Corpus Christii – „The Bitter End of Old” (2022)

Mimo 25-letniego stażu i dziewięciu wydanych w tym czasie płyt studyjnych, portugalski Corpus Christii nie zlądował dotychczas na moim muzycznym radarze. Okazuje się to z mojej strony sporym niedopatrzeniem, bo ostatnia płyta Lizbończyków (wydana w maju 2022 The Bitter End of Old) to kawał solidnego, black metalowego rzemiosła, które zaskakuje wielowątkowością, jawiąc się jednocześnie, jako bardzo świadomy i dojrzały materiał.

Blecior prezentowany na The Bitter End of Old ciężko jednoznacznie zakwalifikować, bo Portugalczycy nawrzucali do kotła sporo różnych ingrediencji – jest tu i jadowity skandynawski black, są numery black/thrashowe (takich Unearthly Forgotten Memory i Fragmented Chaos Disharmony pozazdrościć mogliby gracze z Desaster, czy Destroyer 666), jest i szczypta opętańczych, psychodeliczno-depresyjnych wyziewów (The Predominance). Mało? Posłuchajcie znakomitego From Here to Nothing i To the End, to the Void, których epickość (podkreślana wokalami wyraźnie zainspirowanymi A. Nemtheangą) przywodzi na myśl twórczość Primordial. Wisienką na czarnym torcie jest w końcu zagrany zgodnie z najlepszymi prawidłami nowoczesnej sceny bm, hymnowy For I Am All. Takich kawałków nie tworzą byle figuranci.

Mimo dość dużej rozpiętości stylistycznej The Bitter End of Old nie sprawia wrażenia płyty rozlazłej, czy wewnętrznie niespójnej. Wręcz przeciwnie, dziewiąty album Corpus Christii brzmi jak sensowny, przemyślany i konsekwentnie zrealizowany plan.

Z zauważalnym poślizgiem recenzenckim, ale całkowicie szczerze wam ten krążek polecam.

Ocena: 8/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .