Dola, Horndal, Mary – Katowice (16.02.2025)

Trzeba przyznać, że początek tegorocznego koncertowania przyniósł już ważne punkty dla każdego fana ciężkiego grania. W styczniu była to minitrasa powracających z niebytu grup Obscure Sphinx i Blindead (23, ale jednak), luty zaś przyniósł nam Dolę promującą w ośmiu polskich miastach swój niedawno wypuszczony, recenzowany przeze mnie na Kvltowych łamach, trzeci album Tabernakulum. Trwająca pół miesiąca objazdówka zakończyła się 16 lutego w katowickim Piątym Domu.

Składy poszczególnych koncertów były dość zróżnicowane, otwarcie ostatniego z ośmiu przystanków na rozpisce przypadło w zaszczycie zespołowi Mary, określającego swoją twórczość jako „czarny punk”. Całkiem trafny termin, jak się okazało. Umalowani lepiej niż niejedna blackmetalowa kapela panowie zapewnili ponad pół godziny dość prostego, ale za to bardzo energicznego grania, tym samym odpowiednio wywiązując się z roli otwieracza. Nie ukrywam jednak, że tę wycieczkę na polską wieś zakończyli w odpowiednim momencie – ich występ pod koniec zaczynał mnie już lekko nużyć, jeszcze kilka minut mogłoby skutecznie zatrzeć pozytywne wrażenia.

Nie kończyć się mógłby za to występ Szwedów z Horndal, gościa specjalnego drugiej części trasy. Sludge’owy walec przetoczył się przez Piąty Dom i z miejsca zgarnął ze sobą niewielką publiczność zgromadzoną w klubie. Grupa w swojej setliście skupiła się na opartym na prawdziwych wydarzeniach albumie Head Hammer Man i jeśli na krążku brzmi to choć w połowie tak dobrze, jak podczas niedzielnego koncertu, a wy sami lubicie prog/sludge’owe klimaty, to płyta ta jest dla was pozycją obowiązkową. Mocne uderzenia, sporo naprawdę dobrych i klimatycznych melodii – kiedy ich słuchałem, w głowie dzwonił mi przede wszystkim wczesny Mastodon. Dla tych, którzy zainteresowani byli historią opisywaną przez zespół, na pewno miłym smaczkiem było przybliżanie jej przez wokalistę w trakcie zapowiadania utworów. Co tu dużo mówić – Szwedów wcześniej nie znałem, więc wzięli mnie z zaskoczenia, ale takie niespodzianki lubię najbardziej.

Setlista:
Head Hammer Man
Rossen
Exiled
Fuck the Scabs
Calling: Labor
Famine
Wasteland
Horndal’s Blodbad
Blacklisted

Poprzeczka dla gwiazdy wieczoru została więc zawieszona wysoko, ani przez chwilę jednak nie miałem wątpliwości, że trio sobie z nią poradzi. Był to czwarty koncert Doli, na którym byłem, i według mnie najlepszy – ale też Tabernakulum wydaje mi się najwdzięczniejszym koncertowo materiałem grupy, a promowany na trasie krążek został w Piątym Domu zagrany w całości. W bardzo dobrze nagłośnionym klubie utwory z grudniowej premiery zyskały na ciężarze, co poskutkowało naprawdę solidnym łupnięciem, szczególnie w tych brutalniejszych fragmentach, których na trzecim LP zespołu przecież nie brakuje. Kiedy patrzę na rozwój Doli, robi mi się ciepło na sercu i choć frekwencja w Katowicach niestety nieszczególnie dopisała, to widzę ich ogrywających większe miejscówki już w niedalekiej przyszłości. Jeśli jednak miałbym doszukiwać się jakichś minusów, to na pewno byłby nim czas trwania ich występu – całość Tabernakulum wzbogacona o Nową jesień z Czasów to jednak trochę niewiele, myślę że nikt nie obraziłby się o dodanie do seta jeszcze jednego czy dwóch numerów (owszem, boli mnie przede wszystkim brak uwielbianego nie tylko przeze mnie Tam mnie nie ubijesz z debiutu). No ale to jedyny zarzut, pewnie spowodowany po prostu moim życzeniowym myśleniem.

Setlista:
Tabernakulum
Tysiąc razy
Nowa jesień
Chimera
Oszust
I nawet nie usłyszysz, kiedy to się stanie
A światłem jest gniew

Zorganizowany przez Piranha Music i HappyDying Productions niedzielny wieczór w Piątym Domu, jak to zazwyczaj bywa, mogę zaliczyć do udanych, choć nieco zbyt krótkich. Energiczne Mary, świetny i ciekawy Horndal wraz z jak zawsze celującą Dolą zapewniły trzy godziny mocnych wrażeń i mam nadzieję, że te dwie ostatnie kapele będę mógł już wkrótce ujrzeć ponownie.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .