King Dude: “Nie jestem pierwszą osobą, która łączy seks z religią.”

Dwa dni temu King Dude ponownie wyruszył na podbój Europy, tym razem ze swoim najnowszym materiałem zatytułowanym Sex. W związku z wizytacją także naszego pięknego kraju Król Koleś opowiedział w wywiadzie m.in. o swoich doświadczeniach z polskimi fanami, promowanej podczas koncertów płycie, a także seksie, który według muzyka jest nieodłączną częścią wielu aspektów życia.

 

Właśnie ruszasz w trasę koncertową, promującą Sex. Jaki Twój nastrój i nastawienie przed serią koncertów w Europie?

Zazwyczaj jestem dosyć zajęty przed wyruszeniem w trasę i ta nie jest wyjątkiem. Prawdopodobnie skończy się na tym, że przepracuję każdą chwilę, podczas której nie będę spał, a czasem nawet zapominam o śnie.

Czy podczas tej trasy odwiedzasz jakieś miejsca, w których jeszcze nie koncertowałeś? Jeśli tak, to jakie?

Na trasie zawsze jest kilka miejsc, w których jeszcze nie byłem… Nigdy nie byłem w Lorient ani w Gdańsku.

Jak wspominasz swoje poprzednie występy w Polsce?

Występy w Polsce są najlepsze! Publiczność jest zawsze entuzjastycznie nastawiona i miła. Pamiętam, gdy pierwszy raz graliśmy w Warszawie, próbowałem pomóc mojemu zespołowi zapakować sprzęt, ale ludzie mi to uniemożliwiali. Za każdym razem jak coś podniosłem, wszyscy wokół prosili o autografy albo po prostu chcieli ze mną porozmawiać i podziękować za koncert. To było niesamowite! Jest dużo świetnych zespołów z Polski i wygląda na to, że wszyscy u was bardzo doceniają muzykę.

Twoja muzyka kojarzy się raczej z małym i zamglonym od dymu papierosowego klubem. Gdzie wolisz grać: na dużej sali koncertowej, czy w bardziej kameralnej oprawie? A może jednak festiwal w plenerze?

Szczerze mówiąc, wszystkie trzy opcje mi odpowiadają. Wszystkie mają plusy i minusy. Jedyną rzeczą, której nie lubię, jest granie w miejscach, gdzie jest niesprawne nagłośnienie, a pracownicy klubu są nieprzyjemni. Nie ma powodu, żeby takie rzeczy się w ogóle działy.

Przypuszczam, że w każdym z tych wymienionych miejsc kontakt z publicznością jest inny. Jak ważna jest dla Ciebie i jaką rolę podczas Twoich występów pełni interakcja z ludźmi pod sceną?

Powiedziałbym, że to jakieś 50% występu. Jestem pół-komikiem. Nie mogę się powstrzymać od rzucania żartami, ponieważ to tworzy relację pomiędzy mną a ludźmi. Śmiech nas łączy. Można być czyimś śmiertelnym wrogiem, ale jeśli zaczynacie się razem śmiać, to jest to niczym zaklęcie niszczące nienawiść między wami. Przynajmniej na chwilę. Dodatkowo muzyka, którą tworzę, bywa momentami posępna albo porusza trudne tematy, dlatego bardzo ważny jest kontakt z publiką i wywoływanie u nich śmiechu przez łzy, rozumiesz?

Tak mi się wydaje. Jeśli chodzi o Twoją twórczość – fani nie zdążą nacieszyć się poprzednim albumem, a już dostają nowy materiał. Wydajesz nowe albumy w dość szybkim tempie. W dodatku często koncertujesz i chętnie podejmujesz kolaboracje z innymi artystami, czego dowodem są chociażby splity w Twojej dyskografii. Jak w takim przypadku wygląda u Ciebie proces tworzenia materiału na kolejne wydawnictwa?

Cóż, tak jak mówiłem, pracuję praktycznie na okrągło. Zawsze jest coś do zrobienia. Szczerze mówiąc, pracowałem nad nowym materiałem zanim jeszcze Sex został ostatecznie zmiksowany, a teraz kolejny album jest w fazie demo. Zanim zdecyduję, co dokładnie znajdzie się na płycie, dużo nad tym rozmyślam, wręcz medytuję. Z drugiej strony zdarza się, że to wszystko przychodzi całkiem niespodziewanie i wychodzi perfekcyjnie, jak w przypadku splitu z Julee Cruise, który zrobiliśmy zeszłego lata.

Co inspirowało Cię przy tworzeniu nowego materiału? W niektórych utworach na Twoim najnowszym albumie Sex słychać wyraźne gothic rockowe i post-punkowe brzmienia.

Właściwie to słuchałem dużo popu i disco, więc nie do końca wiem, dlaczego brzmi ona tak gotycko i post-punkowo. Byłem pod wpływem wielu świetnych, szwedzkich zespołów punkowych, a w szczególności Leather Nun i Diller Killer. Na płycie jest wiele różnych wpływów. Holy Christos był inspirowany bizantyjską muzyką chóralną i moim pobytem w Grecji. Kocham Grecję, to piękne i inspirujące miejsce.

Wydaje mi się, że głównie tego gothic rockowego klimatu nadaje brzmienie gitary basowej, której wcześniej nie było. Dlaczego zdecydowałeś się dodać ten – dość istotny – element do swojej muzyki?

Kiedy postanowiłem, że nazwę album Sex, a jednym z pierwszych instrumentów, który wydał mi się oczywisty jako „seksualny” była gitara basowa. Ma niskie tony i trafia wprost do „korzeni czakry”, rozumiesz? Do tamtej pory nagrałem tylko jeden utwór z basem.

Tak, chyba wiem o co chodzi. Zazwyczaj sam zajmujesz się nagrywaniem własnych albumów. Jednak dwa z Twoich najnowszych utworów Who Taught You How to Love i Prisoners zostały nagrane kolejno przez Drab Majesty oraz Michaela Wollenhaupta. Jak i dlaczego doszło do Waszej współpracy?

Chciałem pracować z oboma tymi artystami, nie tylko ze względu na to, że są moimi przyjaciółmi, ale także dlatego, że są bardzo zdolnymi producentami. Chciałem poszerzyć moje dziwne sposoby tworzenia na tym albumie. Praca z nimi była bardzo pobudzającym doświadczeniem.

Na Sex wyraźnie łączysz elementy religijne z tematem cielesności i seksu. Jest to wyłącznie zabieg artystyczny, czy może zawiera w sobie nutkę prowokacji? Jeśli ma być prowokacyjne, to dlaczego chcesz prowokować?

Nie jestem pierwszą osobą, która łączy seks z religią. Myślę, że to mógł być ktokolwiek, kto pierwszy wymyślił religię! Oczywiście prowokuję w pewien sposób, ale nie sądzę, że aż tak jak teledysk Madonny do Like a Prayer albo coś w tym stylu. Uważam, że nie możesz mówić o religii bez mówienia o seksie. Jest to znaczna część każdej religii, która przychodzi mi na myśl. Za wyjątkiem Scjentologii, która z jakiegoś powodu jest praktycznie pozbawiona ludzi z obsesją na punkcie seksualności. Prawdopodobnie dlatego, że wszyscy wierni są nerdami w otoczce science fiction.

W nawiązaniu do poprzedniego pytania, chciałam Cię zapytać, czy według ciebie istnieje jakikolwiek temat tabu dla rock’n’rolla, ale też dla Ciebie jako muzyka?

Cóż, jest taka jedna piosenka o zerwaniu, która może zostać odebrana w zupełnie niewłaściwy sposób. Wszystko może być tak odebrane, jeśli nie podchodzisz do muzyki i utworu z dystansem.

W tej kwestii się z Tobą całkowicie zgadzam. Twoja twórczość na przestrzeni lat uległa znacznej transformacji. Chociażby sam Sex różni się od dwóch poprzednich płyt diametralnie. Czy masz zamiar rozwijać tę bardziej rock’n’rollową niż neofolkową koncepcję swojego brzmienia? A może masz zamiar pójść w jeszcze innym kierunku?

Nie chcę jeszcze niczego zdradzać, ale mogę powiedzieć, że powinniście spodziewać się, że mój kolejny album będzie brzmieć inaczej niż poprzednie. Nie jestem zbyt zadowolony, gdy siedzę zbyt długo w jednym brzmieniu.

Czy w niedalekiej przyszłości planujesz kolejny album? Masz już jakieś pomysły?

Tak. Mam tytuł i prawdopodobnie około połowy napisanego materiału. Mam również tytuł i pomysły na jeszcze kolejny album. Tak jak mówiłem, lubię być zajęty.

Dzięki za poświęcony czas i do zobaczenia na koncertach!

Dzięki! Już nie mogę się doczekać!

Tagi: , , , , , , , , .