Amerykańską kapelę Bloody Hammers kojarzę przede wszystkim z przystępnym, rockowym graniem wzmocnionym dawką doomu i mroku. W ich najnowszym albumie otrzymałam to, czego mogłam się spodziewać – „Washed in the Blood” to nieco ponad pół godziny nośnego rocka czerpiącego garściami z horrorów i brzmienia lo-fi, czasami błądzącego po psychodelicznych i heavymetalowych rejonach.
Riff otwierającej kompozycji zdradza słuchaczom, że tym razem będzie trochę mocniej i mroczniej – a przynajmniej mogłoby tak być. „Black Sunday” to bowiem chwytliwy numer niepozbawiony mrocznego stylu Bloody Hammers. Rzecz ma się podobnie w napędzanym bujającym refrenem kawałku „Phantasmagoria” czy klimatycznym „At Midnight I’ll Take Your Soul”.
Gdyby podobnych kompozycji było tu więcej, albumu słuchałoby się znacznie lepiej. Utwory na dobrym poziomie (które wprawdzie nie zaskakują wirtuozerią, ale są przyjemne w odsłuchu) sąsiadują jednak z numerami do bólu podobnymi do wcześniejszej twórczości zespołu. Bez przeszkód mogłyby także stanowić chociażby bonus tracki w dwóch poprzednich albumach. W utworach, takich jak „Water to the Dead” czy „The Howling” jest dość zachowawczo. To samo można powiedzieć również o „Dead Will Walk” – z jednej strony wszystko jest na swoim miejscu, z drugiej – nie jest to materiał, który zostaje w pamięci na długo.
Nieco ciekawiej robi się znowu pod koniec. Mowa o „Don’t Be Afraid of the Dark”, które zwalnia, uderza w transowe tony i naprawdę nieźle sprawdza się w roli finałowej ścieżki albumu. Partie klawiszowe również wybrzmiewają tu jak należy i nie są przesadnie rzewne ani tandetne.
Może gdyby zespół poszedł bardziej w stronę hipnotycznego, inspirowanego doomem brzmienia albo przeciwnie – podkręciłby rockowe partie, nadając swojemu materiałowi ciężaru i wyrazistości – „Washed in the Blood” pozostawiłoby po sobie lepsze wrażenie.
W efekcie słuchacze otrzymali proste (jednak dalekie od prostackiego) rockowe granie inspirowane horrorem, a momentami podrasowane heavy czy doom metalowymi wpływami – tylko tyle i aż tyle.
Tworzący zespół Anders Manga oraz Devallia chyba nie lubią się nudzić, gdyż płytę „Washed in the Blood” wydano zaledwie półtora roku po poprzedniczce. Może warto byłoby poczekać i nagrać bardziej oryginalny album nieco później? Ich najnowsze wydawnictwo – chociaż nie rozczarowuje – nie zachwyca też mnogością pomysłów i nie wyróżnia się wśród pozostałych dokonań zespołu.
Ocena: 6/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026







