Awangarda, eksperymenty, ambienty, pogłosy, niezidentyfikowane instrumenty, palone kadzidła – wszystko, co poplątane i niestandardowe można było znaleźć w niedzielę 19 lutego br. w warszawskiej Hydrozagadce, do której zawitali na wspólnej trasie ARRM i Lonker See, promujący m.in. najnowsze wydawnictwo Split (recenzja). Tym razem moje ulubione miejsce na Pradze odwiedziły formacje, o których głośno w undergoundowym świecie i supportujące składy, których wcześniej nie było mi dane sprawdzić. Tyle piękna, tyle emocji, little mindfuck, słowem: rewelacja!
Koncert rozpoczął się ze sporym opóźnieniem, godzinę później niż planowano, występem jednoosobowego warszawskiego projektu Skalpy z Drzew. Przede wszystkim na wstępie muszę zaznaczyć, że uwielbiam koncerty wykonawców, którzy czują swój przekaz na tyle, aby próbować zarazić nim publikę. Tym razem obeszło się bez zarazy, ale zainteresowanie publiki było. Skalpy z Drzew można by określić mianem industrialu, lecz nie do końca taki termin oddaje formę przekazu. Wokal z pogłosem (niestety nie odgadłam w jakim języku), przedziwny podkład, plus gitara basowa – jest w tym pomysł, jest jakaś zimna aura. Niestety tym razem nie urzekła mnie historia tegoż projektu, być może przez fakt, że liczyłam na coś zupełnie innego.
[ngg_images source=”galleries” container_ids=”626″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”1″ thumbnail_width=”100″ thumbnail_height=”50″ thumbnail_crop=”0″ images_per_page=”24″ number_of_columns=”8″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”0″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” template=”/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]
A zupełnie inaczej zaprezentowali się tajemniczy członkowie formacji Gnoza. Tu się absolutnie wszystko zgadzało: klimat, oprawa „sceniczna”, prezencja członków dwuosobowego składu (kaptury na głowach i wystające z nich dredo-mopy), plus instrumenty, których nazywać się nie pokuszę, bo nie chciałabym wyjść na ignoranta. Gnoza jest projektem dwóch wspaniałych perkusistów zespołów: Merkabah i Sunnata (uprzejmie dziękuję za korepetycje w temacie Mateuszowi). Raz, cały występ był genialnie opracowany, dwa, czuć było w tym przedsięwzięciu jakąś energię (którą nie do końca mogę określić jako pozytywną), niepokój i fascynację. Zdecydowanie jestem kupiona, czekam na pełnoprawny płytowy debiut i następne koncerty!
[ngg_images source=”galleries” container_ids=”627″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”1″ thumbnail_width=”100″ thumbnail_height=”50″ thumbnail_crop=”0″ images_per_page=”24″ number_of_columns=”8″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”0″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” template=”/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]
Kolejno, jako perełka, a właściwie cały naszyjnik, na scenie zaprezentowała się trójmiejska formacja Lonker See. Od czego by nie zacząć i co by nie powiedzieć, na Lonker See ciągle spływają same pochwały, ochy i achy, i absolutnie nie będę w tym aspekcie odosobniona. Tenże skład jest jak machina, w której każdy element jest istotny, niezbędny i dopasowany. Połączenie jazzowych improwizacji, space-rockowych kombinacji, pięknie wyeksponowanego basu i mocarnej perkusji, która wbija dosłownie w ziemię, to miód nad miody na zmęczoną codziennością duszę. Saksofonowe parabole Tomka Gadeckiego nie zawsze pełniły rolę „przewodnika” po muzycznych pejzażach serwowanych tego wieczoru, dało się też oczarować cudnym wokalem basistki Asi Kucharskiej i wariacjami Bartka „Boro” Borowskiego (który wystąpił w pidżamie i jeszcze bardziej to uwielbiam!). Ale tym razem absolutnie kłaniam się w pas Panu Perkusiście Michałowi Gosowi (Panie Gosu, ja Pana kocham!). Na zakończenie zwróciłam jeszcze uwagę na pewien mały detal – Panowie i Pani z Lonker See po skończeniu setu podziękowali sobie nawzajem i uściskali się po cichu. Czy może być coś bardziej sympatycznego?
[ngg_images source=”galleries” container_ids=”625″ sortorder=”11464,11465,11466,11467,11469,11470,11471,11472,11473,11474,11475,11476,11477,11468,11478,11479,11463″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”1″ thumbnail_width=”100″ thumbnail_height=”50″ thumbnail_crop=”0″ images_per_page=”24″ number_of_columns=”8″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”0″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” template=”/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]
Na zakończenie koncertem zaczarowali Panowie z Sosnowca, genialna formacja ARRM. Skoro o Lonker See zawsze opowiadam w samych superlatywach, co powiedzieć o ARRM, których muzykę można chłonąć jak powietrze. ARRM tego wieczoru był kolejnym zespołem, który wyróżnia się swoją specyficzną stylistyką i dopracowaniem detali. Panowie zagrali koncert na siedząco, w towarzystwie palonych kadzideł (osobiście uważam, że jednak za dużo tego dobrego jak na mały klub) i dymiarki, co wspomagało klimat, prowadzący do jakiegoś lawirowania pomiędzy tu-i-teraz a kosmiczną podróżą ponad podziałami. Każdy dźwięk w punkt, piękne aranżacje, niektóre przypominające nieco soundtrackowe kompozycje, spokój, a jednocześnie transowy, mroczny wydźwięk potęgowany klawiszowym tłem. Nie podaje celowo żadnych setlist, ponieważ nie ma sensu rozgraniczać tego koncertu (i każdego występu z osobna) na poszczególne utwory.
[ngg_images source=”galleries” container_ids=”628″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”1″ thumbnail_width=”100″ thumbnail_height=”50″ thumbnail_crop=”0″ images_per_page=”24″ number_of_columns=”8″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”0″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” template=”/home/platne/serwer16360/public_html/kvlt/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]
Warto mieć na uwadze, że wszystkie występujące grupy tego wieczoru są bardzo młode pod względem zaistnienia, a już zbierają niemałą publikę i świetne recenzje. Oby więcej takich koncertów, oby więcej takich wieczorów.
Do następnego!
- Podsumowanie roku 2025 wg redakcji KVLT - 6 stycznia 2026
- Bryan Adams – Kraków (31.07.2025) - 25 sierpnia 2025
- Mystic Festival 2025 – Gdańsk (4-7.06.2025) - 23 czerwca 2025
Tagi: ARRM, Boro, experimental, Gnoza, Hydrozagadka, industrial, Joanna Kucharska, koncert, Lonker See, Michał Gos, psychodelia, relacja, ritual, saksofon, Skalpy z Drzew, space rock, split, spodnie od pidżamy Boro, Tomasz Gadecki, warszawa, warszawska Praga, wspólna trasa.







