Ancient Obscurity pochodzi z Finlandii, choć gra po „norwesku”. Żeby iść dalej w pozorne paradoksy, to wypada zaznaczyć, że kapela, wbrew bardzo skomplikowanemu logu, prezentuje muzykę bezczelnie brudną i prymitywną. Okładka nowego wydawnictwa może zaintrygować jednych i zniechęcić drugich. W dodatku prezentowany styl odpycha i zaciekawia zarazem.
Paradoksy? Tylko pozornie, bo wszystko układa się tu w zgrabną całość. Trudno jednoznacznie Luonnon loputon laulu zaklasyfikować i ocenić. Każdy kij ma dwa końce? Ten również, choć używanie liczby mnogiej wobec Ancient Obscurity jest niekoniecznie właściwie, bo to tak naprawdę jeden tylko, młody człowiek, Valtteri Pasanen. Ale skoro przy nagraniu materiału pomagał mu niejaki Eetu Nykänen, można uznać, że dualistyczna wizja się tutaj doskonale uzupełnia. Dodam jeszcze, że choć wydawnictwo nazywane jest mini album, zawiera siedem kawałków (w tym jeden kower i instrumentalny wstęp) i trwa ponad pół godziny. W kanonach stylu można by było go uznać za długogrającą płytę.
Zaczyna się instrumentalnym wstępem, który jest połączeniem klimatu muzyki ze spaghetti westernów Siergo Leone i skandynawskiego folku. Potem słychać rytualne jakby zawodzenia, i hajda! Uderza w nas garażowy, upunkowiony black w postaci tytułowego Luonnon loputon laulu. Może się podobać ta black/rock and rollowa, brudna wariacja w duchu Darktrhone, choć niepozbawiona szczypty melodyki (Suden yö). Przy szybszych tempach rzecz mieści się w klimatach tych bardziej prymitywnych (nie w złym znaczeniu tego słowa) bandów ze starej, norweskiej szkoły (Lehdon levosa), co w połączeniu z punkową prostotą riffów daje niezły efekt. Ale gdzieś w tym blackowym, mrocznym graniu czuć niemal ducha nowofalowego smutku (Tähdet ya kuu), albo dekadencki, pozornie niedbały powiew chaosu, czego przykładem jest Loppu, z dzikim solem i diabolicznym riffem pod koniec. Przybliża to słuchacza do mistrzów szorstkiej, prostej, blackowej ekspresji, gdzieś z początku lat 90.
Produkcja na Luonnon loputon laulu jest niedbała, dźwięk dochodzi do nas jakby za ściany, riffy brzmią niezdarnie, ale tak właśnie miało być. Jest w tej muzyce autorski sznyt – Valtteri Pasanen miał wizję i ją zrealizował. Puryści, szukający w blacku szczerej prostoty wypowiedzi, pewnej pierwotności, zdecydowanego zerwania z nowoczesnymi, studyjnymi wynalazkami, pewnie będą zadowoleni.
Ocena: 7/10
Oficjalna strona Ancient Obscurity na Facebooku: https://www.facebook.com/ancientobscurityofficial
- Benzyna – „Pajac kultury” (2026) - 20 kwietnia 2026
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
Tagi: black metal, fiński metal, nowa płyta, raw blackmetal, recenzja, Valtteri Pasanen, Wolfspell Records.







