong> „Rimbaud” – album, który z pewnością przejdzie do historii naszej rodzimej muzyki. Poezja Rimbauda zaprezentowana w takiej formie idealnie odzwierciedla i podkreśla to co jest jej charakterystyczną wizytówką. Mowa tu o dwuznaczności, niepewności i dziwnej aurze tajemniczości.<br />
4. <strong>Embrional</strong> „The Devil Inside” – Jeżeli zawsze byliście ciekawi jak brzmiałby zespół założony w samym centrum piekła to odpalcie ostatnie dokonanie panów z Gliwic. Ilość siarki zawartej w tym materiale z pewnością przebija złoża znajdujące się w Tarnobrzegu.<br />
5. <strong>Sphere</strong> „Mindless Mass” – to chyba najczęściej słuchany death metalowy album ubiegłego roku. Duży hołd dla tradycyjnego śmierć metalu podany we własnym stylu.<br />
Oprócz tego równie dobre materiały wypuściły takie nazwy: <strong>Ampacity</strong>, <strong>Antigama</strong>, <strong>Batushka</strong>, <strong>In Twilight’s Embrance</strong>, <strong>Kult Mogił</strong>, <strong>Mgła</strong>, <strong>Naumachia</strong> czy <strong>Non Opus Dei</strong>.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/LG9v_FVUwMI" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>ŚWIAT</strong>:<br />
1. <strong>Tusen År Under Jord</strong> „Sorgsendömet Fobos” – moje prywatne odkrycie ubiegłego roku. Poziom melancholii i piękna na tej płycie jest nie do opisania. Jedyny zagraniczny album, który mógłbym ocenić na maksymalną ilość punktów.<br />
2. <strong>Akhlys</strong> „Dreaming I” – najlepszy black metalowy album roku 2015 z etykietą #zagranico. Dla miłośników czarnej muzyki będzie to miód dla uszu, dla niesiedzących w temacie po prostu trucizna niszcząca całe dobro jakie siedzi w człowieku. Jeżeli planujecie odwołać wizytę duszpasterską po prostu puśćcie ten krążek na cały regulator.<br />
3. <strong>Uncle Acid &amp; Deadbeats</strong> „The Night Creeper” – Panowie w bardzo ładny sposób pokazali, że nowa fala muzyki z pogranicza psychodeli i occult rock/metalu nie musi być ciągle taka sama.<br />
4. <strong>Shlohmo</strong> „Dark Red” – kapitalny album który tak naprawdę bardzo ciężko sklasyfikować. Przesłuchajcie, a sami dowiecie się o czym mówię bo ilość emocji jaka bije od tej produkcji jest po prostu niezliczona.<br />
5. <strong>Lapalux</strong> „Lust More” / Headless Horsemen „007” / Blanck Mass „Dumb Flesh” – trzy jakże odmienne, ale zarazem bardzo podobne wydawnictwa. Wspólny mianownik ? Po prostu bardzo dobra muzyka.<br />
Na wyróżnienie zasługują również ubiegłoroczne produkcje: <strong>Death Grips</strong>, <strong>Napalm Death</strong>, <strong>Mispyrming</strong>, <strong>The Soft Moon</strong>, <strong>Teeth of the Sea</strong>, <strong>Tribulation</strong> i wielu wielu innych, których z braku czasu po prostu nie przesłuchałem.</p>
<p><iframe src="https://www.youtube.com/embed/ccVP5xcjmBU" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<hr />
<p><strong>Naird</strong></p>
<p>Lubię przygotowywać muzyczne podsumowania. Jest w tym ten specyficzny rodzaj ekscytacji jak przy pakowaniu prezentów, gdy jeszcze nie wiemy czy nasz podarunek spodoba się drugiej osobie. Zdarza się jednak, że obdarowana osoba nie jest zadowolona – podobnie bywa z takimi listami. Podsumowania roczne są niejako skazane na pewną fragmentaryczność i niekompletność, bo ciężko jednemu człowiekowi ogarnąć całą ciekawą muzykę jaka wyszła w tym roku. I sam nadal czekam na chwilę, gdy będę mógł przesłuchać w spokoju <strong>Mgłę</strong>, <strong>Siłę</strong> czy nowe <strong>The Necks</strong>, o którym dowiedziałem się zdecydowanie za późno. Jeśli macie jakieś własne propozycję płyt, które wypada, abym znał, albo jakieś uwagi lub pytania do podsumowania to śmiało kontaktujcie się ze mną tutaj – <strong><a href="https://www.facebook.com/nairdrev/?ref=aymt_homepage_panel">Naird</a></strong></p>
<p>Instrukcja obsługi: Listę dzielę na „<strong>Kvlt</strong>” – albumy, których recenzje znalazły, znajdą, lub mogłyby znaleźć się w <strong>Kvlt Magazine</strong> oraz „<strong>nie-Kvlt</strong>”, gdzie wstawiłem płyty, które nie przystają do obranej przez nas stylistyki. Po kliknięciu w ulubiony utwór zostaniecie przekierowani do odtwarzacza.</p>
<p><strong>KVLT</strong></p>
<p><strong>Rimbaud &#8222;</strong>Rimbaud&#8221; <strong>(Gusstaff Records)<br />
</strong>Rimbaud jest dla mnie jedną z najbardziej zaskakujących polskich płyt tego roku. I stanowi zarazem idealny przykład tego jak powinien wyglądać album totalny. Jęki i zawodzenia o „tarczy włochatej” uzupełnione wrzeszczącym saksofonem i ogłuszającą elektroniką nie każdemu muszą przypasować, ale na pewno pasują mi. Jedna z najważniejszych płyt w tym roku. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=kFKYpibV7Lc">Armata</a></strong></em></p>
<p><strong>Ketha &#8222;</strong>#!%16.7&#8243; <strong>(Instant Classic)<br />
</strong>Mrok i obezwładniająca ciemność kosmosu, w którym nikt nie usłyszy Twojego krzyku. Jeden z najbardziej oryginalnych zespołów w polskim prog/avant-garde metalu. Najciekawsze prog metalowe wydawnictwo w tym roku. Kropka. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://instantclassic.bandcamp.com/track/k-boom-2">K-Boom</a></strong></em></p>
<p><strong>Ampacity &#8222;</strong>Superluminal&#8221; <strong>(Instant Classic)<br />
</strong>Kolejna wycieczka w kosmos, tym razem ten znany ze starych filmów SF – bardziej onieśmielający niż przerażający. Muzyka tak sugestywna, że niemalże automatycznie wywołuje w głowie słuchacza wyraźne obrazy nieznanych światów. I to bez użycia psychodelików. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://ampacity.bandcamp.com/track/42">42</a></strong></em></p>
<p><strong>Stara Rzeka &#8222;</strong>Zamknęły się oczy ziemi&#8221; <strong>(Instant Classic)<br />
</strong>Wcale się nie dziwię, że <strong>Kuba Ziołek</strong> ogłosił, że to już ostatni album <strong>Starej Rzeki</strong>. Płyta tak perfekcyjna i niepowtarzalna pod względem klimatu, że trudno byłoby ją przebić w jakikolwiek sposób. Fenomen światowy. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://stararzeka.bandcamp.com/track/ma-e-wierki">Małe świerki</a></strong></em></p>
<p><strong>Napalm Death </strong>Apex Predator – Easy Meat <strong>(Century Media Records)<br />
</strong>Trochę wstyd się przyznać, ale nie jestem zbyt dobrze obeznany z wcześniejszymi albumami <strong>Napalm Death</strong>. Nie przeszkadza mi to jednak w cieszeniu się z <em><strong>A</strong><strong>pex Predator – Easy Meat</strong></em>. Ciekawe kompozycje, świetne naturalne brzmienie, dużo szczerości w przekazie i świetna okładka. Już jaram się, że zobaczę ich na przyszłorocznym OFF Festival. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=33OZfCUsomk">Smash A Single Digit</a></strong></em></p>
<p><strong>Ghost </strong>Meliora <strong>(Loma Vista Recordings)<br />
</strong>Najnowszy album pozwala nam doświadczyć <strong>Ghost</strong> po raz pierwszy w kompletnej formie. Zapadające w pamięć melodie, przebojowość, która nie razi ordynarnością i po raz pierwszy testy pozbawione oczywistych nawiązań. Tym albumem umocnili swoją pozycję w świecie metalu i z niecierpliwością czekam, aż pokażą nam co tam jeszcze mają w zanadrzu. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=6A-IoOEPbUs">From The Pinnacle To The Pit</a></strong></em></p>
<p><strong>Antigama </strong>The Insolent<strong> (Selfmadegod Records)<br />
</strong>Szaleństwo nie do zatrzymania. Album, który wywraca do góry nogami formuły grindcore’a tworząc nową jakość. Album tak dobry, że osobiście stawiam go trochę wyżej niż wymieniony gdzieś powyżej <strong>Napalm Death</strong>. Możemy być dumni mając taki zespół w Polsce. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=5dTmEPk3kNY">Used to</a></strong></em></p>
<p><strong>Sithu Aye </strong>Senpai EP <strong>(self-released)<br />
</strong>Żart, który okazał się naprawdę niezłym albumem. Chwytliwe melodie, które docenią nie tylko fani anime. Jedna z najbardziej pozytywnych płyt roku. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://sithuayemusic.bandcamp.com/track/senpai-please-notice-me">Senpai, Please Notice Me! (先輩、私に気付いて下さい！)</a></strong></em></p>
<p><strong>Cult Leader </strong>Lightless Walk <strong>(Deathwish Inc.)<br />
</strong>I jedna z najmniej pozytywnych płyt roku. Konkretny wpierdol uderzający w słuchacza agresją i przejmującą rozpaczą. I choć boję się słuchać tego zbyt często, to jednak bezspornie jest to jedna z najlepszych metalowych płyt w tym roku. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=-mWukIHzXho">Great I Am</a></strong></em></p>
<p><strong>Down I Go </strong>You’re Lucky God That I Cannot Reach You <strong>(Holy Roar Records)<br />
</strong>Chaotic hardcore spotyka prog metal. Jak to mogło się udać? Sam nie wiem, ale jednak się udało. Pomimo pewnych braków mamy do czynienia z chyba najciekawszym albumem wśród tegorocznych wydawnictw hardcore’owych. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://downigo.bandcamp.com/track/the-serpent-of-lagarfljot">The Serpent Of Lagarfljot</a></strong></em></p>
<p><strong>Rolo Tomassi </strong>Grievances <strong>(Holy Roar Records)<br />
</strong>Wydaje mi się, że wiele zespołów mathcore’owych stoi trochę w rozkroku pomiędzy kopiowaniem <strong>Converge</strong> i <strong>The Dillinger Escape Plan</strong>. <strong>Rolo Tomassi</strong> proponuje nam zupełnie coś innego oddając się namiętnemu związkowi matematyki z shoegazem. A brzmi on nieziemsko. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=7sJ6UG8ymbw">Raumdeuter</a></strong></em></p>
<p><strong>Ken Mode </strong>Success <strong>(Season of Mist)<br />
</strong>Nie wiem jak to jest z zespołami grającymi sludge, że większość z nich kończy tworząc coś zupełnie innego. <strong>Ken Mode</strong> jest jednym z niewielu, którym te zmiany wyszły na dobre. Prymitywny i organiczny noise rock, od którego nie sposób się uwolnić. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=KweCDXZg0uY">These Tight Jeans</a></strong></em></p>
<p><strong>Teeth Of The Sea</strong> Highly Deadly Black Tarantula <strong>(Rocket Recordings)<br />
</strong>Mrok, szaleństwo, ogłuszający rytm. Klimat tak gęsty, że trzeba by go rąbać siekierą, bo nóż to za mało. Album, który niemalże umknął mojej uwadze, bo zespół jest mało rozpoznawalny. Czarny koń tego zestawienia. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=ZYf38LETO4o">Animal Manservant</a></strong></em></p>
<p><strong>Baroness </strong>Purple <strong>(Abraxam Hymns)<br />
</strong>Byłem trochę zniechęcony do <strong>Baroness</strong> po ostatnim podwójnym albumie. Tak bardzo, że do nowego wydawnictwa podchodziłem już nie tyle pełen obaw, co niechęci. Niepotrzebnie. <em><strong>Purple</strong></em> jest jednym z najlepszych albumów w dyskografii <strong>Baroness</strong> – album będący nieskalaną celebracją życia i chwili. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=hS5osAdTnm0">Shock Me</a></strong></em></p>
<p><strong>Algiers </strong>Algiers <strong>(Matador Records)<br />
</strong>Zespół protestu jaki jest potrzebny naszym czasom. I choć zespół nie osiągnął jeszcze pełni swoich możliwości, to i tak zdaje się być objawieniem, jakie było potrzebne skostniałej trochę muzyce rockowej. Hymny do nucenia na barykadach. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=y2WptJ2nPkA">But She Was Not Flying</a></strong></em></p>
<p><strong>Chelsea Wolfe </strong>Abyss <strong>(Sargent House)<br />
</strong>Nie byłem dotychczas jakimś wielkim fanem twórczości <strong>Chelsea Wolfe</strong>, bo wiele mi tam brakowało – czy to brzmieniowo czy kompozycyjnie. Tutaj nie brakuje niczego. Bardzo nastrojowa, mroczna płyta. Zdecydowanie polecam odbiór wieczorem w domu, koncerty trochę mniej. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=46u_Ggsub1A">Carrion Flowers</a></strong></em></p>
<p><strong>Hadean</strong> On Fading <strong>(self-released)<br />
</strong>Album ten znalazł się tutaj trochę na wyrost – nadal widzę jak wiele ma on braków. Ale i tak nie mogę się od niego oderwać i wiele melodii wciąż wybrzmiewa w mojej głowie. Kolejny album na tej liście, gdzie metal wykorzystuje instrumenty dęte. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://hadean.bandcamp.com/track/on-fading">On Fading</a></strong></em></p>
<p><strong>Intervals</strong> The Shape Of Colour <strong>(self-released)<br />
</strong>Ostatnia płyta z wokalem była dla mnie dość nieudanym eksperymentem. Tutaj mamy powrót do sprawdzonej formuły prog instrumentalnego dobra. Fenomenalne solówki, niezłe melodie i nieuniknione porównania do <strong>CHON</strong>. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=OHvMYUR8SuE">I&#8217;m Awake</a></strong></em></p>
<p><strong>Nie-KVLT</strong></p>
<p><strong>Gareth Coker</strong> Ori and the Blind Forest OST<strong><br />
</strong>Nie mam w zwyczaju słuchać soundtracków, ale w tym wypadku wyjątek jest w pełni uzasadniony. Samo <strong>Ori and the Blind Forest</strong> jest jedną z najlepszych i najpiękniejszych gier tego roku. A muzyka, to już małe mistrzostwo świata. Ciepła, baśniowa płyta. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=j-Fhx2IEztw">Ori, Lost In the Storm</a></strong></em></p>
<p><strong>Tigran Hamasyan </strong>Mockroot <strong>(Nonesuch Records)<br />
</strong>Tak brzmiałby djent i progresywny metal, gdyby zabrał się za niego zespół jazzowy. Jeden z bardziej rytmicznych albumów tego roku, a do tego nie ma nic wspólnego z metalem. <strong>Tigran</strong> wspaniale łączy wpływy jazzu, ormiańskiego folkloru i wszechogarniającego rytmu przywodzącego bezpośrednie skojarzenia z system rytmicznym aksak. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=k-GUNcSWSko">Entertain Me</a></strong></em></p>
<p><strong>Death Grips</strong> The Powers That B <strong>(Harvest/Third Worlds)<br />
</strong>Płyta znalazła się tutaj trochę nie fair, bo jej pierwsza połowa ukazała się jeszcze w zeszłym roku. A i sam nie mogę uciec przed wrażeniem, że mogłoby być lepiej. Ale po pierwsze to <strong>Death Grips</strong>. A po drugie to nadal jedna z najbardziej oryginalnych interpretacji rapu jakiej możemy obecnie doświadczać. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=2kDinXI0bxM">Up My Sleeves</a></strong></em> / <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=r5GCn1BKkxg">Inanimate Sensation</a></strong></em></p>
<p><strong>Alameda 5</strong> Duch tornada <strong>(Instant Classic)<br />
</strong>Jedna z tych psychodelicznych i nastrojowych płyt, przy których łatwo odlecieć, a trudno wrócić. Płyta, która momentami jest trudna do zniesienia i chyba przegrywa w zderzeniu z tegoroczną Starą Rzeką, ale wciąż stanowi jeden z najlepszych polskich albumów tego roku. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://alamedacountydeathcult.bandcamp.com/track/spectra">Spectra</a></strong></em></p>
<p><strong>Kamasi Washington </strong>The Epic <strong>(Brainfeeder)<br />
</strong>Jazzowy moloch, na którego składają się aż trzy płyty wypełnione z jednej strony nostalgiczną tęsknotą za big bandami, a z drugiej ich współczesną reinterpretacją. Jeśli Kamasi Washington za jakiś czas zostanie uznany za jednego z gigantów jazzu, to wcale nie będę zaskoczony. Ulubiony utwór: <em><strong><a href="https://www.youtube.com/watch?v=NtQRBzSN9Vw">Change of the Guard</a></strong></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-redakcji/">Podsumowanie 2015 roku wg redakcji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/artykuly/podsumowanie-2015-roku-wg-redakcji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
