Testament, Exodus, Death Angel – Wrocław (19.02.2020)

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Mówi się, że w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Po wczorajszym koncercie Death Angel, Exodus oraz Testament wiem, że istnieje jeszcze trzeci pewnik. Mianowicie to, że ominięcie takiego wydarzenia byłoby wielkim błędem. Błędem, który sądząc po frekwencji w hali Orbita popełniło zdecydowanie zbyt wiele osób. Zorganizowany przez Knock Out Productions polski przystanek trasy The Bay Strikes Back ma sporą szansę znaleźć się w moim prywatnym TOP3 koncertów w 2020 roku, i tak, wiem że mamy dopiero luty.

W środowy wieczór coś takiego jak rozgrzewający support w zasadzie nie istniało, bo czy można nazwać supportem zespół o renomie Death Angel? Kalifornijczycy od pierwszych sekund swojego niszczycielskiego występu całkowicie zawładnęli zgromadzoną w hali Orbita publiką (i to mimo faktu, że nagłośnienie trochę niedomagało i głos Marka Oseguedy niestety często ginął za instrumentami), co poskutkowało sporych rozmiarów cirle pitem. Pięćdziesięciominutowy set Amerykanów był zróżnicowany i zawierał przeogromny ładunek pozytywnej energii, poczynania muzyków były naznaczone sporym luzem, jak na dłoni widać było, ile radości ci faceci czerpią ze wspólnego grania. Wprost marzę o tym, aby pewnego dnia zobaczyć ich na jakimś koncercie w roli głównej gwiazdy.

Setlista
Humanicide
Voracious Souls
Claws In So Deep

Aggressor
The Dream Calls for Blood
The Moth

Seemingly Endless Time
The Ultra-Violence / Thrown to the Wolves

Występujący po Death Angel Exodus był zdecydowanie najmniej lubianą przeze mnie kapelą z całej trójki. Ale zespołowi udało się w pewnym stopniu ocieplić moje odczucia co do niego. Ależ to była jatka! Zabójcze przez całą godzinę (a przez to i odrobinę monotonne) tempo występu współgrało z równie morderczym circle pitem, Gary Holt i Lee Altus często popisywali się swoimi gitarowymi umiejętnościami (ogromnej poprawie uległa kwestia nagłośnienia – szkoda, że nie było tak dobrze od początku), a Tom Hunting tak szalał za swoim zestawem perkusyjnym, że można było się obawiać o to, czy jego bębny to wytrzymają. Jeśli miałbym do czegoś się przyczepić, to głównie do piskliwego wokalu Steva ‘Zetro’ Souzy, który jednak nie odpowiada mi nawet na studyjnych albumach zespołu. No szkoda, gdyby poszczególne wałki były śpiewane w inny sposób, to prawdopodobnie występ Exodus wyrwał by mnie z moich glanów – tym bardziej, że nieliczne fragmenty, w których ‘Zetro’ śpiewał nisko wchodziły mi bez popitki. Całościowo było jednak dobrze, a biorąc pod uwagę niektórych zapłakanych ze wzruszenia fanów zespołu, mógłbym nawet z czystym sumieniem napisać, że było fantastycznie.

Setlista
Body Harvest
Blood In, Blood Out
Deliver Us to Evil
Fabulous Disaster
Deathamphetamine
Blacklist
Bonded by Blood
The Toxic Waltz
No Love
Strike of the Beast

No i wreszcie nadszedł czas na gwiazdę wieczoru, mojego absolutnego ulubieńca ze wszystkich kapel parających się thrash metalem – Testament. Prowadzony niestrudzenie przez Erica Petersona zespół jest niezmiennie koncertowym wymiataczem, dlatego też byłem zaskoczony tym, jak mało osób uczestniczyło w niekończącej się galopadzie pod sceną – chociaż prawdopodobnie ludzie byli już wykończeni Exodusem. Kapela przygotowała dla swoich fanów dosyć zaskakującą setlistę, w której postawiła na kilka rzadko granych numerów, takich jak The Persecuted Won’t Forget, Greenhouse Effect, Throne of Thorns czy totalny koncertowy niszczyciel w postaci Fall of Sipledome. Nie zabrakło również hitów obecnych na właściwie każdym koncercie zespołu oraz zapowiedzi nowego albumu w postaci Night of the Witch, który na żywo spisuje się jeszcze lepiej niż studyjnie. Oprócz tego zespół postanowił urozmaicić wizualnie swój występ, to przez zmieniajace się grafiki zdobiące ich ostatnie albumy oraz kilkukrotne podmuchy dymu (czy też pary, trudno mi powiedzieć). Sami członkowie zespołu zachowywali się typowo dla siebie – Chuck Billy klasycznie prawie cały czas grał na swoim statywie i często zagadywał publiczność, Alex Skolnick notorycznie zajmował miejsce na podeście z przodu sceny, żeby grać swoje solówki, a pozostała część ekipy była znacznie spokojniejsza w swoich poczynaniach. Zastrzeżenia? Jedno – nie zagrali Electric Crown, a bez tego numeru nie wyobrażam sobie ich koncertów. Nie no, żarty na bok – występ Testamentu miał według mnie wszystko, co mieć powinien porządny thrash metalowy pokaz. Niech oni grają wiecznie!

Setlista
Eerie Inhabitants
The New Order
The Persecuted Won’t Forget
The Haunting

Greenhouse Effect
Dark Roots of Earth
Last Stand for Independence
Throne of Thorns
Brotherhood of the Snake
The Pale King
Fall of Sipledome
Night of the Witch
Into the Pit
Practice What You Preach
Over the Wall
Disciples of the Watch

Polski przystanek trasy The Bay Strikes Back przeszedł więc do historii i zapisał się w niej złotymi zgłoskami. Thrash metalowcy mieli w środę prawdziwe święto – Testament, Exodus i Death Angel dali prawdziwy pokaz mocy, który bardzo wysoko podniesie poprzeczkę dla wszystkich zespołów, które w tym roku dane mi będzie zobaczyć. Szkoda jedynie, że nie było większej liczby naocznych świadków tego znakomitego wieczoru. Cóż, ich strata.


Autorem zdjęć jest Krzysztof Ryży. Więcej fotografii znajdziecie w naszej galerii.

Tagi: , , , , , , , , , .