Kolejną z młodych kapel, którym przyszło trafić pod skrzydła Galactic Smokehouse, został pomorski kwartet Aleph א wraz ze swoim krążkiem Kairos. Zespół dotychczas znany był z dwóch mini albumów oraz działalności koncertowej, a już niebawem będzie można zapoznać się z jego długogrającym debiutem, którego premiera – przypadkiem lub nie – wypada w tegoroczny Dzień Kobiet. Gdybym miał lubującą się progresywnym graniu partnerkę, zastanawianie się nad prezentem mógłbym pominąć.
A to dlatego, że Galaktyczna załoga znowu miała nosa i po raz kolejny dodała do swojego katalogu świetną i interesującą pozycję. Z czym muzykę Aleph א się je, dowiadujemy się szybko, bo po minutowym Intrze, po którym to słyszymy promujący wydawnictwo Invert. Zespół od razu prezentuje wpadające w ucho i bujające progresywne riffy, różnorodność wokalną (choć niektóre fragmenty wypadają zauważalnie gorzej od całej reszty występu gardłowego) oraz żonglerkę kreowaną atmosferą, i to zarówno w obrębie utworów, jak i ogólną, idącą w parze z konceptem albumu (narodziny-śmierć-odrodzenie). To ostatnie widać w szczególności na przykładzie agresywnego A Swarm of Dead Insects dosyć drastycznie odstającego od pozostałych numerów. Do tego dorzućmy jeszcze różne pogłosy oraz odgłosy zwierząt – i taki właśnie w pigułce jest Kairos.
Ciekawie jest na papierze i ciekawie jest w głośnikach, najważniejsze jednak, że nie jest to sztuka dla sztuki i to „toolowanie” Pomorzan naprawdę może się podobać. Utwory często rozwijają się w nieprzewidywalny sposób, jednak poszczególne klocki zawsze do siebie pasują i nigdy nie sprawiają wrażenia sztucznych połączeń. Do tego wspomniane już melodie, które oprócz uzależniającego groove’u często są po prostu ładne (jak na przykład w najkrótszym na albumie Doubt). Jeżeli nad czymś kwartet mógłby jeszcze popracować, to w zasadzie do głowy przychodzi mi tylko wspomniany wokal oraz ewentualnie drobne przykręcenie śrubek w kwestiach brzmieniowych. Nie żeby było z tym jakoś szczególnie źle, jednak z większym kopytem Kairos byłby jeszcze lepszy.
I bez tego jest jednak bardzo dobrze. Poprzednich wydawnictw Aleph א nie słyszałem, więc nie wiem, czy między nimi a debiutem doszło do jakiegoś przeskoku jakościowego, jednak jeśli można uznać tego pierwszego długograja za pewnego rodzaju punkt wyjściowy, to już teraz mogę orzec, że z tych chłopaków będzie jeszcze sporo pociechy. To ciekawy zespół, którego rozwój śledzić będę z nieudawanym zainteresowaniem i fanom tego typu grania również to polecam.
Ocena: 8.5/10
Aleph na Facebooku
Aleph na bandcampie
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2021, Aleph א, Galactic SmokeHouse, Kairos, progressive rock, recenzja, review.







