Ellipse „À Nos Traîtres” (2015)

Pierwsza sprawa – płyta jest cudnie wydana. Wygląda naprawdę dobrze. Nie wstyd postawić tak wydany krążek na półce. To ważne, bo wszyscy wydawcy zrzymają się, że wydają te płyty, a ludzie ściągają MP3 z Internetu, a jednocześnie nie przykładają się do sposobu wydania i jeszcze boczą się jak ktoś im to wytknie. Ellipse i ich wydawcy Finisterian Dead End nie można jednak w przypadku À Nos Traîtres nic zarzucić.

Ale oczywiście jest też druga sprawa, czyli to, co usłyszymy po wciśnięciu „play”.

Ellipse grają metalcore. Bardziej ciągnie ich jednak do sceny hardcore, co akurat zarzutem nie jest. Co nieco metalu znajdziemy w groove’ach i gitarach, które akurat potrafią w tej materii zaskoczyć pozytywnie, jak i negatywnie jakimiś zupełnie oklepanymi patentami. Wokalistka (nie zorientowałem się, że to kobieta, dopóki nie przyjrzałem się zdjęciu zespołu i nie wdrożyłem się w informacje we wkładce) zdecydowanie dobrze czuje się w tym hardkorowym anturażu. Nie oczekujcie zatem muzyki a’la Killswitch Engage czy As I Lay Dying i łzawych melodyjek zaśpiewanych głosikiem, którego nie powstydziłby się trzynastolatek przed mutacją. Spodziewajcie się raczej czegoś bliżej The Ghost Inside, Architects, August Burns Red czy Parkway Drive. Żeby było jeszcze ciekawiej, Ellipse operują w swoich utworach wyłącznie językiem francuskim.

Jak to wszystko oceniam? Wysoko, choć zdaję sobie sprawę, że podobnych płyt słyszałem sporo. Dopiero po kilku przesłuchaniach À Nos Traîtres udało mi się przedrzeć przez ścianę dźwięku, jaką stawia nieustannie zespół, i krzyk wokalistki. Odkryłem, że w gitarach dzieje się naprawdę sporo dobrego – między połamane hardkorowe rytmy powplatane są ciekawe melodie i riffy, sporadyczne breakdowny nie wywołują u mnie wrażenia, że wszystko jest sztuczne i pod publiczkę. Przeciwnie – mam wrażenie, że agresja jest tutaj czysta, że wszystko jest naturalne. Piosenki potrafią skręcić w kierunku, którego byśmy się akurat nie spodziewali, choć w kilku miejscach zespół utylizuje scenariusze dobrze już znane. Kilka skandowanych przez zespół momentów dodaje całej produkcji zęba, a kilka innych, gdzie grupa nie tracąc ciężaru nabiera powietrza, dodaje z kolei przestrzeni. Przez to wszystko À Nos Traîtres jest niełatwym w odbiorze, ale interesującym albumem. Jest w tym jednocześnie jakieś uczucie beznadziei, jakiejś życiowej jesieni, braku perspektyw i kredytu, który będzie ciążył przez trzydzieści lat, dopóki nie zejdzie się na zawał w swojej klatce – nie wiem o czym jest ta płyta, bo ni w ząb nie rozumiem francuskiego, ale gdybym miał zgadywać na podstawie emocji, jakie we mnie wywołuje, to byłaby właśnie o tym.

Solidny, treściwy, mięsisty album.

Ocena: 7/10

Jakub Milszewski

Jakub Milszewski

W tradycyjnych mediach obecny od 16-tego roku życia. Pisał już o wszystkim, więc nic już go nie ekscytuje. Na co dzień publikuje w "Top Guitar", Kvlt.pl i Anywhere.pl. Połowa duetu stojącego za książką "Gastrobanda".
Jakub Milszewski

Latest posts by Jakub Milszewski (see all)

Tagi: , , , , , , , .