Funeral Tears – „Beyond The Horizon” (2017)

Beyond The Horizon jest trzecim albumem rosyjskiego Funeral Tears, solowego projektu Nikolaja Seredowa, lidera m.in. recenzowanej na łamach Kvlt Taigi (recenzja). Płyta ukazała się w limitowanym nakładzie 400 sztuk w kwietniu tego roku w ramach kooperacji pomiędzy amerykańską Cimmerian Share Recordings oraz rosyjską Satanath Records, która jak słusznie zauważył jeden z moich redakcyjnych kolegów, wydaje ostatnimi czasy całe mnóstwo albumów grup zza naszej wschodniej granicy, ale i nie tylko. Pomimo tej ilości wydawnictw trudno jest mi zarzucić włodarzom Satanath wydawanie szrotu i z reguły na większości pozycji z ich katalogu można zawiesić ucho.

Nie inaczej jest z Beyond The Horizon. Wprawdzie ten trwający 56 minut i złożony z 6 kompozycji majestatyczny kolos nie definiuje nowych granic gatunku, ale nie oszukujmy się, w funeral doom metalu trudno jest nagrać coś przełomowego. Jak łatwo się domyślić, Nikolaj nie odbiega znacznie od tego, co tworzy we wspomnianej Taiga. Wciąż porusza się w depresyjnych klimatach i ponownie pesymizm wyciekający z muzyki nie jest na tyle silny, aby słuchacz po przesłuchaniu materiału zaczął się ciąć i wiązać sobie pętle na szyi. Podobieństwo jest tylko w ogólnej atmosferze, gdyż na Beyond… nie uświadczymy żadnych black metalowych elementów. Na płycie dominują, a właściwie ciągną się przez cały czas jej trwania, posępne melodie, które są rezultatem kombinacji przepełnionych tęsknotą gitar, melancholijnych klawiszy, delikatnych, akustycznych partii oraz powolnego, zgodnie z kanonem gatunku, pogrzebowego tempa. Recytowane głębokim growlem, od czasu do czasu przerywanym szeptaną deklamacją czy pełnym cierpienia krzykiem, teksty nie dotykają bezpośrednio śmierci, ale odnoszą się do ludzkiej egzystencji. W swoich lirykach Nikolaj zastanawia się, dokąd podąża nasz gatunek, dlaczego wkładamy tyle energii w odkrywanie nowych światów, a nie dbamy o ten, gdzie żyjemy. Dochodzi do wniosku, że wraz z postępem technologicznym, który zbliża nas do gwiazd, tracimy swoją duchowość oraz oddalamy się od Ziemi. Z jego tekstów wydobywają się uczucia pustki, osamotnienia czy beznadziei.

Nie wgłębiając się w teksty utworów, zwróciłem uwagę na to, że ich tytuły być może tworzą pewien konspekt. Bliżej nieokreślony bohater zamyka oczy i oddaje się rozmyślaniom na temat ludzkości. Wnioski są na tyle pesymistyczne, że podświadomie pragnie śmierci, ale wiedziony instynktem umysł wciąż walczy o życie. Bohater czuje, że traci oddech, zaczyna się dusić i powoli odpływa w nicość. Ostatnimi resztkami sił zmusza się jednak do oddychania i powraca do rzeczywistości, z żalem wspominając spokój, jaki dany mu było odczuć, gdy osiągał stan śmierci.

Beyond The Horizon wydaje się dobrą płytą na coraz dłuższe jesienne, melancholijne wieczory. Podoba mi się duchowa aura wisząca nad tym albumem oraz skłaniająca do zastanowienia się tematyka utworów. Płynące przez prawie godzinę dźwięki nie nużą, a z czasem wręcz wciągają, chociaż wydaje się oczywiste, że osoby szukające w muzyce ekstremalnych doznań w tym przypadku mogą się czuć zawiedzione. No, ale taki już jest urok funeral doom metalu.

Ocena 7/10

 

 

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , .