<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>wywiad - KVLT</title>
	<atom:link href="https://kvlt.pl/tag/wywiad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kvlt.pl/tag/wywiad/</link>
	<description>Niezależny magazyn muzyczny (od rocka przez wszystkie odmiany metalu)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 13 Aug 2026 08:41:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2020/11/cropped-kvlt-2020-logo_square-32x32.png</url>
	<title>wywiad - KVLT</title>
	<link>https://kvlt.pl/tag/wywiad/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>FORSMÁN: „Niedoskonałość to w muzyce prawdziwe człowieczeństwo”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/forsman-niedoskonalosc-to-w-muzyce-prawdziwe-czlowieczenstwo/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/forsman-niedoskonalosc-to-w-muzyce-prawdziwe-czlowieczenstwo/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2026 17:48:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Andkristni]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Dagur Gíslason]]></category>
		<category><![CDATA[Forsman]]></category>
		<category><![CDATA[FORSMÁN Andvana]]></category>
		<category><![CDATA[FORSMÁN Brenndar Rústir & Fuðrandi Fjörur]]></category>
		<category><![CDATA[Magnús Skúlason]]></category>
		<category><![CDATA[Misþyrming]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Satan]]></category>
		<category><![CDATA[Viktor Árni Veigarsson]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=352910</guid>

					<description><![CDATA[<p>Forsmán (czyt. Forsmaun) to młody islandzki zespół blackmetalowy, coraz śmielej rozpychający się na lokalnej scenie. Zresztą, z koncertami chłopcy zaczynają wychodzić poza&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/forsman-niedoskonalosc-to-w-muzyce-prawdziwe-czlowieczenstwo/">FORSMÁN: „Niedoskonałość to w muzyce prawdziwe człowieczeństwo”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Forsmán</strong> (czyt. Forsmaun) to młody islandzki zespół blackmetalowy, coraz śmielej rozpychający się na lokalnej scenie. Zresztą, z koncertami chłopcy zaczynają wychodzić poza granice wyspy – w tym roku zagrali chociażby na uznanym norweskim festiwalu Inferno. Pod koniec czerwca zaś, kilka lat po bardzo dobrej epce <strong><em>Dönsum í logans ljóma</em></strong>, wydali pierwszego długograja, <strong><em>Brenndar rústir &amp; fuðrandi fjörur</em></strong>, pod względem zaawansowania dokonując przeskoku o kilka poziomów wzwyż. Nowa płyta zaskakuje rozwiązaniami i wielowarstwowością, zapiera dech w piersiach.<br />
Z frontmanem i basistą kapeli, <strong>Viktorem Árnim Veigarssonem</strong>, na rozmowę przeznaczyliśmy godzinę podczas festiwalu <a href="https://kvlt.pl/koncerty/relacje/satan-festival-2026-relacja-z-festiwalu-w-islandii/" target="_blank" rel="noopener"><strong>Sátan</strong> </a> na początku czerwca (wtedy nowy album był jeszcze przed wydaniem, a krążyły już dwa oficjalne single), między panelem dyskusyjnym o wpływie natury na twórczość, w którym brał udział, a pierwszym koncertem tego dnia. Wykorzystaliśmy ją w pełni na dyskusję o istocie dynamiki w zespole, szaleństwie na scenie, sztucznej perfekcji i prawdziwej niedoskonałości, oraz o przyjaźniach z ludźmi, których się od zawsze podziwia. Wspominamy także grudniowy festiwal <a href="https://kvlt.pl/newsy/26-edycja-festiwalu-andkristni-juz-w-grudniu" target="_blank" rel="noopener"><strong>Andkristni 2026</strong></a>, który Viktor współorganizuje. Zapraszam!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman-interview-ENG.pdf" target="_blank" rel="noopener"><em><strong>Interview with Viktor in English (PDF)</strong></em></a></p>
<p><strong>Zacznijmy od sprawy podstawowej, czyli nazwy zespołu. Powiedz proszę, co oznacza „Forsmán”?</strong></p>
<p>To słowo wywodzi się od czasownika „að smána”, oznaczającego „hańbić” – „forsmán” to jego wzmocniona forma, to określenie ma bardzo silny ładunek znaczeniowy związany z hańbą. I dobrze koresponduje z wieloma tematami, które poruszamy w naszej muzyce. Przede wszystkim jednak było to słowo łatwe do wymówienia zarówno dla Islandczyków, jak i obcokrajowców. Uważamy, że to piękne islandzkie słowo, a zależało nam na tym, żeby nazwa miała islandzki charakter.</p>
<p><strong>Hmm, łatwe do wymówienia dla obcokrajowców – z wyjątkiem akcentowanego „a”, którego poprawnej wymowy prawie nikt nie zna.</strong></p>
<p>Tak, sorry! <em>[śmiech]</em></p>
<p><strong>Jak długo już gracie?</strong></p>
<p>Haukur i ja założyliśmy zespół w 2019 roku, choć pomysł na niego narodził się już w 2018 roku, kiedy się zaprzyjaźniliśmy i… wiedzieliśmy, że chcemy grać black metal. Potem dołączył do nas Kári z Múr i zajął się perkusją, a także przyprowadził swojego dawnego znajomego, Oddura – to było mniej więcej we wrześniu 2019 roku. I tak ukształtował się ostateczny skład zespołu.</p>
<p><strong>A potem ukazało się pierwsze wydawnictwo.</strong></p>
<p>W kwietniu 2021 roku, nakładem Ván Records.</p>
<p><strong>Już po pandemii.</strong></p>
<p>Tak, to była trudna sytuacja. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej EP-ki, ale dziś zgodnie uważamy, że nie oddaje ona tego, czym zespół jest obecnie. Kiedy ją tworzyliśmy, miałem 17 lat, Haukur – 18, Kári – około 20, a Oddur – 22. Wszyscy więc byliśmy młodzi i po prostu bardzo chcieliśmy nagrać islandzki blackmetalowy album. W pewnym sensie oddawaliśmy hołd scenie, której byliśmy wtedy wielkimi fanami – i nadal jesteśmy, ale wtedy podchodziliśmy do tego bardziej jako fani niż cokolwiek innego, a to wpłynęło na ostateczny kształt płyty. Ale wszystko jednak fajnie się ułożyło. Kári na przykład nie siedzi w typowym blacku, zajmuje się własnymi projektami, a poznaliśmy się w konserwatorium jazzowym, więc każdy z nas miał inne doświadczenia muzyczne. Kiedy zaczęliśmy wspólnie tworzyć black metal, zaowocowało to właśnie tą EP-ką.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1429943567/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=1302079080/transparent=true/" seamless=""><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/d-nsum-logans-lj-ma-2">Dönsum Í Logans Ljóma by Forsmán</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=1429943567/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=1302079080/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/d-nsum-logans-lj-ma-2">Dönsum Í Logans Ljóma by Forsmán</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Wszyscy piszecie muzykę?</strong></p>
<p>Tak, na nowym albumie, <em>Brenndar rústir &amp; fuðrandi fjörur</em>, wszyscy mamy swoje riffy i całe utwory. Nawet Kári, który nie grał na tej płycie na perkusji, jest autorem wielu riffów, ma też partie syntezatorów. Spędziliśmy mnóstwo czasu na wspólnych próbach. Utwory pisaliśmy wszyscy – Oddur, Haukur i ja – ale udało nam się stworzyć spójną całość. Nigdy wcześniej o tym tak nie myślałem, ale z perspektywy czasu jestem w sumie pod wrażeniem, że nam się to udało. Często tak bywa, że słyszysz, kiedy dany kawałek na albumie napisany jest przez kogoś innego. Zazwyczaj – przynajmniej na Islandii – w zespole jest jeden główny kompozytor, a reszta gra, ale w przypadku Forsmán jest inaczej i bardzo mnie to cieszy.</p>
<p><strong>Powiem Ci szczerze: widziałam was na żywo trzy razy – na festiwalu Andkristni w 2024 roku&#8230;</strong></p>
<p>Tym z Bölzer?</p>
<p><strong>Tak. Potem na Sátanie w 2025 i na zeszłorocznym Andkristni. Za każdym razem wchodziliście na wyższy poziom. Na Sátanie jeszcze zastanawiałam się, czy to po prostu kwestia lepszego nagłośnienia. Ale może to jednak ten proces dojrzewania, o którym mówiłeś podczas panelu?</strong></p>
<p>Hmm, powiedziałbym że&#8230; mam dwie odpowiedzi <em>[uśmiech]</em>. Jedna jest bardzo dosłowna i oczywista dla nas wszystkich: dołączył do nas Maggi z Misþyrming. To&#8230; bestia na garach. Kiedy znalazł się w zespole, poczuliśmy, że to zupełnie inna jakość – nie tylko w kwestii perkusji, ale tak bardziej ogólnie. Wiesz, perkusista i basista – sekcja rytmiczna – to kręgosłup każdego zespołu. Gdy to się zmienia, zmienia się dynamika całości. A fakt, że pozyskaliśmy Maggiego – muzyka, którego wszyscy podziwialiśmy w czasach Svartidauði i teraz w Misþyrming – sprawił, że powiedzieliśmy sobie: „bierzemy się w garść i robimy to porządnie”. Nie chcieliśmy marnować niczyjego czasu, zwłaszcza takiego kolesia jak Maggi, który przyszedł nam pomóc. Mieliśmy misję: kurwa, nagrywamy ten album i ostro bierzemy się za próby. Wiele było takich spotkań, gdzie ćwiczyliśmy tylko ja i Maggi – sam bas i perkusja – żeby lepiej się zgrać. Nie miało znaczenia, czy reszta na próbę docierała; my i tak ćwiczyliśmy i spędzaliśmy mnóstwo czasu w studiu.</p>
<p>Poza tym, kiedy Maggi dołączył do zespołu, nie wszystkie utwory były gotowe. Powstały też dwa dodatkowe kawałki. Maggi napisał większość partii perkusji do nich wszystkich.</p>
<p>I tak, dla nas jako zespołu ten koncert na Sátanie był punktem zwrotnym. Dzięki niemu dostaliśmy zaproszenie na Inferno – zagraliśmy w John Dee, sala była pełna ludzi, to było spełnienie marzeń. Zabawne, jak przypomina to reakcję łańcuchową, wiesz&#8230;</p>
<p><strong>To był wasz pierwszy w historii koncert za granicą, prawda?</strong></p>
<p>Tak! Nigdy wcześniej nie graliśmy poza krajem, a teraz&#8230; zaczynamy snuć pewne plany.</p>
<p><strong>Co powiesz na Polskę?</strong></p>
<p>O, bardzo chciałbym zagrać w Polsce!</p>
<p><strong>Z przyjemnością byśmy was tu gościli. Zatem za perkusją zasiadali kolejno Kári i Magnús – którego gra naprawdę przypomina pędzący pociąg czy inny huragan – a teraz jest z wami Kristján, który dołączył do zespołu w tym roku. Jak tak częste zmiany wpływają na spójność grupy, biorąc pod uwagę wspomnianą przez Ciebie dynamikę? I jak to jest pracować z Kristjánem?</strong></p>
<p>Moim zdaniem perkusistów zawsze jest najtrudniej znaleźć. Głównie dlatego, że wielu z nich gra jednocześnie w kilku zespołach. To samo dotyczy basistów – sam mam to na sumieniu <em>[śmiech]</em>. Kristján od dawna jest legendą tutejszej sceny. Grał w takich grupach jak Myrk, Kontinuum czy Momentum, a także w niezliczonych innych projektach, występując gościnnie choćby z Sólstafir. Wszystkie te zespoły to to, co uwielbiamy: black metal, rock progresywny, a nawet death metal. Współpraca z Kristjánem to zaszczyt. Warto też dodać, że jest on nie tylko świetnym perkusistą, ale i wspaniałym gościem. Jego etyka pracy stoi na niesamowitym poziomie, co jest niezwykle inspirujące.</p>
<p>Współpraca z Kárim, Magnúsem, a teraz z Kristjánem nauczyła nas szybkiego przystosowywania się do pracy z różnymi muzykami. Całe też szczęście, że te zmiany zachodziły w sposób naturalny i nigdy nie były wymuszone.</p>
<p><strong>Nie mogę się doczekać zobaczyć go z wami na scenie. Bardzo jestem ciekawa. Na tych ostatnich koncertach byłam pod sporym wrażeniem. Zaś nowy materiał niesamowicie różnił się od muzyki, którą graliście na wcześniejszych występach, jakie widziałam.</strong></p>
<p>Masz na myśli Andkristni 2025?</p>
<p><strong>Mhm, zwłaszcza ten.</strong></p>
<p>Tak, to był pierwszy koncert, na którym zagraliśmy nowy album w całości. Mieliśmy też gości, którzy wystąpili z nami.</p>
<p><strong>A tak, Kári i Dagur?</strong></p>
<p>Tak, Kári i Dagur, a na trąbce zagrał mój ojciec. Tata jest trębaczem i bardzo chciałem to uwiecznić na tej płycie. Wszyscy oni występują na albumie, a na koncert premierowy też planujemy ich zaprosić na scenę. Bardzo się z tego cieszę. Wprowadzenie sekcji dętej, nagranie taty i uwiecznienie tego elementu – to było dla mnie bardzo ważne. Tata nie słucha metalu, ale nauczył mnie mnóstwa rzeczy o muzyce – właściwie wszystkiego, co wiem. Jest muzykiem i kompozytorem, ale działa w zupełnie innym obszarze. Nie jest pewien, czym jest blast beat, ale ja nie potrafię pisać muzyki na orkiestrę <em>[śmiech]</em>.</p>
<p><strong>O tak, to piękna współpraca. Kiedy Twój tata wszedł na scenę i rozbrzmiała trąbka, byłam bardzo zaskoczona, a zaraz potem poczułam ciarki. Ten utwór jest zachwycający i prawdopodobnie  stanie się jednym z moich ulubionych na nowej płycie.</strong></p>
<p>Dziękuję, to <em>Svartir svanir</em> – również dla mnie jest jednym z faworytów. Kiedy po raz pierwszy zagraliśmy ten kawałek na żywo tamtego wieczoru, był to dla mnie niezwykle osobisty moment – ​​dzielenie sceny z ojcem i najlepszymi przyjaciółmi.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=638939065/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=750540319/transparent=true/" seamless=""><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/brenndar-r-stir-fu-randi-fj-rur">Brenndar Rústir &amp; Fuðrandi Fjörur by Forsmán</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=638939065/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=750540319/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/brenndar-r-stir-fu-randi-fj-rur">Brenndar Rústir &amp; Fuðrandi Fjörur by Forsmán</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>W obu singlach i – sądząc po tamtym koncercie – na albumie jako całości dzieje się naprawdę wiele. Mamy syntezatory w intrach i outrach, absolutnie piękne riffy, chóry, na przykład w pierwszym singlu, <em>Andvana</em>. Albo żeński wokal i ten niesamowity, dysonansowy riff w drugim singlu. To wszystko wygląda na wejście na zupełnie nowy poziom.</strong></p>
<p>Żeńskie wokale w <em>Andvana</em> wykonuje Þórhildur z zespołu Geðbrigði – jednej z najbardziej ekscytujących grup na tutejszej scenie. Dodam, że jej głos pojawia się w wielu miejscach na płycie, na przykład w <em>Valdníðsla</em> czy <em>Drottinn fyrirgefur allt</em>. A w tym ostatnim słyszymy też Hallę z Dánarfregnir i World Narcosis – legendarnej formacji, która niestety w tym roku zakończyła działalność.</p>
<p>Taa… <em>Drottinn fyrirgefur allt</em>, drugi singiel, otwiera album. Tytuł oznacza „Pan wybacza wszystko”, a cały zamysł opiera się na czystej ironii. Możesz pomyśleć, że to jakaś chrześcijańska pieśń czy coś takiego. Tymczasem ten kawałek mówi o okrucieństwach i koszmarze, jakie ludzie fundują innym ludziom oraz całej planecie – ale przecież „wszystko w porządku, bo Pan Ci wybaczy”. Myślę, że wielu ludzi chowa się za świętymi księgami i hasłami w stylu „po prostu odpuść”, co jest cholernie przerażające. Weźmy choćby systemowy ucisk czy trwające wojny – wszystko to w imię przekonania o własnej racji. Albo dla pieniędzy, czy czegoś w tym guście. Chciwość to motyw, który najczęściej przewija się na tym albumie.</p>
<p>Tytuł albumu oznacza „Spalone ruiny i huczące wybrzeża”, a okładka stanowi wizualne odzwierciedlenie treści zawartych w tekstach. Pełna grafika znajdzie się na wkładce: zobaczysz na niej masowe groby i wiszące ciała, a także klif z białą flagą i dwoma mężczyznami – biała flaga oczywiście symbolizuje kapitulację – którzy zakładają sobie pętle na szyje, skaczą w przepaść i kończą to szaleństwo. Coś jak wspomagane samobójstwo, tyle że w wykonaniu tych 0,1% ludzi, którzy niszczą wszystko nam wszystkim.</p>
<p>Z drugiej strony widać wieżę z kości słoniowej – piękną, nieskazitelną, jasną. To ma obrazować postawę wielu ludzi w dzisiejszym świecie: zamykających się w swoich wieżach, odwracających wzrok od zła dziejącego się wokół i żyjących w nieświadomości. Co tak naprawdę w żaden sposób nie pomaga w naprawie naszych wad.</p>
<p>I tu myślę, że pierwszym krokiem do zmiany czegokolwiek na lepsze – przynajmniej dla samego siebie – jest świadomość tego, co się dzieje, a także refleksja nad własnymi odczuciami i reakcjami organizmu i układu nerwowego na te wszystkie wiadomości i ciągłe przebodźcowanie mózgu. Budzimy się rano i pierwszą czynnością jest sprawdzenie Facebooka, a tam zawsze trafiasz na coś negatywnego.</p>
<p><strong>Ostatnie badania wskazują, że ma to ogromny wpływ nie tylko na nastrój, ale i na funkcjonowanie całego organizmu.</strong></p>
<p>Dokładnie tak. To ogromny stres, a do tego masz wrażenie, że bardzo łatwo się irytujesz. Stres potrafi „wybrać” sobie miejsce w ciele i powoli je niszczyć. Mówię z własnego doświadczenia: dolna część mojego kręgosłupa jest kompletnie rozjebana – z pewnością przez częste granie koncertów i wkładanie całego siebie w każdy występ. Ale myślę też, że to stres objawiający się fizycznie, jakby „czepiał się” konkretnej części ciała; to bardzo realne i dziwne zjawisko, a zarazem fascynujące. Najlepszym sposobem, by coś z tym zrobić, jest rozejrzenie się wokół, ale też przyjrzenie się samemu sobie.</p>
<p><strong>Większa samoświadomość.</strong></p>
<p>Mhm.</p>
<p><img decoding="async" class="wp-image-352908 size-full aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman3.jpeg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman3.jpeg 788w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman3-200x300.jpeg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman3-534x800.jpeg 534w" sizes="(max-width: 788px) 100vw, 788px" /></p>
<p><strong>Jest jednak druga strona medalu: popularny na Zachodzie trend uważności, mindfulness, który stał się tak modny, że jest nadużywany.</strong></p>
<p>Tak! To coraz bardziej staje się sztuczne, na pokaz: „bądź uważny”, „wstawaj o piątej rano, rób to i tamto” – a ty myślisz sobie: „what the fuck?”. Zwłaszcza w erze sztucznej inteligencji, w naszym dzisiejszym świecie, w którym każdy dosłownie kreuje swój wizerunek na użytek innych. Na Instagramie cały czas posty: „Wstaję o piątej rano, biegam pół godziny – jak każdego ranka”. Jasne, może ci ludzie chcieliby, żeby tak było. Ale każdemu zdarzają się gorsze dni. Łatwo się to zaraz wpisuje w narrację, że nie ma miejsca na porażkę. A przecież jesteśmy niedoskonali, wszyscy popełniamy błędy i robimy kurewsko niefajne rzeczy – bo tylko na to nas stać – ale niektórzy brną w to dalej, a inni nie; większość nie, choć są tacy, którzy nie czują żadnych wyrzutów sumienia, co jest po prostu przerażające.</p>
<p><strong>Newsy o tym, że znajoma wstaje o piątej rano, idzie biegać, pije smoothie i to wszystko w perfekcyjnym pełnym makijażu – albo to tylko Photoshop – a do tego znajduje czas na pracę i dzieci, mogą być dla wielu właśnie tymi negatywnymi informacjami, o których wspomniałeś. Czują, że sami coś w życiu spierdolili, bo robili za mało i nie tak.</strong></p>
<p>Dokładnie. Tymczasem chodzi o to, by żyć po swojemu i robić to, czego naprawdę pragniesz. I w sumie nie trzeba koniecznie prowadzić w pełni takiego życia, ale jeśli chcesz coś zrobić i już wskakujesz do tego pociągu, musisz to zrobić porządnie i dać z siebie wszystko. Jeśli jednak czegoś tak naprawdę nie chcesz, czasem trzeba usiąść i zadać sobie pytanie: „Jak bardzo mi na tym zależy?”&#8230; Dla mnie wydanie tego albumu było niezwykle ważne – osobiście. Nie wiem, czy reszta chłopaków z zespołu czuła to samo – wiedzieliśmy po prostu, że „ta płyta musi wyjść, nieważne, ile to potrwa”, ale&#8230; Kurczę, zgubiłem wątek, a miałem coś na myśli&#8230; <em>[śmiech]</em></p>
<p>To nie jest album idealny w tradycyjnym sensie. Jest całkowicie autentyczny, a zarazem pełen niedoskonałości – wiesz, nie jest wypolerowany na błysk czy coś w tym stylu. Ale wracając do tego całego syfu z influencerami, który widzisz wszędzie – AI, retuszowanie zdjęć i tak dalej&#8230; Dzisiaj to właśnie niedoskonałość jest prawdziwym powodem do dumy. Posiadanie czegoś niedoskonałego, może nieco surowego, albo nagrań wokalu, w których słyszysz, że krzycząc, sprawiam sobie ból <em>[uśmiech] </em>– to właśnie w muzyce stanowi o prawdziwym człowieczeństwie. I myślę, że właśnie tego szuka wielu ludzi, nawet jeśli nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Bo kiedy karmisz się tym całym syfem, który wciska ci się wszędzie, po prostu czujesz zmęczenie. Porównywanie się do innych to prawdziwy złodziej radości; jeśli ciągle tylko przeglądasz treści i patrzysz na ludzi wiodących „idealne” życie – które w rzeczywistości wcale tak nie wygląda – zaczynasz nienawidzić samego siebie. To kolejna dawka trucizny w toksycznym społeczeństwie, budowanym w tym kierunku przez lata, a my teraz ponosimy tego konsekwencje.</p>
<p><strong>Wczoraj, podczas panelu Nergala i Dagura, Nergal mówił o naturalnej surowości i niepokorności Misþyrming i o tym, że nie dążą do sztucznej perfekcji. Ty przed chwilą wspomniałeś o czymś podobnym i myślę, że może to być jedna z cech definiujących islandzką muzykę, zwłaszcza black metal. Bo ilekroć słucham czegoś z Islandii – ostatnio było to Carpe Noctem, które już znałam, ale jakimś cudem teraz pierwszy raz słuchałam <em>Vitrun</em>…</strong></p>
<p>To  świetny album.</p>
<p><strong>Tak! No i miałam ciarki podczas tego słuchania – a było to w biurze, podczas pracy, w słuchawkach. Pomyślałam wtedy, że nawet gdybym nie wiedziała, że to muzyka z Islandii, domyśliłabym się tego po samym brzmieniu. Jest w nim coś wyjątkowego… W wywiadach czy podczas dyskusji często powtarzacie: „ludzie twierdzą, że islandzki metal jest tak unikalny, oryginalny i charakterystyczny, ale my sami tego tak nie odbieramy”. A jednak my, ludzie spoza Islandii – spoza waszej bańki (nie w negatywnym sensie) – naprawdę to czujemy i słyszymy.</strong></p>
<p>To bardzo interesująca sprawa. W zeszłym semestrze pisałem o tym pracę licencjacką – o tym, co sprawia, że ​​islandzka scena wygląda tak, a nie inaczej , oraz o tym scaleniu muzyki jako całości. Jak wspominałem na panelu, wszyscy tworzymy jedną scenę: nie ma u nas osobnej sceny deathmetalowej czy blackmetalowej – ludzie po prostu uczestniczą w obu rodzajach wydarzeń. Nie mamy też zbyt wielu klubów. Wszyscy się przyjaźnimy i jesteśmy bardzo zżytą społecznością. Punkowcy chodzą na koncerty blackmetalowe, fani jazzu na występy muzyki elektronicznej – i tak to wygląda w przypadku niemal każdego gatunku, nie tylko metalu.</p>
<p>Podziwiałem na przykład chłopaków z Misþyrming, gdy miałem jakieś 13 czy 14 lat. Kiedy ukazała się <em>Algleymi</em> – miałem wtedy 16 czy 17 lat – pomyślałem: „Ja pierdolę, poprzeczka się podniosła”. Teraz jesteśmy bliskimi przyjaciółmi, spędzamy razem czas, słuchamy tego samego, rozmawiamy o muzyce. Wspieramy się nawzajem – zarówno muzycznie, jak i po prostu jako kumple. To wszystko wchodzi na głębszy poziom, na którym nie chcesz być przeciętny i wypuścić po prostu kolejnego albumu. Chcesz stworzyć coś więcej, coś, co niesie głębszy przekaz, co wykracza poza samą muzykę – coś, co jest swego rodzaju manifestem, a zarazem formą katharsis w życiu. Przynajmniej ja tak to czuję.</p>
<p>Na naszym nowym albumie są w większości dość stare kawałki, pochodzące z lat 2021–2022. Towarzyszyły mi od dawna, więc w pewnym momencie przestałem o nich intensywnie myśleć. Ale kiedy zaczęliśmy nagrywać perkusję, dotarło do mnie: „Dobra, to się dzieje naprawdę”. Wtedy właśnie poczułem, że to jest moja misja i nic innego się nie liczy. Byłem z Dagurem w studiu niemal na każdym etapie prac; obserwowałem, jak edytuje ścieżki perkusji, siedziałem tuż obok i przyglądałem się, jak pracuje w swoim własnym studiu.</p>
<p><strong>Zazdroszczę, chciałabym zobaczyć go przy pracy.</strong></p>
<p>Tak! <em>[uśmiech] </em>Staram się chłonąć jak najwięcej, będąc w tym szczęśliwym momencie życia, w którym czuję, że się teraz znajduję – mogę obserwować przy pracy człowieka, którego od lat podziwiam; on też uczy mnie co nieco w trakcie tego procesu. Współpraca z nim przy produkcji albumu była świetnym doświadczeniem. Efekty tego słyszę teraz wyraźnie, gdy wracam do tej płyty.</p>
<p><strong>W <span style="color: #0000ff;"><a style="color: #0000ff;" href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/misthyrming-zadnych-kompromisow-cala-naprzod/" target="_blank" rel="noopener">wywiadzie, który przeprowadziłam z Dagurem</a></span> dwa lata temu, rozmawialiśmy o muzyce jako medium łączącym ludzi, niezależnie od kultury czy narodowości. Podczas panelu z Twoim udziałem mówiłeś o uczuciach i ich wpływie na muzykę. Ale myślę teraz o słuchaczach, którzy – tak jak ja – reagują na nią gęsią skórką, szybszym biciem serca, przyspieszonym oddechem czy nagłym przypływem emocji. Czy uważasz, że muzyka ma też sprawiać, żeby ludzie po prostu zaczęli coś czuć?</strong></p>
<p>Cóż, powiedziałbym, że dla mnie – i nie sądzę, by to się zmieniło – właśnie na tym polega istota muzyki. Tak jak mówisz: nie liczy się narodowość, pochodzenie, wiek ani nic z tych rzeczy. Każde dziecko zna melodię piosenki o kolorach czy alfabecie – nawet te dzieci, które nie mówią po islandzku. Pracowałem kiedyś w przedszkolu: islandzkie dzieci śpiewały, ale polskie – choć nie znały języka – też się przyłączały, bo rozpoznawały melodię. Dla niektórych osób muzyka jest też po prostu świetnym sposobem na zapamiętywanie rzeczy dzięki melodii.</p>
<p>Podobnie jest, gdy przekłada się to, co wewnątrz, na coś zewnętrznego: kiedy tworzy się z czystych emocji, ludzie zazwyczaj to wyczuwają. Choć myślę też, że jest to nieco przerażające – wystawianie własnych emocji na widok publiczny, by inni mogli ich słuchać, wiesz&#8230; bo to w końcu bardzo osobista sprawa.</p>
<p><strong>Odkrywasz się.</strong></p>
<p>To trochę tak, jakby wyjść na ulicę… nago <em>[uśmiech]</em>. Każdy może przeczytać tekst i zinterpretować go po swojemu. Trochę w duchu tego, o czym mówił Gísli podczas panelu: kiedy w utworze nie ma słów – żadnego „zabiję cię” czy „hail Satan” – albo jest ich niewiele, to wszystko pozostaje nieco niejasne i otwiera szerokie pole do interpretacji. Ja jednak wiem, o czym są moje teksty, i niekoniecznie czuję potrzebę, by dokładnie tłumaczyć ludziom, o co w nich chodzi. Dla mnie to nie ma większego znaczenia; to jak zamknięcie za sobą drzwi i pójście dalej przez życie. Te utwory odnoszą się do wielu trudnych spraw, z którymi mierzyłem się w przeszłości – a przelanie tego na papier i dopasowanie melodii było moim sposobem, by się z tym wszystkim uporać…</p>
<p>Zazwyczaj, kiedy piszę muzykę i wchodzę w stan flow, czuję się fatalnie. W głowie kłębi mi się mnóstwo myśli – o czymś rozmyślam albo coś mnie mocno trapi – i wtedy udaje mi się to podczas nagrywania przelać na komputer. Kiedy po wszystkim odsłuchuję materiał – a zajmuje to zwykle kilka godzin, choć bywa różnie, bo czasem kończę utwór błyskawicznie – jest to nagle przytłaczające. Czuję ciężar na piersi, jakby leżały na niej kamienie; myślę sobie: „Wow!”. Słucham tego i zastanawiam się: „To powstało z niczego!”. Ale przecież skądś się wzięło. Tylko, kurwa, skąd?</p>
<p>Brzmi to, jakbym był pod wrażeniem własnych umiejętności – absolutnie nie jestem – chodzi raczej o poczucie, że nie miałem pojęcia, że kryje się we mnie coś takiego, że w ogóle wpadnę na taki pomysł; do dziś tak naprawdę nie wiem, skąd to się bierze. Jest taki jeden utwór – czwarty na płycie – zatytułowany <em>Valdníðsla</em>, co oznacza „nadużycie władzy”. To jedyny utwór… nie, jeden z dwóch, które napisałem całkowicie samodzielnie, włącznie z tekstem. Pamiętam tamtą noc – praca nad tym kawałkiem zajęła może ze trzy godziny. Pamiętam, jak słuchałem dema – była druga czy trzecia nad ranem – i pomyślałem: „what the fuck?”. Czułem, jakby w mojej piersi otworzyła się wielka wyrwa.</p>
<p><strong>Rzeczywiście brzmi jak prawdziwy flow.</strong></p>
<p>A jeszcze trzy godziny wcześniej nie miałem nic! W głowie pustka, w komputerze nic – i nagle&#8230; powstał cały, czterominutowy utwór. To bardzo melancholijna kompozycja; ciągle zastanawiam się, skąd ona właściwie przyszła. Czy stąd <em>[wskazuje na głowę]</em>, czy stąd <em>[…i na pierś]</em>, a może skądinąd? Nie jestem pewien i nie wiem, czy kiedykolwiek sam to rozwikłam, ale tak to właśnie czuję.</p>
<p><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" data-kvlt-bc-src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=638939065/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=4022380998/transparent=true/" seamless=""><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/brenndar-r-stir-fu-randi-fj-rur">Brenndar Rústir &amp; Fuðrandi Fjörur by Forsmán</a></iframe><noscript><iframe style="border: 0; width: 100%; height: 120px;" src="https://bandcamp.com/EmbeddedPlayer/album=638939065/size=large/bgcol=333333/linkcol=0f91ff/tracklist=false/artwork=small/track=4022380998/transparent=true/" seamless="" loading="lazy"><a href="https://forsman.bandcamp.com/album/brenndar-r-stir-fu-randi-fj-rur">Brenndar Rústir &amp; Fuðrandi Fjörur by Forsmán</a></iframe></noscript></p>
<p><strong>Kiedy nie wiesz, skąd coś płynie, to na pewno pochodzi z serca.</strong></p>
<p>Zgadzam się. Uważam, że to wspaniała sprawa – mieć taki wentyl bezpieczeństwa, gdy wokół tyle się dzieje. Oczywiście nie każdy wybiera właśnie taki; jest w końcu tyle dróg i sposobów, ale ja jestem naprawdę dumny, że muzyka jest obecna w moim życiu.</p>
<p><strong>Według mnie sztuka ogólnie jest niezwykle ważna i pomocna w radzeniu sobie z emocjami.</strong></p>
<p>Absolutnie, zgadzam się z Tobą. To bardzo ważne.</p>
<p><strong>Zatem… czy mówimy tu też o użyciu pewnych substancji, które mogą pomóc wywołać i utrzymać tak silny flow, jaki opisałeś?</strong></p>
<p>Właściwie to nie. Ten stan pojawia się i znika; nie wydaje mi się, żebym miał wpływ na to, kiedy to następuje. Czasami pisanie idzie opornie, a innym razem wszystko szybko wskakuje na właściwe tory. Podchodzę do sztuki bardzo poważnie. Zazwyczaj nie komponuję pod wpływem żadnych używek.</p>
<p><strong>Jeszcze jedno pytanie a propos Forsmán. Zawsze zaskakuje mnie, jak bardzo inaczej wyglądasz na scenie.</strong></p>
<p>Já, często to słyszę <em>[śmiech]</em>.</p>
<p><strong>Teraz wyglądasz jak zwykły chłopak – przyjacielski i uroczy&#8230;</strong></p>
<p>Dziękuję!</p>
<p><strong>Ale na scenie zmieniasz się w demona. I nie chodzi tylko o corpsepaint czy brak okularów – musi kryć się za tym coś więcej. Dla mnie taka transformacja jest czymś normalnym – i fascynującym – ale siła twojej przemiany jest wręcz szokująca. Który więc – ten tutaj, czy ten na scenie – jest prawdziwym Viktorem?</strong></p>
<p>O, to trudne pytanie. W sumie… miałem sporo czasu, by się nad tym zastanowić. Wiele osób mi to mówiło – zwłaszcza znajomi, którzy znają mnie prywatnie i nie słuchają metalu, a potem przychodzą na koncert i reagują w stylu: „co do ch**a?” <em>[śmiech]</em>. Rzecz w tym, że wyjście na scenę budzi we mnie cząstkę, która jest niezwykle żywa i zawsze we mnie tkwi. Myślę, że każdy nosi w sobie taką wersję siebie, kogoś, kto jest szalony… albo ma po prostu wiele do powiedzenia. Ja mam okazję dać temu upust podczas tych czterdziestu minut grania i… nie mam wtedy żadnych hamulców.</p>
<p>Ważne dla mnie jest, że każdy mój ruch na scenie, wszystko, co robię, wynika z konkretnego zamysłu – ale też wkładam w to naprawdę całe serce. Nieraz już doznawałem kontuzji na scenie; włącznie z takimi, że nikt nie mógłby powiedzieć: „o, zrobił to specjalnie”. Mam tu bliznę na twarzy – założyli mi 12 szwów, kiedy rozbiłem sobie czoło o statyw mikrofonu <em>[śmiech]</em>.</p>
<p>Sam nie wiem… po prostu wyrzucam z siebie tę energię, a jednocześnie wydzieram się na trudne tematy, w tym z mojego życia osobistego – to naprawdę przypomina przeżycie religijne.</p>
<p>Bo dla mnie nie liczy się tylko muzyka. Muzyka jest oczywiście ważna, ale liczy się też rock and roll – to jest istota rzeczy: wyjście na scenę, utrata kontroli, totalne szaleństwo,. Nigdy tego nie planuję, to po prostu się dzieje, a muzyka mnie porywa. To jak wejście w trans. Brzmi to banalnie, ale… tak właśnie jest.</p>
<p>I cóż, to, co ludzie sobie o mnie myślą – że to dziwne, czy cokolwiek – mam to gdzieś. Ch*j mnie to nie obchodzi. Dla mnie to po prostu niezwykle ważny element. Nawet jeśli wiąże się z poświęceniem – mam 23 lata i właściwie niszczę sobie organizm. Ale niczego nie żałuję.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-352904 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman1.jpeg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman1.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman1-300x200.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/Forsman1-800x533.jpeg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Dla mnie to bardzo artystyczne, kiedy twórca na scenie staje się całkiem innym człowiekiem, dlatego się temu nie dziwię. Czy w tym całym szale w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, co dzieje się pod sceną?</strong></p>
<p>Nic nie widzę, kiedy jestem na scenie <em>[śmiech]</em>. Nie noszę na niej soczewek ani nic takiego, więc… Ale dla mnie istotne jest właśnie to, że nie widzę ludzi, nie widzę, kto mnie ogląda – to tworzy swego rodzaju barierę między mną a tym, co poza sceną. Nic nie widzę, więc liczę się tylko ja i muzyka. I to jest to, co uwielbiam. To, co uwielbiam.</p>
<p><strong>Ja zaś bardzo lubię obserwować takie zespolenie artysty z jego muzyką. Z drugiej strony nic dziwnego, że w tym transie wpadasz na statyw, skoro nie masz soczewek. Czy rezygnujesz z nich celowo – po to, żeby zbudować tę barierę?</strong></p>
<p>Występuję na scenie, nie widząc zbyt wiele, właściwie odkąd pamiętam, i na tym etapie stało się to już częścią całości. Nigdy nie planowałem tworzenia tej „bariery” między mną a publicznością. Jest po prostu mniej o jedną rzecz, o której się zwykle myśli podczas występu.</p>
<p><strong>Viktor, jesteś wspaniałym rozmówcą – tak wspaniałym, że zostało nam już tylko 10 minut do koncertu Barnaveiki.</strong></p>
<p>A nie chcemy tego przegapić.</p>
<p><strong>Mam kilka pytań dotyczących festiwalu Andkristni. Jego <a href="https://www.facebook.com/events/1526352618425658/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #0000ff;">26. edycja</span></a> odbędzie się w Reykjavíku w dniach 17-19 grudnia. Powiedz mi proszę, jaka była pierwotna idea tego festiwalu i w jaki sposób Worship Bookings przejęło jego organizację.</strong></p>
<p>Wszystko zaczęło się od Addiego z Sólstafir i Siggiego z Forgarður Helvítis, a impulsem była tysięczna rocznica przyjęcia chrześcijaństwa na Islandii. Powstał wtedy wielki, zabierający miliony z pieniędzy podatników projekt zorganizowania Kristnihátið <em>[Festiwalu Chrześcijańskiego]</em> w Þingvellir. Okazał się on jednak kompletną klapą. Rząd sfinansował to z pieniędzy obywateli, a nikomu się to nie podobało. Dlatego ci dwaj postanowili zorganizować Andkristnihátið <em>[Festiwal Antychrześcijański]</em>. Od początku miało to więc wymiar polityczny, w duchu: „nie oddamy wam naszych pieprzonych podatków, pieprzcie się, to wszystko bzdury”.</p>
<p><strong>Czy już wtedy planowali termin grudniowy?</strong></p>
<p>Tak, w okresie przesilenia zimowego. Zawsze odbywa się to w najkrótsze dni roku, to część rytuału. Organizowali to przez kilka lat, potem pałeczkę przejęli inni, a następnie chłopaki z Misþyrming – jako Vánagandr. Gdy zrezygnowali po 2022 roku, przekazali pochodnię mnie i Haukurowi. Mieliśmy trzy miesiące na przygotowanie festu, wtedy odbywał się w klubie Gaukurinn. Dwa wieczory, dziewięć zespołów. Potem odezwała się do nas Francesca. Najpierw pracowała dla „Reykjavík Grapevine” i robiła z nami wywiady o Andkristni, a teraz wyraziła chęć pomocy – więc się zgodziliśmy. Nasza współpraca układała się świetnie. Gdy we trójkę zajęliśmy się wydarzeniem, a Francesca dołączyła do Worship, przenieśliśmy imprezę do Iðnó. A teraz stwierdziliśmy: „wejdźmy na wyższy poziom”. No i Andkristni jest dziś większe niż kiedykolwiek wcześniej.</p>
<p>Zawsze to była tylko jedna czy może dwie noce i występowały głównie lokalne zespoły, a teraz zapraszamy więcej wykonawców z zagranicy i grupy niekoniecznie grające black metal – takie, w które wierzymy. Na przykład Sót, który zagra w tym roku; oni robią stoner/sludge. To młodzi ludzie, tworzą świetną muzykę i chcemy, żeby wystąpili na naszym festiwalu, a jednocześnie pozostajemy wierni temu, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Dla nas ważne jest, że jeśli idziesz na festiwal blackmetalowy – a Andkristni jest znany jako festiwal blackmetalowy – dobrze jest mieć w składzie kilka zespołów spoza tego gatunku. Chodzi o to, żeby dać ludziom chwilę oddechu, ale też o to, że takie kapele robią wtedy znacznie większe wrażenie – uważamy to za bardzo istotną kwestię.</p>
<p><strong>Ciekawy jest też termin tuż przed Bożym Narodzeniem.</strong></p>
<p>Zgadza się!</p>
<p><strong>Ilu gości z zagranicy przyjechało w zeszłym roku? Mówiło się o rekordowej frekwencji.</strong></p>
<p>Tak, padł rekord w liczbie turystów, osób z zagranicy, zwłaszcza w związku z koncertem Forteresse. Mieliśmy sporo szczęścia: byliśmy jednym z pierwszych festiwali, które ogłosiły ich występ – chyba drugim po brytyjskim Fortress Festival, który jako pierwszy zapowiedział ich powrót na scenę. Podobnie wygląda sytuacja w tym roku z Agalloch, o ile dobrze pamiętam. Wygląda na to, że będzie to ich jedyny koncert w Europie w tym roku. Grają głównie w Stanach – w końcu stamtąd pochodzą. Pewnie dzięki temu ponownie będziemy mieli wiele gości z zagranicy. Kiedy zobaczyłem ogłoszenie o występie Agalloch, pomyślałem: „Dobra, jedziemy z tym”.</p>
<p><strong>Poza zajebistym lineupem – jak zachęciłbyś ludzi do przyjazdu na Andkristni?</strong></p>
<p>Andkristni nie przypomina większych islandzkich festiwali, takich jak Eistnaflug czy Sátan&#8230; To tak naprawdę najlepszy sposób, by poczuć autentyczny lokalny klimat w samym sercu Reykjavíku, bez dystansu typowego dla wielkich imprez, gdzie nie sposób zbliżyć się do artystów. Wszyscy bywaliśmy na festiwalach, gdzie zespoły dają zajebisty koncert, a potem znikają i tyle ich widziałaś – tutaj wszyscy spędzamy czas razem.</p>
<p>To po prostu znów – nasza zunifikowana scena; zapraszamy kilku headlinerów, przyjeżdżają ludzie z zagranicy, obserwują, jak to robią Islandczycy, i doceniają undergroundową atmosferę. Weźmy choćby Misþyrming: dają piekielnie dobry występ, jak w zeszłym roku, a potem wszyscy po prostu siedzimy przy barze i rozmawiamy; nikogo się nie izoluje, nikt nie mówi „nie, nie mogę teraz rozmawiać” czy coś w tym stylu. Ze wszystkimi zespołami – nawet tymi zagranicznymi – po prostu spędzaliśmy czas; atmosfera jest kameralna i zżyta. W sumie jak spotkanie z kumplami. Tak się też oczywiście często czuję na festiwalach za granicą – kiedy mam poczucie, że to moje miejsce. Sposób funkcjonowania islandzkiej sceny i to, jacy my jesteśmy dla siebie nawzajem, jest dość wyjątkowy. Patrząc na to w ten sposób, Andkristni to najlepszy sposób, by tego doświadczyć.</p>
<p><strong>Tak, dla mnie też ważna jest ta swojska, przemiła atmosfera. Wygląda na to, że jest to typowe dla islandzkich festiwali metalowych, bo czuję to również na Sátanie czy na pierwszym Hellfoss. Jednak w grudniowym Reykjavíku nabiera to jeszcze dodatkowego wymiaru – ale o tym może innym razem. Czy chciałbyś coś jeszcze dodać albo powiedzieć więcej o Forsmán lub Andkristni na koniec naszej rozmowy?</strong></p>
<p>Já. Nasz pierwszy pełniak ukaże się 26 czerwca <em>[rozmowa odbyła się pół miesiąca przed premier</em>ą<em>]</em> nakładem Vesperian Records, a koncert premierowy odbędzie się 17 lipca w Iðnó – tym samym miejscu, w którym robimy Andkristni. To piątkowy wieczór – serdecznie wszystkich zapraszamy.</p>
<p><strong>Bardzo dziękuję za Twój czas, to była świetna rozmowa.</strong></p>
<p>Bardzo dziękuję! Zatem teraz chodźmy na koncert.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/forsman-niedoskonalosc-to-w-muzyce-prawdziwe-czlowieczenstwo/">FORSMÁN: „Niedoskonałość to w muzyce prawdziwe człowieczeństwo”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/forsman-niedoskonalosc-to-w-muzyce-prawdziwe-czlowieczenstwo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DANIEL KESLER (Only Sons): &#8222;Nie moglibyśmy się bardziej różnić&#8221;</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/daniel-kesler-only-sons-nie-moglibysmy-sie-bardziej-roznic/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/daniel-kesler-only-sons-nie-moglibysmy-sie-bardziej-roznic/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2026 08:34:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Bala]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Gabriel]]></category>
		<category><![CDATA[Blindead 23]]></category>
		<category><![CDATA[daniel kesler]]></category>
		<category><![CDATA[grunge]]></category>
		<category><![CDATA[Hard Rock]]></category>
		<category><![CDATA[Heavy Metal]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[lp]]></category>
		<category><![CDATA[Only Sons]]></category>
		<category><![CDATA[polski hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[polski rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock alternatywny]]></category>
		<category><![CDATA[scena metalowa]]></category>
		<category><![CDATA[scena rockowa]]></category>
		<category><![CDATA[stoner rock]]></category>
		<category><![CDATA[Taraban]]></category>
		<category><![CDATA[through the night again]]></category>
		<category><![CDATA[underground]]></category>
		<category><![CDATA[winyl]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=352439</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po siedmiu latach ciszy Only Sons wracają z albumem Through The Night Again – płytą, która nie tylko zamyka długi i momentami&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/daniel-kesler-only-sons-nie-moglibysmy-sie-bardziej-roznic/">DANIEL KESLER (Only Sons): &#8222;Nie moglibyśmy się bardziej różnić&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Po siedmiu latach ciszy <strong>Only Sons</strong> wracają z albumem <em>Through The Night Again</em> – płytą, która nie tylko zamyka długi i momentami burzliwy rozdział w historii zespołu, ale też pokazuje, jak bardzo zmieniła się jego tożsamość. Formacja, która startowała ze stonerowym rodowodem, dziś prezentuje znacznie szersze spektrum inspiracji, czerpiąc garściami z hard rocka, grunge’u, heavy metalu i rocka lat 90. W międzyczasie zmieniali się muzycy, trwały poszukiwania właściwego wokalisty, a członkowie zespołu angażowali się w inne projekty, w tym coraz głośniej komentowany <strong>Taraban</strong>. Czy <strong>Only Sons</strong> faktycznie skręcili w stronę bardziej przebojowego grania? Czy porównania do innych zespołów są uzasadnione? O długiej drodze do nowego albumu, kulisach zmian personalnych, samodzielnym wydawaniu muzyki, koncertowych planach oraz o tym, dlaczego na zdjęciach promocyjnych wyglądają jak bracia, rozmawiamy z <strong>Daniel</strong>em <strong>Kesler</strong>em.</p>
<p><strong>Only Sons to projekt poszukujący, czy po prostu zespół, który nie umie stać w miejscu? Zaczęliście od stonera, potem nastąpiła zmiana w stronę mieszanki prog rocka z hard rockiem, a nowa płyta to jak dla mnie retro/hard rock.</strong></p>
<p>Początkowo rzeczywiście szliśmy w kierunku stonera, ale po jakimś czasie okazało się, że miks naszych upodobań muzycznych wyznaczył inną drogę. Mając za grunt sentyment do lat 90. i fascynację całą paletą przedstawicieli gatunków: heavy metal, grunge i hard rock, oczywiste dla nas stało się, że Only Sons nie będzie zespołem poruszającym się w wąskiej stylistyce. Nasz debiut ‘Love, Drugs, Treachery and Deceit’ jest tego najlepszym dowodem. Fundamentem są tu tłuste riffy, chwytliwe melodie, przebojowe refreny – a wszystko zwieńczone balladą. A z tym – jak to określiłeś – retro/hard rockiem, to chyba Cię lekko poniosło. Próżno szukać w naszej muzyce i image’u wspólnych cech z tą stylistyką. Nie mamy też w arsenale gitar, wzmacniaczy czy (ogólnie) sprzętu, który by to potwierdzał. Bliżej nam do lat 90. i teraźniejszości. Od zawsze tak było. Ale wiem do czego pijesz… i coś czuję, że pewnie wypłynie to w dalszej rozmowie.</p>
<p><strong>Kiedyś byliście bardziej stonerowi – dziś jesteście dużo bardziej ‘piosenkowi’. Czy to świadoma, wykalkulowana zmiana w celu zaistnienia w rozgłośniach radiowych, czy może tak po prostu wyszło?</strong></p>
<p>Zawsze byliśmy piosenkowi. Wynika to z naszej natury, mianownik jest wspólny. Aż trudno uwierzyć, że wciąż wszyscy jesteśmy jednomyślni w kwestii kierunku muzycznego i tego, jak postrzegamy nasz zespół. Tę zgodność potwierdza – bądź co bądź – stały (od ponad 6 lat) skład. W 2021 roku doszło do przetasowania.</p>
<p>Wtedy w różnych odstępach czasu odeszli: Andrzej Nowak – wokalista, Adrian Piątek – gitara i Rob Cook – perkusista. Zastąpili ich: na gitarze Łukasz Kursa i na bębnach Wiktor Palik.</p>
<p>Jeśli tworzenie muzyki poza satysfakcją i szczerą radością z koncertowania przynosi wymierne efekty, to jest to jak najbardziej zasłużona nagroda i należy ją przyjąć z pokorą. W końcu chyba o to chodzi, żeby dotrzeć z muzyką jak najszerzej i znaleźć odbiorców, którzy podzielają twój twórczy entuzjazm i identyfikują się z twoim przekazem.</p>
<p><strong>Gdybyś miał opisać punkty styczne oraz największe różnice między Only Sons z 2018 a 2026 roku, to będą to&#8230;?</strong></p>
<p>Punktem stycznym niezmiennie jest wspomniana radość z tworzenia muzyki i granie na żywo. Różnica leży w pracy u podstaw – zwyczajnie jesteśmy bogatsi o cały bagaż złych praktyk i doświadczeń. Dziś jesteśmy zespołem świadomym&#8230; Nie mamy czasu na głupoty i rozdrabnianie się. To się dzieje tu i teraz, pracujemy nieustannie nad tym, aby osiągnąć cel, jaki sobie obraliśmy, i nad każdym innym aspektem bycia zespołem z ambicjami.</p>
<p>W Only Sons wykluczamy kult jednostki, zabronione są rządy i praktyki autorytarne. Wszystko dzieje się w oparciu o przyjacielskie relacje.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-138892" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10.jpg" alt="only sons Love, Drugs, Treachery and Deceit " width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10.jpg 1024w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10-120x120.jpg 120w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2018/06/a3091605097_10-450x450.jpg 450w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-171938" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/08/69274938_2493840680672214_9016667827972603904_o.jpg" alt="Only Sons Lions and Unicorns " width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/08/69274938_2493840680672214_9016667827972603904_o.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/08/69274938_2493840680672214_9016667827972603904_o-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/08/69274938_2493840680672214_9016667827972603904_o-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2019/08/69274938_2493840680672214_9016667827972603904_o-450x450.jpg 450w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345767" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026.jpg" alt="ONLY SONS Through The Night Again 2026" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/ONLY-SONS-Through-The-Night-Again-2026-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Wokaliści w Only Sons zmieniają się dość często – czy to znaczy, że szukacie idealnego głosu, czy raczej wciąż zmienia się to, czym ten zespół ma być?</strong></p>
<p>Mieliśmy jednego wokalistę Andrzeja Nowaka od 2017 do 2021. Potem wskoczył na chwilę Ricardo Caetano, z którym zagraliśmy na kilku festiwalach, jednak to nie było “to”. Przez prawie 4 lata szukaliśmy właściwego głosu, właściwej osoby, robiliśmy ciągłe przesłuchania. Tym razem to musiał być ktoś na maksa pewny – idealny głos, frontman i po prostu fajny facet. Ostatecznie w 2024 roku, kiedy byłem już w Taraban, zaprezentowałem nasze nowe utwory Bali – materiał mu się spodobał, nagrał kilka próbek. Wtedy było już jasne, że to jest nasze brakujące ogniwo.</p>
<p><strong>W ten sposób 2024 roku wokalista przeszedł z Taraban do Only Sons, a teraz i Ty odszedłeś z kapeli Krisa. Nie boicie się, że słuchacze zaczną narzekać i osądzać, że staliście się kopią Taraban?</strong></p>
<p dir="ltr">Dla sprostowania – obaj odeszliśmy z Taraban niemal w tym samym czasie, czyli jesienią ubiegłego roku. Muzycznie i stylistycznie Only Sons i Taraban to dwa zupełnie różne twory. Tutaj właśnie wrócę do Twojego pierwszego pytania.</p>
<p dir="ltr">W sytuacji, gdy muzycy udzielają się w różnych zespołach jednocześnie ciężko jest uciec od skojarzeń, to w pełni zrozumiałe. Ci sami muzycy, tworząc dla równoległych projektów, nie stają się nagle innymi ludźmi. Niektórzy mają tak unikalny styl, że po pierwszych nutach wiesz, kto gra czy na gitarze czy na innym instrumencie. Z wokalem jest jeszcze prościej, więc oto jesteśmy. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, jak odmienne partie nagrał Bala dla obu zespołów. W Only Sons można usłyszeć jego zupełnie nieznane dotąd możliwości wokalne</p>
<p><strong>Jasne. Ale jednak&#8230; Wasza nowa płyta mocno mi się kojarzy z ostatnimi dokonaniami krakowskiego Tarabana. </strong><strong>Nie macie wrażenia, że zaczynacie wchodzić sobie w podobną przestrzeń?</strong></p>
<p>Przeciwnie. Nie moglibyśmy się bardziej różnić… można się zaśmiać, jak najbardziej.</p>
<p>Zarówno ja, jak i Bala, współtworzyliśmy materiał ‘Oath’ zespołu Taraban i ‘Through The Night Again’ Only Sons. Wystarczy, że wokal jest wspólny dla tych dwóch wydawnictw. Moje gitary, część aranży, riffy i solówki – tego nie przeskoczymy. Każdy ma swój styl i, chcąc nie chcąc, będzie to słychać. Zaś muzycznie oba materiały powstawały w różnych odstępach czasu, nie graliśmy wtedy ze sobą. Są też zupełnie inne brzmienia, strojenie instrumentów i samo podejście do komponowania. Nie będziemy wchodzić sobie w drogę, obiecuję.</p>
<p><strong>Nowa płyta “Through the Night Again” ukazała się po 7 latach. Dlaczego musieliśmy tak długo na nią czekać?</strong></p>
<p>Przede wszystkim z braku właściwej osoby, która stanęłaby za mikrofonem.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352450" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-banner-nowa-plyta-2026-bandcamp.jpg" alt="only sons banner nowa płyta 2026 bandcamp" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-banner-nowa-plyta-2026-bandcamp.jpg 975w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-banner-nowa-plyta-2026-bandcamp-300x55.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-banner-nowa-plyta-2026-bandcamp-800x148.jpg 800w" sizes="(max-width: 975px) 100vw, 975px" /></p>
<p>Pracowaliśmy nad płytą przez tych parę lat. Było sporo mieszania w aranżach, odrzucania pomysłów, później dodawania nowych; aż w pewnym momencie, kiedy mieliśmy ogólny zarys całości, zaczęliśmy sobie zadawać jedno zasadnicze pytanie: “Kto nam to zaśpiewa?”. Reszta historii jest już znana. Głęboki oddech, ogromna ulga i mamy to.</p>
<p><strong>Jak był plan, założenia programowe do nowej płyty? Jak wygląda praca nad nowymi piosenkami? Co musi się stać, aby dany kawałek dostał zielone światło „to leci na płytę”?</strong></p>
<p>W pierwszej kolejności musi być głód tworzenia. Nigdy nie potrafiłem pisać na zawołanie. W tej materii nie znoszę presji czasu, nie zapisuję też większości riffów czy całych utworów. Przez długie lata przy pracy nad muzyką po prostu wyrzucałem do kosza to, co mi się nie podobało lub nie pasowało (zwłaszcza z Redemptor, ale o tym innym razem)… W przypadku ‘Through The Night Again’ zdecydowaliśmy się na sześć utworów, które zamknęły się w 33 minutach. Podzieliliśmy się z Łukaszem po połowie – trzy utwory moje i trzy jego. Tak wyszło.</p>
<p>Co nie znaczy, że przez tych 7 lat napisaliśmy tylko tyle muzyki. Tym bardziej, że udzielaliśmy się w tym czasie w innych zespołach.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352453" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00016-scaled.jpeg" alt="only sons image00016" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00016-scaled.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00016-300x225.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00016-800x600.jpeg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00016-1536x1152.jpeg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352452" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00015-scaled.jpeg" alt="only sons image00015" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00015-scaled.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00015-300x225.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00015-800x600.jpeg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00015-1536x1152.jpeg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352451" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00013-scaled.jpeg" alt="only sons image00013" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00013-scaled.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00013-300x225.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00013-800x600.jpeg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00013-1536x1152.jpeg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Niedawno zaglądałem do wczesnych szkiców i jest tam drugie tyle, czyli sześć utworów, których nigdy nie wykorzystaliśmy. Ponownie mieszane: i moje, i Łukasza. Wydaje mi się, że to szczególna sytuacja, kiedy duet gitarzystów jest tak zgodny.</p>
<p>Potrafimy się pożreć o głupoty, ale nigdy o muzykę. Do “zielonego światła” dla piosenki, która wchodzi na płytę daleka droga. Tutaj angażuje się już cały zespół. Reszta składu filtruje to, co słyszy, podsuwa swoje pomysły i aranże w ramach swoich funkcji w zespole. Bywa tak, że wszyscy jesteśmy zgodni, a czasem wręcz odwrotnie – stoimy w miejscu. Natomiast żeby otrzymać finalny obraz albumu, to już  inna historia. I to bywa prawdziwa droga przez mękę. Na szczęście rekompensatą za nadszarpniętą psychikę jest odsłuch gotowego albumu.</p>
<p><strong>Na Encyklopedii Metallum widnieje informacja, że Bartosz Gabriel jest odpowiedzialny za przygotowanie masteringu pod winylowe wydanie. Jednak jak dotychczas nie ujawniliście, czy i kiedy ukaże się na wosku nowa płyta. Co się musi wydarzyć, aby tak się stało? Osobiście nie kupuję każdego wydawnictwa na winylu, ale Wasza płyta bardzo przypadła mi do gustu i mogłaby naprawdę fajnie zabrzmieć na gramofonie.</strong></p>
<p>Tak, Bart Gabriel przygotował mastering pod wydanie na winylu. Z tego miejsca chciałem mu bardzo podziękować. Nie jest to pierwszy raz, ponieważ Redemptor – Agonia na winylu to również mastering Barta Gabriela.</p>
<p>Będzie też takie wydanie dla Only Sons. Szykujemy piękną oprawę, będzie cymesik. Za wcześnie na szczegóły, ale pracujemy nad tym.</p>
<p><strong>Dlaczego na promocyjnym zdjęciu członkowie zespołu wyglądają niemalże jak bracia bliźniacy? (śmiech)</strong></p>
<p>Tak się dobraliśmy, co poradzisz. Bracia z innych matek, a jednak jeden się wyróżnia – gargantuiczny, potężny basista – Kamil. Ma same koleżanki. You ask him!</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345768" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/only-sons-official-band-photo.jpg" alt="only sons official band photo" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/only-sons-official-band-photo.jpg 1024w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/only-sons-official-band-photo-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/only-sons-official-band-photo-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></p>
<p><strong>Wasze wydawnictwa ukazują się własnym sumptem od samego początku. Czy to wynika z sytuacji, że coraz trudniej znaleźć wydawcę w naszym kraju, czy może uważacie, że lepiej to wszystko sobie sami ogarniecie? </strong></p>
<p>Jedno i drugie. Bycie sterem i okrętem daje niezależność i jeśli się wie, jak to robić, to można tylko zyskać. Warunkiem jest przede wszystkim granie koncertów – dużo.</p>
<p>Tak też było przez pierwsze dwa lata naszej działalności. Teraz zaliczamy restart i znowu będziemy grać dużo już tej jesieni.</p>
<p>Będąc szczerym, wracamy po kilku latach, więc mamy coś do udowodnienia. Czasy się zmieniły – trzeba budować zasięgi w social mediach. Już nie wystarczy tylko grać na żywo i mieć świetny materiał.</p>
<p>Decyzja o samodzielnym wydaniu płyty, a także wyprodukowaniu merchu zespołu zapadła dość późno, ponieważ prowadziliśmy wtedy rozmowy z paroma wydawcami.</p>
<p>Moglibyśmy mieć z górki, gdybyśmy się zdecydowali na rozwiązanie typu “ok, masz tu naszą płytę, nic nie chcemy, tylko ją wydaj”. Tyle, że to nie jest rozwiązanie dla nas.</p>
<p>Uznaliśmy, że jesteśmy w stanie więcej sami dla siebie zrobić, wydając własne pieniądze. W końcu za nagrania i miksy audio, jak i późniejsze nagrania i miksy video, zapłaciliśmy my. A to już żadna różnica dorzucić jeszcze trochę kasy i zrobić wszystko samemu.</p>
<p>Dlatego, kiedy mamy w zespole pięciu doświadczonych ludzi, możemy sobie na to pozwolić. Nie jest to łatwe, ale nikt nie mówił, że będzie. Powoli przecieramy nowe szlaki.</p>
<p><strong>Czyli można się spodziewać profilu na TikToku w celu kręcenia zasięgów? (śmiech).</strong></p>
<p>Nie wykluczam. Gdybyś mnie zapytał, czy zrobię to z Redemptorem, na pewno powiedziałbym: “nie”.</p>
<p><strong>W Only Sons jest więcej luzu?</strong></p>
<p>Profil zespołu Only Sons jest – co by nie mówić – bardziej “dla ludzi”. Z tą muzyką można dotrzeć do zupełnie innej publiki.</p>
<p><strong>A co musiałoby się stać, abyście się zdecydowali na współpracę i podpisanie papierów z wytwórnią? Deal z labelem siedzącym w “waszym” gatunku, np. Heavy Psych Sounds ?</strong></p>
<p>Powiem Ci przy następnej płycie. W tej chwili nie ma to żadnego znaczenia.</p>
<p>Jesteśmy na etapie ciągłej pracy nad promocją naszego nowego albumu.</p>
<p><strong>Tworzycie jakościową muzykę, ale nie jesteście turbo znanym zespołem, mając na fanpage’u niewiele ponad 1,5 tysiąca fanów. Za to zagraliście już na naprawdę fajnych festiwalach w naszym kraju. Czy ten przywilej to efekt Twoich znajomości na scenie i w branży muzycznej? </strong></p>
<p>W Only Sons rolę managera pełnił Andrzej Nowak do momentu odejścia z zespołu. Był w tym bardzo skuteczny. Ja przejąłem pałeczkę dopiero teraz przed wydaniem “Through The Night Again”. Była to dla mnie naturalna kolej rzeczy, ponieważ praktycznie od zawsze zajmowałem się sprawami organizacyjnymi w zespołach, w których grałem. Gdyby lajki i suby szły w parze z występami na festiwalach czy trasach, to obawiam się, że o wielu zespołach już dawno byśmy zapomnieli.</p>
<p>Rzeczywistość jest taka, że w naszym środowisku muzycznym wszyscy się znają. Dzięki temu nieraz jest łatwiej, co nie zmienia faktu, że chętnych też jest wielu. To samo tyczy się prasy: wywiady, recenzje, radio itd. O to trzeba zadbać samemu. Nie wszystkie drzwi są otwarte, ale trzeba zapukać.</p>
<p><strong>A jak z Twojej perspektywy wygląda opcja grywania na zagranicznych festach? Slot na takim uznanym Desertfest to byłoby coś!</strong></p>
<p>Właśnie o to w graniu chodzi. Koncerty, a zwłaszcza festy są najlepszą częścią tego wszystkiego. Zawsze się cieszę na kolejne występy na żywo. Wszyscy chcemy grać, ile wlezie, póki nas to cieszy.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352448" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00399.jpeg" alt="only sons image00399" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00399.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00399-300x200.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/only-sons-image00399-800x534.jpeg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Na przełomie wieku polskie zespoły chętnie nagrywały na swoje płyty czy grały na żywo covery. Zauważyłem, że na przestrzeni ostatnich 20 lat mocno się od tego odchodzi, chcąc maksymalnie promować swój autorski materiał. Covery jakich piosenek chciałbyś wypuścić? Behemoth czy Graveyard?</strong></p>
<p>Uważam, że covery są spoko. Kiedyś mieliśmy z naszym perkusistą Wiktorem <em>cover band</em>. W setliście koncertowej było ponad 40 utworów wielu znanych i stylistycznie różnych zespołów. Z założenia graliśmy wszystko, co nam się podobało w latach 70.–90. od Kansas czy Journey, po Genesis, Van Halen, Queensryche i Ozzy’ego.</p>
<p>Myślę, że z Only Sons prędzej czy później sięgniemy po jakiegoś klasyka, a może nawet kilka.</p>
<p><strong>Mam na myśli bardziej granie coverów przez Only Sons, bo osobiście mocno nie przepadam za stricte cover/tribute bandami. Chodzi mi bardziej o to, jak metalowy szlagier zabrzmiałby w stylistyce OS.</strong></p>
<p>Właśnie może nie metalowy, a jakiś zupełnie nieoczywisty? I może nie po angielsku? Chodzi to za nami od dawna. Nie wykluczamy też akustycznych setów. Raz się to wydarzyło i bardzo nam się spodobało. Wtedy też zagraliśmy trzy covery: Alice In Chains, Down i Stone Temple Pilots. Mamy więc już jakiś background.</p>
<p><strong>To co teraz planujecie z Only Sons?</strong><br />
Z rzeczy zaplanowanych na ten rok, to wydanie płyty na LP i 20 koncertów od października do grudnia. Info o trasie z Blindead 23 krąży od jakiegoś czasu w social mediach. Druga trasa będzie miała miejsce chwilę później, jest już klepnięta i za chwilę będzie o niej głośno.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-352449" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/blindead-23-only-sons-serpents-tour-trasa-koncertowa-plakat-poster-2026-scaled.jpg" alt="blindead 23 only sons serpents tour trasa koncertowa plakat poster 2026" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/blindead-23-only-sons-serpents-tour-trasa-koncertowa-plakat-poster-2026-scaled.jpg 1161w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/blindead-23-only-sons-serpents-tour-trasa-koncertowa-plakat-poster-2026-290x300.jpg 290w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/07/blindead-23-only-sons-serpents-tour-trasa-koncertowa-plakat-poster-2026-774x800.jpg 774w" sizes="(max-width: 1161px) 100vw, 1161px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/daniel-kesler-only-sons-nie-moglibysmy-sie-bardziej-roznic/">DANIEL KESLER (Only Sons): &#8222;Nie moglibyśmy się bardziej różnić&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/daniel-kesler-only-sons-nie-moglibysmy-sie-bardziej-roznic/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>SŁOŃ: „Granice między rapem i metalem już dawno zdechły”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/slon-granice-miedzy-rapem-i-metalem-juz-dawno-zdechly/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/slon-granice-miedzy-rapem-i-metalem-juz-dawno-zdechly/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2026 15:14:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Brain Dead Familia]]></category>
		<category><![CDATA[Crossover]]></category>
		<category><![CDATA[groove metal]]></category>
		<category><![CDATA[hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[HELLS BELLS FESTIVAL]]></category>
		<category><![CDATA[hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[horrorcore]]></category>
		<category><![CDATA[kvlt]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka ekstremalna]]></category>
		<category><![CDATA[polski rap]]></category>
		<category><![CDATA[rap i metal]]></category>
		<category><![CDATA[Rapcore]]></category>
		<category><![CDATA[scena alternatywna]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[underground]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[łoń]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=351196</guid>

					<description><![CDATA[<p>Słoń od lat funkcjonuje gdzieś pomiędzy światami. Dla jednych jest raperem, który zbyt mocno nasiąkł metalową estetyką i horrorem, dla drugich —&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/slon-granice-miedzy-rapem-i-metalem-juz-dawno-zdechly/">SŁOŃ: „Granice między rapem i metalem już dawno zdechły”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><a href="https://www.facebook.com/DEMONOLOGIA.OFICJALNIE"><strong>Słoń</strong></a> od lat funkcjonuje gdzieś pomiędzy światami. Dla jednych jest raperem, który zbyt mocno nasiąkł metalową estetyką i horrorem, dla drugich — jednym z nielicznych gości ze sceny hip-hopowej, którego da się słuchać bez zgrzytania zębami. I właśnie w tej szczelinie między rapem, hardcorem, metalem i kinem grozy zbudował własne uniwersum. Bez kalkulacji, bez prób przypodobania się komukolwiek.<br />
W rozmowie dla <strong>KVLT</strong> opowiada o miłości do muzyki metalowej, o cienkiej granicy między rapcorem a kompromitacją, o metalu na festiwalach hip-hopowych i rapie na metalowych scenach. Jest też o horrorcorze, undergroundzie, moshowaniu pod sceną, streamingu, wytwórni <a href="https://www.facebook.com/braindeadfamilia"><strong>Brain Dead Familia</strong></a> i tym, dlaczego muzyczne szufladki od dawna przestały mieć znaczenie. To nie jest rozmowa o „łączeniu gatunków”. To rozmowa o tym, że te granice już dawno się rozpadły.</p>
<h2>TOŻSAMOŚĆ MUZYCZNA</h2>
<p><strong>Ave! Zacznijmy od Twojego miejsca na scenie. Mam wrażenie, że dla metalowców jesteś tym raperem, którego da się słuchać, a dla rapowej sceny jesteś gościem zbyt mocno zanurzonym w metalu i horrorze. Jak łączysz ten crossover?  Gdzie ty sam siebie dziś widzisz?</strong></p>
<p>Siema, patrzę na siebie jak na rapera, który wyszedł poza schemat „musisz wyglądać tak, brzmieć tak, robić to i to”. Nie chcę, żeby mnie coś ograniczało w życiu zawodowym, tak samo jak i w prywatnym &#8211; nie lubię szufladek. To się tyczy nie tylko muzyki. Są rzeczy głębsze lub płytkie, typowo rozrywkowe. Film filmowi też nie jest równy Jeśli ktoś nie lubi rapu &#8211; spoko rozumiem, są gusta i guściki, to samo się tyczy metalu. Nie jestem fanem blacku, ale są w tym podgatunku rzeczy zajebiste, z których wyciągam coś dla siebie. Staram się mieć otwartą głowę.</p>
<p><strong>Pamiętasz moment, kiedy metal przestał być dla ciebie tylko inspiracją, a stał się integralną częścią twojej tożsamości artystycznej?</strong></p>
<p>Metal od zawsze był częścią mnie, tak samo jak i rap. Jak miałem lat może 9 i pierwszy raz usłyszałem Ironów, to totalnie się w nich wjebałem. Podobnie było z rapem w bardzo podobnym wieku, dlatego to do dzisiaj jest ze mną na co dzień.</p>
<p><strong>A co cię bardziej ukształtowało jako twórcę — rapowe podwórko czy klimat ekstremalnej muzyki metalowej?</strong></p>
<p>Bardzo duży wpływ miał na mnie hardcore, czyli w bardzo dużym uproszczeniu połączenie rapu z metalem, a w latach 90. kapele typu Clawfinger, RATM, Downset czy polskie Dynamind z Flapjackiem wiodły prym w moim otoczeniu, w mojej grupie wiekowej. Jednak mogę stwierdzić, że bardziej przemawiał do mnie rap. Do dzisiaj uważam, że można znacznie więcej powiedzieć w kawałku rapowym ze względu na ilość treści, tak więc tutaj na pewno rap miał większy wpływ na mnie.</p>
<p><strong>Gdybyś miał wskazać 5 płyt metalowych, które najmocniej wpłynęły na Słonia jako artystę, co by to było?</strong></p>
<ul>
<li>Pantera „Far Beyond Driven”</li>
<li>Iron Maiden „Number Of The Beast”</li>
<li>Sepultura „Chaos AD”</li>
<li>Biohazard „State Of World Address”</li>
<li>Judgment Night OST</li>
</ul>
<p>Z polskiej sceny honorowe miejsce dla <strong>Acid Drinkers</strong> „Vile, Vicious Visions&#8221;.</p>
<p><iframe title="BIOHAZARD - Tales From The Hard Side (Video)" src="https://www.youtube.com/embed/0nfoMPldPU4?list=RD0nfoMPldPU4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<h3>HORRORCORE A METALOWA ESTETYKA</h3>
<p><strong>Czy uważasz, że horrorcore plasuje się bliżej grindcore/deathmetal niż w kierunku klasycznego hip-hopu?</strong></p>
<p>Myślę, że nie do końca. Ma bez dwóch zdań dużo wspólnego z metalem i jego skrajnymi odmianami, ale równie dużo ma wspólnego z muzyką filmową, która buduje niesamowitą atmosferę, a rap jest w dużej mierze samplowanym gatunkiem muzyki. Treści są podobne, można tutaj podawać przykłady rapowych składów, które miały energię metalu, ale nie znaczy to, że to się zawsze sprawdza. Przykładowo FLatlinerz, Gravediggaz, Esham, Twiztid, Necro czy ICP mają dużo wspólnego z rytmiką i energią ogólnie pojętej „cięższej” muzyki, natomiast Brotha Lynch Hung, Eminem czy Geto Boys nie mają pierwiastka metalu w sobie i są jakby wyłącznie wyjściową z rapu. Ciekawym przykładem byłaby Three 6 Mafia i Suicide Boys &#8211; ich rytmika, ogólny vibe i skandowanie w kółko tych samych fraz w refrenach byłoby stricte metalowo/hardcore stylistyką &#8211; i tutaj pojawia się zespół PeelingFlesh, który zyskał wielką popularność ostatnio a wywodzi się właśnie z południowego rapu. Podobnie jest z Dropout Kings.</p>
<h2>GRANICA MIĘDZY RAPEM I METALEM</h2>
<p><strong>W historii muzyki były już próby mniej lub bardziej udane łączenia różnych, czasem z pozoru skrajnych stylów muzycznych: nu metal, Cypress Hill i ich album Skull &amp; Bones, eksperymenty z industrialem, elektroniką czy hardcorem , Jak uważasz, dziś znowu jesteśmy w momencie mieszania muzycznych gatunków? To się nie nudzi?</strong></p>
<p>Tak, historia zatacza koło. To jest bardzo ciekawe, bo wielu młodych ludzi zaczęło na nowo odgrzewać kapele nu metalowe i grać w stylistyce wczesnych lat 2000. .bHP jest na to zajebistym przykładem. Oprócz tego metal jest samplowany, zarówno w rapie, jak i w muzyce elektronicznej, i przykładowo muzyka HARDCORE (mówię o odmianie ciężkiego techno), Speedcore czy Terrorcore na scenie muzyki elektronicznej stanowi skrajną odmianę która też trafia do niektórych metali. Tak samo ludzie słuchający przykładowo Angerfist znają i lubią metal.</p>
<p><iframe title=".bHP - CROWNLESS (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/iH48mUeDYuQ?list=RDiH48mUeDYuQ" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>A widziałbyś siebie w jakimś projekcie-hybrydzie, czyli rap plus ciężkie granie?</strong></p>
<p>Tak i nie. Tak,  bo fajnie by to mogło wyjść, ale z drugiej stroni nie, bo mogłoby to wyjść totalnie chujowo. Bałbym się, żeby to nie wyszło mówiąc wprost przaśnie. W muzyce RAPCORE bardzo cienka jest granica, żeby nie zabrzmieć jak biedna podróbka kapel zza oceanu. A to jest niesamowicie łatwe do zrobienia. Miałem już taką propozycję i odbiłem się od tego. Po latach tego nie żałuję. Największą bolączką polskich kapel rap-metalowych było to, że albo nie potrafili grać, albo nie potrafili rapować.</p>
<p><strong>W takim razie gdybyś miał nagrać w pełni metalowy album, to do jakiego gatunku byłoby Ci najbliżej?</strong></p>
<p>Myślę, że w dzisiejszych czasach można by bardzo dużo kombinować. Jeśli umiałbym się fajnie drzeć plus rapować  plus może nawet zaśpiewać jakieś partie (czego też nie umiem), to najbliżej byłoby mi do thrash/death/groove z elementami hardcore/punk. Taki Lock Up w połączeniu z Crowbarem i Kublai Khan.</p>
<p><strong>A zespoły jak Uratsakidogi, Ghostemane czy Scarlxrd czyli black metal z deklamacjami w rapowej konwencji &#8211; czy takie hybrydy to tylko ciekawostka undergroundu czy może jednak przyszłość zacierania granic w muzyce?</strong></p>
<p>Uważam, że muzyka już bardzo daleko poszła w tym kierunku i tego typu hybrydy, jak je nazwałeś, są już jakby legitnymi zespołami obecnych czasów. Właśnie one są symbolem obecnego stanu rzeczy. Jedni będą mieli o to ból dupy, inni to pokochają. Jak pojawiły się pierwsze miksy rapu z metalem na przełomie lat 80.- 90., to był dokładnie taki sam ból dupy. Twardogłowe metaluchy mówiły, że rap jest za bardzo getto, a fani rapu z klapkami na oczach mówili, że to nie wyjdzie, bo rap wywodzi się z funku i jazzu. Obie te grupy pierdoliły głupoty, bo patrząc na sukces Limp Bizkit jako jednej z pierwszych kapel, które mi przyszły do głowy, to przecież widać gołym okiem, jak bardzo muzyka może przez siebie przechodzić. Jakiś czas temu widziałem klip jakiejś polskiej kapeli black metalowej, która nagrała metalowy cover albo Kalibra 44 albo Paktofoniki, na klipie ktoś robi graffiti, które jest jednym z elementów hip-hopu, dlatego uważam, że przykładowy Uratsakidogi to symbol obecnych czasów.</p>
<p><iframe title="Uratsakidogi - Black Hop II (Black Hop на районе)" src="https://www.youtube.com/embed/vr3HwydF6p0?list=RDvr3HwydF6p0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<h3>MAINSTREAM VS UNDERGROUND</h3>
<p><strong>Moim zdaniem black metal i horrorcore mają wspólny rdzeń &#8211; zamknięty świat, bunt, radykalizm, a nawet anarchia. Zgadzasz się z takim spojrzeniem?</strong></p>
<p>Tak i nie. Z jednej strony mówimy o byciu poza mainstreamem,  a z drugiej strony popatrz na liczby oraz sprzedaż merchu i biletów na koncerty takich kapel jak Behemoth, Mgła czy Batushka z Patriarkh.</p>
<p>To są liczby i popularność typowo mainstreamowa, te kapele wyprzedają kluby i całe trasy na całym świecie.</p>
<p>Ja nie wypłynę poza Polskę, bo raczej mało prawdopodobne jest, że przykładowo Anglik, Holender czy Kanadyjczyk zacznie słuchać polskiego rapu. Wyżej wymienieni są chyba najbardziej rozpoznawalnymi obecnie gwiazdami metalu. Czy to jeszcze jest podziemie? Czy już mainstream? Eminem ma naprawdę mocne, agresywne, chamskie teksty od samego początku swojej kariery, a mimo to dotarł na szczyty list w każdym kraju na świecie i osobiście uważam go za horrorcore (na pewno wczesne płyty). Wydaje mi się, że black ma tyle samo wspólnego tematycznie z rapem, co death czy thrash. Cavalera od zawsze miał teksty antywojenne, apolityczne, tak jak wielu raperów. Świętej pamięci Lemmy miał utwory stricte imprezowe o tym, że chce się napierdolić i poruchać &#8211; to samo, co rap. Jest tylko kwestia podania danej historii.</p>
<p><strong>Czy metalowcy są dziś bardziej otwarci na rap niż raperzy na metal?</strong></p>
<p>To pytanie nurtuje druidów tego świata od czasów budowy Stone Henge i nadal nie ma odpowiedzi (śmiech).</p>
<h3>RAP NA METALOWYCH FESTIWALACH</h3>
<p><strong>Pogadajmy o innej formie mieszania styli na żywym organizmie – mowa o festiwalach muzycznych. Kiedyś wydawało mi się, że zapraszanie artystów grających neofolk, dark ambient czy ogólnie elektronikę na metalowe  festiwale czy trasy to odważny ruch. Dziś nikogo to nie dziwi.  Niedawno przecież Siksa dzieliła deski koncertowe z Truchłem Strzygi, Zamilska  była częścią trasy z Furią, niedawno Deftones pojechali na trasę z Denzelem Curry, Perturbator czy Carpenter Brut regularnie gości na metalowych eventach. A rap na metalowych imprezach może mieć częstszą rację bytu  ? Jak sądzisz?</strong></p>
<p>Za granicą jest to już od lat stosowane. Jeśli popatrzysz sobie na line upy wielkich festiwali w US, UK, FR czy DE to masz scenę, na której gra Dimmu, Cradle Of Filth i inny Marduk, a dwa namioty obok jest Body Count, Suicidal Tendencies, Knocked Loose, Tech N9ne i właśnie Denzel Curry. Jest kwestia tego, jak to ugryźć marketingowo, i żeby nie mieszać fanów typowo BLACK i nagle RAP, bo to nie siądzie. Jeśli jest to festiwal, to zróbcie namioty/sale podzielone klimatycznie. Uważam że jeśli na Hells Bells byłaby jedna scena, na której wystąpi jednego dnia Flapjack, Schizma, .bHP, Zdechły Osa, Rów Babicze i Słoń, to będzie tam cały czas pełno ludzi i będą się w chuj bawić. Jest tylko kwestia tego, żeby nie zapraszać kogoś, kto nie pasuje do reszty i gra typowo rap do skakania po głowach.</p>
<h2><a href="https://kvlt.pl/newsy/wszystko-co-musisz-wiedziec-o-hells-bells-festival-2026/">HELLS BELLS FESTIVAL</a></h2>
<p><strong>Czyli nie zastanawiałeś się długo nad występem na festiwalu Hells Bells, jak rozumiem? To będzie dla Ciebie jakaś symboliczna forma występu?</strong></p>
<p>Mega się cieszę, że mogę grać na HB &#8211; nie urosło to w mojej głowie do rangi symbolicznej czy jakiejś legendarnej, bo nie myślę tak o sobie, natomiast naprawdę się tym jaram. Żałuję, że nie mogę zostać dzień dłużej, bo już chyba 4 razy się w trasie mijałem z Possessed i nigdy nie widziałem ich na żywo, ale mam nadzieję, że zdążę na PRO-PAIN, których słucham od „Foul Taste Of Freedom”.</p>
<p><iframe title="Słoń - Must Have (prod. Devv) [EP “ZERO ABSOLUTNE”]" src="https://www.youtube.com/embed/LBJVLD7sKo0?list=RDLBJVLD7sKo0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Czym według ciebie różni się energia publiki metalowej od klasycznej publiki hip-hopowej? Jest teraz jakaś w ogóle?</strong></p>
<p>Dużo się zmieniło przez ostatnie 10 lat na scenie rapowej i młode pokolenie zajebiście się bawi. Dawniej w rapie nie było czegoś takiego jak moshowanie pod sceną, tylko stanie i machanie łapami z lewej na prawą. Obecnie ściany śmierci i mosh to standard (przynajmniej na moich koncertach i kilku innych), tak więc naprawdę się tym jaram. Nie wiem, czy będzie to odczuwalne że to jest „inna” publika. Póki co grałem na jednym festiwalu metalowym i było wyjebiście, więc wierzę, że będzie powtórka z rozrywki.</p>
<p><strong>Masz stres przed takim festiwalem większy niż przed typowym rapowym eventem?</strong></p>
<p>Tak, mam. Trochę inną playlistę zrobimy pod ten koncert, plus wiem, że były już sytuacje na świecie, gdzie raperzy byli wygwizdani na tego typu imprezach. To nie jest jakiś paraliżujący strach, ale jest lekki stres. żeby zrobić dobrą robotę.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-351214" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Slon-WSRH-live-photo-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Slon-WSRH-live-photo-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Slon-WSRH-live-photo-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/Slon-WSRH-live-photo-800x534.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<h2>ESTETYKA MROKU I HORRORU</h2>
<p><strong>Horrorcore często był traktowany przez mainstream jak prowokacja. Metal przechodził dokładnie to samo dekady wcześniej. Czujesz jakieś pokrewieństwo tych środowisk?</strong></p>
<p>Dokładnie tak. Media mainstreamowe w tym na pewno nie pomagały, dużo zamkniętych głów pracuje w radiu i TV. Niezależna prasa i fakt, że za pomocą instagramu możesz zbudować własny fanbase i odbiorcę pomagają w tym, żeby jakieś „wąsate brzuchy”, które zatrzymały się w rozwoju na Skaldach nie mówiły mi/nam co jest czym i czego należy słuchać.</p>
<p><strong>Czy znajdą się jeszcze rzeczy, które potrafią cię artystycznie „przestawić” albo zszokować w ekstremalnej muzyce? Jak myślisz?</strong></p>
<p>Nie wydaje mi się, a z drugiej strony szczerze nie wiem. Biorąc pod uwagę jakie treści i estetykę ma goregrind, nie wiem czy zajdziemy dalej, bo dalej już nic nie ma (śmiech). Jeśli ktoś jest nieświadomy istnienia tego podgatunku i przeraża go Slipknot, bo mają straszne maski, to taki Anal Cunt mógłby popsuć psychikę takiej osoby doszczętnie.</p>
<p><strong>W black metalu często liczy się atmosfera bardziej niż technika. W horrorcore też klimat jest ważniejszy od perfekcji technicznej. To przypadek czy naturalne połączenie?</strong></p>
<p>Ja uważam, że jeśli rapujesz chujowo &#8211; to rapujesz chujowo. I to, że będziesz mieć klimatyczny bit i fajne ambienty tego nie zmieni. Jeśli chujowo rapujesz, to jak dla mnie wypierdalasz na hasiok obojętnie czy to będzie horrorcore, czy szanty. Dlatego w odpowiedzi na polski rapcore wyżej powiedziałem o tym, że bardzo łatwo o przekroczenie linii tego, co jest fajne. Podkreślam &#8211; możesz być dobrym raperem i grać disco polo &#8211; grasz gówno, ale dobrze rapujesz. Zaczynam tę rozmowę wyłącznie od dobrego rapu.</p>
<p><strong>Jak bardzo kino grozy, okładki płyt i estetyka metalu wpływają na twoje pisanie numerów?</strong></p>
<p>Podejrzewam, że jest to lekko 70% tego, co czuję i w jaki sposób czuję.</p>
<h2>BRAIN DEAD FAMILIA vs BIZNES</h2>
<p><strong>Prowadzenie Brain Dead Familia zmieniło twoje spojrzenie na scenę muzyczną? Od strony biznesowej pewne rzeczy pewnie wydają się inne, może trudniejsze.</strong></p>
<p>Niestety mam kalkulator w oczach, wiem jakie są koszty produkcyjne i albo coś potrafię docenić, co mi średnio siada, albo widzę coś, co jest zajebiste muzycznie, ale chujowo podane. Życie muzyką od strony biznesu na pewno zabija w człowieku typowe spojrzenie bezkrytyczne.</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-351240 aligncenter" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/BRAIN-DEAD-FAMILIA-logo-1.png" alt="BRAIN DEAD FAMILIA logo" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/BRAIN-DEAD-FAMILIA-logo-1.png 715w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/BRAIN-DEAD-FAMILIA-logo-1-293x300.png 293w" sizes="(max-width: 715px) 100vw, 715px" /></p>
<p><strong>Czy prowadząc label można zauważyć, że młodzi artyści coraz częściej inspirują się metalem, industrialem czy mroczną elektroniką, nawet jeśli formalnie robią rap?</strong></p>
<p>Jasne. Polecam z całego serca chłopaków z Deadmen Crew i Boneless Terror.</p>
<p><iframe title="BONELESS TERROR - PRYMITYWNOŚĆ (PROD. FLYNX)" src="https://www.youtube.com/embed/IgoaJYTEWG4?list=RDIgoaJYTEWG4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Czy underground w ogóle jeszcze istnieje (śmiech)?</strong></p>
<p>Istnieje cały czas. Rzecz w tym, że cały czas patrzymy na przejście z undera do mainu po tym, że podpisała cię duża wytwórnia, albo czy lecisz w radiu, a to już totalnie przestało być  miarodajne, tak więc to granica jest już niewidoczna i bardzo cienka do przekroczenia.</p>
<p><strong>Jakie są największe problemy w prowadzeniu niezależnej wytwórni w czasach streamingu i social mediów?</strong></p>
<p>To, co w każdym innym biznesie: ludzie i pieniądze.</p>
<h2>SŁOŃ W PODCASTACH</h2>
<p><strong>Słuchałem podcastu u Cypriana Majchera i moją uwagę zwróciło podkreślenie, żeby nie jarać substancji pewnych. Jakby nie patrzeć, to używki nadal są częścią tematyki wielu, wielu rapowych tekstów, ale i częścią tożsamości co niektórych artystów, którzy wręcz chwalą się pod wpływem czego co nagrali. Podtrzymujesz swoje zdanie o tym, że nie warto zażywać?</strong></p>
<p>Tak. Po pierwsze, nie wiemy jakby brzmiała dana płyta/utwór, gdyby były robione „na trzeźwo”, bo na ogół ci artyści chodzą 24h spizgani, a co za tym idzie nie mają do końca kontaktu ze sobą (nawet jeśli twierdzą, że mają nawet większy). Po drugie, jest bardzo duża różnica między tym, że ktoś raz na jakiś czas spali śmiesznego papierosa, a napierdala 5g dziennie i nie potrafi bez tego wyjść do sklepu. Po trzecie, ci ludzie, którzy pierdolą cały czas o jaraniu i odnieśli sukces, mają wokół siebie sztab ludzi z wytwórni etc,, robiących za nich 3/4 dziennych obowiązków. Dlatego Wiz Khalifa mówiący dzieciakom, że jaranie jest zajebiste, wypada dla mnie bardzo słabo. Zwłaszcza gdy część z nich kilka lat później będzie palić 5g dziennie i prześpi swój moment w życiu.</p>
<p><iframe title="Na ostatni koncert planuje własny pogrzeb. Słoń o utracie wiary, mroku i cenie bycia sobą." src="https://www.youtube.com/embed/x30Dvrz2Sm4" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Popieram podejście. Inna beczka. Wspominałeś w rozmowach również o tym, jak dawałeś pewnemu chłopakowi autograf na ksiażce Stephena Kinga. Na czym jeszcze wyjątkowo nietypowym dawałeś swój autograf?</strong></p>
<p>Na butach, na cyckach, na legitymacjach, na mandatach za picie w miejscu publicznym, na miesięcznych biletach na pociąg podmiejski, raz na świadectwie szkolnym chyba w Iławie (śmiech).</p>
<h2>EPILOG</h2>
<p><strong>Gdybyś miał stworzyć wymarzony festiwal łączący rap i metal — jakie trzy zespoły i trzech raperów musiałoby się tam znaleźć?</strong></p>
<p>Możesz śmiało wymieszać artystów, których wymieniłem do góry w dowolnym składzie. Myślę, że byłby wpierdol.</p>
<p><iframe title="Słoń - A-10 THUNDERBOLT feat. Dj Soina (prod. PSR) | Zero Absolutne 2.0 EP" src="https://www.youtube.com/embed/5gzv28HcATk?list=RD5gzv28HcATk" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Co dziś bardziej cię jara — przekraczanie granic gatunkowych czy jednak pielęgnowanie własnego, hermetycznego świata?</strong></p>
<p>Nie przekraczam jakoś granic gatunków na siłę, jeśli coś pasuje, to pasuje. I to wydaje mi się moją stylistyką.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-351234" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/slon-wojciech-zawadzki-wsrh.jpg" alt="słoń wojciech zawadzki wsrh" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/slon-wojciech-zawadzki-wsrh.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/slon-wojciech-zawadzki-wsrh-300x201.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/06/slon-wojciech-zawadzki-wsrh-800x535.jpg 800w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/slon-granice-miedzy-rapem-i-metalem-juz-dawno-zdechly/">SŁOŃ: „Granice między rapem i metalem już dawno zdechły”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/slon-granice-miedzy-rapem-i-metalem-juz-dawno-zdechly/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>WARGASM (UK): „Chcemy złapać błyskawicę do butelki”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wargasm-chcemy-zlapac-blyskawice-do-butelki/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wargasm-chcemy-zlapac-blyskawice-do-butelki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[TomekB]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2026 10:09:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[electro punk]]></category>
		<category><![CDATA[milkie way]]></category>
		<category><![CDATA[nu metal]]></category>
		<category><![CDATA[sam matlock]]></category>
		<category><![CDATA[summer punch festival]]></category>
		<category><![CDATA[Summer Punch Festival 2026]]></category>
		<category><![CDATA[Venom]]></category>
		<category><![CDATA[Wargasm]]></category>
		<category><![CDATA[wargasm uk]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=347341</guid>

					<description><![CDATA[<p>Brytyjski WARGASM od początku działa na własnych zasadach, łącząc agresję gitar, elektroniczny puls i energię, która bardziej przypomina eksplozję niż klasycznie rozumiany&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wargasm-chcemy-zlapac-blyskawice-do-butelki/">WARGASM (UK): „Chcemy złapać błyskawicę do butelki”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Brytyjski <strong>WARGASM</strong> od początku działa na własnych zasadach, łącząc agresję gitar, elektroniczny puls i energię, która bardziej przypomina eksplozję niż klasycznie rozumiany rockowy występ. W rozmowie dla portalu KVLT, <strong>Milkie Way</strong> i <strong>Sam Matlock</strong> opowiadają o pracy nad nowym materiałem, studyjnej adrenalinie, wpływie <strong>The Prodigy</strong> oraz o tym, dlaczego ich muzyka wciąż ma być jeszcze bardziej zła, szybka i intensywna.</p>
<p><strong>Hello, Wargasm. Jesteście w studiu pod Londynem. Wiadomo, że nagrywacie nowy album. Jak idzie? </strong></p>
<p><strong>Sam Matlock: </strong>Tak, właśnie skończyliśmy nagrywanie wokali. Było mnóstwo krzyku. Zdarłem sobie głos – moment, kiedy głos ostatecznie odmawia mi posłuszeństwa może znaleźć się na płycie. Ale dziś jest już lepiej z moimi strunami głosowymi, więc damy radę pogadać. Dzięki takim cudom jak… woda, wróciłem do żywych. Przydałoby się trochę snu, ale trudno – nadrobię, kiedy wrócę do domu.</p>
<p><strong>Jak bardzo jesteście podekscytowani nowym materiałem w skali od 1 do 666?</strong></p>
<p><strong>Milkie Way: </strong>667! Nagrywanie było bardzo ekscytujące.</p>
<p><strong>Sam: </strong>Głośniki, które mamy w studiu, są potężne. Dzięki nim ta ekscytacja była kosmiczna. Jaramy się bardzo tym, co tworzymy. Miałem wręcz uczucie, że zwymiotuję z nadmiaru podekscytowania. Po nagrywkach posłuchałem sobie parę razy tego, co stworzyliśmy, i stwierdzam, że… nie powinienem był tego robić. Adrenalinę wywaliło pod sufit. Miałem poczucie, że już nigdy w życiu nie zasnę. Tworząc nową muzykę, staramy się złapać błyskawicę do butelki. Ale nie taką, która uderza tylko raz, lecz taką, która jest stałą, nieustępującą energią.</p>
<p><strong>Milkie:</strong> Jesteśmy trochę znudzeni wieloma rzeczami, które ciągle słyszymy, więc to czas eksplozji energii. Czas, żeby ująć w muzyce uczucia i nadać im nieustanny ruch. I to się dzieje, co nas bardzo cieszy.</p>
<p><strong>Sam, niedawno miałeś urodziny. W okolicy twoich urodzin wybiło też trzydzieści lat od wydania przez The Prodigy <em>Firestarter</em>. Czy duch legendy jest dalej żywy w Waszej nowej muzyce, czy nowa płyta będzie czymś innym?</strong></p>
<p><strong>Sam: </strong>Tak, znów mam 27 lat. A co do <strong>The Prodigy</strong>, to jest niesamowite, że mimo takiego upływu czasu ta muzyka dalej brzmi zajebiście i świeżo. Zawsze będzie brzmieć jak przyszłość, jak coś, czego nigdy nie dasz rady stworzyć. Taka prawda. Ale dobrze starać się dążyć do fenomenu, być swoim własnym <strong>The Prodigy</strong>, znaleźć w swojej twórczości własnego <em><strong>Firestartera</strong></em>. I my to dalej robimy.</p>
<p><strong>Milkie: </strong>Duch <strong>The Prodigy</strong> jest z nami cały czas, choćby w postaci <strong>Kierana Peppera</strong>. Grał z nimi na perkusji przez trzynaście lat. Świetny przyjaciel, niesamowita osoba do współpracy. Cały czas z nami nagrywa. Jesteśmy bardzo blisko źródła <strong>The Prodigy</strong>. Ich moc jest z nami.</p>
<p><strong>Sam: </strong>No właśnie. Wspomnę tylko, że pracujemy z tymi samymi osobami, z którymi pracowaliśmy przy pierwszej płycie, bo ich kochamy. Są jak rodzina. Pracujemy między innymi z producentem Charliem Russellem, on miksował nasz pierwszy album. To mądry gość, który wie, że musi nas wyciągnąć poza Londyn. Musimy oderwać się od tych wszystkich „przeszkadzaczy” i pokus – ciągle jakieś zaproszenia i imprezy. A tu mamy spokój.</p>
<p><strong>OK, czyli nowa płyta to w dalszym ciągu będą Angry Songs for Sad People?</strong></p>
<p><strong>Milkie: </strong>Tak, to będzie nasza mantra po wsze czasy. Nie da się tego ubrać w konkretny genre. Olewam te próby wkładania zespołów w konkretne gatunki, tworzenie nowych dziwnych nazw i kategorii. W stosunku do muzyki <strong>Wargasmu</strong>, to podejście jest totalnie nieskuteczne.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Jedyne, co będzie się zmieniać w naszych utworach, to to, że będzie w nich jeszcze więcej złości i będą skierowane do jeszcze smutniejszych ludzi. Będą seksowniejsze i szybsze. Będzie tylko mocniej pod tym względem. Nie jestem w stanie zdefiniować naszej muzyki klasycznie. Rozumiem, że niektórzy potrzebują przypisywać pewne rzeczy do określonych kategorii. Ja na pewno nie jestem jedną z tych osób. Możesz nakleić na coś etykietkę, wybrać konkretny styl, a potem wychodzi ci restauracja typu fusion i przyrządzasz salsę sushi.</p>
<p><strong>Milkie:</strong> Nie porównuj nas do salsy czy sushi! Reasumując – gramy Angry Songs for Sad People i kropka.</p>
<p><iframe title="WARGASM - Circle Pit" src="https://www.youtube.com/embed/xNRfXPnrocU" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Jakimi informacjami na temat nowej płyty możecie się już podzielić?</strong></p>
<p><strong>Sam: </strong>Nie możemy za wiele zdradzić, bo nie ma jeszcze wielu decyzji, wiele kwestii nie zostało jeszcze  rozstrzygniętych. Ale „Nature Retreat” to nie jest nazwa albumu. Napisaliśmy taki tekst na krótkim teaserze na social mediach, ale to po prostu my pod Londynem w pięknych okolicznościach przyrody. Mogę powiedzieć, że tym razem w procesie twórczym wszystkiemu mówimy „tak”. Pierwszy raz nagraliśmy tak wiele utworów. Powstało około trzydziestu numerów. Z nich będziemy wybierać te, które znajdą się na płycie. Bardzo chcielibyśmy, żeby udało się wydać płytę już w tym roku, ale to trwa, musi przejść przez wielu ludzi z przemysłu muzycznego, którzy mają swoją perspektywę na to, jak wygląda właściwy sposób wydawania albumu. Poza tym trzeba nagrać teledyski, ściągnąć uwagę słuchaczy. Według mnie najlepiej robić to wszystko naraz, siłą rozpędu. Nie można trzymać materiału na twardych dyskach. Chcielibyśmy wydać płytę jak najszybciej, ale to nie w pełni zależy od nas.</p>
<p><strong>Przejdźmy w takim razie do koncertów. W czerwcu zagracie w Polsce pierwszy raz w ramach letniego festiwalu. To będzie Summer Punch Festival w Warszawie. Do tej pory wystąpiliście u nas trzy razy w klubach i raz supportując Electric Callboy w Tauron Arenie. W jakich okolicznościach wolicie grać?</strong></p>
<p><strong>Milkie:</strong> Dla mnie zdecydowanie lepsze są duże letnie festiwale, bo mogę nosić bikini i mój pas z nabojami.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Charakterystyka częstotliwościowa ma tutaj znaczenie. Nasz zespół pasuje na duże sceny. <strong>Wargasm</strong> to rodzaj brzmienia i energii, które najlepiej sprawdzają się na dużych scenach i w rozległych przestrzeniach. Niektórzy mogą powiedzieć teraz, że gwiazdorzę, podkopuję punkowy etos naszego zespołu. Chodzi jednak o to, że muzyka elektroniczna brzmi lepiej na wielkich głośnikach. Oczywiście vibe w klubach-piwnicach jest nie do podrobienia. Ale kojarzysz na pewno internetowe nagrania wideo z takich miejsc – chłopaki bawią się super, ale jedyne, co słychać to hi-hat i werbel. Ciężko w takich warunkach ustawić perfekcyjne brzmienie. Na dużej scenie jest o to o wiele łatwiej, brzmienie jest precyzyjne, średnie tony siedzą dobrze, a basy wwiercają się w mózg. No i dobrze być na zewnątrz. Bo wydaje mi się, że od siedzenia w piwnicach moja skóra zaczęła się niszczyć.</p>
<p><strong>Milkie:</strong> Tak, w takich miejscach totalnie przesiąkasz wszechobecnym potem i on już zostaje na tobie na zawsze.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Czasami budzę się w nocy z krzykiem z koszmarów o piwnicznych toaletach. Chociaż toalety na festiwalach też mają swój „urok”.</p>
<p><strong>Do festiwali za chwilę przejdziemy. Co do dotychczasowych koncertów w Polsce – macie jakieś wyjątkowe wspomnienia?</strong></p>
<p><strong>Milkie: </strong>O, tak! Na naszym pierwszym występie w Warszawie gość z wielkim irokezem zagrał z nami <em><strong>Spit</strong></em>.</p>
<p><strong>Sam: </strong>Uwielbiam, kiedy coś takiego się wydarza, bo jak ktoś twierdzi, że potrafi coś zagrać, to mówię „taaak, ziom, na pewno”. Jak mówisz, że potrafisz zagrać, to lepiej, żebyś naprawdę potrafił. Ta sytuacja wyszła super. Ty, Milkie, pewnie dobrze wspominasz polskie jedzenie.</p>
<p><strong>Milkie: </strong>Właściwie to podczas koncertów wszystko mi się podobało. Kocham Polskę. Pierogi i cudownie tanie polskie piwo. Świetnie wspominam Polskę. Graliśmy kilka koncertów i tak w ogóle chyba za każdym razem padał śnieg. Miało to swój urok.</p>
<p><strong>Sam: </strong>W Londynie w sumie też zawsze gramy w listopadzie albo grudniu. A to jednak dopiero latem to miasto staje się szalone. Taka Sodoma i Gomora. Wychodzi słońce i ludziom odbija całkowicie. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.</p>
<p><strong>Obiecałem temat festiwali. Macie ulubiony festiwal?</strong></p>
<p><strong>Milkie: </strong>Ja mam dwa – pierwszy z nich to Louder than Life w Kentucky w Luizjanie. Kiedy graliśmy tam po raz pierwszy, dostaliśmy spersonalizowany kij bejsbolowy z nazwą naszego zespołu. Teraz ten kij przydaje się przy negocjacjach z wytwórnią. Poza tym w trakcie tego festiwalu wylądowaliśmy w tourbusie Anny Cooper, poznaliśmy <strong>Alice’a Coopera</strong>.</p>
<p><strong>Sam: </strong>Ja miałem wtedy okazję dorwać się do gitary <strong>Dimebaga</strong> (Slime ML). Ekipa wiedziała, że uwielbiam <strong>Panterę</strong>. Wtedy byłem dosyć mocno pijany, więc szybko mi ją zabrali. Tak, Louder than Life jest super.</p>
<p><strong>Milkie:</strong> Moim drugim ulubionym festiwalem jest Hellfest we Francji. Jest świetny, bo jest tam mnóstwo pirotechniki i ze strefy cateringu widać główną scenę, więc mogę jeść i oglądać <strong>Suicidal Tendencies</strong>.</p>
<p><strong>Sam: </strong>Fajny jest też Download, ale to „domowa” impreza. A tak poza tym, to tęsknię za Bloodstockiem. Super jest też Resurrection Fest w Hiszpanii. W przeciwieństwie do trasy klubowej, na festiwalach jest trochę czasu się pokręcić, jesteś uwięziony na terenie festiwalu i możesz posłuchać wielu różnych zespołów. Choć oczywiście po pewnym czasie chciałbyś się już znaleźć w cichym pokoju.</p>
<p><iframe title="Bang Ya Head Feat. Fred Durst (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/vglI9cQUWQI" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Współpracowaliście z wieloma bardzo znanymi muzykami, czy to twórczo, czy grając koncerty. </strong><strong>Corey Taylor, Fred Durst, Enter Shikari, Electric Callboy, Crossfaith, Pendulum, Yungblud, Babymetal, Poppy. Ta lista jest imponująca. Z kim jeszcze marzy Wam się współpraca?</strong></p>
<p><strong>Sam: </strong>Jest kilku muzyków, z którymi chcielibyśmy pracować. Na przykład <strong>M.I.A.</strong> – to byłoby spełnienie marzeń, bo wszystko co robi jest niesamowicie interesujące.</p>
<p><strong>Milkie: </strong>Missy Elliot.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Byłoby świetnie nagrać coś razem z <strong>Kornem</strong>. Myślę, że głos <strong>Jonathana Davisa</strong> zabrzmiałby z nami super. Miałoby to sens. Mam wrażenie, że czasami w świecie muzyki podejmuje się współpracę z innym artystą dla samego faktu wykonania czegoś razem, a nie dlatego, że pewne elementy muzyczne naprawdę do siebie pasują. Chętnie stworzyłbym więcej z <strong>Pendulum</strong>. Współpraca z <strong>Robem Swire’em</strong> bardzo dobrze nam się układała. Poza tym chętnie stworzyłbym coś z <strong>Kreayshawn</strong>, <strong>Rebeccą Black</strong>, <strong>Grimes</strong>. Same dziewczyny.</p>
<p><strong>Milkie:</strong> No i dobrze, już z tyloma facetami nagrywaliśmy. Trzeba iść w inną stronę.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Jest wielu artystów – mniej i bardziej znanych od <strong>Wargasm</strong> – z którymi chętnie podjęlibyśmy współpracę. Przykładem niech będą <strong>Hanabie.</strong> i <strong>Pale Dust</strong>. Jesteśmy mocno wkręceni w japońską muzykę. Kiedyś w Tokio poszliśmy z częścią zespołu <strong>Hanabie.</strong> i z <strong>Scene Queen</strong> na karaoke. Czwórka zawodowych screamerów – to była świetna zabawa. To był prawdopodobnie najlepszy występ, jaki daliśmy, i najbardziej pokręcony line-up, jaki współtworzyliśmy. Gdybym miał nieskończony budżet i czas, to z ciekawości, jak ktoś zabrzmi z <strong>Wargasm</strong>, pewnie nagrywałbym prawie z każdym.</p>
<p><strong>Wracając do polskiej perspektywy – czy znacie jakieś polskie zespoły? </strong></p>
<p><strong>Milkie:</strong> Znamy ten zespół, który nas supportował. <strong>Hamulec</strong>. Są świetni.</p>
<p><strong>Sam: </strong>Znamy <strong>Behemotha</strong>.</p>
<p><strong>Milkie: </strong>Chopin.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Tak, to mój ulubiony polski zespół. I to chyba tyle.</p>
<p><strong>Następne pytanie może zabrzmieć, jak pytanie z rozmowy o pracę. Wargasm zyskuje rozgłos, wasza muzyka dociera do coraz szerszego grona odbiorców. Gdzie widzicie siebie za dziesięć lat?</strong></p>
<p><strong>Sam: </strong>Rozpadniemy się, potem się zejdziemy, znów się rozpadniemy. Będę bogaty albo martwy.</p>
<p><strong>Milkie: </strong>Moja przyszłość jest pięć minut od teraz, myślę o śniadaniu. Staram się nie myśleć dużo o przyszłości. Nikt nie przewidzi mojego następnego ruchu, jeśli ja sama nie wiem, co zaraz zrobię. Żyjemy tym, co dzieje się teraz. Nie wybiegamy w daleką przyszłość.</p>
<p><strong>Ostatnie pytanie. Które numery gra Wam się na koncertach najlepiej?</strong></p>
<p><strong>Milkie:</strong> Moim ulubionym jest <em><strong>Bad Seed</strong></em>.</p>
<p><strong>Sam:</strong> Ja lubię grać <em><strong>Do it so good</strong></em> – tak dużo dzieje się w tej piosence. <em><strong>Venom</strong></em> jest super. Bardzo lubię teraz grać <em><strong>Small World Syndrome</strong></em> i <em><strong>Vigilantes</strong></em> – to jedno z naszych najlepszych dzieł. Świetnie to brzmiało ostatnio na dużych halach. To taki filmowy utwór, jest w nim dużo napięcia. W jego trakcie zmieniam sposób śpiewania – trochę śmiesznie rapuję, za chwilę trochę czystego śpiewu, potem krzyk. Ciągle coś zmieniam, jakbym miał atak astmy albo paniki.</p>
<p><strong>Nie mogę się doczekać, kiedy usłyszę te utwory na Waszym występie w Polsce. Do zobaczenia w czerwcu. Dzięki za rozmowę.</strong></p>
<p><iframe title="WARGASM (UK) - Circle Pit" src="https://www.youtube.com/embed/xNRfXPnrocU" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy">&nbsp;</p>
<p></iframe><img decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-346467" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1774867883747-640x800.jpg" alt="" width="100%" height="788" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1774867883747-640x800.jpg 640w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1774867883747-240x300.jpg 240w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/img_1_1774867883747-scaled.jpg 960w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wargasm-chcemy-zlapac-blyskawice-do-butelki/">WARGASM (UK): „Chcemy złapać błyskawicę do butelki”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/wargasm-chcemy-zlapac-blyskawice-do-butelki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Hogg]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Apr 2026 14:28:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[hypocrisy]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Pain]]></category>
		<category><![CDATA[peter tagtgren]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[szwedzki death metal]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=346921</guid>

					<description><![CDATA[<p>W kwietniu ruszyła europejska trasa „Mass Hallucination Tour 2026” szwedzkiej legendy death metalu. Hypocrisy – bo o nich mowa, razem z Abbathem,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/">PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">W kwietniu ruszyła europejska trasa <strong>„Mass Hallucination Tour 2026” </strong>szwedzkiej legendy death metalu. <strong>Hypocrisy</strong> – bo o nich mowa, razem z <strong>Abbath</strong>em, <strong>Vreid</strong> i <strong>Vomitory</strong> zagrają 27 koncertów. Skoncentrowana szwedzko-norweska siła uderzy również w polskie wybrzeże. Już <strong>9 kwietnia</strong> w Gdańsku, w klubie <strong>B90</strong> będziemy mogli zostać naocznymi świadkami tego wydarzenia. Ale zanim dowiemy się, co tak naprawdę wydarzyło się w Roswell w 1947, zamieniłam kilka słów z szefem tego całego zamieszania, <strong>Peterem Tägtgrenem</strong> – założycielem, gitarzystą i wokalistą zespołu <strong>Hypocrisy</strong>.</p>
<p><b>Aleksandra:</b><span style="font-weight: 400;"> Cześć, Peter, God Kväll. Jak samopoczucie? </span></p>
<p><b>Peter Tägtgren: </b><span style="font-weight: 400;">Cześć, dobry wieczór. Całkiem w porządku, dzięki!</span></p>
<p><b>A: Niebawem wyruszacie w drogę. Pewnie macie już wszystko dopięte na ostatni guzik przed „M<strong>ass Hallucination Tour</strong> 2026”?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Przerabiamy aktualnie z zespołem różne wersje setlisty, która pojawi się na koncertach. Sprawdzamy wszystko i ustalamy między sobą. W ciągu ostatniego miesiąca pracowałem nad produkcją sceniczną. Myślę, że wszystko pójdzie bardzo dobrze! Planujemy zwieźć wszystko do Niemiec, żeby zrobić próbę generalną. Nasza trasa startuje w Berlinie na początku kwietnia. Mamy nadzieję, że cały sprzęt zadziała poprawnie i wszystko wypali. Jeśli chociaż jedna rzecz się wysypie, to zrujnuje nam całą zabawę.</span></p>
<p><b>A: Jak to możliwe, że cztery zespoły są w stanie zagrać 27 koncertów w 16 krajach w ciągu jednego miesiąca? Gracie dzień po dniu, nie oszczędzacie się. Jak znajdujesz na to wszystko siły? Choć z drugiej strony, doskonale wiem, że masz doświadczenie w tym środowisku. Czy to nie czasami ten słynny skandynawski styl życia?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">W zasadzie nie mam pojęcia. Jedyne co wiem, to, że zajmuję się muzyką na pełen etat. To już jest dla mnie pewien styl życia. I w zasadzie tyle (śmiech).</span></p>
<p><b>A: Z mapy wynika, że będziecie się chyba poruszać z prędkością światła! Ja to mam dość podróży, jak pojadę do roboty.</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Teraz jest o wiele łatwiej. Mamy autobusy z łóżkami i inne udogodnienia. Wiesz, idziesz spać i budzisz się w kompletnie innym miejscu.</span></p>
<p><b>A: Rozumiem, że macie już zarys setlisty, która pojawi się na koncertach. Czy możemy spodziewać się niespodzianek?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Przygotowaliśmy parę rzeczy. Przejrzeliśmy nasz materiał i zdecydowaliśmy, że znajdą się na liście zarówno nasze najbardziej znane kawałki, jak i parę takich, które nigdy nie były wykonywane na żywo. Spróbujemy je dla Was zagrać i zobaczymy, jak to nam wyjdzie. Niestety, nic z nowego materiału się nie pojawi, ponieważ nie mamy nic gotowego. Ale myślę, że te nigdy wcześniej nieodgrywane na żywo kawałki będą najbardziej interesujące.</span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-346927 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-scaled.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-200x300.jpg 200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-533x800.jpg 533w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-29-1024x1536.jpg 1024w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><b>A: Ostatni Wasz studyjny album „Worship” pojawił się pięć lat temu. Oczywiście ukazały się od tego czasu również re-masteringi. Jaka jest szansa na usłyszenie nowego materiału w niedalekiej przyszłości? Czy pracujecie nad czymś świeżym?   </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Mam napisanych trochę nowych riffów, które kolekcjonuję w jednym miejscu. Wiesz, jest jeszcze wiele do napisania. Trochę czasu minie, zanim do tego przysiądziemy. Uwierz mi, musimy napisać jeszcze wiele rzeczy, naprawdę wiele! No i trzeba też spróbować być w tym wszystkim wybrednym. Wiesz, to też jest swoisty proces, który odbywa się pomiędzy nami w zespole. To nie jest tak, że siedzimy po sześć czy siedem lat, myśląc, co powinniśmy napisać, czy wręcz pisząc te utwory na bieżąco. To po prostu jeden z tych momentów, które potrzebujesz do tworzenia. Raz budzisz się z inspiracją i pomysłem, a następnego dnia wręcz potrzebujesz sobie zrobić przerwę w tym wszystkim, żeby znów poczuć głód tworzenia.</span></p>
<p><b>A: Nie ma sprawy, jestem cierpliwa, poczekam na nowy materiał. Wspomniałeś, że trzeba być w tym wszystkim wybrednym. Jak to się odnosi do Twojej całej pracy? Jak wygląda Twój proces twórczy?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Wszystko zaczyna się tu – w głowie. Ja po prostu piszę muzykę w mojej głowie. Potem dopiero sięgam po gitarę i wyciągam wszystko na wierzch. Często bawię się, rozbudowując pomysł przy użyciu innych instrumentów. Czasami zdarza się, że pomysł, który znajdował się w mojej głowie, poza nią nie brzmi zbyt dobrze (śmiech), więc go wyrzucam. Wiesz, 99% wszystkiego, co napiszę, pochodzi z mojej głowy. Wszystko zależy od tego, jak przełożę pomysł z mojego mózgu do komputera. Czyli zapisuję to tak, jak starałem się zapamiętać. Jeśli mam pustkę w głowie, nie mogę po prostu wziąć gitary i zacząć szukać odpowiednich riffów. Potrzebuję najpierw ułożyć je sobie w głowie, żeby móc dalej nad nimi pracować.</span></p>
<p><b>A.: Jesteś prawdziwym przykładem „Człowieka Renesansu”, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie „Ojciec Chrzestny szwedzkiego metalu”. Jesteś multiinstrumentalistą, sam nagrałeś pierwsze płyty Pain. Znalazłam informację, że zacząłeś grać na perkusji, mając 9 lat (!).</b></p>
<p><b>P.T: </b><span style="font-weight: 400;">Nie było wtedy tak dużo ludzi dookoła. Wcześniej sam więc zacząłem coś tworzyć na gitarze akustycznej. Kiedy siadałem za perkusją, było mi ciężko wytłumaczyć gitarzyście, co ma grać, więc trzymałem obok siebie tę gitarę, żeby móc to jemu na niej zagrać. Oczywiście potem wracałem do perkusji. Trwało to jakiś czas, aż w końcu stwierdziłem, pieprzyć to, nie będę grał na bębnach! Weźmy perkusistę, a ja będę grał na gitarze. Było mi wtedy łatwiej współpracować z ludźmi. Zacząłem pisać wtedy za dużo gówna, które musiałem próbować tłumaczyć kolegom z zespołu. Chwyciłem za gitarę, żeby ułatwić sprawę.</span></p>
<p><b>A: Co Cię właściwie pchnęło w stronę metalu?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Byłem strasznym gnojkiem za dzieciaka. Potrzebowałem solidnej muzy. To było dla mnie niczym terapia. Ta muzyka pozwalała mi poczuć się dobrze.  </span></p>
<p><b>A: Wracając do Hypocrisy i tego, jak zespół zmieniał swój liryczny kierunek, zaczynając od blasfemii, masowej zagłady, przez teorie spiskowe i Illuminati, a kończąc na kosmitach. Zawsze chciałam Cię o to zapytać. Dlaczego kosmici? Nie jest zbyt częsta inspiracja zespołów metalowych.</b></p>
<p><b>P.T: </b><span style="font-weight: 400;">W latach 90. niewiele osób podejmowało się tego tematu. Byłem fanem science-fiction na długo przed tym, zanim zacząłem zajmować się muzyką. Ciężko jest mi to wytłumaczyć. Na początku pisałem coś o różnych wymiarach. Potem dużo o tajnych rządowych eksperymentach (black psy-ops). Czytanie wielu rzeczy na ten temat było bardzo interesujące: coś mogło być takie lub zupełnie inne. Potem zacząłem dochodzić do własnych wniosków i pisać własne teksty inspirowane tymi historiami.</span></p>
<p><b>A: Dowodzisz w dwóch aktywnych zespołach: Hypocrisy i Pain. Który z nich jest Ci bliższy? W którym bandzie pokazujesz swoją prawdziwą twarz?</b></p>
<p><b>P.T:  </b><span style="font-weight: 400;">Powiem tak, weź te dwa zespoły i złącz je razem, wtedy otrzymasz prawdziwego mnie (śmiech).  Wiesz, to jest mieszanka – trochę tego i trochę tamtego. Hypocrisy powstało z naszych prób  eksperymentowania ze sobą. W latach 90. spinaliśmy tyłki, żeby wypracować swoje własne brzmienie, utwory czy styl. Z Pain to zupełnie inna historia. To ciągłe poszukiwanie nowych wrażeń.</span></p>
<p><b>A: Osobiście uwielbiam, kiedy artysta powołuje na świat nowy projekt, zupełnie różniący się od tego, w którym aktualnie gra. Wtedy mam wrażenie, że taki człowiek odkrywa siebie na nowo, oddycha świeżym powietrzem.</b></p>
<p><b>P.T. </b><span style="font-weight: 400;">Nie chciałem zmieniać Hypocrisy, więc musiałem wymyślić coś nowego i to właśnie był Pain. Chciałem spróbować czegoś świeżego. Dużo zespołów od lat 90. zmieniało swój styl, bo chciało stworzyć coś nowego. I wiesz co?  90% z tego materiału była do dupy. Dlatego nigdy nie chciałem zmieniać Hypocrisy. Nikt w naszym zespole nie chciał. Myślę, że już mamy wypracowane własne, charakterystyczne brzmienie i solidną, bardzo stabilną pozycję, a to są rzeczy, które powinno się w zespole celebrować. Teraz chcemy się skupić na tworzeniu bardziej ekscytujących kawałków.  </span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-346928 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-scaled.jpg 826w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-206x300.jpg 206w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-550x800.jpg 550w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pain-Wolverhampton-43-1057x1536.jpg 1057w" sizes="(max-width: 826px) 100vw, 826px" /></p>
<p><b>A: Jak Twoim zdaniem będzie wyglądać przyszłość metalu? Czy myślisz, że AI jest w stanie zawładnąć przemysłem muzycznym?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Wiesz co, nie mam pojęcia, jak AI wpłynie na to wszystko. Dla mnie, jako twórcy, ważne jest żeby przede wszystkim pisać dla siebie. Wszystko, co tworzę, robię dla siebie i wtedy mam pogląd, czy faktycznie jest to dobre. Nie zajmuję się pisaniem muzyki, żeby robić karierę. Dla mnie jest to swoisty rodzaj terapii. Może ci wszyscy ludzie, którzy używają AI, są wkurzeni na własną karierę i próbują jakoś to wszystko przyspieszyć? Nie wiem, nie pytaj mnie, bo ja nie orientuję się w tych wszystkich rzeczach związanych z AI.</span></p>
<p><b>A: A co z trendami w muzyce metalowej?   </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Nie jestem dobry w śledzeniu nowej muzyki, która wychodzi każdego dnia. Jeśli mam być szczery utkwiłem w mojej własnej bańce. Jest na pewno parę świetnych zespołów. Nie muszę się martwić, że metal umrze śmiercią naturalną. Oczywiście mamy teraz trzecią generację death metalu, więc nie spodziewajmy się, że będzie brzmiał tak samo jak w 1989 roku. Dzieciaki mają teraz więcej inspiracji, niż my w latach 80., kiedy tworzyliśmy kawałki. Wszystko zależy od tego, co się słyszało. Albo ci to pomogło, albo cię zabiło. Teraz kiedy tworzysz ekstremalną muzykę, więcej rzeczy wpływa na twoją twórczość. Musisz też znaleźć swoich odbiorców i wypełnić muzyczną niszę, jeśli grasz w nowym zespole.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kiedyś nie mieliśmy za bardzo w czym wybierać: Iron Maiden i Motörhead byli topowymi zespołami. Oczywiście potem Metallica i Slayer przełamały to brutalniejszym stylem. Tak to wszystko się zaczęło. Później dołączył do tego Venom i wniósł trochę punkowego hałasu. Wszystko się rozwija i zmienia z dnia na dzień. Teraz kiedy, dorastasz, masz te wszystkie katalogi 35-40 lat historii ciężkich brzmień, więc twoje inspiracje będą totalnie inne od tych, które my mieliśmy.  </span></p>
<p><b>A: Wśród zespołów, które będą z Wami w trasie, jest między innymi Abbath. Jest to Twój kumpel, współpracowaliście nie raz. Od jakiegoś czasu uczę się szwedzkiego i często gdzieś pojawiają mi się informacje w stylu „Norwegia nie lubi Szwecji, Szwecja nie lubi Danii” itp. Jak to bywa w życiu codziennym?  </b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Neh, gówno prawda (śmiech). Wszyscy kochamy się nawzajem. Jest to pewien rodzaj rywalizacji, które państwo skandynawskie jest najbardziej cool. To i tak bez znaczenia. Kocham tych gości z Norwegii, oni kochają mnie. Wiesz, jak to jest, wszyscy muzycy z tych krajów i tak mają to głęboko w dupie. Myślę, że jest to po prostu głupie powiedzenie, mit często powielany.</span></p>
<p><b>A: W Polsce za to mówimy, że nienawidzimy wszystkiego i wszystkich (śmiech). Z tego, co pamiętam, wrócisz do nas jeszcze dwukrotnie w tym roku z zespołem Pain. Będziesz gościł na Mystic Festival w Gdańsku i jako support przed Eluveitie w Warszawie. Skoro już jestem przy festiwalu, nie wiem, czy słyszałeś, ale grupa fanatyków religijnych chce odwołać po raz kolejny Mystic Festival.</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Czy znowu chodzi o Behemotha?</span></p>
<p><b>A: Tak, Behemoth przyciąga takich ludzi. Dla Mystic Festival to już pewnego rodzaju tradycja. Co myślisz o tego typu akcjach?</b></p>
<p><b>P.T.: </b><span style="font-weight: 400;">Niektórzy ludzie mają nasrane we łbach. Cóż mogę więcej dodać? Musicie walczyć o swoje.</span></p>
<p><b>A: Jasne! Weźmiemy to pod uwagę. Dziękuję Ci bardzo za cierpliwość i poświęcony czas! Była to absolutna przyjemność móc rozmawiać z Tobą! Do zobaczenia na trasie! Hejdå! Vi ses snart (do zobaczenia wkrótce).</b></p>
<p><b>P.T.:  </b><span style="font-weight: 400;">Dzięki wielkie i do zobaczenia!</span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-334996 size-full" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-scaled.jpg 960w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-240x300.jpg 240w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/10/img_1_1760525453497-640x800.jpg 640w" sizes="(max-width: 960px) 100vw, 960px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/">PETER TÄGTGREN (Hypocrisy, Pain): „Musicie walczyć o swoje”.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-tagtgren-hypocrisy-pain-musicie-walczyc-o-swoje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2026 15:40:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Doomas]]></category>
		<category><![CDATA[H. P. Lovecraft]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[jubileusz 20-lecia zespołu]]></category>
		<category><![CDATA[Melodic Doom/Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Peter "Doomas" Beťko]]></category>
		<category><![CDATA[Peter Beťko]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[slovakian metal band]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=345432</guid>

					<description><![CDATA[<p>Peter Beťko to lider słowackiej kapeli DOOMAS, grającej nieprzerwanie melodyjny doom/death metal od dwóch dekad! W grudniu wystąpili na 34 edycji na&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/">PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Peter Beťko</strong> to lider słowackiej kapeli <a href="https://www.facebook.com/DoomasOfficial/?ref=search&amp;sid=1215052939.2942683445..1"><strong>DOOMAS</strong></a>, grającej nieprzerwanie melodyjny doom/death metal od dwóch dekad! W grudniu wystąpili na 34 edycji na bydgoskiej imprezie <strong>The Last Words of Death</strong>, a w przyszły weekend zagrają koncert w Krośnie z okazji 20-lecia <strong>Iron Klub</strong>u.<br />
<strong>Peter</strong> jest również &#8222;głową&#8221; prężnie działającego <a href="https://www.gothoom.com/en"><strong>Gothoom Festival</strong></a> , ale w tej rozmowie skupiliśmy się jedynie na kwestiach zespołu, którego jest liderem.</p>
<p><strong>Cześć Peter! Powiedz mi proszę jak i kiedy pojawiła się pierwsza iskra – opowiedz o genezie Doomas: kto był pomysłodawcą i jaki moment uznaliście za „początek” zespołu?</strong></p>
<p>Cześć, Piotrze, dziękuję za możliwość wypowiedzenia się dla kultowego webzinu <strong>KVLT</strong> – jesteście znani również u nas, na Słowacji.</p>
<p>Doomas w tym roku obchodzi <strong>20-lecie</strong>, a ja jestem jego członkiem-założycielem. Muzyką metalową zacząłem interesować się w wieku około 13 lat, kiedy usłyszałem nagrania <strong>Slayera </strong>– <strong>Reign in Blood,</strong> i <strong>Metalliki </strong>–<strong> Master of Puppets</strong>. Od razu sam też chciałem mieć, jak każdy młody chłopak, swój zespół. Przeszedłem przez wiele kapel, aż w końcu w 2006 roku założyłem <strong>Doomas</strong>.</p>
<p><strong>Musiałeś więc przejść długą drogę, bowiem stylistycznie Doomas nie leży zbyt blisko Slayera i Metalliki.</strong></p>
<p>Miałem wtedy 13-14 lat i konkretnej wizji swojej kapeli absolutnie jeszcze nie miałem – to przyszło dopiero później.</p>
<p><strong>Jakie były pierwsze trzy wydarzenia, które w twojej ocenie najbardziej ukształtowały zespół w jego początkach?</strong></p>
<p>Ponieważ miałem 10 lat przerwy, w trakcie której zajmowałem się rodziną i biznesem, za te trzy wydarzenia, czy raczej okoliczności, uznałbym głód koncertowania, całą moją wcześniejszą twórczość, którą chciałem przełożyć na muzykę i pokazać fanom, oraz możliwość grania tego, co chcę.</p>
<p><strong>Który z wczesnych koncertów wspominasz do dziś i dlaczego — był tam jakiś epizod, który zmienił wasze podejście do grania?</strong></p>
<p>Byłby to chyba mój pierwszy festiwal <strong>Gothoom</strong>. Miałem za sobą sporo koncertów jeszcze z poprzednich zespołów i chciałem, żeby wszystko było idealnie, a oczywiście wszystko się popsuło. Stało się to dla mnie impulsem, aby wszystko robić inaczej i bardziej profesjonalnie.</p>
<p><strong>Jeśli mowa o Twoim własnym festiwalu, i to jeszcze jego pierwszej edycji, to tylko można się domyślać, że miałeś sporo na głowie. Powiedziałbym więc, że jesteś trochę usprawiedliwiony. A teraz – chyba każda kolejna edycja festiwalu wiąże się z jakimiś nowymi sprawami do ogarnięcia, prawda? Chyba, że się mylę, i mając 15 edycji za sobą, śpisz już o wiele spokojniej niż 13 lat temu?</strong></p>
<p>To zawsze ogromny stres i wciąż jestem tak samo zdenerwowany, jak za pierwszym razem. Teraz jest jeszcze gorzej, bo grają większe i droższe zespoły, które stawiają większe wymagania scenie, sprzętowi i zapleczu. Ale i tak zawsze dobrze się bawię.</p>
<p><strong>Opowiedz proszę o pierwszych nagraniach i procesie tworzenia materiału – jakie były Wasze największe trudności techniczne i organizacyjne?</strong></p>
<p>Wtedy to były głównie długotrwałe próby w zespole, a potem szybkie nagrania, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy. Tworzyło się na próbach, a później szło się do studia.</p>
<p>Dziś wszystko jest inaczej. Ponieważ naprawdę dużo koncertujemy, a technika poszła do przodu , to prób jest mniej i każdy tworzy muzykę w domu na komputerze . Dzięki temu tworzenie się uprościło i przyspieszyło, ale czasami brakuje mi tego procesu kreacji, tych kłótni, a potem prób, na których odkrywaliśmy, jak to, kurwa, dobrze brzmi.</p>
<p><strong>No właśnie! Ten nowoczesny sposób tworzenia może chyba nawet nieźle utrudniać proces twórczy, kiedy każdy podsyła pomysły w formie pliku audio i potem trzeba z tych pomysłów coś sensownego skleić. Próby na żywo i synergia panująca między muzykami to bardzo istotna sprawa.</strong></p>
<p>W ten sposób nagraliśmy pierwsze albumy, ale wszyscy są teraz bardzo zajęci, gramy też całkiem sporo koncertów i nie mamy już tyle czasu, co kiedyś, więc ta technologia nam pomaga. Jednak nigdy nie wydajemy czegoś, co jest dla nas złe albo co do czego nie mamy pewności.</p>
<p><strong>Czy był ktoś, kogo mógłbyś nazwać mentorem albo kluczowym sprzymierzeńcem dla Doomas? Ktoś, kto w pozytywny sposób wpłynął na faktyczny rozwój zespołu?</strong></p>
<p>Za Doomas stoi troje ludzi i to my stanowimy trzon całego zespołu już od 18 lat. Ja (<strong>Peter</strong>), jestem odpowiedzialny za marketing, tworzenie muzyki i promocję zespołu. <strong>Kalmi</strong> jest gitarzystą, programistą i głównym twórcą utworów. <strong>Erik</strong>, perkusista, jest maszyną i wizualnym magiem całego zespołu.</p>
<p>Ale w kwestii mentorów, zawsze z podziwem patrzyliśmy na wielkie nazwiska słowackiej sceny metalowej, czy to był <strong>Pegas</strong> (perkusista legendarnych <strong>Krabathor</strong>/<strong>Hypnos</strong>), czy też <strong>Roland Grapow</strong> z <strong>Masterplan</strong>, albo <strong>Bruno</strong> (<strong>Krabathor</strong>/<strong>Hypnos</strong>). Jest wiele takich osobistości i cieszę się, że możemy nazywać ich przyjaciółmi.</p>
<p><strong>Czy w takim razie to Erik, jako ten wizualny mag, jest pomysłodawcą masek, których całkiem niedawno zaczęliście używać?</strong></p>
<p>Ja to zasugerowałem, a impuls przyszedł za sprawą EP-ki &#8222;<em><strong>Portal</strong></em>&#8222;, na której postanowiliśmy pójść mistyczną ścieżką <strong>Lovecraft</strong>a. Cienie i maski wydawały się dobrym pomysłem, który pozwoliłby nam wyróżnić się na tle innych zespołów i dałby nam swobodę skupienia się wyłącznie na muzyce i atmosferze, którą ona wywołuje.</p>
<p><iframe title="DOOMAS - Portal (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/T0I94tmKdME?list=RDT0I94tmKdME" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>W którym momencie poczuliście i mogliście powiedzieć z ręką na sercu „brzmimy jak   my”? Bo jak wiadomo, każdy zaczyna robić muzykę pod wpływem inspiracji, zespołów które uwielbia, często popadając w zbyt mocne kopiowanie „swojego ukochanego” zespołu.</strong></p>
<p>Moim wzorem był zawsze <strong>Bolt Thrower</strong>. To mój ulubiony zespół. Każdy z nas wzoruje się na kimś innym. Dziś trudno brzmieć oryginalnie, ale przynajmniej próbujemy, choć wpływy zawsze będą obecne.</p>
<p>Myślę, że ostatni album &#8222;<em><strong>R&#8217;lyeh</strong></em>&#8221; jest naszą najlepszą płytą. Cieszymy się, że brzmi oryginalnie i od razu słychać, że to my.</p>
<p><strong>Okej, jest to Wasz najlepszy album, ale każdy muzyk idąc drogą muzycznego rozwoju chce przeskoczyć założoną wcześniej poprzeczkę. Jakie rzeczy chcielibyście rozwinąć, żeby zrobić coś jeszcze bardziej przełomowego w historii zespołu czy nawet gatunku?</strong></p>
<p>Zrobilibyśmy album jeszcze mroczniejszy i bardziej nastrojowy, może dodalibyśmy kilka ambientowych utworów, inne podejście do wokalu, coś na wzór pierwszej części naszego utworu „<em><strong>Ia Kingu</strong></em>”, a może dodalibyśmy trochę tempa. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. W tym tkwi piękno muzyki – zawsze jest przestrzeń, by się ruszyć i stworzyć nowy, fantastyczny świat. W każdym razie chcę iść dalej i znowu zrobić coś innego, lepszego.</p>
<p><iframe title="Doomas - IA KINGU! Official video" src="https://www.youtube.com/embed/Kp19CtNp05E?list=RDKp19CtNp05E" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><strong>Powiedz zatem kilka słów o każdym z Waszych wydawnictw. Z perspektywy czasu na pewno patrzysz na nie nieco inaczej niż kiedy wychodziły na światło dzienne.</strong></p>
<p>Wiesz co, nie zmieniłbym nic. Nigdy nie zmieniłbym tego, co raz nagraliśmy i wydaliśmy, ponieważ zostało to stworzone w określonej epoce, w określonym czasie, w którym się znajdowaliśmy. Na pewno, gdybyśmy nagrywali to teraz, brzmiałoby inaczej. Ale jestem bardzo zadowolony z tego, co i jak było zrobione wtedy, i cieszę się, że udało nam się stworzyć tak wspaniałe albumy.</p>
<p><strong>A jak pandemia (jeśli ją odczuliście) wpłynęła na życie zespołu – na pisanie muzyki, nagrywanie, relacje między członkami?</strong></p>
<p>Pandemia przyspieszyła cały proces nagrywania, ponieważ mieliśmy tyle czasu, ile potrzebowaliśmy. Mamy własne studio nagraniowe, więc dopracowywaliśmy wszystko do &#8222;naszej&#8221; perfekcji. Nasze relacje są przyjacielskie; znamy się bardzo długo, więc wystarczy, że do siebie zadzwonimy i wiemy, o co chodzi (śmiech).</p>
<p><strong>Ale ogólnie zdarzają się Wam jakieś okresy zwątpienia czy stagnacji? Jeśli tak, jak sobie z nimi radzicie?</strong></p>
<p>U nas jest tak, że kiedy czujemy potrzebę spotkania się, to się spotykamy i tworzymy. Innym razem możemy do siebie nie dzwonić nawet przez miesiąc. Stagnacji jako takiej nie ma, może pojawiło się jakieś poczucie wypalenia, ale koncerty zawsze to naprawiają, a zwłaszcza spotkanie z fanami zawsze leczy wszelkie wątpliwości. Kochamy koncertowanie i jest to nasz główny cel.</p>
<p><strong>Co do spotkań i rozmów – zapewne w całym okresie działalności przeprowadzono z Tobą sporo wywiadów. Czy pamiętasz, żeby ktoś zadał Ci wyjątkowo głupie lub niewłaściwe pytanie?</strong></p>
<p>Tak, w jednym webzinie na Słowacji jeden z redaktorów nazwał nas kopistami <strong>Behemoth</strong>. Nie chodziło jednak o muzykę, ale o wizerunek – twierdził, że fotografujemy się w trójkę, choć występujemy w czwórkę (śmiech). Gdyby wiedział, że w zespole jest nas w sumie sześciu, pewnie by takiego pytania nie zadał.</p>
<p><strong>Sześciu?</strong></p>
<p>Nasz główny gitarzysta jest dość zajęty swoją pracą programisty, dlatego na koncerty zaprosiliśmy przyjaciół z innych zespołów, którzy tworzą sekcję muzyków koncertowych Doomas. Zawsze towarzyszy nam dwóch innych gitarzystów, którzy rotują i łączą się w zależności od dostępności. Czasem nawet nie wiem, którzy dwaj akurat wsiądą nam do samochodu! (śmiech) Ale zawsze muszą być perfekcyjnie przygotowani i bardzo profesjonalni. Dwóch gitarzystów – <strong>Wigo</strong> i <strong>Bestial</strong> – jest z zespołu <strong>The Crypt</strong>, a <strong>Wonder</strong> gra w <strong>Misanphormic</strong>.</p>
<p><strong>Pogadajmy o kwestiach wydawniczych. Czy brak kontraktu z dużym wydawcą to świadomy wybór, efekt okoliczności, czy raczej stan rzeczy, który chcielibyście zmienić? Od początku płyty ukazują się pod szyldem własnym zespołu.</strong></p>
<p>Na początku próbowaliśmy kogoś znaleźć, ale odezwały się wydawnictwa tej samej wielkości, co nasze własne. Zdecydowaliśmy się więc wydawać to sami, w naszej własnej wytwórni pod szyldem <strong>Gothoom productions, s.r.o.</strong>.</p>
<p>Nie mamy wygórowanych wymagań, zespołów takich jak nasz są miliony. Okej, gdyby odezwała się duża wytwórnia, wiemy dokładnie, co możemy zaoferować w kwestii muzyki, ponieważ ciągle ciężko pracujemy. Ale myślę, że dziś to już nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ <strong>muzyka jest dostępna, legalnie lub nie, na Spotify czy YouTube</strong>, a płyta CD jest już raczej tylko dodatkiem do koszulki i nie ma dla ludzi takiej wartości jak kiedyś. Prawdopodobnie zastanawialibyśmy się, czy w ogóle w coś takiego wchodzić.</p>
<p><strong>Czy możesz śmiało stwierdzić, że z perspektywy czasu sprzedaż fizycznych płyt została mocno zredukowana?</strong></p>
<p>Oczywiście, że tak, i nie jesteśmy jedynymi, którzy to mówią. W każdym razie ludzie mają wiele możliwości słuchania muzyki za darmo, choć z drugiej strony dla części słuchaczy płyty CD i winyle zawsze będą miały wartość.</p>
<p><strong>Czy social media i streaming zmieniły Wasze podejście do promocji?</strong></p>
<p>Dziś zespół prawdopodobnie nie może obyć się bez mediów społecznościowych. Robimy różne konkursy, promocje naszego merchu. Dziś mamy 10 000 obserwujących na FB i około 3 500 na Instagramie. Dla kogoś może to nie być dużo, ale my jesteśmy zadowoleni, ponieważ naszym celem jest przede wszystkim granie i niesienie mrocznego Cthulhu wszędzie tam, gdzie jest nami zainteresowanie.</p>
<p><strong>Brakuje Wam dużej trasy po Europie albo USA. Co jest główną barierą?</strong></p>
<p>Tak naprawdę jesteśmy chyba jednym z najczęściej koncertujących poza Słowacją wśród słowackich zespołów. Gramy w całej Europie. W tym roku graliśmy na Islandii, w Turcji, Francji, Austrii, Polsce, Włoszech. Mamy około 30–40 koncertów rocznie, co jest dość dużą liczbą jak na zespół, który się z tego nie utrzymuje i robi to tylko jako hobby.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345441" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-300x139.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-800x370.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-iceland-2025-1536x709.jpg 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Marzymy o dużej trasie koncertowej, ale nie wiem, czy bylibyśmy w stanie ją zagrać (śmiech). Praca, rodzina, rachunki prawdopodobnie powstrzymują nas przed spróbowaniem sił za oceanem. Ponieważ jednak muzyka sprawia nam już tylko przyjemność, a nasze marzenia o byciu wielkim zespołem się rozwiały, pozostała nam tylko czysta radość z muzyki.</p>
<p><strong>Macie na koncie trzy albumy i EPkę wydane na CD, i żadnego wydania na winylu? Czy to kwestia kosztów, popytu, czy może plan na przyszłość?</strong></p>
<p>Bardzo chętnie byśmy to wydali, ale jest to kosztowna sprawa. Nasz ostatni album ze względu na długość musiałby ukazać się jako podwójny winyl, a to jest droga sprawa – kosztuje to mniej więcej 4 500 €.</p>
<p>Jak już wspomniałem, skoro się z tego nie utrzymujemy, zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment. Być może z okazji 20-lecia, to mogłaby być idealna okazja.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345439" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-Seven-Sins-2008-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345438" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-La-Muerte-2015-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345440" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191.jpg 1120w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-portal-20191-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1120px) 100vw, 1120px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345436" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023.jpg" alt="" width="25%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-R´LYEH-2023-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>A gdyby zrobić kampanię crowdfundingową albo zwyczajny pre-order na Bandcampie i w przypadku osiągnięcia celu, zabrać się za winyl?</strong></p>
<p>Moim zdaniem takie akcje to dosłownie zabieranie pieniędzy fanom. Jestem temu przeciwny, ale są grupy i ludzie, którzy na tym zarabiają, i zawsze znajdą się tacy, którzy się dorzucą. Czasy są inne, zbiera się pieniądze na chore dzieci, można też zbierać na produkcję płyt. To wina systemu, ale nic z tym nie zrobię. Niech każdy robi to, co mu każe sumienie.</p>
<p><strong>Czy na 20-lecie działalności planujecie coś jeszcze?</strong></p>
<p>Chętnie wydalibyśmy małą EP-kę z trzema nowymi utworami, być może również na winylu – to jedna z opcji. Jeśli chodzi o albumy, na pewno zrobimy kolekcjonerski box z wszystkimi wydaniami.</p>
<p><strong>Jak oceniasz Waszą relację z polską publicznością?</strong></p>
<p>Polskę kochamy, ponieważ mamy tu bardzo wielu przyjaciół, zarówno w innych zespołach, jak i wśród fanów. Wasza mentalność jest bardzo podobna do naszej, tak samo jak język. Koncerty są zawsze niesamowite, a ludzie zawsze wykupują nam cały merch.</p>
<p>Ale jest to także zasługa zainteresowania ze strony promotorów, czy to <strong>Bangarang, Metal Mine</strong>, <strong>Uwolnić Muzykę</strong>, czy też w przypadku solowych koncertów z polskimi zespołami. Zawsze jest to świetna zabawa i zawsze jest to u Was bardzo profesjonalnie przygotowane.</p>
<p><strong>Czy macie jakieś wyjątkowe wspomnienia z naszego kraju?</strong></p>
<p>Polacy to wspaniali fani, kochają kulturę metalową i każdy koncert tutaj jest dla nas wielkim przeżyciem. Zawsze staramy się zwiedzić miejsce, w którym gramy, jeśli mamy czas, a wy jesteście bardzo nowoczesnym, szybko rozwijającym się krajem; my chyba we wszystkim pozostajemy za wami w tyle.</p>
<p><strong>Peter, jesteś liderem i wokalistą. Skąd czerpiesz inspiracje do warstwy tekstowej Waszych płyt? Czy zmieniało się to w trakcie Waszej działalności?</strong></p>
<p>Ja jestem głównie marketingowcem i osobą odpowiedzialną za wizerunek całego <strong>Doomas</strong> i może jestem najbardziej widoczny, ale bez moich ludzi – Kalmiego i Erika – nie byłoby Doomas w ogóle. Kalmi jest twórcą większości muzyki na ostatnim albumie i wszystkich tekstów, więc to byłoby raczej pytanie do niego.</p>
<p>Ale jak mówiłem niedawno w innym wywiadzie, nigdy nie mieszamy na przykład polityki w teksty i muzykę, a główną inspiracją jest dla nas twórczość <strong>H. P. Lovecraft</strong>a.</p>
<p><strong>Jak wygląda scena metalowa na Słowacji?</strong></p>
<p>Scena metalowa na Słowacji jest mniej więcej taka jak wszędzie. U nas bardziej preferowany jest death metal i bardziej rozrywkowy typ metalu, w którym śpiewa się po słowacku i przeważnie się tam przeklina (śmiech). Ale są tu też zespoły, które nie zginęłyby nigdzie na świecie i grają fantastyczną muzykę.</p>
<p>Jest tu trudniej pozyskać fana, ponieważ są bardzo wybredni, ale kiedy ich już masz, są ci wierni aż po grób.</p>
<p><strong>Gdzie widzisz albo chciałbyś widzieć Doomas za 5-6 lat?</strong></p>
<p>Mam już 50 lat, nie wiem, gdzie widzę choćby siebie za 5–6 lat. Wszystko zależy od zdrowia mojego, mojej rodziny i, oczywiście, moich kolegów z zespołu. Ale mam nadzieję, że będziemy przynajmniej tam, gdzie dziś – że będziemy robić to, co kochamy najbardziej, czyli koncertować i tworzyć nową muzykę. Mam nadzieję, że w Europie zapanuje pokój, żebyśmy nie musieli iść walczyć.</p>
<p>Nasze marzenia są skromne, nie mamy już wielkich ambicji podboju świata. Wystarczy nam Europa.</p>
<p><strong>Co byś powiedział młodszemu sobie z czasów zakładania zespołu – coś, czego wtedy nie wiedziałeś, a co dziś wydaje się kluczowe?</strong></p>
<p>Powiedziałbym mu, żeby cieszył się każdą chwilą życia, każdego koncertu i wymieniał energię z fanami. Jedyną ważną rzeczą nie są pieniądze, ale doświadczenia – wspomnienia – bo to jest jedyna rzecz, której nikt ci nie zabierze i zawsze możesz do tego wrócić, nawet w najtrudniejszych chwilach, i przeżywać to na nowo.</p>
<p><strong>Czy przez te 20 lat prowadzenia Doomas, teraz na koniec dnia czujesz wewnętrzne zadowolenie i myślisz „warto było”, czy bardziej niedosyt i „co zrobiłem nie tak”?</strong></p>
<p>Ja zawsze robię wszystko na sto procent. Wiele rzeczy mogłem zrobić inaczej, ale człowiek uczy się na błędach i niczego nie żałuję.</p>
<p>Cieszę się na to, co czeka mnie jutro. Chcę mieć dalej pozytywne spojrzenie i wierzę, że uda się nagrać kolejny album, który będzie lepszy od poprzedniego. Jednak w ramach własnych możliwości osiągnąłem być może swoje maksimum. W przeniesieniu nas na wyższy poziom musiałaby nas już wesprzeć odpowiednio duża wytwórnia.</p>
<p><strong>Na koniec: jakie pytanie chciałbyś usłyszeć od dziennikarza, ale nikt Ci go jeszcze nie zadał? I oczywiscie jaka byłaby Twoja szczera odpowiedź?</strong></p>
<p>Hmm, chyba: „<em>Co bym robił, gdybym nie miał zespołu i nie grał koncertów?</em>”</p>
<p>Szczerze powiedziawszy to zadałem sobie dość trudnie pytanie (śmiech). Ale pewnie byłbym menadżerem i pomagał innym zespołom w rozwoju. A może cukiernikiem lub piekarzem (śmiech).</p>
<p>Dziękuję ci, Piotr, że znalazłeś czas na ten wywiad z <strong>DOOMAS</strong>. Doceniam za bezpośrednie i idące prosto z serca pytania. Lubię i szanuję.</p>
<p><strong>Nie ma sprawy Peter, do zobaczenia gdzieś w Polsce!</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-345434" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2-300x261.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/03/doomas-logo-2-800x696.png 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/">PETER BET’KO (Doomas): „zrobimy to, gdy nadejdzie odpowiedni moment”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/peter-betko-doomas-zrobimy-to-gdy-nadejdzie-odpowiedni-moment/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Feb 2026 09:56:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[TV]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz Asgaard]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o black metalu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz o koncertowaniu]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz perkusista]]></category>
		<category><![CDATA[Icanraz UKĆ]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[multiinstrumentalista]]></category>
		<category><![CDATA[nowy album]]></category>
		<category><![CDATA[progressive black metal]]></category>
		<category><![CDATA[Rockalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[solowy projekt]]></category>
		<category><![CDATA[szczery wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[UKĆ Anomalie - Upadek Konającego Ćwierćwiecza]]></category>
		<category><![CDATA[Via Nocturna]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz "Icanraz" Sarnacki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=343833</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szczery wywiad z Łukasz "Icanraz" Sarnacki w związku z premierą płyty jego solowego projektu UKĆ "Anomalie - Upadek Konającego Ćwierćwiecza"</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/">UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead"><strong>Łukasz „Icanraz” Sarnacki</strong> to postać, której fanom ciężkiego grania przedstawiać nie trzeba – perkusista znany z bezkompromisowej energii i scenicznej intensywności. Tym razem spotykamy się jednak, by porozmawiać o jego autorskim projekcie <strong>UKĆ</strong> i nadchodzącej płycie &#8222;<em><strong>Anomalie &#8211; Upadek Konającego Ćwierćwiecza</strong></em>&#8222;, która ukaże się <strong>6 marca</strong> bieżącego roku nakładem <strong>Via Nocturna</strong>. Choć <strong>UKĆ</strong> bywało pierwotnie szufladkowane jako black metal, nowy materiał pokazuje, że to określenie jest zbyt wąskie – to muzyka wymykająca się prostym definicjom, surowa, szczera i podszyta osobistym doświadczeniem.<br />
W rozmowie zaglądamy głębiej – w warstwę liryczną albumu, w realne znaczenie i zawartość black metalu w kontekście <strong>UKĆ</strong> oraz w tematy znacznie wykraczające poza samą muzykę. <strong>Icanraz</strong> mówi wprost o alkoholu, jego obecności w życiu, a także o zasadach funkcjonowania na koncertowej mapie Polski. To wywiad nie tylko o nowej płycie, ale o postawie, odpowiedzialności i cenie, jaką płaci się za autentyczność w świecie ciężkiego grania.</p>
<p><strong>Cześć, Łukasz. Śmiem twierdzić, że udało Ci się narobić nieco szumu przy okazji wydania płyty “Coming Out”. Taka była strategia od samego początku, czy może to zasługa grupki internetowych metalowych prawdziwków, którzy nakręcili spiralę dyskusji o black metalu na debiutanckim albumie?</strong></p>
<p>Cześć, Piotrek. Miło, że się odezwałeś, i że znów możemy pogadać. Sporo się wydarzyło od naszej ostatniej rozmowy. Trudno mi było zakładać jakąkolwiek strategię przy wydaniu debiutu. Jedynym planem, jaki wówczas miałem, było nagrać solowy album i nie wyłożyć się na żadnym z etapów. Nie myślałem o koncertach, ani tym bardziej o kolejnej płycie. Walczyłem z własnymi ograniczeniami i po prostu starałem się nagrać „Coming Out” sam, wkładając w ten album całe serce. Wymyśliłem sobie takie wyzwanie, czułem, że muzycznie i artystycznie właśnie tego w tamtej chwili potrzebowałem i poszedłem za tym. To, co wydarzyło się w undergroundowych kręgach zaraz po premierze płyty, faktycznie nieco mnie zaskoczyło i ciągle nie przestaje mnie zadziwiać, jakie duperele potrafią wywołać lawinę komentarzy i dyskusyjną burzę. Słucham muzyki od ponad trzech dekad, wiele widziałem i słyszałem, i zdążyłem się totalnie znieczulić na stopień trafności szufladek, w jakie wrzuca się wykonawców. Nie pamiętam dokładnie, kto pierwszy oficjalnie określił moją muzykę black metalem, ale mógł to być Zibi z Seven Gates – wydawca mojego debiutu. Ja sam też uważam, że muzycznie było tam sporo black metalu, oczywiście z silnymi wpływami innych gatunków. Podkreślam – MUZYCZNIE, ale dodam też, że mam spory problem z szufladkowaniem swojej muzyki. Myślę, że warto przy tej okazji uświadomić sobie, jak wielowymiarowy jest to gatunek. Weźmy sobie, dajmy na to, TSJUDER, EMPEROR, DODHEIMSGARD i ROTTING CHRIST – cztery zupełnie różne muzyczne światy, a jednak wszystkie z black w mianowniku. Granice są bardzo umowne i zupełnie nie czuję do nich przywiązania. Na „Coming Out” najwięcej bałaganu wywołały wokale, które faktycznie z black metalem nie miały nic wspólnego. Ten pierwszy album za mikrofonem był dla mnie kompletną abstrakcją. Robiłem to pierwszy raz w życiu, bez jakiejkolwiek techniki i doświadczenia. Kierowałem się tylko intuicją. Teraz nagrywałem już na innym poziomie świadomości, ale wciąż nie są to wokale mieszczące się w blackmetalowych ramach.</p>
<p><iframe title="UKĆ - Coming Out - PL version (Full album)" src="https://www.youtube.com/embed/1v1y-K0ThvU" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Przy okazji mała dygresja, ten wywiad z Tobą sprzed trzech lat jest w TOP3 wywiadów na KVLT w naszej 10-letniej karierze (Mauser (1), <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-peklo-mi-serce-i-swiat-sie-rozsypal/"><span style="text-decoration: underline;">UKĆ (2)</span></a>, Wojciech “Bocian” Muchowicz (3)). Jak to wytłumaczysz (śmiech)?</strong></p>
<p>Jest to ciekawostka, której chyba nie zdołam rozwikłać. Może chodziło o to, że był to pierwszy tak wnikliwy wywiad dotyczący UKĆ? A może uderzyłem w czyjś czuły punkt i zadziałał efekt kuli śnieżnej? Nie wiem… Mnie zaskoczyło najbardziej to, że ktoś to w ogóle tak wnikliwie czytał. To był długi wywiad, a wydawać by się mogło, że czasy skupienia nasze społeczeństwo ma już dawno za sobą. Co by nie mówić, jednak czytane było, bo nawiązania do pewnych wątków z naszej rozmowy pojawiały się w innych wywiadach, recenzjach i zwykłych pogawędkach z ludźmi na koncertach.</p>
<p><strong>Ale tak szczerze powiedziawszy, ja sam miałem dylemat, słuchając “Coming Out”. Czy nie sądzisz, że określenie tej płyty black metalem nie jest zbyt na wyrost?</strong></p>
<p>Dylemat? Poważnie, jest to aż tak istotne? Nie wiem, Piotrek, co mam więcej w tym temacie dodać, ale widząc to silne przywiązanie ludzi do stylistycznych etykietek obawiam się, że historia znów zatoczy koło. Tym razem poniosło mnie w jeszcze szersze muzyczne horyzonty i jak dyskutowałem o nowej płycie z kilkoma osobami, które ten album już słyszały i w pewnym sensie pracują przy jego wydaniu, to niektórzy w uparte twierdzą, że black metal to najtrafniejsze określenie. I choć starałem się wybijać im to z głów, w kontrze padało ironiczne pytanie &#8211; „to jak nie black metal, to co? Rock?”. TAK! To jest najlepsze określenie, bo jest szerokie i niewiele sugeruje. Powiem Ci szczerze, że już mi się nawet nie chce o to szarpać. Mamy tu taki muzyczny rozstrzał, że wrzucanie tego pod hasło „black metal” to zdecydowanie za duże uproszczenie i ja się z tym nie zgadzam. No ale wiadomo, przy „Coming Out” był to punkt zapalny do wszelkiego rodzaju dyskusji, więc może jest to jakiś patent na próbę wzniecenia kolejnej burzy. Tak czy siak, ja się pod tym nie podpisuję.</p>
<p><strong>Wpadłem zatem na taki pomysł muzycznego gatunku dla UKĆ: blackened progressive metal. Co Ty na to?</strong></p>
<p>Jeśli dzięki temu będziesz spał spokojniej, to niech będzie. Jest mi to zupełnie obojętne. Kto chce i potrzebuje, niech zajmuje się wymyślaniem nowych gatunkowych odłamów i przydzielaniem wykonawcom słusznych etykietek. Ja się zajmę muzyką.</p>
<p><strong>Sporo u Ciebie muzyki progresywnej, melodyjnego i melancholijnego metalu jak i doomu. A ten dyskusyjny black metal pojawia się fragmentarycznie.</strong></p>
<p>Nie wiem, może klip do utworu „Niepewność” oraz całościowa sesja zdjęciowa do pierwszej płyty nadały odbiorcom ten stylistyczny trop i późniejsze zestawienie wizerunku z muzyką sprawiło, że coś im się nie do końca kleiło? Męczy mnie to już. Jest tyle ciekawszych tematów do rozmów. Szczytem absurdu było dla mnie otrzymanie wiadomości od admina pewnego bardzo popularnego serwisu dedykowanego muzyce metalowej, że na temat trafnego określenia stylistyki muzycznej UKĆ toczone były redakcyjne dyskusje, i że finalnie stwierdzono, że jest to progressive black metal. Przecierałem oczy ze zdumienia. Zresztą, to nie była jedyna tak absurdalna akcja związana z szufladkowaniem „Coming Out”. Hitem był mail od człowieka prowadzącego popularny kanał na YouTube, który stwierdził, że nie poświęci dla mnie miejsca, bo odcina się od zespołów blackmetalowych związanych ze sceną NS. I wiesz, ktoś strzeli taką upartą głupotą i co możesz z tym zrobić? Ręce mi opadły i na tym skończyła się rozmowa. Serio, nie mam ochoty walczyć z wiatrakami.</p>
<p><iframe title="UKĆ - Anomalie (OFFICIAL VIDEO)" src="https://www.youtube.com/embed/jELNo8v-vAM?list=RDjELNo8v-vAM" width="100%" height="450" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Czy to był główny zarzut w komentarzach co do tej płyty?</strong></p>
<p>Nie. Jeszcze inny problem dotyczył tekstów – wielu osobom nie podobała się ich tematyka oraz to, że są po polsku. Nowa płyta to ten sam liryczny kierunek, więc podejrzewam, że osoby niezadowolone nadal pozostaną niezadowolone.</p>
<p><strong>Że teksty są zbyt osobiste? To źle, że słuchacz ma klarowną możliwość odbioru tekstów podczas słuchania muzyki? Serio?</strong></p>
<p>Wydaje mi się, że jest to kwestia wrażliwości i indywidualnych preferencji. Poza tym metal na przestrzeni lat przyzwyczaił odbiorców do określonych tematów obficie eksploatowanych w tekstach, i takie odejście od utartych schematów mogło sprawić, że nie każdy czuł się komfortowo. Poza tym fakt, że śpiewam po polsku, może sprawiać, że słuchacz się podświadomie bardziej angażuje, chociaż może wcale nie chce. Nie zapominajmy jednak o tym, co najprostsze i najważniejsze – taka forma liryczna nie musi się przecież podobać każdemu.</p>
<p><strong>Rok po wydaniu albumu ukazała się jego wersja angielska pod tytułem “Coming Out – Love &amp; Hate Diaries”. Przyznam się, że totalnie nie śledziłem promocyjnych kroków w związku z tym. Jak się przyjęła? Czy z perspektywy czasu oceniasz to jako dobry ruch?</strong></p>
<p>W zasadzie nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Miałem nagrane wokale po angielsku, Chrys z Theogonia zainteresował się tematem i potem już poszło. Promocyjnie było całkiem OK, ale bez choćby jednej gównoburzy, więc miałem wrażenie, że płyta przechodzi jakby bez echa (śmiech). Sporo dużych anglojęzycznych portali pisało o „Coming Out”, udzieliłem też kilka wywiadów, w tym m.in. dla greckiego Metal Hammera. To było dość zabawne, bo polski Metal Hammer nie opublikował nawet krótkiej wzmianki czy recenzji. Takie tam absurdy, sam widzisz. Recenzje były ok, ale miałem wrażenie, że odbiorcy spoza Polski zupełnie nie czuli emocjonalnego ładunku, jaki ta płyta w sobie kryje.<strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Debiutancki album wydał Zbyszek z Seven Gates of Hell, angielską wersję wypuściła Theogonia Records – warszawska wytwórnia prowadzona przez Greka. Natomiast nowy album ukaże się pod szyldem muzycznej oficyny Twojego dobrego kolegi, z którym znasz się wiele lat. Czy poprzedni wydawcy nie zanotowali jakiegoś spektakularnego sukcesu sprzedażowego i z tego względu musiałeś szukać nowego wydawcy, czy może Fabian skusił Cię dobrymi warunkami?</strong></p>
<p>W kontekście muzyki, jaką się zajmuję, i niszy, w której się obracam, hasło „sukces sprzedażowy” jest czymś tak abstrakcyjnym, że nawet nie wiem, jak je interpretować. Nie wiem, czym jest sukces komercyjny i jaka ilość sprzedanych płyt w dzisiejszych czasach o nim świadczy. Nie wiązały mnie żadne długoterminowe kontrakty, ani z Seven Gates, ani z Theogonia, więc mogłem z „Anomalie” zrobić co chcę. Rozważałem także wydanie płyty samodzielnie. Od jakiegoś czasu biję się z myślami i poddaję pod wątpliwość instytucję wytwórni płytowych dla tak undergroundowych muzycznych zjawisk jak UKĆ. Z Fabianem znamy się od ponad dwóch dekad i widzę, jak bardzo rozwinął działalność Via Nocturna na przestrzeni ostatnich lat. Wysłałem mu gotowy album, wnikliwie pogadaliśmy o mojej nowej muzyce. To była prawdziwa rozmowa na temat, a nie jakieś bzdury. Poczułem, że jeśli mam komuś powierzyć wydanie tej płyty, to właśnie komuś takiemu jak on – komuś, kto poczuje, zrozumie, wgłębi się i poświęci swoją uwagę tej muzyce.</p>
<p><strong>Debiut ukazał się na winylu, a Anomalie?</strong></p>
<p>Nie wiem. Czas pokaże. <strong><br />
</strong></p>
<p><strong>“Coming out” produkowałeś w Dobra 12 Studio, zaś nowa płyta “Anomalie” powstawała w sławetnym Hertz Studio. Co wpłynęło na zmianę i wybór studia? Lokalizacja? Bo w Polsce mamy sporo naprawdę ciekawych “miejscówek”: JNS Studio (Hostia, Riverside), Impressive-Art (Outre, Odraza), Prusiewicz Studio (Decapitated, Terrordome), Monochrom Studio (Behemoth, Obscure Sphinx), Heinrich House Studio (Deus Mortem, Insidius), No Solace (Mgła, Graveland).</strong></p>
<p>Dobra 12 Studio to miejsce, do którego zawsze chętnie wracam. Od 2010 nagrywałem tam praktycznie wszystkie płyty, na jakich się udzielałem, więc znam to studio bardzo dobrze i wiem, jakie ma możliwości. Do Hertz Studio trafiłem z kilku powodów. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że pracował tam Karol Andres – mój bardzo dobry kolega i dźwiękowiec UKĆ, i to on mnie namówił, żeby nowy album zrobić właśnie tam. Kwestia lokalizacji w moim przypadku też jest kluczowa. Tempo nagrań dyktowała nam proza codzienności. Gdy mieliśmy dobry flow, to siedzieliśmy całymi dniami. Czasami zaś praca szła na tyle opornie, że po godzinie stwierdzaliśmy, że to nie jest ten dzień. Mogłem wtedy na spokojnie wrócić do swoich domowych czy zawodowych obowiązków, bez poczucia straconego dnia. Wszystkie miejscówki, które wspomniałeś, znajdują się poza Białymstokiem. Wyjazd na sesję nagraniową poza moje rodzinne miasto w mojej sytuacji życiowej zwyczajnie nie wchodzi w grę. Przypominam, że nagrywam wszystko sam. To ogromny, czasochłonny proces, który wiązałby się z całkowitą dezorganizacją mojego prywatnego życia. Nie mogę sobie na to pozwolić.</p>
<p><strong>Czyli nie było tak, że miałeś ustawione studio od-do i w tych dniach musiałeś się zamknąć z nagrywkami instrumentów i wokali?</strong></p>
<p><strong><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344168" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-300x189.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-bebny1-800x505.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></strong></p>
<p>No co Ty? Podczas takiej sesji nagraniowej biorę na swoje barki dość pokaźny ładunek obowiązków i wyzwań. W dodatku ciągle walczę z własnymi ambicjami i czasami chcę zrobić więcej niż jestem w stanie. To są procesy, które dzieją się w zaciszu studia nagraniowego, i o których mało który słuchacz kiedykolwiek się dowie. Praca z Karolem jako realizatorem dźwięku była świetnym doświadczeniem. On dobrze zna ideę projektu UKĆ, wie, że nie poproszę nikogo o zrobienie czegoś za mnie, i że będę walczył, aż wywalczę to, co mi się snuje w myślach. Karol wykazał się ogromną cierpliwością i zaangażowaniem. Motywował mnie, gdy miałem gorsze chwile i zawsze znajdował sposoby, aby wycisnąć ze mnie maksimum możliwości. Nagrywaliśmy wtedy, gdy studio było wolne – wczesnymi rankami, nocami, w święta, weekendy. Często spontanicznie, aby tylko uchwycić kilka dźwięków. Karol bardzo się zaangażował i finalne brzmienie albumu jest w ogromnym stopniu jego zasługą.</p>
<p><strong>Czy wyznajesz zasadę, że o pieniądzach się nie rozmawia?</strong></p>
<p>Nie mam z tym problemu. Od kilkunastu lat prowadzę firmę. Gdybym nie umiał rozmawiać o pieniądzach, to bym już dawno utonął.</p>
<p><strong> Bo chciałem zapytać ile potu i złotówek kosztowały “Anomalie”. Nie tak dawno przeprowadzałem z Cymerem z Symbolical wywiad, w którym przyznał, że ich ostatnia płyta to koszt między 40 a 66,6 tysięcy złotych. Poza tym podczas słuchania czuć, że taka produkcja nie mogła wyjść z “domowego studia”. Brzmi jak niejedna płyta promowana przez Metal Injection czy Blabbermouth.</strong></p>
<p>Dużo. To nie są tanie rzeczy, ale każda usługa premium ma swoją wartość i cenę. Wszystko można zrobić taniej i zaoszczędzić na wielu etapach pracy. Wiem, że ta inwestycja nigdy mi się nie zwróci, więc wolę o tym nie myśleć w kontekście wydanych pieniędzy, tylko w kategoriach uzyskanego efektu. Pieniądze to jedno, a poświęcony czas to drugie, a on też ma swoją wartość. Pierwsze zalążki kompozycji powstały mniej więcej w połowie 2023 roku. W maju 2024 nagrałem bębny i wtedy rozpoczął się proces rejestracji albumu. Całość zakończyłem w październiku 2025. Praca nad płytą w pojedynkę to duże wyzwanie, trzeba myśleć wielowarstwowo, a to mocno angażuje głowę. Doba ma tylko 24 godziny, a ja robię w życiu jeszcze wiele innych rzeczy, które też mocno obciążają mój czas. Poza tym trzymam się zasady, że muzyka i sztuka nie lubią pośpiechu. Oczywiście, mogłem pewne etapy i procesy wykonać znacznie szybciej i taniej, i pewnie wielu „melomanów” nie zauważyłoby nawet różnicy, ale dążyłem do tego, aby mieć poczucie, że na dany moment lepiej się nie dało. Dbałem o każdy najdrobniejszy szczegół. Jakiś czas temu usłyszałem takie zdanie, które padło z ust pewnego cenionego producenta i realizatora dźwięku: „Dobrze brzmiąca płyta to 200 drobnych szczegółów”. Mocno siedziało mi to w głowie podczas prac nad „Anomaliami”.</p>
<p><strong>A pamiętasz może ile ścieżek/szczegółów czy też ozdobników ma najbardziej zaawansowany utwór?</strong></p>
<p>Najbardziej zaawansowane utwory to “Odmęty” i “W Ciszy” – zamykają się w ponad 170 trackach i przyznaję, nawet mi jest w to trudno uwierzyć. To są sytuacje, nad którymi nie panuję podczas pracy nad muzyką. Wpada mi do głowy jakiś pomysł i go realizuję. Potem, w procesie ostatecznego miksu część ścieżek ląduje w koszu. Czasami nagrywam tę samą partię na gitarze elektrycznej, klasycznej i akustycznej i dopiero przy finalnym miksie wybierana jest ta dominująca. Fakty są jednak faktami – sprawdziłem liczbę tracków i potwierdziłem z Karolem, który był ze mną przy nagrywaniu każdego z tych śladów.</p>
<p><strong><strong> Nie da się ukryć, że “Coming out” jest płytą niezwykle intymną i osobistą, zwłaszcza że można łatwo śledzić tekstową narrację podczas jej odsłuchu. Jak jest z “Anomaliami”? Tytułowy singiel, do którego nakręciliście klip, opowiada o bliskim Ci dziecku w zaawansowanym spektrum autyzmu. Ile na płycie jest “Ciebie”, a ile życia wokół?</strong></strong></p>
<p>„Coming Out” to był mój tekściarski debiut. W moim życiu prywatnym działo się wtedy dużo złego i przelałem to na papier, wylewając całą swoją frustrację, która niszczyła mnie od środka. To było moje oczyszczenie i dawało mi ulgę. Nie zastanawiałem się wówczas, czy piszę dobre teksty, czy nie, chciałem jedynie mówić głośno o tym, co myślę i czuję. Polubiłem to. Ten emocjonalny wentyl stał się częścią mojego codziennego funkcjonowania. Gdy nachodzą mnie jakieś przemyślenia, biorę telefon i piszę – impulsywnie, bez przesadnego wnikania. Z takich notatek powstały teksty na nowy album. Zero wymyślonych historyjek. Samo życie.</p>
<p><strong>A czy Twoje słowa miałyby moc przekazu bez muzyki? W sensie, gdybyś się pokusił o wydanie swoich słów bez muzyki, na papierze.</strong></p>
<p>Nigdy o tym nie myślałem, ale wydaje mi się, że moją jedyną przestrzenią artystyczną jest muzyka. Pisanie wierszy, poematów czy powieści wolę zostawić tym, którzy poświęcili temu życie i robią to z potrzeby serca. Ja kocham muzykę i to ona sprowokowała mnie do pisania tekstów, inaczej pewnie nigdy bym swoich myśli nie przekuł w słowa. Jest natomiast coś, co odnalazłem jakiś czas temu i traktuję jako moją kolejną pasję. Lubię pisać o muzyce, o związanych z nią zjawiskach, płytach, koncertach. Porządkuje mi to wrażenia i pozwala lepiej zrozumieć pewne sytuacje. Ochoczo dzielę się takimi przemyśleniami na moich profilach na portalach społecznościowych.</p>
<p><strong> “Nieobecność” traktuje o rodzicielstwie, czy bardziej o związku dwojga ludzi i sytuacji, kiedy jedna osoba umiera?</strong></p>
<p>Bardziej to drugie, choć też nie do końca. To utwór o stracie przyjaciela. Napisałem go z myślą o Sławku, z którym grałem kiedyś w NAUMACHIA. Łączyła nas wyjątkowa więź i bardzo przeżyłem jego śmierć. Minęło już 13 lat, a mi do teraz trudno się z tym pogodzić.</p>
<p><strong>W “Ślepych uszach” ponownie przewija się wątek śmierci: “<em>Żegnani hucznie przez tłumy (&#8230;) Więc płaczcie i składajcie wieńce</em>”. Dodatkowo jest to niemalże akustyczny utwór.</strong></p>
<p>Co jakiś czas na świat spada informacja, że jakaś młoda osoba popełnia samobójstwo w reakcji na odtrącenie i szkalowanie przez rówieśników. Mocno we mnie uderzają takie fakty i uczciwie przyznaję, że przeraża mnie poziom okrucieństwa i znieczulenia dzisiejszej młodzieży. Nie ukrywam – podszyte jest to troską i obawą o moje własne dzieciaki. To tematy, które często dzieją się kompletnie poza świadomością rodziców czy rodzeństwa. Młodzież próbuje sobie z tym radzić, zamykając się w sobie, często wstydząc się sięgnąć po jakąkolwiek pomoc. Wiadomo, nie zmienię tym utworem świata, ale może chociaż komuś otworzę oczy. Mam wrażenie, że za często sobie przypominamy o tego typu sprawach o przysłowiowy jeden dzień za późno. Zwykliśmy wmawiać sobie, że takie problemy nas nie dotyczą, bo to sprawy trudne i niewygodne, a gdy dochodzi do tragedii, to najprościej szukać winnych wszędzie dookoła, kompletnie pomijając siebie. To utwór akustyczny, mocno nawiązujący do „Głuchych oczu” z debiutu, który mówił o przemocy domowej.</p>
<p><strong>Wypisz – wymaluj “Sala samobójców”. Masz jakiś pomysł na ten proceder? Co mogłoby nieco uzdrowić tę niezwykle chorą sytuacją? Inne podejście systemu szkolnego? Czy może zmiana niedawno wprowadzonego przedmiotu “edukacja zdrowotna” (w niektórych kręgach wyjątkowo kontrowersyjnego) na obowiązkowy?</strong></p>
<p>Jestem niepoprawnym romantykiem i uważam, że nie ma ludzi bezwartościowych. To system ich krzywdzi, czasy, w jakich dorastają, wychowawcze wzorce… Myślę, że problemem jest pogłębiająca się znieczulica, brak empatii i budowanie własnej pozycji kosztem innych. Pracuję z młodzieżą i widzę, co się dzieje. Myślę, że młodym ludziom brakuje wsparcia, takiej bezpiecznej przystani, gdzie można się wygadać i zgłosić po pomoc. System szkolny? Edukacja zdrowotna? Piotrek, o czym my mówimy? Byłem na zebraniu rodziców z okazji rozpoczęcia roku w szkole mojej córki we wrześniu 2025. Temat edukacji zdrowotnej był na świeczniku i poziom emocji, jaki wzbudzał ten przedmiot wprawiał mnie w skrajne zażenowanie. Panowie w wyprasowanych koszulach, panie w ładnych garsonkach, wszyscy krzyczeli, upominając się o natychmiastowe wypisanie ich dziecka z tego “przedmiotu o seksie”. Tam nie było nawet rozmowy – same uprzedzenia, bulwersy i podśmiechujki, że jak to, dzieciom 11-letnim ktoś będzie tłumaczył, co to antykoncepcja? No pewnie – niech edukację seksualną czerpią z pornhuba. Świadomość tego, czym się ten przedmiot faktycznie zajmuje, była tam równa zeru. I najlepsze jest to, że wśród tych rodziców nie było krzty wstydu – kto głośniej krzyczał, ten zbierał większy poklask od reszty. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Jak więc ten przedmiot ma wyciągnąć pomocną dłoń do młodzieży, skoro ich rodzice mają takie podejście? Jakie wzorce są wpajane tym dzieciakom w domach? Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Potrzebujemy wielu lat zanim cokolwiek się zmieni, a tymczasem jedyne co możemy zrobić, to otworzyć szerzej oczy, bo żeby  komuś pomóc, wcale nie trzeba czekać, aż do nas przyjdzie i o tę pomoc sam poprosi.</p>
<p><strong><strong>Czy “Mętne słońce” jest o tym jak człowiek zabiera tajemnice do grobu?</strong></strong></p>
<p>To ciekawa interpretacja, ale jednak nie do końca pokrywa się z pierwotną intencją. Staram się dużo podróżować, obserwować inne kultury, religie, nawyki, zwyczaje. Stało się to pasją, której poświęcam tyle czasu, ile mogę. „Mętne Słońce” to tekst, który powstał podczas jednej z moich wizyt w Egipcie. Pod wieloma względami takie miejsca są dla nas Europejczyków zupełnie odmienne od tego, do czego przywykliśmy i odwiedzając je powinniśmy mieć to na uwadze. Tymczasem, co chwilę uderzała we mnie wszechobecna ignorancja, tupet i pogarda turystów wobec pracowników hotelowych oraz zwykłych ludzi na ulicach. Zachowanie względem zasad w historycznych świątyniach czy grobowcach to kolejny bolesny przejaw braku szacunku. I to obrzydliwe wywyższanie się po kilku drinkach. Nie wiem, jak prymitywne instynkty muszą drzemać w tych pozornie normalnych ludziach z cywilizowanej Europy, ale to co się niektórym odpalało na moich oczach, to był najniższy poziom bydła i prostactwa. „Mętne Słońce” napisałem właśnie pod wpływem takich obserwacji, z poczucia zażenowania, wstydu i bezradności.</p>
<p><strong>“Czyściec” to instrumentalny przerywnik, a zarazem wstęp do następnego kawałka. Chodzi o to, żeby słuchacz mógł złapać oddech?</strong></p>
<p>Oddechu na tym albumie jest dużo i nie sądzę, aby słuchając całości ktokolwiek mógł czuć się przytłoczony. Lubię płyty, które zabierają w dynamiczne podróże po dolinach i strzelistych szczytach i chyba podświadomie tak też aranżowałem drugą płytę. „Czyściec” i „Odmęty” to był pierwotnie jeden utwór i w taki całościowy sposób należy je traktować. Sugestia o ich rozdzieleniu na dwa osobne tracki wyszła od Wojtka Wiesławskiego, który miksował „Anomalie”. Uznałem, że to niegłupi pomysł i jakaś deska ratunku dla niecierpliwych, którzy nie przepadają za takimi miniaturami muzycznymi.</p>
<p><strong>W takim razie o czym są “Odmęty”?</strong></p>
<p>Nie będę czarował i zakrzywiał rzeczywistości – to tekst o moim wychodzeniu z problemu alkoholowego. Alkoholizm jest okropną chorobą i kojarzy się ludziom dość jednoznacznie z upodleniem i menelami snującymi się po ulicach. Mój problem nie był tak spektakularny. Nie zawalałem obowiązków, nie powodowałem wypadków, nikogo nie skrzywdziłem. Czułem jednak, że przesuwam granice, i że zdarza mi się zwyczajnie tracić nad sobą kontrolę. W pewnym momencie okazało się, że trudno mi sobie wyobrazić pewne czynności życiowe bez drinka czy butelki piwa. Rzutowało to na mój związek, relacje z dziećmi i miałem wrażenie, że powoli między palcami wymyka mi się z rąk to, na czym mi w życiu najbardziej zależy. Któregoś razu ocknąłem się po imprezie, oczywiście z poszarpanym filmem, zerknąłem w telefon, a tam niewysłany SMS do mojej żony o treści „Zasypcie mnie ziemią i napiszcie – tu leży wrak człowieka, który kochał wszystkich poza sobą”. Wystraszyłem się, bo nie byłem w stanie sobie przypomnieć, co czułem i co chciałem zrobić po wysłaniu tego SMSa. To było ponad dwa lata temu i był to ostatni raz, kiedy się napiłem. Zapisałem sobie te słowa i wykorzystałem w tekście.</p>
<p><strong>O cholera! Aż mam ciarki. A teraz, kochasz siebie niepijącego?  </strong></p>
<p>To za grubo powiedziane, ale na pewno stałem się lepszą wersją siebie, którą lubię, do której nie mam zbyt często pretensji, i za którą nie muszę się wstydzić.</p>
<p><img decoding="async" class="size-full wp-image-344172" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-scaled.jpeg" alt="ukć making of video " width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-scaled.jpeg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-300x169.jpeg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-800x450.jpeg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-1536x864.jpeg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/1.-Photo-Rafal-Kubisiak-Art-Of-Vision-2048x1152.jpeg 2048w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>To jest niesamowite, jak alkohol jest wpisany w naszą kulturę. Legalna trucizna, którą można kupić na każdym rogu ulicy. Do tego popatrz: urodziny, imieniny, wesela – ludzie spotykają się, żeby uczcić wyjątkowy dzień, szkodząc swojemu zdrowiu. Słuchałem kilku wywiadów na Youtube z Robertem Rutkowskim &#8211; mówił, że każda najmniejsza dawka alkoholu powoduje mikroudar mózgu.</strong></p>
<p>Prawdopodobnie coś w tym jest, ale nie popadajmy w przesadny radykalizm. Wszystko zależy od tego, jak pijemy. Alkohol jest dla ludzi. Nie mam problemu, gdy ktoś pije w moim otoczeniu – na koncertach czy imprezach. Moja żona lubi wypić lampkę wina do kolacji i luz. Ja niestety nie umiałem wypić jednej lampki i zawsze kończyło się na całej butelce… Jeśli ktoś to lubi, panuje nad sobą i nad kieliszkiem, to dlaczego miałby sobie odmawiać? Ja przestałem panować i zapalił mi się już wyraźny sygnał ostrzegawczy. Wkradały się stany depresyjne i inne tego typu gówno. Do tego doszła świadomość przemijania i zrozumiałem, że jak sam nie zadbam o siebie, to nikt tego za mnie nie zrobi. Jestem trzeźwy już ponad dwa lata. Różnica jakości życia jest gigantyczna.</p>
<p><strong>A zamykający płytę kawałek “W ciszy”?</strong></p>
<p>Kolejna głęboka prywata. W kwietniu 2024 wykryto u mojej mamy ciężką odmianę nowotworu złośliwego. Ta diagnoza brzmiała jak wyrok, miałem wrażenie, że jej dni są policzone i czas się żegnać. Okropnie to przeżyłem i starałem się chwytać wszystkie wspólne chwile, póki jeszcze mogłem. Pod wpływem emocji napisałem ten utwór i tekst. Nie wiedziałem, czy zdążę jej to kiedykolwiek pokazać. Niebawem mijają dwa lata od pierwszej diagnozy, mama wciąż z nami jest i ma się dobrze, a ja cieszę się, że wreszcie będzie mogła ten utwór usłyszeć.</p>
<p><strong>Cieszę się, że walka idzie po Waszej myśli. Trzymam kciuki!</strong></p>
<p>To bardzo dobra, czuła kobieta, która wpoiła mi największe wartości w system postrzegania świata i ludzi. Życie potrafi być jednak bezwzględne i wielokrotnie poddawało ją różnym próbom. Tym razem musiała zmierzyć się z najgorszym przeciwnikiem i jak na razie piłka jest po jej stronie. Niesamowite, jakie siły drzemią w tej delikatnej, wrażliwej istocie.</p>
<p><strong>Szczerze, muszę powiedzieć, że zarówno na debiucie, jak i nowej płycie teksty uderzają. Potęgują odbiór muzyki. Zdecydowanie teksty są u Ciebie kolejnym instrumentem. Czy będąc fanem muzyki od lat wielu, czytałeś i doceniałeś warstwę liryczną płyt, których słuchałeś?</strong></p>
<p>Niekoniecznie. Powiedziałbym wręcz, że przez długie lata traktowałem ją z przymrużeniem oka. Dopiero jakieś 10-15 lat temu zacząłem się sprawie bardziej przyglądać. To pewnie kwestia wieku, ale w napływie nowej muzyki i pod naporem rozwijających się streamingów postanowiłem stanąć w kontrze do pędzących trendów i zacząłem poświęcać muzyce jeszcze więcej uwagi. W miarę możliwości staram się słuchać płyt z książeczką z tekstami w dłoniach, oglądam grafiki, doszukuję się powiązań, itp. Płyty rockowe czy metalowe to często prawdziwe dzieła sztuki i zamykanie się tylko w samej muzyce to odbieranie sobie pełniejszego wejścia w dany album. Mogę śmiało powiedzieć, że celebruję słuchanie muzyki. Zawsze staram się, aby to nie była jedynie rozrywka tła, dlatego poświęcam jej czas. Jeśli ja nie będę szanował muzyki innych, to jak mogę oczekiwać, żeby inni szanowali moją?</p>
<p><strong>Masz coś wyjątkowego w swojej kolekcji na nośniku fizycznym?</strong></p>
<p>Jest tego tyle, że ciężko podać kilka konkretnych tytułów. Mam trochę białych kruków, pierwszych wydań, sporo płyt z podpisami muzyków, które dużo dla mnie znaczą. Jestem fanem winylowych boxów, bo są realnie limitowane i ich wartość często rośnie z roku na rok. Ostatnio kilka takich wydawnictw też wpadło mi w ręce – DARKTHRONE, MAYHEM, OZZY, ARCTURUS. Nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć, że nic się nie stanie, jeśli niektórych płyt po prostu nie kupię. To silniejsze ode mnie.</p>
<p><strong>Gdzie zrobiono zdjęcie, które widnieje na okładce nowej płyty?</strong></p>
<p>Sesja zdjęciowa powstała podczas kręcenia teledysku do “Anomalii”. Cała akcja miała miejsce w Przysusze na Jeziorze Drzewickim. Fotkę okładkową wykonał Rafał Kubisiak, który zajął się też produkcją klipu.</p>
<p><strong>Na okładce singla nie ma logo UKĆ. Wytłumaczysz mi to? </strong></p>
<p>No jak nie ma? Jest, ale w innej, rozszerzonej wersji.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-342409" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/img_1_1769933929806-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344161" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork.jpg" alt="" width="50%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc-anomalie-2026-album-cover-artwork-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Czyli Upadek Konającego Ćwierćwiecza jest rozwinięciem UKĆ? Ale w wywiadzie trzy lata temu mówiłeś, że to Twoja ksywka. To w końcu jak to jest?</strong><br />
Owszem, tak mówiłem, ale nigdy też przecież nie powiedziałem, że nie może być czymś jeszcze. Szukałem dobrego, adekwatnego tytułu do instrumentalnego utworu otwierającego płytę, a temat końca pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku siedział mi w głowie od dłuższego czasu. Wtedy wpadłem na myśl przewodnią. Po chwili zacząłem bawić się w różnego rodzaju modyfikacje i stwierdziłem, że użyję liter U, K oraz Ć jako początkowych. Uznałem, że to silne hasło, które doskonale oddaje obecną kondycję świata i człowieka. Spodobało mi się na tyle, że zechciałem nadać mu jeszcze więcej mocy i znaczenia wykorzystując je jako drugie dno nazwy UKĆ.</p>
<p><strong>Czy tworząc muzykę pod swoim szyldem, upatrujesz w tym realizacji swoich wieloletnich pomysłów, czy bardziej misji dołożenia cegiełki do rozwoju polskiej metalowej sceny i zapisania się w jej historii?</strong></p>
<p>Jakiś czas temu graliśmy na pewnej dość popularnej imprezie metalowej. Po koncercie podszedł do mnie organizator i powiedział, że jeśli chcę znaczyć coś więcej na polskiej scenie, to muszę bardziej rozpychać się łokciami i wpychać się wszędzie, gdzie się da – jak nie drzwiami, to oknami; jak nie oknami, to kominem; jak nie kominem, to podkopem. Długo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że jeśli tak ma wyglądać budowanie pozycji w tym kraju, to ja się wypisuję. Nie lubię tych, co za głośno krzyczą. Nie mam w zwyczaju pchać się tam, gdzie mnie nie chcą i być może z takim podejściem nie zapiszę się na kartach historii polskiego metalu, ale nie to jest najważniejsze. Realizacja solowego projektu UKĆ to przede wszystkim moja pasja. Daje mi dużo radości fakt, że mogę takie rzeczy robić sam. Dzięki temu rozwijam się na różnych artystycznych szczeblach i to mnie po prostu bardzo cieszy. Nikt mnie nie musi za to nosić na rękach, bo praca nad muzyką mnie wystarczająco uskrzydla. Lubię rozmowy z ludźmi na naszych koncertach, uwielbiam spędzać czas z kumplami, z którymi gram w koncertowym składzie UKĆ. Cieszą mnie takie drobiazgi. Nie mam żadnych oczekiwań, nie wywieram na sobie presji, po prostu robię swoje, bo to lubię. UKĆ daje mi artystyczną przestrzeń i swobodę działania, gdzie nikt mi nie przeszkadza i nie patrzy na ręce. Bardzo to doceniam.</p>
<p><strong>A chłopaki ze składu koncertowego nie chcieli dorzucić czegoś od siebie na płytę?</strong></p>
<p>UKĆ studyjnie jest jednoosobowym projektem i to założenie pozostaje niezmienne. Gdy okazało się, że są ludzie, którzy chcą usłyszeć moją muzykę na żywo, przy pierwszych rozmowach z Łukaszem (gitara), Pawłem (perkusja) i Mateuszem (bas) od razu wyraźnie nakreśliłem, jak to będzie wyglądać. Stworzyłem sobie ten projekt, aby móc realizować swoje ambicje i przekraczać własne granice, które odgórnie mi narzucała dotychczasowa funkcja perkusisty. Nie chcę się tłumaczyć z pomysłów, które realizuję i z potrzeby ich wdrażania w życie. Chłopaki w pełni to rozumieją, zasady są jasne i być może to sprawia, że tak dobrze nam się współpracuje.</p>
<p><strong>A gdybyś pewnego dnia wpadł na pomysł, aby uatrakcyjnić warstwę muzyczną o instrument typu skrzypce, harfa, lira korbowa czy tulnica (rumuńska trąba pasterska), to prędzej nauczysz się na nim grać, czy zaprosisz kogoś do studia?</strong></p>
<p>Myślę, że najpierw spróbuję nauczyć się na nim grać. Swobodnie korzystam z tylu instrumentów, że to z pewnością pomogłoby mi w szybszym opanowaniu zasad działania któregokolwiek z tych wymienionych przez Ciebie. Wystarczy trochę się orientować w teorii muzyki i nagle każdy instrument wydaje się jakby mniej tajemniczy.</p>
<p><strong><strong>Czy pokusiłbyś się o porównanie “Coming Out” i “Anomalii”? W którym miejscu te płyty mają wspólny mianownik, a gdzie pierwiastek czegoś indywidualnego?</strong></strong></p>
<p>Jeżeli pytasz o muzykę, to myślę, że to ja Ciebie powinienem o to zapytać, bo trudno u mnie o obiektywizm. Patrząc jednak bardziej ogólnie, są to dwa albumy napisane i wykonane przez tę samą osobę, wypchane po brzegi emocjami i bardzo osobistym przekazem. To chyba wystarczająco mocny wspólny mianownik. Indywidualizm natomiast z pewnością zawiera się w brzmieniu – to dość odmienne krążki pod tym względem. Myślę też, że jako kompozytor nabrałem trochę ogłady i „Anomalie” to album jednak bardziej strawny i lepiej zaaranżowany. Na pewno jest też lepiej wykonany. Praca nad „Coming Out” była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Do samego końca produkcji płyty nie byłem ostatecznie pewien, czy wszystko się uda. „Anomalie” powstawały na zupełnie innym poziomie świadomości twórczej i wykonawczej. Znałem swoje limity, swoje mocne i słabe strony. Wiedziałem i rozumiałem znacznie więcej.</p>
<p><strong>Osobiście uważam, że debiut jest bardziej metalowy. Nowa płyta natomiast spokojniejsza, bardziej stonowana i melancholijna, w kierunku Katatonii. Dla mnie w tym właśnie tkwią największe różnice. A wspólnym mianownikiem są teksty.</strong></p>
<p>KATATONIA to jeden z moich ulubionych zespołów i prawdopodobnie podświadomie prześlizgnęło się sporo inspiracji. Jestem fanem muzyki, która się nie spieszy, która nic nikomu nie próbuje na siłę udowadniać. Myślę, że to mogło mieć przełożenie na ten spokój, który drzemie pod dźwiękami.</p>
<p><strong>W dniu premiery wyruszycie w trasę koncertową z Czarnym Bzem, czyli jednym z topowych zespołów z katalogu Via Nocturna. Myślisz, że muzyczny eklektyzm w line-upie to teraz najlepsza metoda przyciągnięcia szerszej publiki?</strong></p>
<p>Tego nie wiem, ale wiem na pewno, że chciałem, aby ta trasa była muzycznie zróżnicowana. Lubię koncerty, na których jest jakiś stylistyczny rozstrzał między zespołami, natomiast totalnie męczę się, gdy lineup jest uszyty z bandów obracających się wokół jednego gatunku. Nie wiem, czy to patent, który zapewni nam jakąś lepszą frekwencję i nauczyłem się już niczego nie oczekiwać. Liczę jedynie na to, że spędzimy fajnie czas, pośmiejemy się, zagramy dobre koncerty, pogadam z różnymi ludźmi o mojej nowej muzyce, wypiję dobrą kawę i zjem coś dobrego z kumplami z zespołu. A jak jeszcze ktoś na te koncerty przyjdzie, to już w ogóle będzie świetnie. Całość organizuje Roadhog Booking, za którym stoi Borreck – świetny człowiek, który totalnie zaraża swoją pozytywną energią. Cieszę się, że los mnie z nim złączył.</p>
<p><strong>Jako UKĆ zagrałeś niemało koncertów. Wystąpiłeś też na Frozen Sun Fest (wraz z Batushka i Jelonek). Ale zgaduję, że marzy Ci się występ na dużym evencie. Jak to wygląda z Twojej perspektywy &#8211; dobijanie się do organizatorów pomimo faktu, że jesteś znanym muzykiem na polskiej scenie?</strong></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344162" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Olimpia-Foto-Bombinska-21-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Piotrek, znany to ja może i trochę byłem, ale jakieś 20 lat temu. Wtedy było mi łatwiej. Byłem młody i chyba przesadnie pewien siebie. Znałem ludzi, którzy decydowali o losach polskiej sceny, poklepywaliśmy się po plecach, piliśmy razem wódkę i wydawało mi się, że tworzymy jeden wielki silny polski metalowy organizm. Wszystko dziś jest kompletnie inne. Minęły lata, znajomości się rozmyły, na scenę wjechało kolejne pokolenie niezmiernie zdolnych muzyków. Świat zaczął się kurczyć, zmieniły się wartości, a ja zrozumiałem, że moje osiągnięcia z przeszłości zostały w przeszłości. Zaczęliśmy bardziej żyć tym, co tu i teraz, kompletnie nie zawracając sobie głowy tym, co działo się ileś lat wstecz. W międzyczasie kilka osób z branży wbiło mi nóż w plecy, przez co straciłem pewność siebie i zaufanie do ludzi. Wycofałem się i przestałem się narzucać. Skupiłem się wtedy jedynie na tym, co miałem do zrobienia – grałem na bębnach i spędzałem czas na koncertach tylko z tymi, którym ufałem. Robiłem krok w tył, gdy ktoś za głośno krzyczał w moim towarzystwie. Nie stawałem w pierwszej linii, więc nie zapoznawałem się z organizatorami koncertów, wydawcami, właścicielami klubów, redaktorami gazet, prezenterami radiowymi, itp. Trzymałem się na uboczu, w mojej bezpiecznej przestrzeni, wśród ludzi, przed którymi nie musiałem nikogo udawać. To wypchnęło mnie z obiegu i mogę powiedzieć z pełną świadomością, że obecnie osobiście znam bardzo niewiele osób z branży. Wielu oczywiście kojarzę z widzenia, bo jestem w tym bardzo głęboko i interesuję się tym, co się dzieje i kto tu rozdaje karty, ale to działa tylko w jedną stronę. Można więc śmiało powiedzieć, że nie mam żadnej taryfy ulgowej. Parokrotnie próbowałem rozmawiać z organizatorami polskich festiwali, ale niemal zawsze kończyło się to albo brakiem odpowiedzi, albo odesłaniem formularza do konkursu kapel. Nie narzucam się więc i nie drążę.</p>
<p><strong>Rozumiem Twoją postawę, ale też z drugiej strony w pełni świadomie spychasz się na bok sceny. Sam na pewno wiesz, że dobra muzyka nie zawsze się obroni i wywinduje zespół na szczyt. Marketing jest niestety bardzo ważnym elementem działalności zespołu. Słyszałem, że jakieś 11 lat temu pewien podlaski zespół, wydając debiut, w owym czasie dość nowatorski, potrzebował wsparcia Adama z Pomorza, żeby troszkę popchnąć “muzyczny pociąg”.</strong></p>
<p>Ja się świadomie nie spycham, tylko wyciągam wnioski z tego co widzę. Nie stanę się nagle kimś innym tylko dlatego, że tak trzeba. Wcale nie muszę osiągać niczego więcej i jeśli świat nie ma wobec mnie już żadnych planów, to nic nie szkodzi. Ten wywiad jest dla mnie wystarczającą nagrodą.</p>
<p><strong>A co jest złego w konkursach, w których kapele walczą o slot na festiwalu?</strong></p>
<p>Absolutnie nic. To wspaniała inicjatywa dająca młodym zespołom możliwość zajrzenia przez wrota muzycznej ekstraklasy. Fajnie by było jednak, gdyby regulaminy tego typu eventów określały status i wiek dopuszczonych wykonawców, a tymczasem często biorą w nich udział zespoły z wieloletnim stażem i z kilkoma oficjalnymi płytami na koncie. Żenujące są dla mnie też sytuacje, gdy kilku dinozaurów sceny wyrywa się do takiej rywalizacji, bo przecież mają nowy band – to nic, że każdy z nich od 20 lat klepie metal w innych projektach. No litości, ale to jest co najmniej niesmaczne. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że jakiś młody zespół przechodzi przez sito szanownego jury, zbiera lajki na portalach społecznościowych, dzięki czemu dostaje się do finału, gdzie okazuje się, że rywalizuje z wyjadaczami, którzy grają ze swoimi „świeżymi projektami”. Potem dostają przysłowiowe bęcki od metalowych weteranów i wracają do domu z połamanymi skrzydłami. Marzenia, motywacja, cel, pasja – coś, co ich odciąga od robienia głupot, coś co daje im poczucie wyjątkowości i nadaje ich życiu nieocenioną wartość, zostaje podeptane przez inicjatywę, która w pierwotnym założeniu miała wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Nie czujesz, że coś tu nie gra? Mam 42 lata, zdecydowaną większość swojego życia gram muzykę, grałem na wielkich festiwalach i w obsranych klubach, a w konkursach muzycznych brałem udział 25 lat temu. Wtedy był mój czas na tego typu rywalizację. Dlatego teraz, gdy ktoś mi podsyła formularz konkursowy, gdzie mogę nas zgłosić, to mam wrażenie, że zachodzi jakieś rażące nieporozumienie.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344163" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/UKC-Archiwum-zespolu-niech-cisza-milczy-festival1-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Nie myślałeś o stworzeniu swojego eventu, gdzie mógłbyś przedstawić kapele muzyków z Twojej szkoły Rockalizacja, a także zapraszając zagranicznych artystów? Tak właśnie, lata temu powstawał Materiafest.</strong></p>
<p>Zdecydowanie nie. Nie dlatego, że to zły pomysł, tylko dlatego, że jest to coś, na czym się kompletnie nie znam. W dodatku trzeba mieć na to czas i kapitał. Wspomniałeś o Rockalizacji – prywatnej szkole muzycznej, którą prowadzę od 13 lat. Ta praca bardzo mnie pochłania, a przecież nie jest moją jedyną pasją. Robię raz do roku duży koncert moim uczniom. Ten jeden raz mi w zupełności wystarcza. Poza tym jest tak dużo koncertów i festiwali, że świat wcale nie ucierpi, jeśli ja się tym jednak nie zajmę.</p>
<p><strong>Chciałem jeszcze nawiązać do Twojej aktywności w Asgaard. Bębniłeś tam przez dobrych kilka lat. Ostatnio dało się zauważyć niemałe poruszenie w tym składzie. Album po 10 latach oraz akustyczna EPka. Czy gdzieś w międzyczasie był poruszany temat pojawienia się z nimi na żywo?</strong></p>
<p>Wyjaśnijmy sobie coś. Nigdy nie byłem częścią składu ASGAARD, a jedynie muzykiem sesyjnym. Moja przygoda zakończyła się ostatecznie w 2016 roku i od tamtej pory nie mam pojęcia, co dzieje się na zapleczu tej kapeli. Śledzę nagrania i bardzo je lubię, ale nie wiem, co planuje zespół i w jakim składzie.</p>
<p><strong>Wygrywasz kilka baniek w Lotto. Jedziesz w trasę z UKĆ po Stanach Zjednoczonych czy odkładasz na emeryturę?</strong></p>
<p>Hmm, trasa koncertowa po Stanach za kilka baniek? Wydaje mi się, że znalazłbym lepszy sposób na zainwestowanie takich pieniędzy. Sam zapewne wiesz, że wyjazd na taką trasę może być czymś przełomowym, ale w 99% przypadków wcale nie musi. To znów jest to bezczelne rozpychanie się łokciami, o którym wspominałem wcześniej. Koszty takich tras z perspektywy agencji bookingowej są dla mnie oczywiście zrozumiałe, ale żaden booker nie może nikomu zagwarantować, że po takim wyjeździe jakkolwiek zmienią się losy danego wykonawcy. To ryzykowna loteria okupiona dużymi pieniędzmi. Stosunkowo niedawno odbył się duży koncert, w zasadzie festiwal metalowy, w łódzkiej Atlas Arenie. Można było sobie kupić slot na otwarcie imprezy za 40 tysięcy złotych, i oczywiście znalazł się polski zespół, który się na to skusił. Celowo nie podaję żadnych nazw, ale bystry jesteś, więc się domyślisz, kto to był. Czy zauważyłeś, żeby ta inwestycja cokolwiek przyniosła temu wykonawcy? Bo ja nie. Dlatego też raczej z rozwagą bym inwestował takie pieniądze w coś znacznie pewniejszego.</p>
<p><strong><strong> Czy będąc ojcem i tworząc projekt pod swoim własnym szyldem, bierzesz pod uwagę, jak odbiorą płytę Twoje dzieci? Bo co innego Tato śpiewający o życiu i problemach, a Tato śpiewający o siusiaku i kebabie.</strong></strong></p>
<p>Moje dzieciaki są jeszcze za małe, aby w pełni zrozumieć ciężar przekazu, który serwuję w tekstach, ale mimo to czasem pytają o niektóre fragmenty. Tekst do “Anomalii” musiałem mocno wyjaśnić Cyprianowi, bo mocno dociekał. Może chciał go lepiej zrozumieć, aby bardziej wczuć się w rolę na planie klipu… Kiedyś pewien znany muzyk mi powiedział, że popełniam duży błąd, poruszając tak poważne, osobiste tematy w tekstach, i że kiedyś będę tego żałował. No tak, nie są to tematy do śpiewania na imprezach, nośne viralowe hasła, ani manifesty zbuntowanej młodzieży. Nie umiem też tworzyć mrocznych historyjek, opowieści o zaświatach i biadolić o tych samych wyeksploatowanych tematach. Nie potrafię pójść w tej kwestii na łatwiznę. Nigdy też nie wiem, co gorsze – żałować czegoś, co się zrobiło, czy żałować czegoś, czego się nie zrobiło. Czasem nie jestem do końca pewien, czy pomysł, który realizuję, nie jest przypadkiem za bardzo odstający od norm, ale zawsze kiedy zaczyna mi ćmić w głowie jakaś wątpliwość, to sobie myślę, że BLACK SABBATH też się wahał, czy umieszczać “Planet Caravan” na swojej drugiej płycie (śmiech).</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-344169" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2.png" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-300x267.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-800x712.png 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2026/02/ukc_logo_PNG2-1536x1367.png 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/">UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/ukc-nie-lubie-kiedy-za-glosno-krzycza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Sep 2025 08:00:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Mięsowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Arek "Malta" Malczewski]]></category>
		<category><![CDATA[bartek krysiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Batushka]]></category>
		<category><![CDATA[Blaspherion]]></category>
		<category><![CDATA[Czarcie Kopyto]]></category>
		<category><![CDATA[Gabriela Kapłon]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Kapłon]]></category>
		<category><![CDATA[Haemorrhage]]></category>
		<category><![CDATA[Ibanez BTB805MS]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Izabelin Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Lux Occulta]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Gawroński]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Zawada]]></category>
		<category><![CDATA[Mysthicon]]></category>
		<category><![CDATA[MYSTHICON Bieśń]]></category>
		<category><![CDATA[nowa płyta Mysthicon]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Szymon Hadała]]></category>
		<category><![CDATA[Tama Starclassic]]></category>
		<category><![CDATA[Thrash'em All]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gilewski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomek Halicki]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=330809</guid>

					<description><![CDATA[<p>10 lat temu powstał zespół MYSTHICON, którego skład na samym początku został owiany tajemnicą. Po pięciu latach wydali debiutancki album &#8222;Silva-Oculis-Corvi&#8222;. Po&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/">G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">10 lat temu powstał zespół <strong>MYSTHICON</strong>, którego skład na samym początku został owiany tajemnicą. Po pięciu latach wydali debiutancki album &#8222;<em><strong>Silva-Oculis-Corvi</strong></em>&#8222;. Po kolejnych pięciu latach własnym sumptem na CD i winylu wydadzą drugi studyjny album zatytułowany &#8222;<em><strong>Bieśń</strong></em>&#8222;.<br />
Nie zagrali jeszcze żadnego koncertu, ale&#8230;..spoilerując &#8211; ma się to zmienić i to już wkrótce.<br />
O zespole <strong>Mysthicon</strong> jak i poprzedniej muzycznej działalności w <strong>Lux Occulta</strong> rozmawiamy z <strong>Grzegorz</strong>em <strong>Kapłon</strong>em ukrywającym się pod pseudonimem <strong>G&#8217;Ames</strong>.</p>
<p><b>Początek zespołu datuje się na rok 2015. Jednak debiutancka EPka ukazała się dopiero w 2019 roku. Jak powstawał Mysthicon i dlaczego to wszystko tyle trwało?</b></p>
<p>Sam pomysł <strong>Mysthicon</strong>a pojawił się w 2015 roku, kiedy miałem już ułożone dwa numery i szukałem na początek drugiego gitarzysty w celu kompletowania składu. Przypadkowo dowiedziałem się, że w Dukli działa młody zespół, w którym gra Szymon Hadała. Umówiłem się z nim na spotkanie i od razu, mimo sporej różnicy wieku, dobrze się dogadywaliśmy. Prawie w każdy piątek wyjeżdżaliśmy do Wietrzna – na salkę prób <strong>Zbyszka Szubrychta</strong>, który zasiadał za perkusją w ramach takiego „jam session”.</p>
<p>Z Szymkiem usiedliśmy do nagrania demo zawierającego poprawione utwory, z którym udałem się później do studia <strong>Tomka Gilewskiego</strong>. Z Tomkiem znamy się już od dzieciństwa, razem chodziliśmy do jednej klasy szkoły średniej. Sam działał i robił dużo muzyki, zakładając choćby już w latach 80. zespół <strong>Terror</strong> – później przekształcony w <strong>Haemorrhage</strong>. Wyjeżdżał od <strong>Izabelin Studio</strong>, gdzie współpracował z <strong>Andrzej</strong>em <strong>Karp</strong>iem (<strong>Agressive69</strong>, <strong>Sweet Noise</strong>, <strong>Hunter</strong>, <strong>Nosowska</strong>). Po wysłuchaniu demo Tomek zaproponował zarejestrowanie materiału bardziej profesjonalnie, jednak pierwszym i najważniejszym wyzwaniem było skompletowanie całego składu. W międzyczasie Szymon przeprowadził się do Krakowa, i przyjeżdżał tylko raz lub dwa na miesiąc. Współpraca z Tomkiem układała się dobrze, więc zaczęliśmy razem pisać inne kawałki. Finalnie udało nam się nagrać kolejne cztery utwory do wersji demo. Mając nagrane dwie gitary, ułożoną perkusję w postaci MIDI oraz partie klawiszowe dograne przez Jerzego Głoda do dwóch utworów i Tomka do reszty kawałków, podzieliłem się pierwszymi efektami z grupą znajomych, którzy twierdzili podobnie – brakuje życia w postaci żywych instrumentów.</p>
<p>Wysłałem utwory w formie MP3 do <strong>Bartka Krysiuka</strong>, który po przesłuchaniu materiału zgodził się nagrać wokale. Dodatkowo zaproponował <strong>Tomka Halickiego</strong> na bas oraz <strong>Pavulon</strong>a na perkusję. Każdy z nas w tym czasie normalnie pracował, więc pozostały nam wolny czas w całości poświęcaliśmy na nagrywanie. <span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">Andrzej Karp ze szczególnym zaangażowaniem swojego mistrzowskiego ucha oraz pomocy Tomka Gilewskiego i Mashtala nagrał bębny, na których zasiadł Pavulon później wyselekcjonował najlepsze dźwięki.</span></span> Na przełomie 2016/2017 mieliśmy już nagraną perkusję, bas, więc ostatnim elementem było zarejestrowanie wokali. <strong>Batushka</strong> była, można powiedzieć, na topie i grała sporo koncertów, więc nagrania wokali musieliśmy przełożyć na późniejszy termin. Ostatecznie udało się je zarejestrować, jednak niestety pojawił się drugi problem – proces miksowania, którym zajmował się <strong>Malta</strong>. Podobnie jak Bartek z <strong>Batushką</strong>, w tym czasie dużo jeździł z <strong>Behemoth</strong>em i mógł zajmować się obróbką materiału tylko w wolnym czasie. Biorąc te wszystkie komplikacje i przesunięcia w końcu, po czterech latach udało się zakończyć pracę i wydać album.</p>
<p>Tak więc, finalnie nad produkcją debiutanckiego albumu pracowało trio: <span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto"><strong>Andrzej Karp</strong>, <strong>Tomasz Gilewski</strong> oraz <strong>Arkadiusz &#8222;Malta&#8221; Malczewski</strong>.</span></span></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330869" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-1-800x534.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b><strong>Ogłosiliście się jako supergrupa muzyków ze znanych na polskiej scenie kapel. Marketingowo zapewne miało to przyciągnąć ludzi, ale przyciągnęło również malkontentów, twierdzących, że to kolejny twór z ukrytym składem na wzór Batushki. Jak się do tego odniesiesz?</strong></b></p>
<p>Teraz myślę, że pomysł był bardzo dobry, tylko pojawiły się przeszkody takie jaki rozłam <strong>Batushki</strong> i bardzo dużo negatywnych opinii skierowanych w Bartka. Później dodatkowo doszedł nieszczęsny <strong>Covid-19</strong> i zablokowane koncerty, co znacząco ograniczyło nasze możliwości przełamywania tych porównań do <strong>Batushki</strong>, jednak przede wszystkim i co najważniejsze – zahamowało rozwój zespołu i spowodowało zawieszenie działalności na 3-4 lata. Jeśli udałoby się nam to zrobić rok lub dwa lata wcześniej, to na pewno losy <strong>Mysthicon</strong> potoczyłyby się inaczej, zwłaszcza biorąc pod uwagę zamieszanie w okresie, kiedy zbiegło się wydanie albumu i ogromny szum z <strong>Batushką</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330870" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-2-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b><strong>Słuchacze dość szybko wychwycili, kto stanął za mikrofonem&#8230;</strong></b></p>
<p>Trochę szkoda, że niesmak powodowany rozłamem w <strong>Batushce</strong> przeszedł na postrzeganie całego zespołu przez pryzmat wyłącznie jednej osoby. Nawet niektóre teledyski i odsłuch płyty zostały przez to zdjęte z Youtube’a i innych platform streamingowych, na co niestety nie mieliśmy kompletnie żadnego wpływu. Po wygaszeniu konfliktu przystąpiliśmy do ponownego wrzucania materiałów na media społecznościowe i platformy streamingowe, jednak niestety nie udało się już powrócić na pierwotne tory.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330871" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-promo-photo-2025-3-800x534.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Teraz już chyba możemy ujawnić informację, że jesteś jednym z założycieli kultowej grupy Lux Occulta. Przedstaw proszę w skrócie jej historię. Jak wspominasz swoje początki z muzyką metalową i czy Mysthicon miał być albo jest kontynuacją muzycznej drogi, jaką podążałbyś, gdybyś pozostał w Lux Occulta?</strong></p>
<p>Przygodę z metalem zacząłem w 6 lub 7 klasie podstawówki. Wtedy właśnie w Krośnie kupowało się większość kaset po tzw. &#8222;fajnej okładce &#8222;. Każdy brał po kilka sztuk, potem tymi kasetami się wymienialiśmy. Większość zespołów można było usłyszeć z Muzyki Młodych, która była nadawana od ‘85 do ‘90 roku w poniedziałki o 14. Jak pamiętam, czekało się z przygotowanym Kasprzakiem i kasetą do nagrywania. Najważniejsze w audycji było Top 20. Były jeszcze <strong>Metalowe Tortury</strong> czy <strong>Kuźnia</strong>. Kiedy coś wpadło w ucho, wtedy się kupowało na pewniaka. Inną inspiracją były ziny oraz <strong>Thrash&#8217;em All</strong>, w których jak jakaś płyta dostała 10, to musiała później pojawić się na półce. Tak wtedy kształtował się gust muzyczny.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330872" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1-300x196.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Mysthicon-Games-archive-photo1-800x523.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Od zerówki chodziłem z Piotrkiem Szczurkiem do jednej klasy i to razem z nim założyliśmy zespół. Po zakupie pierwszej gitary od Gilka (produkcji czechosłowackiej) próby graliśmy u mnie w garażu. Wspominam ją jako „cudowną” gitarę, strojącą gdzieś do 10. Progu. Nie brzmiała jakoś wyjątkowo, ale ważne, że można było na niej grać. Piotrkowi kazałem kupić bas od znajomego. Pozostali koledzy to perkusista Piotrek Baran oraz wokalista o ksywie Metal, który nie potrzebował nawet mikrofonu do śpiewania. Darł się tak, że rezonująca blacha odbijała jego krzyki z powrotem do pomieszczenia. Tak powstał <strong>Blaspherion</strong> z Dukli, który u boku <strong>Haemorrhage</strong> dał kilka koncertów. Po jakimś czasie perkusista i wokalista wyjechali z Dukli, a <strong>Haemorrhage</strong> zawiesił działalność. W tej sytuacji z Piotrkiem Szczurkiem postanowiliśmy założyć nowy zespół o nazwie <strong>Lux Occulta</strong>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330873" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games-300x199.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/Blaspherion-archive-Games-800x530.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Pierwsze próby odbywały się u mojego dziadka, który mieszkał nad sklepem spożywczym przy rynku. Dziadek o umówionej godzinie wychodził z domu. Panie, które pracowały pod mieszkaniem, wkładały watę do uszu i modliły się o szybkie zakończenie próby. W sklepie było tak głośno, że ludzie nawet nie chcieli wejść do środka. Po dołączeniu do zespołu <strong>Jurka Głoda</strong> przeprowadziliśmy się do lokalnego kina. Następnie dostaliśmy salę prób w tutejszym ratuszu oraz klucz do bocznych drzwi, więc robiliśmy próby kiedy nam się podobało. Po skomponowaniu pięciu numerów postanowiliśmy się udać do Sanoka i nagrać pierwsze demo w studiu <strong>u Manka</strong>. Po nagraniu i znalezieniu wydawcy w postaci <strong>Pagan Records</strong> przyszedł czas na wykonanie okładki. Pojechaliśmy do Trzciany nad tamtejszą rzekę, ja musiałem zanurkować, Jurek z Piotrkiem rzucali kwiatki na wodę, a Jarek robił zdjęcia z brzegu. Tak właśnie powstała najbardziej charakterystyczna black metalowa okładka, która dzięki temu, że była kolorowa, wyróżniała się na sklepowych półkach, wśród pozostałych czarno-białych okładek.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330874" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-games-old_better-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Muzykę do <strong>Lux Occulta</strong> układaliśmy we trójkę: Jurek, Piotr i ja. Każdy z nas słuchał innej muzyki, choć z Piotrem miałem bardzo podobny gust. Zawsze wolałem zespoły z dobrym klimatem, w których nie brakowało szybkich zmian tempa.</p>
<p>Nie powiedziałbym, że <strong>Mysthicon</strong> jest kontynuacją <strong>Lux Occulta</strong>, choć nie da się zaprzeczyć, że czasami słychać starzą erę tego zespołu. Na niektóre utwory do czasu &#8222;<em><strong>Dionysos</strong></em>&#8221; w Lux miałem znaczny wpływ i to zostaje w krwi, choć przez te 30 lat zmienił się nieco mój gust muzyczny i sposób komponowania utworów – niech każdy oceni to sam po wysłuchaniu najnowszego krążka, który ma się wkrótce pojawić.</p>
<p><b><strong>Czy możesz wymienić 10 albumów, które miały największy wpływ na Twój gust muzyczny i wskazać, które z nich zrobiły na Tobie największe wrażenie?</strong></b></p>
<p>Pewnie.<br />
<strong>Running Wild</strong> – Gates to Purgatory.<br />
Mniej więcej w 6 lub 7 klasie podstawówki z Muzyki Młodych udało mi się nagrać na kasetę cały album. Kawałki takie jak &#8222;Diabolic Force&#8221; czy &#8222;Adrian S.O.S.&#8221; były słuchane tysiące razy. Muzyka ostra, dzika, bezkompromisowa, bez zbędnych ozdobników, za to grana z pasją i młodzieńczym buntem. Jest to jedyna płyta Running Wild, której po latach słucham z wielką przyjemnością i nadal mi się nie znudziła.<br />
<strong>Helloween</strong> – Keeper of the Seven Keys Part 2.<br />
To pierwszy winyl, jaki kupiłem w krośnieńskiej Księgarni. Starszy kolega metalowiec mieszkający w bloku na parterze przy otwartym oknie cały czas słuchał Helloween, do dziś jest chyba największym ich fanem, jakiego znam. Z dwóch części Keeper of the Seven Keys zawsze wolałem drugą, bo jest bardziej melodyjna, a wokale Michaela Kiske zostają w głowie na długo.<br />
<strong>KAT</strong> – Oddech wymarłych światów<br />
W czasach szkoły średniej ten album był puszczany w kółko i dość często śpiewany przez wszystkich na imprezach, a kto się pomylił choć raz, stawiał małe co nieco. Jest kawałem historii Polskiej Muzyki.<br />
<strong>Cradle of Filth</strong> – The Principle of Evil Made Flesh<br />
Po wydanej demówce z niecierpliwością czekałem na pierwszą płytę. Wreszcie ukazała się w 1994. Połączenie surowości z kultowością, Cradle wyznaczyli nowy kierunek dla black metalu lat 90. Grali tak, jak nikt do tej pory nie grał, bardzo duża liczba zmian tempa, a wysokie, skrzeczące wokale Daniego Filtha, chociaż nietypowe, pasowały do ich stylu.<br />
<strong>My Dying Bride</strong> – The Angel and the Dark River<br />
To muzyka oparta na wolnych, ciężkich riffach, a Aaron po raz pierwszy w pełnej okazałości eksponuje swój żałobny, lamentujący wokal. Muzyka ciężka, ale przeplatana partiami skrzypiec i klawiszy. Album jest głęboki emocjonalnie, a atmosferą wyróżniał się między innymi doom metalowymi zespołami z tamtego okresu.<br />
<strong>Moonspell</strong> – Wolfheart<br />
Ten album wybrzmiewa mieszanką gotyku, brutalności i delikatnego folku, z wokalem balansującym między growlem a głębokim śpiewem. W 1995 Moonspell wywołał niemałą burzę na rynku metalowym po wydaniu tego albumu.<br />
<strong>Samael</strong> – Ceremony of Opposites<br />
Po dwóch płytach, na tej konkretnej Samael dokonał ważnego zwrotu stylistycznego, który odmienił jego dalsze losy. To pomost między mrokiem black metalu a chłodną melancholią. To przy tej płycie klawisz został po raz pierwszy wyeksponowany na front, jednak w porównaniu do wcześniejszych albumów nie stracili przy tym na mroku ani na ciężarze.<br />
<strong>Phlebotomized</strong> – Immense Intense Suspense Phlebotomize<br />
Płyta, którą polubiłem po którymś przesłuchaniu, ale słuchając jej nawet dzisiaj, robi na mnie wrażenie. Łączy brutalność death metalu z melodyjnością doomu. Ponad brutalność wybiera emocjonalną złożoność.<br />
<strong>Sadness</strong> – Ames de Marbre<br />
To jedno z najbardziej niedostrzeżonych dzieł doom metalu: muzyka ponura, melancholijna, surowa, powolna, intymna, a przede wszystkim transowa i przemyślana do perfekcji. Wydana w 1993 roku, jest jedną z lepiej zmiksowanych i nagranych, jakie znam.<br />
<strong>White Ward</strong> – False Light<br />
Niesamowity mix dark jazzu i black metalu, ze spokojnymi, klarownymi syntezatorami oraz mocnymi zmianami tempa w każdym utworze. Potężna mieszanka wokali, które balansują między brutalnością a subtelnością. Blasty i wrzaskliwe wokale stoją obok partii saksofonu i ambientowych fragmentów.</p>
<p><b>Piotr: Od czasu odejścia z LO, do powstania Mysthicon minęło prawie 20 lat. Nie tęskniłeś za tworzeniem muzyki i dzieleniem się nią z ludźmi? Co wtedy porabiałeś w życiu?</b></p>
<p>Po &#8222;<em><strong>Dionysos</strong></em>&#8221; miałem trudną sytuację osobistą, o której nie chcę zbyt dużo mówić. Wszystko, co związane z graniem, musiałem odstawić na jakiś czas. Oczywiście, gdy wszystko wróciło do tzw. normalności, postanowiłem spróbować jeszcze raz i podzielić się tym z innymi. Jasne, że tęskniłem za tworzeniem muzyki, myślę że te 20 lat przerwy dały mi nowe spojrzenie na muzykę, większe doświadczenie. Po 30 latach od pierwszej płyty nagrałem dwa covery <strong>Lux Occulta</strong> z całkiem nowym podejściem, dzięki czemu można zupełnie inaczej zrozumieć dany utwór.</p>
<p>Prywatnie pracowałem ponad 10 lat w molochu od zmierzchu do świtu. Człowiek był tak wyjebany po pracy, że nie miał chęci na nic. Zostawała sobota na mały reset. Dopiero po 35. roku życia wszystko zaczęło się małymi krokami normować.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330875" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-2025-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>W lutym bieżącego roku ukazało się krótkie video na waszym zespołowym fanpage’u. Czy mnie wzrok myli, czy Mysthicon AD 2025 to nowe wcielenie i nowi muzycy?</strong></p>
<p>Ze składu pierwszej płyty zostałem Ja i Szymon. Jak wspomniałem, plan był taki, żeby na drugą płytę znaleźć lokalnych muzyków, mieszkających jak najbliżej Dukli. Myślę, że jest to zrozumiałe, ponieważ mając muzyków w okolicy, łatwiej jest zorganizować próby, porozumiewać się twarzą w twarz, czy spędzać czas wolny poza aspektami zespołowymi. Pierwszą, można powiedzieć, „zdobyczą” był <strong>Andrzej Czujko</strong> – perkusista z Sanoka, dalej, jeżeli dobrze pamiętam, następny zgłosił się <strong>Marek Gawroński</strong> – klawiszowiec ze Smolnika. Potem dzięki Andrzejowi dołączył <strong>Adrian Mięsowicz</strong> z Krosna, a na końcu dzięki Adrianowi i Andrzejowi &#8211; <strong>Mateusz Zawada</strong> – basista z Rzeszowa. Skompletowany skład zarejestrował już nowy materiał na nowy album i mam nadzieję, że to pozwoli nam w końcu zagrać koncerty odrzucone/odwołane z powodu pandemii i zawieszenia zespołu.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330876" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-official-photo-band-2025-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Zdradziłeś mi kiedyś, że szukałeś wokalisty o możliwościach wokalnych pasujących do muzyki Mysthicon. Ilu wokalistów było przed Adrianem?</strong></p>
<p>Mając już ułożone kilka numerów, zacząłem szukać wokalisty – z początku szukałem wszędzie, ale na tamtą chwilę nie udało mi się nikogo znaleźć. Oczywiście pojawiło się parę osób chętnych, ostatecznie dwóch wokalistów spróbowało swoich sił. Jeden z nich nadawał na zupełnie innych falach i ciężko było nam się dogadać, drugi bardziej pasował do stylu <strong>Mysthicon</strong>, jednak miał już swój zespół i jemu chciał poświęcić cały dostępny czas. Adriana zaproponował nowy perkusista <strong>Mysthicon</strong> – Andrzej. Po 20 minutach i wysłuchaniu trzech numerów zaproponował, że zarejestruje swoje pomysły w domu i podeśle swoją wizję. Demo z wokalami wysłał już na drugi dzień i po wysłuchaniu stwierdziłem, że Adrian pasuje idealnie ze swoją paletą barw i technik wokalnych, od niskiego growlingu, po wysoki scream, z zachowaniem płynnego przechodzenia w czysty wokal barytonowy. Nazywając rzeczy po imieniu, po prostu strzał w 10.</p>
<p><strong>Czy ponowne skompletowanie składu praktycznie od zera łączyło się z jakimiś problemami?</strong></p>
<p>Pierwszym najważniejszym problemem była ograniczona liczba muzyków, którzy mogli się aktywnie zaangażować w działalność zespołu. Nie chodziło wyłącznie o zarejestrowanie nowego materiału, ale także o zrealizowanie planów koncertowych, próby, a więc przed wszystkim ich dyspozycyjność. Było to zadanie potwornie trudne, zwłaszcza biorąc pod uwagę tempo, w jakim dzisiaj żyjemy i czasowe ograniczenia – życie prywatne oraz zawodowe. W międzyczasie przewinęło się sporo muzyków, jednak ostatecznie kończyło się na zaledwie paru próbach, lub samej rozmowie. Udało się nawiązać współpracę z Markiem, współpraca z nim zażarła od razu. Jednak ogromne znaczenie podczas zbierania nowego składu miał tutaj Andrzej, dlatego też nazwałem go „zdobyczą”, bo ściągnął do <strong>Mysthicon</strong> swoich zaufanych muzyków i znajomych, aktywnie działających z nim do tej pory w innym projekcie: Adriana i Mateusza – to typ ludzi, którzy z marszu wiedzą, co mają robić.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330877" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1-300x164.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-2025-wywiad1-800x436.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>A gdzie nagrywaliście materiał na nowe wydawnictwo?</b></p>
<p>Materiał był rejestrowany osobno przez każdego z muzyków w warunkach domowych, każdy organizował sobie małe studia, lub wykorzystywał już istniejące. Pozwala to bezstresowo i w spokoju wsłuchać się w poszczególne partie, zaaranżować oraz nagrać je w taki sposób, aby każdy był usatysfakcjonowany. Nie było presji czasu, każdy przesyłał nagrane motywy, kiedy były skończone. Ostatecznie wszystko trafiało do Adriana, do jego <strong>Tribe Five Studio</strong>, gdzie następował miks, a w finalnym etapie master. Takie elastyczne podejście poskutkowało tym, że niedługo po reaktywacji <strong>Mysthicon</strong>a album był już praktycznie gotowy.</p>
<p><b>Piotr: Z jakiego sprzętu korzystaliście przy nagrywaniu gitar? Z jakiego ciekawego sprzętu Twoim zdaniem korzystała reszta zespołu?</b></p>
<p>Gitary, z których korzystaliśmy, to <strong>Dean Tyrant Bloodstorm</strong> – w moim odczuciu to gitara, która świetnie leży, świetnie brzmi, świetnie wygląda. Dodatkowo Legator Ninja Performance 7 z elektroniką od Merlina oraz 30-letni Presto Lang HSS SuperStrat jeszcze z czasów <strong>Lux Occulta</strong>, zmodyfikowana o przystawki Merlin. Ze wzmacniaczy można wymienić: Engl E646 Victor Smolski Ltd z kolumną Engl 412 na Celestion V30 oraz Peavey 5150 z kolumną Engla 412 na Celestion V60</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330878" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-300x93.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Games-gitary-sciana-800x247.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Andrzej wykorzystał robioną na zamówienie <strong>Tamę Starclassic</strong> z tomami 8, 10, 12 cali, floor tomami 14, 16 cali, werbel Tama LST148 Sound Lab Snare oraz dwie sztuki Pearl Rocket, które wyraźnie słychać ze względu na dość charakterystyczne brzmienie. Talerze w większości marki Paiste serii Rude, Istanbul bell oraz Pearl Tri-Bells, jednak w przypadku tych ostatnich nie pamiętam, czy były one wykorzystane. I jako podwójna stopa Czarcie Kopyto serii Supreme. Wszystko osadzone na ramie Gibraltar – pomimo rozbudowanego zestawu wszystko składa i rozkłada się znacznie szybciej niż w przypadku standardowych statywów, a jest co.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330879" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025.jpg 1020w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025-300x261.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Andrzej-Czujko-perkusja-drummer-2025-800x697.jpg 800w" sizes="(max-width: 1020px) 100vw, 1020px" /></p>
<p>Mateusz swoje partie basowe nagrywał na zmodyfikowanym przez siebie <strong>Ibanez</strong>ie <strong>BTB805MS</strong> – multiscale, ze zmienionymi pickupami na Dingwall FDV oraz preampem Darkglass Tone Capsule V2.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330880" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-wywiad-bacchus-BASS-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Marek swoje partie klawiszowe, synthy nagrał, wykorzystując między innymi Korga M50, Akai MPC5000 oraz wirtualny syntezator Xpand! produkcji AIR Music Technology.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330881" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth-300x200.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/MYSTHICON-Marek-keyboard-synth-800x533.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>Tytuł nowej płyty to Bieśń. Co oznacza to słowo? Czy ma to związek z lokalnym dukielskim folklorem?</b></p>
<p>Tytuł albumu przede wszystkim nie odnosi się do żadnego słowa istniejącego w jakimkolwiek słowniku, w którym występowałaby jego definicja – przynajmniej taki mieliśmy zamysł. Jest to pewnego rodzaju gra słowna, w której ze względu na samo brzmienie może kojarzyć się z pieśnią, utworem, piosenką i poniekąd zapomnianym w mitologii słowiańskim biesem – kiedyś synonimem dla diabła, demona. Biorąc to pod uwagę, czy &#8222;Bieśń&#8221; ma jakieś konkretne znaczenie&#8230;? Niekoniecznie. Podobnie, jak naszej muzyce bezpośrednio ciężko podać jasną definicję, tak i dla tego słowa nie jest to łatwe. To też ciekawy zabieg, w którym tak naprawdę nie tylko my, a tak naprawdę każdy słuchacz może definiować jego znaczenie na wiele sposobów. Wszelkie próby zdefiniowania tego słowa w oparciu o muzykę i znaczenie tekstów będą poprawne, ale także zarazem błędne.</p>
<p><strong>Opisz proszę nową płytę w kilku słowach. Kto jest odpowiedzialny za warstwę graficzną? Bo pierwszą oprawę graficzną na EPkę i album stworzył Tomek Halicki z Vader.</strong></p>
<p>Nowa płyta łączy w sobie wiele elementów z różnych podgatunków metalu i nie tylko – to fuzja klasycznego brzmienia z nowoczesnym podejściem do black metalu. Elementy progresywne mieszające się z klasycznym blackiem, elementy cięższe, bardziej blackened/deathowe, znów przeplatające się z melodyjnymi partiami. W sferze klimatu nawiązuje do korzeni i pochodzenia muzyków, mając na uwadze wyjątkowe otoczenie obszarów leśnych Dukli, Beskidu Niskiego, czy Bieszczad. Płyta bez namysłów gatunkowych, stąd też sporo oryginalnych wtrąceń nie mających swojej szufladki. Wystąpiło na niej dwóch gości, grających na nietypowych dla black metalu instrumentach: lirze korbowej i wiolonczeli, które podkreślają zjawiskowy klimat całego wydawnictwa. Płyta została zmiksowana przez wokalistę Adriana Mięsowicza. Gościnnie w numerze &#8222;<em><strong>The Storyteller</strong></em>&#8221; wystąpił <strong>Jacek Głód</strong> – brat <strong>Jurka Głoda</strong>, który nagrał gitary akustyczne.</p>
<p>Lirycznie to podróż mieszająca kilka podejść werbalnej, poetyckiej ekspresji. Metafory mitologiczne, a nawet pogańskie, spotykają się z opisem ludzkich codziennych przeżyć i emocji z tym związanych. Zagubienie, beznadzieja, nostalgia i poszukiwanie sensu to motywy przewodnie wędrówki, która została tu odśpiewana. Najlepszym podsumowaniem tekstów płyty jest użyty na niej wiersz Tuwima &#8222;Erotyk&#8221;, który również oddaje myślowy i ideologiczny eskapizm. Teksty to emocjonalna opowieść, wędrująca w głąb ludzkiej psychiki i przeżyć – zanurzona w słowiańskim i podkarpackim klimacie. Historie o smutku, sile, samotności, ale i rytuałach, mitycznych wędrówkach i walce.</p>
<p>Druga płyta zupełnie różni się od pierwszej. Od osób, które ją już przesłuchały, mamy opinie, że jest duży progres, ale może niech słuchacze sami to ocenią.</p>
<p>Za oprawę graficzną odpowiedzialne są dwie osoby. Za projekt i naszkicowanie okładki, odpowiada moja córka <strong>Gabriela Kapłon</strong>, która wykonała je na podstawie opisów całego zespołu. Całą resztę złożył do kupy <strong>Michał &#8222;Xaay&#8221; Loranc</strong> – jeden z najpopularniejszych grafików w Polsce.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-327130" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995.jpg 1080w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/06/img_1_1750939822995-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1080px) 100vw, 1080px" /></p>
<p><strong>Po przesłuchaniu Bieśni też uważam, że kompletnie różni się ona od pierwszego Waszego albumu. Chyba ewidentnie chcieliście spróbować czegoś konkretnie nowego, bez względu na panujące trendy. Dlaczego?</strong></p>
<p>Nigdy nie chciałem komponować muzyki pod dane trendy czy grać według tego, co jest na topie. W głowie siedzi jakaś melodia i staram się tak długo ją grać, aż będę z niej zadowolony. Niektóre riffy czy pomysły są nagrywane, następnie jest klika tygodni przerwy w ich słuchaniu i graniu. Jeśli po tym czasie nadal siedzi i zostaje w głowie, to jest OK. W takim momencie przyjeżdżał Szymon, dorabiał drugą gitarę i tak pomału powstawał szkic kawałka. Oczywiście zostawiamy miejsce na inne instrumenty, żeby chłopaki mieli co podogrywać. Układając materiał na drugi krążek <strong>Mysthicon</strong>, nie mieliśmy żadnych założeń i ograniczeń, po prostu graliśmy to, co nam siedzi w duszy. Na pewno druga płyta bardzo różni się od pierwszej. Przede wszystkim mieliśmy dużo czasu na nagranie drugiego krążka i żadnych nacisków. Dzięki temu mamy bardziej przemyślane utwory z wykorzystaniem wszystkich zalet nowych członków zespołu, stąd też materiał jest tak różnorodny i pełen kompromisów.</p>
<p><b>Jak się przedstawiają Wasze najbliższe plany?</b></p>
<p>Drugi teledysk ukazał się 20 sierpnia i cieszy dużą popularnością. Nagrany był własnymi siłami z małą pomocą znajomych. Płyta jest już wytłoczona, premiera ustalona jest na 23.09.2025 – taki prezent sobie wymyśliłem na moje 50-te urodziny, tym bardziej że chłopaki nie mieli nic przeciwko. Pomału zaczynamy robić piloty na trzeci album. Jeśli nie wystąpią żadne komplikacje, chcemy zacząć koncertować od 2026 roku i promować nowy album „<em><strong>Bieśń</strong></em>”. Jeden z pierwszych koncertów planujemy na 20-lecie Rock Klubu Iron u Bogdana w Krośnie, ma się odbyć w marcu. Jeśli wywiad ten czyta organizator koncertów, który chciałby nas zaprosić to zapraszamy do kontaktu przez e-mail <a href="mailto:mysthicon@gmail.com">mysthicon@gmail.com</a>.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330882" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art-300x169.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-unbearable-silence-single-cover-art-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><b>Muzyczni nośnikowo puryści zapytają: “będzie winyl”?</b></p>
<p>Tak, jednak pojawi się nieco po premierze albumu, bo dopiero w połowie października, ale oczywiście będziemy o tym wszystkim informować. Jest to spowodowane kosztem produkcji samych winyli, jak i naszym budżetem – wszystkie wydatki związane z nowym wydaniem pokrywa w całości zespół, a mówimy tutaj o nagraniach, płytach, koszulkach, teledyskach, grafikach, kosztach związanych z promocją i nie tylko. Staramy się jak możemy, żeby wszystko spiąć, jednak niestety kosztem terminowego wydania winyli.</p>
<p><strong><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm x14ctfv" dir="auto">Czym jest dla Ciebie muzyka metalowa i co daje Ci tworzenie jej i dzielenie się nią z odbiorcami?</span></span></strong></p>
<p><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">To głęboka forma ekspresji, tożsamości i emocjonalnego oderwania się od rzeczywistości. Przeżywanie i wyrażanie emocji, frustracji i smutku. Metal jest dla mnie w pewnym sensie azylem, w którym emocje uwięzione w sobie zamieniam w muzykę. To energia, która płynie z riffów, wokalu, perkusji i działa motywująco, daje siłę i odnosi się do głębokiej symboliki .Tworzy silne więzi społeczne. Jest to pewien rodzaj terapii, który jest domem, pełno zmieniających się nastrojów i podróżą w nieznane zakamarki własnej duszy. </span></span></p>
<p><span class="html-span xdj266r x14z9mp xat24cr x1lziwak xexx8yu xyri2b x18d9i69 x1c1uobl x1hl2dhg x16tdsg8 x1vvkbs x4k7w5x x1h91t0o x1h9r5lt x1jfb8zj xv2umb2 x1beo9mf xaigb6o x12ejxvf x3igimt xarpa2k xedcshv x1lytzrv x1t2pt76 x7ja8zs x1qrby5j"><span class="x193iq5w xeuugli x13faqbe x1vvkbs x1xmvt09 x1lliihq x1s928wv xhkezso x1gmr53x x1cpjm7i x1fgarty x1943h6x xudqn12 x3x7a5m x1f6kntn xvq8zen xo1l8bm xzsf02u" dir="auto">Dla odbiorców chcę stworzyć przestrzeń, w której mogą poczuć się wolni – wolni od schematów, od narzuconych masek, od tego, co tłumi ich własny głos. To daje siłę, by zmierzyć się z ciemniejszą stroną siebie i świata, a jednocześnie uczy, że nawet w chaosie można znaleźć harmonię. Tworzenie muzyki w tym gatunku daje mi możliwość konfrontacji z własnym cieniem, z pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi. W chaosie ciężkich riffów i brutalnej ekspresji kryje się paradoksalnie cisza i klarowność – coś, co pozwala mi lepiej zrozumieć nie tylko siebie ale cały świat wokół. Chciałbym, żeby słuchacze odbierali moją muzykę nie tylko jako agresję czy energię, ale jako zaproszenie do refleksji. Która uczy, że piękno istnieje także w tym, co mroczne i nieoswojone. Że nasze słabości i cierpienie mogą stać się źródłem siły, jeśli nauczymy się je akceptować.</span></span></p>
<p><iframe title="Mysthicon - Unbearable Silence (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/ec4so6e5acM?list=RDec4so6e5acM" width="100%" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
<iframe title="Mysthicon - Na Naszej Krwi (Official Music Video)" src="https://www.youtube.com/embed/Zob7hGIloDk?list=RDZob7hGIloDk" width="100%" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe><br />
<img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330883" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp.jpg 975w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp-300x55.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/09/mysthicon-bandcamp-800x148.jpg 800w" sizes="(max-width: 975px) 100vw, 975px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/">G’AMES (Mysthicon, ex-Lux Occulta): „metal jest dla mnie azylem”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/games-mysthicon-ex-lux-occulta-metal-jest-dla-mnie-azylem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CYMER (Symbolical): „to ogromny ciężar i krzyż, który dźwigam”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/cymer-symbolical-to-ogromny-ciezar-i-krzyz-ktory-dzwigam/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/cymer-symbolical-to-ogromny-ciezar-i-krzyz-ktory-dzwigam/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Aug 2025 07:00:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Cymer]]></category>
		<category><![CDATA[daray]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Brzozowski]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[hertz studio]]></category>
		<category><![CDATA[JNS Studio]]></category>
		<category><![CDATA[Mystic Death Metal]]></category>
		<category><![CDATA[nowy album zespołu symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł 'Janos' Grabowski]]></category>
		<category><![CDATA[paweł cymerman]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Symbolical]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=330236</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z Cymerem w rozmowie spotykamy się po dokładnie 10 latach. Redakcyjny kolega Maciej rozmawiał po premierze debiutanckiego albumu &#8222;Collapse in Agony&#8221; (link&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/cymer-symbolical-to-ogromny-ciezar-i-krzyz-ktory-dzwigam/">CYMER (Symbolical): „to ogromny ciężar i krzyż, który dźwigam”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="wywiadlead">Z <strong>Cymer</strong>em w rozmowie spotykamy się po dokładnie 10 latach. Redakcyjny kolega Maciej rozmawiał po premierze debiutanckiego albumu &#8222;<em><strong>Collapse in Agony</strong></em>&#8221; (<a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/symbolical-marzyl-mi-sie-taki-album-koncepcyjny/">link tutaj</a>), a dzisiaj jesteśmy tuż przed premierą trzeciego albumu &#8222;<em><strong>Hope for Aerist</strong></em>&#8222;. Wyszedł wywiad rzeka, ale raczej bliżej tu do Amazonki aniżeli Wisły (śmiech). Zapraszam do zapisu rozmowy z liderem zespołu <strong>Symbolical</strong> &#8211; Pawłem Cymermanem.</p>
<p><strong>Od wydania Waszej pierwszej płyty w tym roku mija 10 lat. Zaczęliście działać dwa lata wcześniej. Jak oceniasz ten czas spędzony na tworzenie własnej wizji deathmetalowej muzyki? Co byś zrobił inaczej, patrząc z perspektywy muzycznej i osobistej?</strong></p>
<p>Dużo się zmieniło przez te lata. Nasza pozycja na scenie, nasza pozycja w grafiku Darka (ha!) – a świat poszedł bardzo do przodu. Wszystko zmierza w kierunku mojego ukochanego kosmosu.</p>
<p>Ciężko pracowałem na te efekty – fizycznie, mentalnie – i niestety, po drodze zostawiłem po sobie kilka trupów. Przykro mi… ale muszę iść dalej. Podejrzewam, że teraz tylko śmierć może mnie zatrzymać.</p>
<p>Ostatnio dużo rozmyślam o życiu i śmierci. Od niedawna zaczynam się z nią oswajać. Wcześniej nie potrafiłem pogodzić się z kruchością ludzkiego istnienia. Trzeźwe życie i opieka nad Babcią aż do jej ostatnich chwil bardzo mnie zmieniły.</p>
<p>Dziś ze spokojem wierzę – wiem – że to tylko kolejny etap naszej kosmicznej wędrówki.</p>
<p>Na pytanie o zmianę przeszłości, także w muzyce, odpowiadam stanowczo: absolutnie nic.</p>
<p>Jedna, choćby najmniejsza zmiana lub inny wybór mogłyby mieć katastrofalne konsekwencje. W mojej opinii wszystko jest ze sobą połączone – zarówno w moim życiu, jak i w mojej twórczości. Świat, który tworzę w muzyce, rozrasta się z prędkością światła.</p>
<p>Mój plan działania jest przemyślany i skrupulatnie wprowadzany w życie. Jedna zmieniona decyzja mogłaby zakończyć mój byt albo istnienie zespołu.</p>
<p>Podczas tej wędrówki, w której dźwigam Symbo na plecach, przeszedłem trzy poważne kryzysy. Sięgałem ludzkiego dna. Miałem momenty, w których chciałem skasować Facebooka i zaszyć się gdzieś głęboko w lesie&#8230; Na szczęście nie zrobiłem tego.</p>
<p>Życie pisze dla mnie inny scenariusz, ponieważ za każdym razem rodziłem się na nowo – silniejszy.</p>
<p>Dlatego nie zmieniłbym ani jednej nuty, ani jednej decyzji, którą kiedykolwiek podjąłem.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330841" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-1-Cymer-z-Bratem.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-1-Cymer-z-Bratem.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-1-Cymer-z-Bratem-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><strong>Nie tak dawno z zespołu odszedł wieloletni gitarzysta i wokalista Sloq. Jakie są powody jego decyzji?</strong></p>
<p>Dawno, dawno temu, gdy byłem jeszcze młody, pojechałem na imprezę do Piotrkowa.</p>
<p>Dosiadł się do mnie facet i zapytał, czy nie chciałbym pograć w zespole. Miałem zerowe doświadczenie w graniu z kimkolwiek, bo w moim mieście nic się nie działo. Grałem do pustej ściany w swoim pokoju, więc ta propozycja była dla mnie jak otwarcie drzwi do innego świata. Wreszcie mogłem spełnić się jako gitarzysta.</p>
<p>Nigdy nie potrafiłem uczyć się solówek, więc wymyślałem własne – smętne, powolne dźwięki. Oczywiście, mogłem je grać tylko tam, gdzie pasowały, bo kapela, w której wylądowałem, była stricte blackmetalowa. Ja dogrywałem do tego deathmetalowe partie – i, ku mojemu zaskoczeniu, całość łączyła się w sposób spójny i bardzo ciekawy.</p>
<p>Te patenty wykorzystaliśmy później w Symbolical. Tyle że tym razem to Sloq dogrywał blackowe elementy do moich riffów. Na Hope for Aerist nagrał sporo takich melodii. Zajebiste są te jego dźwięki!</p>
<p>Od Sloqa nauczyłem się naprawdę dużo i do końca życia będę mu za to wdzięczny. Szanuję go i trzymam za niego kciuki – gdziekolwiek jest i cokolwiek robi. Może kiedyś nasze drogi jeszcze się zejdą. Czy to muzycznie, czy prywatnie – liczę na to, że odnajdzie swoją drogę.</p>
<p>Jego zespół nazywał się Heritage i to właśnie wtedy los dał nam szansę. Pierwsze koncerty w moim życiu zagrałem jako support Christ Agony. Z Cezarem poznaliśmy się dopiero później.</p>
<p>I chcę pamiętać tylko te dobre chwile ze Sloqiem. Temat dawno powinien zostać zakopany. Ale może zagadka decyzji Konrada – a w konsekwencji moich działań – wyjaśni się w dalszych odpowiedziach w tym wywiadzie? Jego wkładu w zespół nie da się pominąć i na pewno jeszcze będziemy o nim rozmawiać.</p>
<p><strong>Wydaliście dwa albumy, a następnie padł pomysł na trylogię/tryptyk składający się z trzech koncepcyjnych EP-ek o tematyce Jezusa/Antychrysta i poezji Williama Blake’a. Skąd pomysł na stworzenie takiej koncepcji?</strong></p>
<p>Pomysł EP-ek wyszedł od Sloqa. Pamiętam, jak nieśmiało powiedział:</p>
<p>— Ej, Cymer… ludzie nie mają czasu słuchać całych albumów. Może by tak nagrać trzy utwory? Potem kolejne i kolejne, a za dziesięć lat spiąć to w całość i wydać jako pełniak?</p>
<p>No… spoko pomysł, ale od razu odpowiedziałem: cały album też nagramy.</p>
<p>Na drugi dzień napisałem Igne w sześć godzin. Zawsze przeznaczam godzinę na utwór — dłużej nie dałbym rady pracować nad jedną piosenką. Proces twórczy to u mnie bolesny i wymagający skupienia wyrzut emocji. Na przykład przy pisaniu Allegory bolało mnie dosłownie wszystko. Przy EP-kach było podobnie.</p>
<p>Większość materiału na trzeci pełny album, czyli nadchodzący Hope for Aerist, była gotowa już przed rozpoczęciem prac nad pierwszą z EP-ek. To wszystko jest spójna opowieść o symbolice otaczającego nas świata. Karol Goździk napisał teksty na pierwszy i drugi album oraz na pierwszą EP-kę.</p>
<p>Teksty na Naturę, Renovatur oraz Hope for Aerist nawiązują do utworów Williama Blake’a — The First Book of Urizen i The Book of Los. Chciałem połączyć dwa światy: ten, który stworzył Karol na podstawie swoich przemyśleń o życiu, oraz świat Williama Blake’a, który – podobnie jak Karol – wymyślił swoje własne uniwersum.</p>
<p>Jeśli ktoś lubi albo chociaż zna Marvela i cały ten przenikający się świat postaci i historii, to znajdzie u nas pewne podobieństwa. Zresztą śmiem twierdzić, że twórcy Marvela trochę podkradli Blake’owi pomysłów. Jeszcze tego nie sprawdziłem… ale sprawdzę (śmiech).</p>
<p><strong>Czy nie lepiej było ogarnąć to i wydać w formie jednej płyty CD albo podwójnego winyla? Czy po prostu czasowo byłoby to niewykonalne pod kątem kompozycyjnym?</strong></p>
<p>EP-ki pisane były i nagrywane w różnych odstępach czasu — podczas pandemii, która polowała na nasze życia.</p>
<p>Nie chciałem wtedy nagrywać całego albumu na odległość. Pełniak to duże wyzwanie mentalne, a chyba nie byłem gotowy podjąć się tego w tamtym momencie.</p>
<p>Ja mieszkałem we Francji, a sterowanie całą akcją nagrań i tworzenia zza granicy było trochę jak macanie cycków przez stanik (śmiech) Niby coś czujesz, ale jednak to nie to samo. Inaczej jest, gdy mogę wsiąść w auto i podjechać do Darka na pogaduchy. Przez telefon pewnych rzeczy nie powiesz, choć mamy z Darkiem połączenie kosmiczne. Zdecydowanie wolę widzieć się z nim na żywo i ustalać to i owo.</p>
<p>Od samego początku założenie było takie, że powstaną trzy różniące się od siebie brzmieniowo twory, połączone jedną wspólną nazwą:</p>
<p>Igne Natura Renovatur Integra — „Poprzez ogień Natura zostanie odnowiona”.</p>
<p>To hasło ma korzenie w dawnych pismach i symbolice alchemicznej. Ogień był tam symbolem oczyszczenia i przemiany. Stare musi spłonąć, żeby mogło narodzić się nowe. Kiedy Karol pisał teksty na tę EP-kę, skupił się na narodzinach Jezusa — historii o nadziei, odrodzeniu i boskim planie.</p>
<p>Dlatego w IGNE spotykają się:</p>
<p>Ogień – niszczy, ale i odradza,</p>
<p>Piekło – próba i cierpienie, które trzeba przejść,</p>
<p>Jezus Chrystus – narodziny, misja, ofiara,</p>
<p>Zmartwychwstanie – zwycięstwo nad śmiercią i odnowienie wszystkiego.</p>
<p><strong>Jak to jest mieć w składzie jednego z najlepszych pałkerów w Polsce? Darek jest też marką samą w sobie, grając w legendarnym Dimmu Borgir.</strong></p>
<p>Darka wcale nie musieliśmy długo namawiać. Trwało to bodajże 10 minut. Przesłuchał Universe Demo i stwierdził, że coś w tej muzyce jest.</p>
<p>Z tego, co pamiętam, spotkaliśmy się w starej Progresji. Daray zaprowadził nas na salkę, gdzie grały Hate i Vesania&#8230; Dla mnie osobiście było to przeżycie, którego nie zapomnę do końca moich dni.</p>
<p>Pogadaliśmy o tym, jak to widzimy. Ważne dla nas było, żeby ta pierwsza myśl – ta pierwotna energia – znalazła się na albumie.</p>
<p>Darek wiedział, że chcemy nagrać w Hertz, więc to nie było w kij pierdział.</p>
<p>Proces tworzenia bębnów wyglądał następująco:</p>
<p>Darek słuchał riffu i bez kombinowania grał to, co mu się w głowie urodziło. Ta pierwsza pierwotna myśl miała się znaleźć na albumie.</p>
<p>I tak robimy to do dzisiaj.</p>
<p>A co on powyczyniał na Hope for Aerist! Klękajcie narody!</p>
<p>Nasza rozmowa po przesłuchaniu albumu po raz pierwszy trwała jakieś 2 minuty.</p>
<p>Ja: Darek&#8230; ale zajebisty album nagrałeś. Pełne ukłony w Twoją stronę. Jak zwykle pięknie to zbudowałeś!</p>
<p>Daray: Zajebisty album&#8230; nagraliśmy zajebisty album.</p>
<p>Daray ma u nas pełną swobodę – może grać, na czym chce. Jeśli będzie chciał uderzyć w szklankę i to będzie pasować do utworu – zgadzam się w ciemno.</p>
<p>Wracając do pytania&#8230; No i w ten sposób już na trzeciej próbie piliśmy wódkę – bo tak szybko poszło ogrywanie moich riffów.</p>
<p>Cały proces układania bębnów na Collapse zamknął się w trzech próbach. Pierwszy utwór, jaki zrobiliśmy, to był The Universe. Po 28 minutach był już zagrany.</p>
<p>Tak więc wyglądało nasze pierwsze zderzenie – czysta przyjemność i mega klimat.</p>
<p>Muszę tu zaznaczyć, że to Karol Goździk zdecydował się grać z Darkiem. Tak bardzo wierzył w mój talent, że… prawdę mówiąc, bez Karola pewnie dalej siedziałbym w chacie i grał do ściany.</p>
<p>Na pozycję Darka cieszę się jak cholera. Od początku dogadujemy się wzorowo – muzycznie i mentalnie wszystko się zgadza.</p>
<p>Bo wiesz… w zespole komunikacja jest kluczowa. Na scenie jesteś godzinę, a reszta to bus, stacja, backstage i hotel.</p>
<p>Na drugiej próbie zapytałem Darka:</p>
<p>— Co mam wpisać na fejsie? Jesteś sesyjny, czy jak?</p>
<p>Odpowiedź była natychmiastowa:</p>
<p>— No jak?! Jesteśmy zespołem!</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330840" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-scaled.jpg" alt="symbolical fot. Marcin Wilczyński" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-300x201.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-800x536.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-1536x1028.jpg 1536w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-fot.-Marcin-Wilczynski-2048x1371.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>No właśnie, a trudno było Ci go namówić na współtworzenie zespołu w przeciwieństwie do bycia jedynie muzykiem sesyjnym? Nie da się ukryć, że z perspektywy doświadczonego muzyka, bycie sesyjnym to dla niego finansowo lepsza opcja.</strong></p>
<p>Symbolical to jeden z nielicznych zespołów, które nie tylko zaprosiły Darka na nagranie płyty, ale też koncertowały z nim.</p>
<p>W innych kapelach — mówię tu o tych mniejszych — wyglądało to inaczej: nagranie, parę spotkań i drogi się rozchodziły.</p>
<p>Na początku u nas miało być podobnie. Darek nie miał czasu na granie z nami, poszedł w swoją stronę, ale ja nie odpuściłem tematu.</p>
<p>Wyznaczył zastępstwo i na półtora roku zniknął z naszego symbolalowego życia.</p>
<p>W tym czasie Krzysztof Szałkowski grał z nami pierwsze koncerty. Było ich sporo. Uczyłem się wtedy, jak to wszystko organizować i robić z rozmachem. Ale w pewnym momencie Desecrate musiał zająć się studiami… a los chciał, że akurat wtedy Darek miał wolne trzy weekendy, a ja — zabukowane miejscówki.</p>
<p>Pamiętam pierwszą próbę po jego powrocie: zagrał 2/3 utworów. Dzień później niby całość, niby nie całość… Byłem przerażony, ale na dziesięciu koncertach pomylił się tylko raz. Wtedy zrozumiałem, jak to powinno wyglądać.</p>
<p>Od tamtej pory zawsze czekałem na terminy Darka.</p>
<p>Czasem długo zajmowało zorganizowanie się pozostałych zespołów, ale ja czekałem cierpliwie do samego końca. Bo granie z Darkiem to ogromna przyjemność i poziom, z którego nie chce się schodzić.</p>
<p>Gra się jak z płyty, a wiele rzeczy przychodzi naturalnie. Swobodnie czujemy się też razem na scenie.</p>
<p>Raz zdarzył się Pavulon, były też plany znalezienia kogoś na zastępstwo… ale serce ciągle mówiło: „stop! Poczekamy na Darka! To musi być zawsze Symbo! To musi być to uderzenie w werbel! To musi być ten niepowtarzalny styl!”</p>
<p><strong>Osobiście dostrzegam w Symbolical niezwykle duży potencjał, lecz trudno nie zauważyć, że tempo Waszych działań było dotychczas dość powolne i chyba to blokowało wypłynięcie na szersze wody. To świadomy wybór, czy rezultat ograniczeń?</strong></p>
<p>Symbolical stało w miejscu z kilku powodów.</p>
<p>Na samej górze listy postawiłbym terminy Darka – ale żeby było jasne: nie mam tu nikomu nic za złe. Trzeba być cierpliwym i wierzyć w swoje marzenia. Łupanie z Darayem to z jednej strony czysta przyjemność, a z drugiej… przekleństwo!</p>
<p>Dziś sytuacja wygląda inaczej: dzwonię i wiem. Kiedyś musiałem czekać miesiąc, aż Drak z Huntera ogarnie trasę, albo aż Dimmu poda terminy.</p>
<p>Drugim powodem było moje chlanie. Piłem, traciłem czas, odkładałem sprawy na później. A dni i miesiące mijały błyskawicznie.  Do tego mieszkałem za granicą, gdzie ciężko było wyrwać się z pracy i dostać wolne.</p>
<p>Zagranie jednego koncertu kosztowało mnie wtedy zbyt wiele pieniędzy i czasu. I tak to się ciągnęło.</p>
<p>Pandemia też dorzuciła swoje trzy grosze — ale w tym przypadku uważam to za plus, bo dzięki niej powstały trzy EP-ki.</p>
<p>I jak pisałem wcześniej: nic bym nie zmienił. Rozwijałem się jako człowiek i muzyk. Dojrzewałem do decyzji, by przestać pić. Nie zdawałem sobie sprawy, jakie kajdany dźwigałem i jak trzymało mnie to w blokach startowych. Ajjj… dobrze, że to już za mną!</p>
<p>Dziś ustalamy wszystko z dużym wyprzedzeniem. Plan jest jasny i trzymamy się go. Dla przykładu — już wiem, co będzie w przyszłym roku po wakacjach: gdzie będziemy grać i co będziemy nagrywać.</p>
<p><strong>Symbolical na początku swojej działalności nie był kapelą specjalnie koncertującą. W ostatnich latach zmienia się to na plus. Proza życia, czy bardziej kwestia niedyspozycyjności Darka?</strong></p>
<p>Graliśmy, gdzie popadło. Nie wiedziałem wtedy, jak się za to profesjonalnie zabrać — wszystko było robione trochę na pałę.</p>
<p>Koncertów było naprawdę sporo. Myślę, że z Krzychem zagraliśmy około trzydziestu… może nawet czterdziestu sztuk.</p>
<p>Tempo zwolniło, gdy zaczęliśmy grać z Darayem. Wtedy Darek był w wielu składach i początkowo mógł nam poświęcić tylko jeden miesiąc w roku.</p>
<p>Jednak dzięki mojej determinacji i cierpliwości dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej — Darek ma nam do zaoferowania naprawdę dużą liczbę wolnych weekendów.</p>
<p>No i znów – pamiętajmy, że po drodze była jeszcze pandemia.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330842" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-2.jpg" alt="symbolical daray" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-2.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Fot.-Rock-Metal-Pl-2-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p><strong>Jak postrzegasz rynek muzyczny z perspektywy działalności od 2015 roku? Co się zmieniło na przestrzeni tej dekady?</strong></p>
<p>Nie oglądam się na innych. Nie podglądam profili zespołów, nie podpierdalam riffów czy patentów. Inspiracje czerpię z zespołów zupełnie niemetalowych.</p>
<p>Kolejne płyty Symbolical są już dawno temu wymyślone. Ścieżka, którą pójdzie zespół, jest mi znana i pójdę nią z premedytacją.</p>
<p>Po dwóch latach trzeźwości myślę zupełnie inaczej. Znacznie szybciej przychodzi realizacja założeń, które kiedyś wpadły mi do głowy.</p>
<p>Znalazłem odpowiednie osoby i nie szukam kolejnych. Jest mi dobrze w moim sosie, a efekty będziecie mogli usłyszeć i zobaczyć już wkrótce.</p>
<p>Co zmieniło się w branży przez te 10 lat? Chyba jest więcej zespołów. Wydają album, jest bum, a potem tempo siada. Nie ma tego drugiego ciosu.</p>
<p>Oczywiście, trzymam kciuki za wszystkich i życzę jak najlepiej. Trzeba być cierpliwym i wiedzieć, czego się chce. Spełniać swoje marzenia i marzyć dalej. Nigdy się nie zatrzymać.</p>
<p><strong>W ostatnim czasie na fanpage’u Symbolical zacząłeś się otwierać jako człowiek, dzieląc się przemyśleniami, historiami z przeszłości, a ostatnio mocnym wyznaniem związanym z alkoholizmem. To taka Twoja prywatna spowiedź przed odbiorcami muzyki Symbolical?</strong></p>
<p>Nie sądziłem, że to poleci aż tak wysoko. Post o mojej walce z alkoholem ma już 190 000 wyświetleń — tylu ludzi do niego dotarło. Chęć powiedzenia tego głośno chodziła za mną od pół roku. Nagrywałem filmiki i kasowałem. Czułem, że trzyma mnie to w kajdanach. Po tym wyznaniu te kajdany w końcu spadły.</p>
<p>Nie będę musiał mówić co drugiej osobie: „nie piję”.</p>
<p>Koncerty pokażą, czy opłacało się o tym mówić.</p>
<p>Można się ze mną napić kawy, a na koncertach nigdy nie piłem. Zazwyczaj prowadzę auto i muszę ogarniać wszystko dookoła.</p>
<p>Odpowiadam za bezpieczeństwo życia w zespole i za cały wizerunek kapeli. Nie możemy chodzić najebani jak szpadle i zapominać gratów po koncercie.</p>
<p>Uważam, że to bardzo podniesie nasz wizerunek i sprawi, że będziemy grać jeszcze lepiej. Trzeźwy umysł pracuje inaczej. Dotarło to do mnie po wielu miesiącach ciężkiej pracy nad sobą. Po takich przejściach i z takim bagażem doświadczeń aż prosi się, żeby pisać i mówić o sobie. To dla mnie forma terapii i pokazuje Wam, że można! Bo jak się bardzo chce — można wszystko. Pamiętajcie o marzeniach i nigdy się nie zatrzymujcie.</p>
<p>Dostałem mnóstwo wiadomości od ludzi, którzy rzucili, ale też od tych, którzy jeszcze nie potrafią. Tym drugim tłumaczę, jakie są możliwości i konsekwencje dalszego picia. Dalej to już indywidualna sprawa — ja mogę się tylko przyglądać.</p>
<p>Mam też sporo przemyśleń do opowiedzenia i widzę, że ludziom pasuje, gdy mogą posłuchać kogoś, kto wylazł z gówna. Dostaję bardzo pozytywny feedback. Dziękuję za każdy komentarz i wsparcie!</p>
<p><strong>Pierwsza płyta powstawała w słynnym Hertz, natomiast później weszliście we współpracę z Pawłem i jego JNS studio. Jakbyś porównał te dwa studia nagraniowe, sposób pracy i finalny efekt brzmienia muzyki?</strong></p>
<p>Pamiętam doskonale tamte dni. Dzięki Karolowi trafiliśmy do nowo otwartego, w pełni wyposażonego studia najwyższej klasy. Byliśmy pierwszym zespołem, który tam nagrywał. Wojtek mówił, że dopiero zamontowali specjalne drewno przy suficie, a wcześniej nagrywał tam m.in. Behemoth — wtedy pracowali nad albumem The Satanist. Po nas były Vader i Decapitated, a Bart przychodził nagrywać tajemniczy projekt, który później okazał się Batushką. Trafiliśmy więc prosto w śmietankę.</p>
<p>Z naszej trójki tylko Darek był profesjonalistą, a my — totalni amatorzy. W studiu jest mnóstwo technik i trików, które dziś świadomie stosuję. Nagrywanie w domu przed komputerem to zupełnie co innego niż siedzenie u Wiesławskich — to był dla nas zaszczyt i prawdziwa lekcja życia. Nie mogliśmy trafić lepiej, bo bracia bardzo nam pomogli. Niektórych gitar, jak się okazało, nie potrafiliśmy zagrać — były zbyt trudne, a mój poziom „domowego grajka” nie wystarczał. Kto pierwszy raz zmierzył się ze studiem, ten wie, o czym mówię. Kilka słów i pomoc ze strony braci wystarczyły, by ogarnąć temat. Dziękuję Karolowi i braciom Wiesławskim za tę wspaniałą lekcję i szansę na rozwój.</p>
<p>Siedzieliśmy tam dwa tygodnie. Pierwszy tydzień, gdy nagrywał Darek, my z Karolem piliśmy — chyba zapijaliśmy stres. Moje wtedy małe dzieci leżały w szpitalu, odwodnione i zaatakowane przez pneumokoki, jeśli dobrze pamiętam. Wstyd się przyznać, ale wtedy nie miałem innego lekarstwa na stres niż alkohol. Nie miałem żadnej kontroli nad sobą, a jedynym sposobem na odstresowanie było sięgnięcie po butelkę.</p>
<p>Po nagraniach perkusji przyszedł czas na mnie. Darek nagrywał bębny trzy dni, czwarty dzień zrobiliśmy poprawki. Piątego dnia, gdy usiadłem do gitar, by ustawić brzmienie, nie potrafiłem grać — ręce się trzęsły, stres zrobił swoje. Na szczęście po powrocie z weekendu, z odpowiednim nastawieniem, układałem riffy jeden po drugim. Jakaś klepka się wtedy otworzyła, bracia pomogli i poszło.</p>
<p>W tym samym tygodniu Karol nagrał bas, a ja w piątek nagrałem wokale. Teraz zastanawiam się, ile czasu tam naprawdę spędziliśmy, bo już mi się miesza, co ile dni było nagrywane. Doskonale pamiętam, że wokale zrobiliśmy w jeden dzień. Wcześniej nie byłem wokalistą, zostałem nim na potrzeby Symbolical. Karol zdecydował, że tak będzie najlepiej, bo podoba mu się moja barwa growlu. To był ogromny wysiłek i sam nie wiem, jak dałem radę.</p>
<p>Proces nagrań był bardzo profesjonalny ze strony braci, a z naszej — na tyle, na ile potrafiliśmy. Jednak przy miksach zaczęły się schody. Niestety, nie mam dobrego zdania o Hertz Studio. Otrzymany materiał był naszym pierwszym nagraniem i nie mieliśmy pojęcia, jak to powinno brzmieć. Płyta okazała się płaska i wąska. My byliśmy z Karolem podekscytowani, bo to było Symbo, ale Karol kręcił też jednak trochę nosem.</p>
<p>W międzyczasie miał poważny wypadek — prawie zginął, wjechał pod lokomotywę. Z tego powodu nie wysyłałem płyty do tłoczni. Wszystko było gotowe — koperta, matka płyty — i dostałem od niego telefon: „Wysłałeś?”</p>
<p>&#8211; Nie.</p>
<p>&#8211; To dobrze, bo jedziemy zrobić nowy mix i mastering!</p>
<p>Bracia znów zabrali się do pracy i płyta zaczęła brzmieć jak należy. Dopiero wtedy zrozumiałem, jak źle była zrobiona wcześniej. Gdyby nie Karol, mielibyśmy słabo brzmiący krążek z najlepszego i chyba najdroższego studia w Polsce. Nie wiem, co tam się wydarzyło — czy zostaliśmy olani w natłoku gwiazd? Pamiętam, że przy nowym miksie Wojtek powiedział: „No, teraz wasza płyta brzmi na poziomie Vadera!” Dziś bym mu to wytknął, ale wtedy byłem mało asertywny.</p>
<p>Pytanie, które mnie dziś nurtuje, to: dlaczego wcześniej nie brzmiała tak dobrze? Nie mam pojęcia. Karol słono zapłacił za poprawki — w Tomaszowie krążyły nawet plotki, że to ja za to płaciłem. Nie! To Karol dał zastrzyk finansowy i to on trzymał pieczę nad Symbo! To on dał mi szansę na to wszystko, co mam dziś. Będę mu wdzięczny do końca życia! Jak już mówiłem — tylko śmierć mnie zatrzyma.</p>
<p>No właśnie. Studio JNS i Paweł Janos. Paweł nie ma sali nagraniowej za miliony, nie ma konsolety za miliardy dolarów. Siedzi w swojej samodzielnie zrobionej reżyserce i nagrywa. Moim zdaniem robi to sercem, intuicją i doświadczeniem. Nie produkuje muzyki na kilogramy, nie zajmuje się internetem, by zdobyć klientów, nagrywając rolki z przyczepianiem mikrofonu.</p>
<p>Nasza współpraca trwa już kilka lat. Paweł doskonale zna kierunek Symbolical. Stawiam wzmacniacz i wiem, że brzmienie mojego 5150 będzie nagrane tak, że szczena opadnie.</p>
<p>Jestem na świeżo po nowych miksach Symbo i wszystko się zgadza od początku do końca. Od czasów Allegory, przez Igne Natura Renovatur Integra, aż po Hope — nigdy się nie zawiodłem. Trzeba to mocno podkreślić i uderzyć pięścią w stół! Janos kręci gałkami przy Hostia, Deamonolith, Dormant Ordeal&#8230; Czy muszę coś więcej dodawać?</p>
<p><strong>Debiut ukazał się nakładem nieistniejącej już Tune Project, a drugi album miał premierę w Via Nocturna. Jak oceniasz współpracę z tymi wydawnictwami?</strong></p>
<p><strong>Tune Project</strong> to była wytwórnia Darka — coś na kształt mojego Sarcophagus Records. Żeby wydanie płyty nie było „gołe”, miało swoje zaplecze.</p>
<p>A jeśli chodzi o <strong>Via Nocturna</strong> — Fabian cały czas działa. Nie wiem, dlaczego ludzie patrzą i myślą: „O! Via Nocturna? To pewnie gówno! Nie posłucham”. Miałem taki zarzut od grubego typa z YouTube, który o płycie Allegory powiedział: „Nie mam o tej płycie nic do powiedzenia”. To po co się pan brał za recenzję? Ja wiem, po co! Bo panowie (a było albo jest ich dwóch) czekali na gównoburzę z mojej strony. Nie doczekali się. Karol powiedział, że mu wpierdoli, jak go spotka. Takie prawo ulicy oldschoolowca (śmiech). Ja natomiast broniłem Via Nocturna, gdzie tylko mogłem.</p>
<p>Czy Fabian zrobił wszystko, żeby Allegory pokazać światu? Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że do dziś ludzie kupują ten album i są zachwyceni. Ja wciąż dostaję sygnały, że to album klasy światowej.</p>
<p><strong>EP-ki ujrzały światło dzienne dzięki własnemu wydawnictwu pod szyldem Sarcophagus Records i teraz wszystko jest dostępne w sprzedaży na stronie symbolical-store.pl. Doszedłeś do wniosku, że lepiej zadbasz o wydanie własnej muzyki?</strong></p>
<p>Zdecydowanie tak. Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, że muszę nagrać czyste wokale albo zmienić okładkę. Mam już wszystko dokładnie zaplanowane — jestem jakieś cztery albumy do przodu. Historia Urizena — Universal, Jezusa — Fuzona ma swój dalszy ciąg.</p>
<p>Na tym etapie mogę zdradzić, że będę tłumaczył każdy tekst, opowiadał o kontekście albumu i o co dokładnie chodzi w całej historii w formie audiobooka. Zacząłem już nagrywki i zapowiada się fajna rzecz do słuchania.</p>
<p>Dodam też, że Sarcophagus zacznie wydawać inne zespoły.</p>
<p>Na razie jednak muszę się skupić na wydaniu Hope for Aerist.</p>
<p><strong>Dwie pierwsze EP-ki ukazały się na winylu, czy “Renovatur” też będzie mieć premierę na analogowym nośniku?</strong></p>
<p>Obecnie w tłoczni jest Hope. Na kolejny ogień idzie Renovatur. I nieodżałowana Allegoria Śmierci!</p>
<p><strong>Kto jest odpowiedzialny za oprawę graficzną EP-ek?</strong></p>
<p>Oprawa graficzna to moja wizja, inspirowana twórczością Williama Blake’a. Każdy element ma swoje przemyślane miejsce i sens, nie ma tam nic przypadkowego. Na początku chciałem powierzyć ten fragment pracy komuś innemu, ale współpraca się nie udała. Czekałem pół roku, aż w końcu mój przyjaciel Marcin powiedział o przesłanej od mistrza grafice: „dupy nie urywa! Zrób sam.”</p>
<p>I tak robię sam, zaczynając od Collapse i raczej tak zostanie. Korzystam wyłącznie z obrazów Blake’a, na nich opieram całą historię, którą chcę przekazać.</p>
<p>Zdradzę, że jeszcze cztery albumy będą utrzymane w stylistyce Blake’a. Potem nadejdzie coś zupełnie innego — coś, co Was zaskoczy, bo nikt się tego nie spodziewa.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330836" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111.jpg" alt="" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-igne-202111-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330837" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221.jpg" alt="" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221.jpg 400w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Natura-20221-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330835" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231.jpg" alt="" width="33%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231.jpg 398w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/Symbolical-Renovatur-20231-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 398px) 100vw, 398px" /></p>
<p><strong>Trzeci pełnowymiarowy album Symbolical pojawi się za kilka dni. Czy materiał będzie kontynuacją muzyki zawartej na EP-kach, czy może jednak postawiliście na coś zupełnie nowego i zaskoczycie słuchaczy? Zdradź nieco szczegółów o nowej płycie. Czy będzie to wasze przełomowe wydawnictwo?</strong></p>
<p>Kontynuujemy losy Urizena, prosto z mitologii Williama Blake’a, i wkraczamy w kolejny rozdział — The Book of Los. Vinyl podzielony jest na dwie części. Pierwsza to muzyczna i tekstowa kontynuacja tego, co zaczęliśmy na Igne Natura i Renovatur — to nasza dalsza droga, rozwój i przemyślenia, które musiały wybrzmieć.</p>
<p>Druga część to opowieść o postaci, którą nazywamy Los — kreatorze, buntowniku i twórcy własnej rzeczywistości. Los to ten, kto rzuca wyzwanie porządkowi Urizena, walczy z ograniczeniami i próbuje wyzwolić się z więzów narzuconych przez system. To symbol walki, przemiany i buntu, który jest kontynuacją naszych rozważań o wolności i odpowiedzialności.</p>
<p>Całość to podróż przez mit, muzykę i własne doświadczenia, którymi chcę się podzielić. Ten album to nie tylko dźwięki, to opowieść, która ma wywołać refleksję i emocje — zapraszam do oceny, czy to nasze przełomowe wydawnictwo. Nie mi to oceniać. Poczekajmy (śmiech).</p>
<p><iframe title="Symbolical - Flames of Eden" src="https://www.youtube.com/embed/udD8uKM94fw?list=RDudD8uKM94fw" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"><span style="display: inline-block; width: 0px; overflow: hidden; line-height: 0;" data-mce-type="bookmark" class="mce_SELRES_start">﻿</span></iframe></p>
<p><strong>Czy podobnie jak w poprzednich przypadkach, tak samo i za &#8222;Hope for Aerist&#8221; stoi konkretny koncept?</strong></p>
<p>Oczywiście, że tak! U nas zawsze jest koncept, inaczej nie potrafię robić muzyki. To dla mnie więcej niż płyta — to historia, którą chcę opowiedzieć, przemyślany świat, który budujemy krok po kroku. Bez tego wszystko traci sens.</p>
<p>Każdy album to kolejny rozdział, kolejne przesłanie. „Hope for Aerist” nie jest wyjątkiem — tu też wszystko ma swój cel i znaczenie.</p>
<p>Ta płyta to kontynuacja ścieżki, którą zaczęliśmy na Allegory of Death. Jest mnóstwo malowania dźwiękiem, agresywne fragmenty, wściekłe wokale, ale również piękne i spokojne fragmenty.</p>
<p>Hope daje odpowiedzi na pytania, które pojawiły się wcześniej, ale też otwiera nowe drzwi. To podróż przez emocje, idee i obrazy, które dojrzewały we mnie przez lata.</p>
<p>Tworzę muzykę, która pochodzi prosto z serca, a cała otoczka do niej jest zaplanowana, przemyślana, jak ruchy w szachach.</p>
<p>Czekam na ten moment, kiedy wszystko się połączy w całość i wybrzmi tak, jak ma być. Tego, czy udało się to zespolić w jedną całość, dowiemy się po czterech kolejnych płytach.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330838" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-Hope-for-Aerist-2025.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-Hope-for-Aerist-2025.jpg 650w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-Hope-for-Aerist-2025-292x300.jpg 292w" sizes="(max-width: 650px) 100vw, 650px" /></p>
<p><strong>Również na jesień ogłosiliście całkiem pokaźną trasę koncertową. Dużo czasu poświęciłeś na jej zorganizowanie i dogranie terminów? Opowiedz o realiach bukowania gigów i grania koncertów.</strong></p>
<p>Dawno temu, zanim ktokolwiek nas znał, to ja dzwoniłem po klubach— i kilka razy musiałem tłumaczyć, jak się nazywamy. Czas zrobił swoje. Teraz trasę organizuję razem z Łukaszem, basistą Symbo. To on wykonuje całą robotę, dzwoni, negocjuje, ja tylko dogaduję daty z Darkiem i planujemy z wyprzedzeniem na rok do przodu. Na przykład dziś już myślimy o wrześniu 2026. Masz wtedy możliwość jechać np. do Szczecina, zagrać po drodze w Poznaniu czy Gorzowie — wszystko to realne i dobrze zaplanowane. Trzy miesiące wcześniej dzwonisz do klubu i słyszysz, że wszystko jest już zajęte.</p>
<p>Jest dużo łatwiej, bo zaczynamy być rozpoznawalni, kluby znają nazwę. Jak Łukasz dzwoni: „Cześć, tu Łukasz z Symbolical”, to w słuchawce słyszy: „O! Już szukam dat!”. A kiedy ja dzwoniłem sam, było: „Kto? Jak?”</p>
<p>Tak czy siak to ogrom pracy i jestem mega wdzięczny Łukaszowi, że się tego podejmuje. Bez niego wszystko by kulało, a ja miałbym na głowie jeszcze to (śmiech).</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-330839" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-scaled.jpg" alt="" width="100%" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-scaled.jpg 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-300x300.jpg 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-800x800.jpg 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-150x150.jpg 150w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-210x210.jpg 210w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/08/symbolical-2025-polish-tour-75x75.jpg 75w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p><strong>Jeśli to nie tajemnica, to ile kosztuje zrobienie całej płyty? Nagrywki, mix i master, oprawa graficzna oraz klipy do singli?</strong></p>
<p>Myślę sobie, że tak „pi razy oko” może kosztować około 40.000 zł. Jeśli wezmę pod uwagę dosłownie wszystko jak leci&#8230; począwszy od prac nad pisaniem, wyprawy do Warszawy, skończywszy na tłoczeniu płyt i zamykaniu ich w pudełka, to może i nawet dojść do 66600 zł.</p>
<p>Kiedy zacząłem zajmować się tak serio tylko Symbolical, zdałem sobie sprawę, że to praca na cały etat.</p>
<p>Przy prowadzeniu zespołu to jest milion małych i dużych spraw, które trzeba ogarniać non stop. Trzeba kontaktować się z fanami, dopinać terminy nagrań, pilnować miksów i masterów, a potem jeszcze cała akcja z oprawą graficzną – okładki, wkładki&#8230; U nas często jedna partia różni się od innych. Robię to dlatego, żeby każdy słuchacz miał coś wyjątkowego.</p>
<p>Dochodzi organizacja koncertów, pisanie i odpowiadanie na maile, szukanie tras i grania na festiwalach. Promocja w socialach, wrzuty, posty. No i zakulisowo – planowanie merchu, zamawianie koszulek, bluz, gadżetów, pilnowanie stanów magazynowych. Do tego klipy – scenariusze, nagrywki, montaż, a potem jeszcze wszystko spiąć w jedną całość i wysłać w świat.</p>
<p>Zero nudy, ciągle coś się dzieje, a jak nie robisz, to po prostu stoisz w miejscu.</p>
<p>Pracując u kogoś w firmie, nie jesteś w stanie po pracy dopilnować niczego dobrze i do końca. Tak więc założyłem działalność, brat Jakub pomógł mi kupić maszynę do druku na koszulkach i jadę z tematami cały czas. Na przemian pracuję nad Symbo i Christami – bo prowadzę też sklep Christ Agony.</p>
<p><strong>A propos, zostałeś basistą Christ Agony, a Cezar wydaje nowy album. Możesz opowiedzieć więcej o Waszej znajomości i współpracy?</strong></p>
<p>Poznaliśmy się z Cezarem w czasach, gdy piliśmy jak smoki. Odezwałem się do niego o stworzenie jakiejś fajnej muzyki. Pomyślałem: a co mi tam szkodzi, napiszę do Mistrza i może się uda. Parę tygodni później wylądowałem w Krakowie z gitarami i graliśmy sobie jam session! Wszystko oczywiście jest nagrane i kiedyś zapewne ujrzy światło dzienne. Mam nadzieję, że niedługo się nad tym pochylimy. Najpierw jednak musimy zająć się swoimi płytami, doprowadzić je do końca i zająć się planami i kolejnymi założeniami. Dużo tego, i wiem, że będzie się działo sporo dobrego wokół nas. Cezar i ja wspieramy się w naszej nowej antyalkoholowej drodze życiowej. Tak jak poznaliśmy się i chlaliśmy, co nie prowadziło do bardziej konkretnych działań, tylko na gadaniu się kończyło, tak teraz wprowadzamy plany w życie. Mamy jasno określoną ścieżkę, co i kiedy będzie się działo. Dużo nad tym pracujemy.</p>
<p><strong>O czym marzysz jako szary człowiek, a o czym jako muzyk?</strong></p>
<p>Jako szary człowiek marzę o spokoju. Marzę sobie, żeby życie trochę zwolniło tempa. Ciągle za czymś biegnę i coś gonię. Nie wiem, czy jestem w stanie uspokoić swoje życie. Boję się czasami, że mnie ono dociśnie i nie wytrzymam. Bo wiesz&#8230; z jednej strony zajebiście jest prowadzić Symbolical, spijać śmietankę i liczyć kasę z płyt, a z drugiej to ogromny ciężar i krzyż, który dźwigam.</p>
<p>Nie pomyśl sobie, że biadolę tu i płaczę, bo jestem piździak. Nope! To jest moje szaro-chłodne przedstawienie sytuacji.</p>
<p>Nie ma niczego bez ciężkiej pracy, jeśli komuś coś przyszło łatwo &#8211; cieszę się, gratuluję&#8230; ja tylko ciężką pracą mogę osiągnąć swój cel.</p>
<p>Chciałbym spełnić się jako muzyk. Kiedyś marzyłem o trzech pełnych albumach, że usiądę sobie na werandzie mojej chaty i posłucham sobie trzech płyt po kolei z dumą popijając kawę. Ale jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia, tak więc pomimo że spełniłem swoje minimum, mam ochotę na stworzenie kolejnych koncept albumów. Zrodziły się one w mojej głowie i widzę doskonale, co to ma być. Jak już chyba wspominałem, kolejne cztery albumy będą nagrywane niebawem i będzie to kwadryptyk. W ostatnim utworze na Hope już zdradzam jego tytuł. Okładki są już przygotowane, tytuły oraz oprawa graficzna także. Duża część muzyki jest już napisana, gotowa dla Darka, żeby wchodził do studia. I tak w kółko. Coś się kończy, a coś się zaczyna. W tym cyklu jest mój sens. Bo dopóki potrafię coś kończyć i zaczynać od nowa, dopóty jestem żywy – jako szary człowiek i jako artysta.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full" src="https://f4.bcbits.com/img/0026868834_100.png" alt="symbolical logo" width="100%" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/cymer-symbolical-to-ogromny-ciezar-i-krzyz-ktory-dzwigam/">CYMER (Symbolical): „to ogromny ciężar i krzyż, który dźwigam”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/cymer-symbolical-to-ogromny-ciezar-i-krzyz-ktory-dzwigam/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</title>
		<link>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/</link>
					<comments>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hubert Pomykała]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Jul 2025 09:28:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Atomic Clock]]></category>
		<category><![CDATA[Bear McCreary]]></category>
		<category><![CDATA[bębniarz]]></category>
		<category><![CDATA[Circular Firing Squad]]></category>
		<category><![CDATA[Dark Angel]]></category>
		<category><![CDATA[Darkness Descends]]></category>
		<category><![CDATA[Death]]></category>
		<category><![CDATA[death metal]]></category>
		<category><![CDATA[Death To All]]></category>
		<category><![CDATA[Dethklok]]></category>
		<category><![CDATA[drummer]]></category>
		<category><![CDATA[Extinction Level Event]]></category>
		<category><![CDATA[Extreme Metal]]></category>
		<category><![CDATA[Fear Factory]]></category>
		<category><![CDATA[Gene Hoglan]]></category>
		<category><![CDATA[industrial metal]]></category>
		<category><![CDATA[interview]]></category>
		<category><![CDATA[Jim Durkin]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Christine]]></category>
		<category><![CDATA[Leave Scars]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Reference]]></category>
		<category><![CDATA[Pearl Reference One]]></category>
		<category><![CDATA[perkusista]]></category>
		<category><![CDATA[proxima]]></category>
		<category><![CDATA[Strapping Young Lad]]></category>
		<category><![CDATA[Testament]]></category>
		<category><![CDATA[The Atomic Clock]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[Time Does Not Heal]]></category>
		<category><![CDATA[Winiary Bookings]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kvlt.pl/?p=329235</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przez wielu uznawany za jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii metalu, Gene Hoglan od dekad pozostaje symbolem techniki, precyzji i nieposkromionej energii.&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/">GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przez wielu uznawany za jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii metalu, <strong>Gene Hoglan</strong> od dekad pozostaje symbolem techniki, precyzji i nieposkromionej energii. Gdy <strong>Dark Angel</strong> przygotowuje się do premiery pierwszego od lat nowego albumu studyjnego, nadarzyła się doskonała okazja, by porozmawiać z muzykiem o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości zespołu. O nowej płycie, dziedzictwie thrash metalu oraz niegasnącej pasji do grania opowiada sam <strong>Gene Hoglan</strong>.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Od autora: moja rozmowa z <strong>Gene’m</strong> potrwała ponad pół godziny i została przeprowadzona na kilka dni przed śmiercią Ozzy&#8217;ego, co ma znaczenie ze względu na końcówkę wywiadu.</span></p>
<hr />
<p>Zadałem ledwie kilka pytań (miałem ich przygotowanych znacznie więcej), ale słynny perkusista okazał się gadułą, na dodatek sypiącą ciekawostkami jak z rękawa. Tak czy inaczej, pogawędka z <strong>Hoglanem</strong> była dla mnie samą przyjemnością. To rozmówca zabawny, który nie przestaje się uśmiechać i ma spory dystans zarówno do szeroko pojmowanego showbiznesu, jak i własnej osoby.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Hubert Pomykała: Rozmawiamy w Twojej salce prób?</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span><span style="font-weight: 400;">Gene Hoglan: Zgadza się! A oto najlepszy zestaw perkusyjny, jaki kiedykolwiek powstał. (Gene zachwyca się, wyciągając dłonie w kierunku statywów — przyp. red.) Dziękuję firmie Pearl za serię Reference One. Te bębny to uosobienie przemocy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czy ten konkretny zestaw przyjedzie do Polski?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Niestety nie. Mam inne bębny, które stacjonują w Europie. Tutaj widzisz natomiast mój najnowszy zestaw, czyli chromowany Pearl Reference. Już niebawem wybierze się on ze mną w podróż po USA i mam nadzieję, że Pearl zrobi mi identyczny set na przyszłoroczne daty w Europie. Jeszcze zobaczymy, czy do tego dojdzie, ale mam nadzieję, że się uda.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Spotkaliśmy się, żeby porozmawiać o <strong>Dark Angel</strong>. W jednym z wywiadów słyszałem, że podejście do nagrania nowego longplayu było mniej więcej takie: “Zróbmy album, nie rozmyślając zbyt długo o tym, że kiedykolwiek się rozpadliśmy”. Opowiedz mi proszę o tym założeniu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: (chwila ciszy) Tak… muszę przyznać, że ta wypowiedź jest totalnie w punkt. Kto tak powiedział?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Generalnie początki prac nad płytą sięgają około dekady wstecz, kiedy <strong>Dark Angel</strong> powróciło, a my ponownie zaczęliśmy grać koncerty na całym świecie. Szły nam one tak gładko, że <strong>Jim Durkin</strong> wziął mnie w końcu na bok i rzekł: “Ostatnio stworzyłem pewien kawałek. Zawsze myślałem, że jeśli <strong>Dark Angel</strong> kiedykolwiek się zbierze to… cóż, oto najbardziej </span><i><span style="font-weight: 400;">darkangelowy</span></i><span style="font-weight: 400;"> numer, jaki napisałem od jakiegoś czasu. Posłuchaj tego”. Posłuchałem więc i byłem pod wrażeniem!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Podjarałem się tak bardzo, że powiedziałem: “Robimy nową płytę!”. Cóż, popełniłem błąd, mówiąc całemu światu: “Hej! Pracujemy nad nowym albumem. Będzie on gotowy, zanim się obejrzycie.” Niestety dogranie terminów zajęło nam aż 10 lat. I to żeby móc w ogóle zacząć cokolwiek nagrywać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Przez ową dekadę ludzie ciągle wypytywali mnie o charakter nadchodzących numerów. Mówili: “Wszystkie wasze płyty brzmią inaczej. Czy nowa płyta będzie jak <em><strong>Darkness Descends</strong></em>? A może jak <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em>?” Albo jak coś innego, co <strong>Dark Angel</strong> kiedykolwiek zarejestrowało w swojej karierze. Odpowiadałem więc: “Wiecie co? Wszystkie nasze rzeczy brzmią inaczej, a <strong>Dark Angel</strong> to zespół, którego ewolucja pozostawała wyraźnie zauważalna.” Czuć ją było w naszych emocjach podczas komponowania. W tym, co byliśmy w stanie napisać, czy też bezpośrednio w związku ze zmianami personalnymi. Stworzyliśmy przecież <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, które nie brzmiało jak <em><strong>Leave Scars</strong></em>, natomiast <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em> wyszło nam w studiu jeszcze inaczej. Pomyślałem sobie: “A co, jeśli podejdziemy do nadchodzącego krążka tak, jakby <strong>Dark Angel</strong> nigdy się nie rozpadło, a my wypuszczaliśmy płyty przez ostatnie, nie wiem, 20, może 30 lat? Zobaczmy, dokąd by nas to zaprowadziło, pamiętając o postępującej w międzyczasie ewolucji.”</span></p>
<p><iframe title="Leave Scars" src="https://www.youtube.com/embed/-Km3IjtPHcs" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Takie właśnie było podejście, które przyjęliśmy – postanowiliśmy sprawić, by wszystko brzmiało tak, jakbyśmy nigdy nie zniknęli. Tak jakbyśmy cały czas wydawali kolejne płyty. A jeśli rzeczywiście tak by było, gdzie <strong>Dark Angel</strong> byłoby teraz? Myślę, że przyjęliśmy prawdopodobnie najrozsądniejsze i chyba najbardziej wyzwalające twórczo założenie, ponieważ mogliśmy napisać, co tylko chcieliśmy. A chcieliśmy napisać brutalną płytę: intensywną, przepełnioną mrokiem, po prostu kozacką. Chcieliśmy napisać świetny metalowy album. I myślę, że się nam to udało.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie mogę się doczekać, aż świat go usłyszy. Mógłbym gadać o nim hiperbolicznie przez cały dzień i używać samych superlatyw, ale sami sobie go ocenicie. Dla mnie to cholernie dobra rzecz, więc szczerze się nią jaram. I wiesz, nie jestem w ciemię bity, jeśli chodzi o bycie jakimś piewcą metalu – a raczej metalu, w który byłem bądź jestem zaangażowany. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek brał udział w powstawaniu jakiegoś kiepskiego longplaya. Przed wami kolejny zajebisty album, w którego powstawaniu maczałem palce, zatytułowany <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>. Uwielbiam absolutnie wszystkie kawałki z tej płyty oraz spajający je tytuł.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czy to krążek idealny? Nie, oczywiście, że nie, ale sam jestem nim szczerze zachwycony. Cieszę się jego wydaniem, a teraz, gdy zbliżamy się do ogłoszenia daty premiery, gdyż wreszcie wszystko wskoczyło na swoje miejsca, będziemy mogli wypuścić płytę, zanim się obejrzycie. Mówię Ci, nadchodzi świetny czas dla <strong>Dark Angel</strong>. Już się zresztą zaczął.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: W kilku wywiadach widziałem informację, że nowy album może wyjść tej jesieni, ale może też zaliczyć kolejną obsuwę. Trzymamy się jesieni?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Tak, absolutnie. Album na bank ukaże się w 2025 roku, a my jesteśmy już blisko sierpnia, więc jesień wciąż pozostaje osiągalna. Tak jak mówisz, chcieliśmy, żeby płyta wyszła już jakiś czas temu, ale opóźnienia, które się wydarzyły… cóż, każdy rodzaj opóźnienia, który nas dotknął, w dłuższej perspektywie miał jakiś pozytywny wpływ.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Gdy myśleliśmy: „Okej, zaraz będziemy mogli ogłosić datę premiery” i coś nagle przekreślało nasze plany, to i tak w ostatecznym rozrachunku wychodziło na dobro ogółu. Minęły przecież 34 lata, odkąd <strong>Dark Angel</strong> wydało krążek. Pierwotnie chcieliśmy wypuścić go w kwietniu, ale jeśli musimy poczekać do września albo października, kilka miesięcy nie robi już szczególnej różnicy, prawda? Płyta wyjdzie, gdy trafi na odpowiedni czas. Jeszcze tylko chwila.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Zaraz po usłyszeniu obu singli, które dotychczas wydaliście, pomyślałem sobie: świetne riffy, nowoczesna produkcja, interesujący materiał – czyli w zasadzie wspomniałem prawie wszystko, o czym mi dotychczas opowiedziałeś. (śmiech) Czy mógłbyś powiedzieć trochę o utworach, których jeszcze nie słyszeliśmy?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Nie mogę się doczekać momentu, kiedy wreszcie je usłyszysz. W moim ostatnim wywiadzie – właściwie tym, który zakończył się zaraz przed rozmową z Tobą – zapytano mnie: “Dlaczego wybraliście te dwa utwory jako single?” Pomyślałem sobie: “Dobre pytanie!”. Prawdę mówiąc, mógłbym wrzucić wszystkie nowe piosenki do kapelusza, po czym wylosować któryś kawałek i w ten sposób wybrać kolejny singiel. Premierowe utwory są kozackie. Tak naprawdę ich selekcja to kwestia przypadku, ponieważ każdy z nich mógłby stać się singlem. Jaram się każdym numerem na płycie, świetnie reprezentują one aktualną kondycję <strong>Dark Angel</strong>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Stworzyliśmy agresywny album, który moim zdaniem został odpowiednio wyprodukowany. Jeśli chodzi o podejście do produkcji, poszliśmy w oldschool. Jest organicznie; nie ma Pro Toolsa, nie podmieniamy sampli i dźwięków, nie ma wtyczek ani reampingu. Nagraliśmy absolutnie wszystko, co znalazło się na <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>. To prawdziwe gitary przepuszczone przez prawdziwe wzmacniacze. Weszliśmy w to z pełną ewentualnych konsekwencji świadomością. Producent <strong>Rob Shallcross</strong> (a także manager <strong>Gene’a</strong>, <strong>Dark Angel</strong> i projektu <strong>Death To All</strong> — przyp.red) miał swoją wizję. Powiedział nam: “Albo mój plan zadziała, albo nie, ale Dark Angel na pewno zabrzmi inaczej, niż wszyscy w obecnych czasach.” Zazwyczaj słyszę od ludzi zgoła różne podejście do nagrywania. Cytując <strong>Roba</strong>: “Wszystkie zespoły wypuszczają teraz podobnie brzmiące płyty, a my obierzmy inną drogę niż tę znaną mi z miliona krążków, nad którymi pracowałem przez ostatnie 15 czy 20 lat”. </span><span style="font-weight: 400;">Nie musiał nas długo przekonywać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszystkie zarejestrowane kompozycje miażdżą. Staraliśmy się, by każdy kolejny numer był lepszy, niż poprzedni. Utwory kipią od agresji. Mam nadzieję, że ludzie uznają nasze riffy za mocne i chwytliwe. A perkusja? Boże, co ja sobie myślałem, jeśli chodzi o perkusję? (śmiech) Często, gdy piszę muzykę, rozpisuję sobie partie gitary, a już szczególnie czynię to dla <strong>Dark Angel</strong>, po czym nagle okazuje się, że riffy trochę zaczynają wypierać perkusję z pierwszego planu. Na tym albumie tak się nie dzieje.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Teraz przebywam w salce i ćwiczę nowy materiał po raz pierwszy od jego nagrania – oczywiście poza singlami, które już gramy na żywo. Data premiery albumu jest na horyzoncie, więc chcemy wreszcie zacząć się zastanawiać: ‘Które premierowe utwory warto grać na żywo?” Właśnie uczę się na nowo wszystkich partii perkusji do tych kompozycji. I kurde, mówię do siebie: “Człowieku, co ty sobie myślałeś, gdy je pisałeś”? (śmiech) Narzuciłeś sobie sporą presję. Teraz chcesz odtworzyć te rzeczy na scenie? O rany.” Zobaczymy, jak to będzie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak jak mówiłem wcześniej, próbowaliśmy napisać kozacki album. Za chwilę zostawimy go fanom do oceny. Zachęcam więc: posłuchajcie sobie <em><strong>Extinction Level Event</strong></em>, nie zajmie wam to zbyt wiele czasu. Potrzebujecie dokładnie 48 minut, by przesłuchać nowe <strong>Dark Angel</strong> za jednym podejściem. A później sami zdecydujecie, czy daliśmy radę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Porozmawiajmy chwilę o koncertach. W Polsce zagracie dwa sety, usłyszymy album <em><strong>Darkness Descends</strong></em> w całości. Mam dwa pytania. Pierwsze z nich brzmi: co w zasadzie sądzisz o tym albumie po prawie 40 latach od jego wydania? A drugie: czy usłyszymy coś premierowego oprócz dwóch wydanych dotychczas singli?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zacznę na szybko od tego drugiego. Jak dotąd gramy jedynie dwa single, ponieważ po prostu nie będziemy w stanie wspólnie opracować nowych numerów na próbach przed europejskimi koncertami. W salce, którą widzisz, ćwiczę sam. <strong>Laura Christine</strong> (gitarzystka <strong>DA</strong>, a prywatnie żona <strong>Hoglana</strong> — przyp. red.) dołączy do mnie jeszcze w tym tygodniu. </span><span style="font-weight: 400;">Wszyscy mieszkamy w ró</span><span style="font-weight: 400;">żnych częściach USA i niestety nie możemy spotykać się zbyt często, by wspólnie próbować.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Prawdopodobnie zostaniemy więc przy dwóch singlach, czyli <em><strong>Extinction Level Event</strong></em> i<a href="https://kvlt.pl/newsy/dark-angel-udostepnia-nowy-utwor/"><em><strong> Circular Firing Squad</strong></em></a>. Oba te numery zostaną w secie, przynajmniej na razie. Mamy natomiast zaplanowane więcej koncertów. Wkrótce je ogłosimy i myślę, że wtedy będziemy w stanie przygotować kolejną część premierowego materiału.</span></p>
<p><iframe title="Circular Firing Squad" src="https://www.youtube.com/embed/bRCbdcOZ8W0" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeśli chodzi o <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, granie tego albumu po 40 latach od jego wydania, no, prawie 40, ponieważ zbliżamy się do czterdziestej rocznicy… cóż, dla bodaj każdego zespołu zaszczytem jest mieć krążek, która przetrwa próbę czasu. Kiedy nagrywaliśmy <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, nie mieliśmy pojęcia, że 40 lat później będziemy grali koncerty dedykowane temu wydawnictwu. Wygląda na to, że wciąż jest na nie zapotrzebowanie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kiedyś była to po prostu nowa płyta <strong>Dark Angel</strong>. Mieliśmy wobec niej sporo nadziei, ale to był także nasz kolejny krok naprzód jako grupy. Co więcej, to był pierwszy pełnoprawny album, jaki zarejestrowałem, więc wspominam go ciepło. A sam fakt, że <em><strong>Darkness Descends</strong></em> osiągnęło kultowy status, jest dla nas nieprawdopodobny. Wiesz, ludzie umieszczają go na listach typu top 10 thrashowych albumów wszech czasów i tak dalej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">A rok 1986, czyli rok premiery DD, był przecież przełomowy dla thrash metalu. </span><span style="font-weight: 400;">Wiele osób uznaje zapewne, że był to w ogóle najlepszy rok w całej długiej historii tego gatunku. Zespoły wypuszczały wtedy rzeczy naprawdę przełomowe. Oczywiście mam na myśli trzech reprezentantów Wielkiej Czwórki (<strong>Metallica</strong>, <strong>Slayer</strong> oraz <strong>Megadeth</strong> — przyp.red), ale też właśnie <strong style="font-weight: 400;">Dark Angel</strong>, <strong style="font-weight: 400;">Kreator</strong> z ich <em style="font-weight: 400;"><strong>Pleasure to Kill</strong></em>, czy <strong style="font-weight: 400;">Nuclear Assault</strong> z <em style="font-weight: 400;"><strong>Game Over</strong></em>. <strong style="font-weight: 400;">Possessed</strong> wypuściło wówczas <em style="font-weight: 400;"><strong>Beyond the Gates</strong></em>… oczywiście <em style="font-weight: 400;"><strong>Seven Churches</strong></em> to klasyk, ale <em style="font-weight: 400;"><strong>Beyond the Gates</strong></em> również. Kurde, w 1986 powstała masa zajebistych albumów. To nie wszystko: masa świetnych longplayów została nagrana w &#8217;86, a ukazała się na początku &#8217;87. Chodzi o <strong style="font-weight: 400;">Death Angel</strong>, <strong style="font-weight: 400;">Testament</strong> i tak dalej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wracając do <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, kiedyś ludzie powtarzali mi takie słowa: “Ten album zmienił moje życie. Znałem<strong> Slayera</strong>, byłem wkręcony w ich muzykę, ale to <em><strong>Darkness Descends</strong></em> sprawiło, że postanowiłem grać w zespole parającym się szybkim, agresywnym metalem.” Wielu członków dużych, deathmetalowych ekip podchodziło do mnie i mówiło o wpływie <strong>Dark Angel</strong>, a zwłaszcza <em><strong>Darkness Descends</strong></em>. <em><strong>Time Does Not Heal</strong></em> też był dla co poniektórych takim albumem, ale w mniejszym stopniu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Chcieliśmy porządnie podejść do koncertów promujących <em><strong>Darkness Descends</strong></em>. Dla mnie prywatnie to bardzo, bardzo ważne, ale szczerze mówiąc, przez lata nienawidziłem perkusisty z tego krążka, wiesz? (śmiech) Serio, nienawidziłem gościa.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niemniej teraz gram dużo agresywnej muzyki bez dłuższych przestojów – a przecież prawie wszystko, co gram, to wysoce energetyczna, agresywna muzyka – więc przećwiczenie perkusyjnych partii z <em><strong>Darkness Descends</strong></em> mimowolnie stało się sporo łatwiejsze. Kiedy nagrywałem tę płytę, o perkusji wiedziałem tyle, co nic, natomiast ówczesne patenty zastosowane przeze mnie za bębnami, stanowiły odzwierciedlenie niezdarnych pomysłów osiemnastolatka. Teraz na szczęście mam już jakieś umiejętności, więc jestem w stanie odtworzyć jego niegdysiejszą energię, poprawiając równocześnie technicznie niektóre partie. To, co za małolata bywało trudne, dziś jest dla mnie jak bułka z masłem. I fantastycznie!</span></p>
<p><iframe title="Dark Angel - Merciless Death" src="https://www.youtube.com/embed/GK6lc4BMGHI?list=RDGK6lc4BMGHI" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Co do samej muzyki, <em><strong>DD</strong></em> to iście bezlitosny album, a <strong>Dark Angel</strong> w wydaniu na żywo pozostaje równie bezlitosnym bandem. Oczywiście nie wszystkie nasze utwory są bardzo szybkie, ponieważ mamy w repertuarze mniej intensywne kawałki, ale na koncertach ludzie chcą, żebyśmy grali jeden szybki kawałek, potem kolejny szybki kawałek i zaraz po nim następny. Nie chcą, żebyśmy zwalniali i grali np. <em><strong>Pain’s Invention, Madness</strong></em> czy <em><strong>Act of Contrition</strong></em>. Chcą <em><strong>Burning of Sodom</strong></em>, potem <em><strong>Death of Innocence</strong></em>, potem <em><strong>No One Answers</strong></em>, potem <em><strong>Darkness Descends</strong></em>, a po tym wszystkim <em><strong>Perish in Flames</strong></em>.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wspólnie stwierdziliśmy: „W porządku, w sumie możemy tak zrobić”, bo sami mamy mnóstwo energii, a granie tych rzeczy na żywo to czysta frajda. Wpadnij na najbliższy koncert, czeka Cię zajebista noc z metalem, dobre, dopracowane show. Jak powiedziałem już w kilku innych wywiadach, nie bądź osobą, która następnego dnia usłyszy przez telefon: „Człowieku, czemu nie przyszedłeś? Wszystko przegapiłeś!”, bo szczerze nie sądzę, żeby ktoś chciał odebrać takie połączenie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Słyszałem z wywiadów z Tobą, że członkowie <strong>Dark Angel</strong> żyli ze sobą w bliskich relacjach nawet wtedy, gdy zespół de facto nie funkcjonował. Ponoć byliście jak rodzina, wspieraliście się nawzajem, rozmawialiście o własnych przemyśleniach, emocjach, uczuciach…</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zgadza się.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Teraz mieszkacie w różnych miastach. Co robicie, żeby sobie pomagać, żyjąc na odległość? I jak w zasadzie wyglądają wasze relacje, kiedy już się widujecie?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Wciąż wszyscy pozostajemy blisko i nadal świetnie się bawimy w swoim towarzystwie. Grałem w kilku zespołach i bywałem na wielu trasach; często przejazdy vanem z lotnisk do hoteli, albo z hoteli do klubów odbywały się w kompletnej ciszy. Nikt nikogo nie nienawidził, ale każdy siedział wyłącznie w swojej głowie i wszystko wokół było skąpane w ciszy. Zresztą kto wie, może niektórzy kolesie z tych zespołów serio się nienawidzą, nie wiem.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">U nas, w <strong>Dark Angel</strong>, panuje trochę inna atmosfera. Zawsze próbujemy się nawzajem rozśmieszać, mamy bezczelne poczucie humoru. Nic nie jest do końca tabu. Dorastaliśmy ze sobą jako nastolatkowie, a teraz jesteśmy jedynie nieco starsi i bardziej doświadczeni. Nasz szczeniacki humor wciąż nam towarzyszy: nieprzerwanie próbujemy sobie nawzajem dogryzać, po czym ścieramy się ze sobą na różne, zabawne sposoby. Wszystko to spaja po prostu jedna wielka miłość.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Owa atmosfera jest zgoła różna niż w innych profesjonalnych zespołach, do których należę. Tam wszyscy odnoszą się do siebie profesjonalnie, kulturalnie… a jak jest w <strong>Dark Angel</strong>? Wciąż jesteśmy tą samą paczką dzieciaków. Lubimy ze sobą przebywać. To fajny stan. Nigdy nie przestałem go czuć, mimo że jestem trasowym weteranem. Pozostali członkowie zespołu, w tym <strong>Laura Christine</strong>, nie przeżyli w busach podobnych doświadczeń, co ja, więc pewna młodzieńcza energia z radości uczestnictwa w wyjazdach wciąż jest u nich obecna. I oni zarazili mnie tą swoją młodzieńczą energią. Kurde, naprawdę się cieszę, gdy widzę, że oni się cieszą. Podam Ci przykład. Kiedy przyjeżdża się do danego miasta, w wielu zespołach każdy po prostu rozchodzi się do swoich pokojów. Kolacje je się osobno, często zamawiając room service. Ale w <strong>Dark Angel</strong> panuje zaraźliwe: „Ej, idziemy na kolację! Kto idzie? Spotkajmy się za 25 minut w lobby!” I to jest świetne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeszcze jedno. Sam pozostaję raczej domatorem. Jeżeli na trasie w ogóle gdzieś wybywam, najczęściej spaceruję sobie koło hotelu, po czym wracam i zostaję w nim jakieś 12 godzin, ale z <strong>Dark Angel</strong> zdarza mi się wyjść na miasto. Gdziekolwiek idziemy, idziemy razem.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jesteśmy blisko siebie, pozostajemy rodziną. To nie wszystko: nasze żony się uwielbiają. Czasami w zespołach bywa inaczej: wiesz, że lubisz danego gościa, ale jego dziewczyna jest po prostu nieznośna. Nie u nas, ponieważ u nas wszyscy są niesamowici. Uwielbiam więc momenty, gdy dziewczyny członków <strong>Dark Angel</strong> nas odwiedzają. Ich przyjazdy są super i mam nadzieję, że będą miały miejsce częściej.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czyli można powiedzieć, że przyjaźń i bliskość jest czymś, co was napędza?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Zdecydowanie. Przyjaźń jest kluczowa. Wiesz, pojawiają się chwile, gdy czujesz się wyeksploatowany, przemęczony, albo pojawiają się problemy rodzinne bądź osobiste.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I wtedy druga rodzina, ta, którą masz w zespole, pomaga Ci się podnieść. Nie musisz przed nią nikogo udawać, możesz po prostu być sobą i wiesz, że ona to zrozumie. To ważne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czasem wystarczy jedno słowo, jedno spojrzenie – i już wiesz, że ktoś Cię wspiera. To nie jest tylko praca, tylko coś więcej. Bez wsparcia trudno byłoby wszystko przetrwać. W <strong>Dark Angel</strong> otucha działa naprawdę dobrze. Jestem za to bardzo wdzięczny. I wiem, że wszyscy pozostali w bandzie czują się tak samo.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Pogadajmy o <strong>Laurze</strong> i<strong> Jimie</strong>. Jaką energię wniosła ona do zespołu? Czy nadal zdarza Ci się pomyśleć o<strong> Jimie</strong> bezpośrednio podczas występu?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Cóż, pomysł, by <strong>Laura</strong> stała się częścią zespołu, pochodzi bezpośrednio od <strong>Jima</strong>. To była jego wola!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszyscy wiedzieliśmy, że kiedy zaczęliśmy grać więcej koncertów, trzeba było podjąć niejedną trudną decyzję. W końcu <strong>Jim</strong> powiedział: „Będę na każdym koncercie, na którym tylko będę mógł, ale po drodze wpadną Wam pewnie jakieś fajne pojedyncze sztuki bądź trasy, których nie dam razy zagrać”. W pełni rozumieliśmy, co miał na myśli.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">On miał zresztą udaną i dochodową karierę po wcześniejszym odejściu z <strong>Dark Angel</strong>. I kiedy nadszedł czas, a kropki na niebie zaczęły łączyć się we wzór, zaczęliśmy myśleć o jego zastępstwie. To była decyzja <strong>Jima</strong>, żeby przyjąć <strong>Laurę</strong> do kapeli. <strong>Jim</strong> poszedł do pozostałych członków zespołu i poprosił ich o głosowanie w tej sprawie. Nie miało to nic wspólnego ze mną, sam natomiast byłem na tak, bo według mnie znaleźliśmy się w najlepszej możliwej sytuacji.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie musiałem też mówić: „Hej chłopaki, pozwólmy <strong>Laurze</strong> grać w zespole!”, nic z tych rzeczy. Ona jest świetną instrumentalistką i podniosła poprzeczkę pod względem wykonawczym. Jej energia jest znakomita, bo<strong> Laura</strong> potrafi być twardą babką, ale jest też wspaniałą, słodką osobą. Jest po prostu niesamowita, a goście z <strong>Dark Angel</strong> to teraz jej bracia. <strong>Laura</strong> ich kocha, a oni kochają ją. Widzę to między innymi po tym, w jaki sposób wszyscy ze sobą żartujemy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Poza tym ona jest najzabawniejszą osobą, jaką znam. <strong>Ron</strong>, <strong>Gonz</strong> (<strong>Mike Gonzales</strong> &#8211; przyp.red.) i <strong>Eric</strong> też umieją mnie rozbawić. Często, gdy wszyscy ze sobą siadamy, przyjmuję jedynie rolę widza, żeby móc się szczerze pośmiać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Przyglądając się relacjom nas wszystkich, widzę, że ostatnio stały się one jeszcze bardziej wypełnione miłością, bo <strong>Laura</strong> dosłownie nas nią zaraża. Jeżeli miałaby nagle stać się największą gwiazdą rocka na świecie, zapewne użyłaby tego statusu niczym trampoliny, mającej pomóc wszystkim innym. Świetnie jest mieć ją na pokładzie.</span></p>
<p><iframe title="Dark Angel - Live at Thrash the Park, Uppsala 2025 - Full show" src="https://www.youtube.com/embed/mGLuZBxrz68" width="100%" height="400" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen" loading="lazy"></iframe></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Czy jednym z twoich celów nadal jest bycie aktywnym perkusistą grubo po siedemdziesiątce?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: O tak, absolutnie. Teraz to już nawet po osiemdziesiątce! O siedemdziesiątce mówiłem 10 lat temu, więc teraz widzę siebie za zestawem dziesięć lat później. I wiesz, nie będzie sytuacji typu: „Ojej, ale słodko, <strong>Gene</strong> wciąż grywa na bębnach rockowe standardy”. Nie ma takiej opcji. Do końca pozostanę perkusistą grającym ekstremalny metal. Pod względem aranżacji kawałków byłem przecież jednym z gości, którzy wpłynęli na rozwój całego ekstremalnego metalu. Tworzyłem swój styl wraz z jego podwalinami.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wszyscy inni mogą już sobie powoli zacząć odpuszczać lub robić dłuższe przerwy, albo przestać grać tak intensywnie jak dwudziestolatkowie. (śmiech) Ja natomiast zamierzam przycisnąć jeszcze bardziej. To mój cel i nie widzę powodu, żeby go nie zrealizować. Czy będzie to fajne? Na bank, bo mam teraz trochę mniej kilogramów (mówiąc to, Gene w przekomiczny sposób łapie się za fałdy na brzuchu — przyp.red.), więc przede mną jeszcze długa droga jako drummer. Zamierzam być podczas niej super zdrowy. Moje umiejętności są teraz lepsze niż 30 lat temu. Wcześniej zrzuciłem ponad sto funtów (około 45 kg — przyp.red), przybranych dwie dekady temu. Aktualnie jestem również w lepszej formie, niż wtedy. Technika gry uległa poprawie. Perkusję wykorzystuję w charakterze treningu cardio codziennie, nie robię sobie dni wolnych i zakładam neopren nawet podczas występów na żywo. Pod ubraniami noszę odpowiednik skafandra dla nurków. O, spójrz tutaj, mój neopren leży tuż obok perkusji. Zakładam go po to, mocniej się pocić. To ważne, gdy chcesz zgubić parę kilogramów. Dodatkowo na siłce robię trening siłowy oraz ekstra cardio, więc potrafię zagrać dwugodzinny set intensywnego metalu bez większych problemów.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: Widzę plakat <strong>Black Sabbath</strong> wiszący za Tobą i po prostu muszę o to spytać: czy widziałeś koncert <em><strong>Back to the Beginning</strong></em>? Gdyby powstało analogiczne wydarzenie sygnowane nazwiskiem <strong>Gene’a Hoglana</strong>, kogo poprosiłbyś o wykonanie swoich partii?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: To zabawne, bo sam chciałbym zagrać wszystkie swoje partie. (śmiech) Tak czy inaczej, widziałbym za bębnami wiele różnych osób. Jeżeli chodzi o <strong>Sabbath</strong>, nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego przedsięwzięcia, aktualnie bywam mocno zajęty. Mam nadzieję, że będzie ono dostępne na streamingach do nadrobienia za jakiś czas.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Generalnie każdy pyta mnie dzisiaj o ten temat, a ja sam, prawdę mówiąc, nie zauważyłem, że ten plakat wciąż wisi w tym samym miejscu. (śmiech) Cóż, co do mojej własnej edycji wydarzenia, musiałby na niej zabębnić właśnie <strong>Bill Ward</strong>. Później zasiadłby sobie na specjalnym tronie. W ogóle to wspaniale, że on zagrał wtedy z pozostałymi członkami zespołu na stadionie w Birmingham. Zajebisty jest też zresztą <strong>Tommy Clufetos</strong>, który dekadę temu odwalił świetną robotę (w okolicach promocji krążka „13” <strong>Black Sabbath</strong> <strong>Clufetos</strong> zjeździł z <strong>Ozzym</strong>, <strong>Tonym</strong> i <strong>Geezerem</strong> cały świat — przyp.red). <strong>Tommy</strong> nawet całkiem przypominał Billa. I grał świetnie, z szacunkiem do jego partii.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Swoją drogą, oczywiście do pewnego stopnia, przypisuję <strong>Laurze Christine</strong> to, iż <strong>Bill</strong> był w stanie ponownie zagrać na perkusji. Nie wiem, co on sam by o tym pomyślał, ale faktem jest, że pewnego razu wyszliśmy wspólnie na kolację. Był <strong>Bill</strong> i jego żona <strong>Jackie</strong>, <strong>Laura</strong> oraz ja. <strong>Bill</strong> uwielbia <strong>Laurę</strong>, <strong>Jackie</strong> uwielbia <strong>Laurę</strong>, zaś sama <strong>Laura</strong> przekazała wtedy <strong>Billowi</strong> sporo swojej wiedzy. On opowiedział nam o obecnym poziomie jego umiejętności, nie był z nich w tamtym czasie zbyt zadowolony. <strong>Laura</strong> dała mu mnóstwo wskazówek, trików oraz patentów, które mogły pomóc mu wyjść z miejsca, w którym był ze swoją grą, i dotrzeć tam, gdzie pragnął być. <strong>Bill</strong> przyznał się wówczas, że nie siedział za bębnami od sześciu miesięcy, bo sprawiało mu to trudność.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jakieś trzy tygodnie później <strong>Bill</strong> był na scenie w Whisky (a Go Go, legendarnym klubie w Los Angeles — przyp.red.), i bębnił podczas jam session. Później skontaktował się z <strong>Laurą</strong>, mówiąc jej, że był tam dzięki temu, co podpowiedziała mu podczas kolacji.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jego gra zawsze była fantastyczna, więc fakt, że <strong>Bill</strong> jest teraz tam, gdzie jest, dobitnie pokazuje, że można być po siedemdziesiątce i wspaniale grać kawałki <strong>Sabbath</strong>. Bardzo to doceniam. Skoro on potrafi, ja również będę w stanie tego dokonać. Wystarczy zadbać o zdrowie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: </span><span style="font-weight: 400;">Życzę Ci zatem przede wszystkim zdrowia. Wpadasz do Europy w przyszłym roku?</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Dziękuję, przyda się. Na bank widzimy się na letnich festiwalach. Muszę zajrzeć w swój kalendarz, ale wiem, że czeka nas kolejna długa trasa z <strong>Dark Angel</strong>, bo </span><span style="font-weight: 400;">w końcu będziemy mieli nowy krążek do podpromowania. Niebawem wyruszymy też z <strong>Dethklok</strong> oraz <strong>Death To All</strong>. Zdaje się, że <strong>Bear McCreary</strong> również planuje kolejne występy. Będzie co robić, już nie mogę się doczekać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">H: </span><span style="font-weight: 400;">Dziękuję za rozmowę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">G: Dzięki.</span></p>
<p>___</p>
<p>Wywiad został przeprowadzony dzięki uprzejmości <a href="https://winiarybookings.pl/"><strong>Winiary Bookings</strong></a>.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="aligncenter size-full wp-image-329247" src="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1.png" alt="" width="1200" height="675" srcset="https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1.png 1200w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-300x169.png 300w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-800x450.png 800w, https://kvlt.pl/wp-content/uploads/2025/07/Gene-Hoglan-interview-1-1536x864.png 1536w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/">GENE HOGLAN (Dark Angel) „Chcieliśmy napisać brutalną płytę”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://kvlt.pl">KVLT</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://kvlt.pl/muzyka/wywiady/gene-hoglan-dark-angel-wywiad/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
