Złożony z Kyle’a McDonalda (bass, elektronika, wokalizy) i Jörga Schneidera (bębny) duet Alexander zaprasza słuchaczy do świata niepokojących, minimalistycznych dźwięków. Zebrawszy doświadczenie z różnych formacji, Panowie postanowili nagrać wspólnie stworzyć album, co przyniosło ciekawy efekt. Co by nie mówić, dobrali się jak w korcu maku, i to w dwuznacznym kontekście, bo wizji jak po opiatach tu nie brakuje. Będzie to dla Was raczej „bad trip”. Ciepłych barw nie uraczycie w tych kompozycjach, ani nadziei, ani melodii czy ździebka piękna. Jest to zatem muzyczna podróż pozbawiona widoków na ładne landszafty, która nie każdemu będzie w smak, na pewno nie w pierwszej klasie. Funeral drone, z elementami post-rocka, noir jazzu (synkopowana rytmika tu i ówdzie), industrialnych i elektronicznych zabaw, raczej dysharmonicznych niźli pod nóżkę i do nucenia.
Już brzęczące, monotonne dźwięki otwierające Astral Descension mogą się niektórym wydać mało zachęcające. A potem jeszcze dochodzą złowieszcze szepty Kyle’a, które wiodą ku szaleństwu. Z czasem, gdy bębny Jörga zaczynają pracować, robi się żwawiej. Zazwyczaj jednak perkusja nie napędza rytmu w standardowy sposób, a tworzy raczej wytrącającą z równowagi plątaninę dźwięków, jakby nieco plemiennych, tantrycznych. W żadnym jednak momencie nie gubi się posępny nastrój i jednak poczucie jakiegoś zagrożenia. Podobnie zresztą rozwija się Runes – od dark ambientowego wprowadzenia po pewne harmoniczne rozpasanie. Czy fascynujące? Możliwe. Czy odpychające? Też. Na tyle, by porzucić? Nie każdemu przygoda z Alexandrem pisana. To w dużej mierze muzyka ilustracyjna, o wciągającym charakterze, otwierająca nas na wizje niezbyt miłe. Gdyby przyszło komuś zwiedzać wrak międzygalaktycznego statku Nostromo, lub szperać po piwnicach, gdzie mutanci dzielą na wieczerzę półtusze niewiadomego pochodzenia, to może być niezły soundtrack. Muzycy penetrują post-apokaliptyczną, duszną niszę na pograniczu kontrolowanego, a czasem improwizowanego hałasu. Bez fajerwerków, nazbyt wyszukanych i pompatycznych chwytów, raczej bliżej minimalizmu. Nie zdziwiłbym się zresztą, gdyby pewne partie powstawały „na setkę”.
Już pierwszy „rzut uchem” pozwoli Wam ocenić, czy chcecie zagłębić się w muzyczny świat Kyle’a i Jörga. Nawet jeśli zrobicie to z rozkoszą, to jednak ciut chorą. A gdybyście odrzucili na wstępie, to z tyłu głowy zostanie niepokojąca wibracja, która może zasugeruje, by powrócić choć raz? Propozycja z cyklu: kochaj albo rzuć.
ocena: 7/10
Oficjalna strona na Facebooku
Schneider Collaboration na Bandcamp
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: Alexander, alternetive music, drone, I, Jorg Alexander Schneider, Kyle Alexander McDonald, muzyka eksperymentalna, muzyka ilustracyjna, muzyka instrumentalna, Plastic Head, recenzja, review, Schneider Collaboration.






