Kupując mniej więcej dwa i pół roku temu bilet na czeski przystanek trasy Legacy of the Beast, nie spodziewałem się, że na drugi w moim życiu koncert Iron Maiden będę musiał czekać aż do czerwca 2022 roku. Dlaczego wybrałem Pragę? Przekonał mnie obiekt (Sinobo Stadium, macierzysty stadion Slavii Praga) oraz bardziej trafiający w mój gust support (w Czechach oprócz Lord of the Lost wystąpiła jeszcze formacja Airbourne, w Polsce będzie to Within Temptation. Prosty wybór, prawda?). Czego więc można się spodziewać za miesiąc na PGE Narodowym?
Gotycko-industrialny niemiecki Lord of the Lost zrobił nienajgorszy show i pobudził publikę do życia, ale muzyka – dla mnie najważniejszy element ich występu – mnie nie porwała. Starałem się jednak znaleźć jak najwięcej pozytywów – doceniam więc dobre nagłośnienie oraz image członków kapeli (początkowo budzący rozbawienie). Wciąż niestety było to nudne granie, które potrafiło utrzymać moje zainteresowanie jedynie przez pierwsze 10 minut. Później z niecierpliwością wyczekiwałem, następnego w kolejce, występu Airbourne.
Australijczycy w poniedziałkowy wieczór absolutnie skradli show. Na żywo nie przeszkadzał fakt, że ich muzyka do szczególnie ambitnych nie należy i jest mocno zapatrzona w klasyczne dokonania AC/DC. Kwartet jest po prostu tryskającym wulkanem energii i z łatwością zaraża nią słuchaczy – już od pierwszych taktów otwierającego ich występ Ready to Rock zgromadzona w Pradze publiczność nie potrafiła wystać spokojnie. Na scenie Joel o’Keeffe po prostu szalał i podrywał słuchaczy do wspólnej zabawy. Czasem rzucał w tłum kubkami z piwem, innym razem przemierzał stadion na plecach ochroniarza, odgrywając przy tym solówkę na gitarze. Trudno powiedzieć, ilu fanów Airbourne znalazło się w poniedziałek na tym koncercie, jednak widziałem na własne oczy, że zdecydowana większość ludzi doskonale się bawiła. Czy to nie jest wyznacznik udanego koncertu? Czekam na jakąś headlinerską trasę zespołu po Europie, naprawdę warto będzie się wybrać.
Setlista:
Ready to Rock
Back in the Game
Girls in Black
Burnout the Nitro
Boneshaker
Breakin’ Outta Hell
Live it Up
Raise the Flag
Runnin’ Wild
W pierwszych minutach występu gwiazdy wieczoru zastanawialem się, czy energiczni Australijczycy w jakiś sobie tylko znany sposób nie skradli tej energii członkom Iron Maiden. Chyba ciężko o mniej energiczny i pozbawiony wigoru początek seta Żelaznej Dziewicy niż Senjutsu. Na szczęście sytuacja wkrótce uległa poprawie i zespół rozruszał zarówno siebie samych, jak i zebranych na stadonie Sinobo ludzi, również promującymi ostatni krążek utworami Stratego i The Writing on the Wall. Tym trzem kawałkom towarzyszła stylizowana na japoński ogród oprawa sceniczna, nie zabrakło też żywej wersji Eddiego znanej z okładki ostatniego wydawnictwa Maiden. W dalszej części koncertu formacja niemalże w całości postawiła na patenty, które sprawdziły się cztery lata temu – była więc walka z maskotką zespołu podczas The Trooper, latający Spitfire w trakcie Aces High, podwieszona za plecami Nicko McBraina sylwetka Ikara, podczas gdy Panowie grali Flight of Icarus (Bruce Dickinson ponownie biegał z miotaczem ognia) oraz demoniczna głowa Eddiego podczas utworu Iron Maiden, powtórzyły się też stroje ubierane przez Dickinsona czy elementy pirotechniczne podczas Run to the Hills. Ogółem – jedna wielka powtórka z rozrywki, która jednak wciąż się sprawdza, szczególnie jeśli ktoś ominął poprzednią odsłonę tej trasy. Ja nie ominąłem, dlatego też z tegorocznego występu Żelaznej Dziewicy wyszedłem umiarkowanie zadowolony. Sytuacji nie poprawiał niestety coraz słabszy wokal. Niestety wieku się nie oszuka i wymaganie od Bruce’a idealnego trafiania we wszystkie góry nie byłoby racjonalne, nie mogę jednak nie wspomnieć, że Dickinson w utworach takich jak Hallowed Be Thy Name czy The Trooper nie dość, że nie wyciąga tych wszystkich wysokich rejestrów, to często zwyczajnie nie nadąża z wypluwaniem kolejnych słów, przez co te świetne kawałki wypadają… niezbyt dobrze. Na szczęście mimo nieubłaganie upływających lat, ikoniczny frontman Iron Maiden na scenie wciąż dwoi się i troi, dbając o to, aby dostarczyć fanom prawdziwy show. Jest on przy okazji jedynym tak żywym członkiem zespołu – gitarzyści są dość statyczni, przez co szybko prawie całą uwagę poświęca się wokaliście oraz robiącej wrażenie oprawie koncertu.
Setlista:
Senjutsu
Stratego
The Writing On the Wall
Revelations
Blood Brothers
Sign of the Cross
Flight of Icarus
Fear of the Dark
Hallowed Be Thy Name
The Number of the Beast
Iron Maiden
The Trooper
The Clansman
Run to the Hills
Aces High
Podróży do Pragi na to wydarzenie nie żałuję, jednak uczciwie muszę przyznać, że bardzo możliwe, iż był to ostatni koncert tego zespołu, w jakim wziąłem udział. Bądźmy szczerzy – utwory z nowych albumów IM na stałe do ich setlist nie wejdą, a zdecydowana większość granych przez formację numerów w zasadzie wybiera się sama. Występ Maidenów w ramach tegorocznej odsłony trasy Legacy of the Beast był po prostu odgrzewanym kotletem. Smakuje to wciąż na tyle dobrze, żeby się nie krzywić, ale mimo wszystko człowiek wolałby coś świeższego. Liczyłem na to, że na dwukrotnie przekładanej trasie Brytyjczycy zaprezentują światu jakieś nowe sztuczki i odświeżoną oprawę, zamiast tego dostałem trzy nowe utwory oraz powtórkę z roku 2018. Tak naprawdę głównym powodem mojego braku rozczarowania okazali się Australijczycy z Airbourne, którzy w lipcu na PGE Narodowym niestety nie wystąpią. Dlatego też jeśli wahacie się, czy wybrać się na polski koncert „Ajn Mejdn” to odpowiedzi są dwie – jeśli nie poszliście cztery lata temu, śmiało wybierzcie się teraz, ale jeśli w 2018 bawiliście się pod sceną na ich koncercie, to tym razem możecie bez bólu odpuścić temat.
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: airbourne, Hard Rock, Heavy Metal, Iron Maiden, Legacy of the Beast '22, Live Nation CZ, Lord Of The Lost, Praga, relacja, report, Sinobo Stadium.







