Minęło już siedem długich lat od ostatniego długograja grindersów z Antigamy. OK, może i nietuzinkowa muza potrzebuje czasu, by dojrzeć, no ale panowie! Prosimy, bez takich historii w przyszłości. Nowy krążek nazwany został Whiteout i cały świat będzie mógł się nim cieszyć od 15 lipca tego roku pod skrzydłami Selfmadegod Records.
Słucham zespołu od jego początku. Jako fan Sparagmos, z którego wywodziła się część składu, nie mogłem przejść obojętnie obok nowego projektu. Antigama jest równie oryginalna, a bazą jest tu grindcore. Dwie flagowe pozycje w ich dyskografii, Discomfort i The Insolent, pokazują, jak zmiennym może być ten zespół. Ciekaw nowego, wbiłem więc w Whiteout z rozbiegu i na pełnej…
Pierwsza zauważona zmiana, to nieco inne brzmienie. Materiał zmiksowano w JNS Studio, uzyskując rozkrzyczane, hałaśliwe, lekko chaotyczne (ale nie do przesady) i mocne brzmienie. Bardzo dobrze to współgra z kompozycjami na płycie, ponieważ Antigama z nowym materiałem wróciła na najwyższe obroty, jakby po tych kilku latach przerwy nagraniowej chciała wydrzeć z siebie cały gniew i frustrację otaczającej ją rzeczywistości. Najdłuższy utwór trwa nieco ponad trzy minuty, najkrótszy zamyka się w półtorej. Zatem nie dość, że jest szybko, to w kwestii długości utworów – grindowo. Niemal wszystkie kawałki podkręcone są na maksa i z małymi wyjątkami osiągają prędkości ekstremalne. Rozwrzeszczany Łukasz Myszkowski korzysta w pełni ze swojej siły, oferując (anti)gamę wszelakich ryków, growli i zaśpiewów, brutalizując i tak ekstremalną całość płyty.
Z ogólnej kakofonii krążka wyłamuje się kilka utworów, a w szczególności Holy Hand i Hindrance, które zapewne można by odbierać jako „przeboje” ze względu na ich w miarę przystępną budowę. Ja jednak stawiam na zamykający całość 2222. Pozbawiony wokali pełen furii grind pocisk wzbogacony został o partie saksofonu, który w szaleńczych akrobacjach akompaniuje muzykom przez całą długość kompozycji. Bardzo mi się podoba, że został on wykorzystany nie jako instrument solowy, ale grający także harmonie z riffami, co moim zdaniem daje potężny efekt końcowy.
Generalnie, gdybym miał komuś nieznającemu Antigamy polecić Whiteout, to pewnie wspomniałbym, iż jest to granie w podobnym duchu, co ostatnie, noise’ujące produkcje Napalm Death. Jest to muzyka czerpiąca z wielu źródeł, ale nadal skomasowana i niszczycielska, a co najważniejsze nietuzinkowa, wręcz bogata w różne smaczki. Materiał jest wymagający i zasługuje na wiele przesłuchań, by go odpowiednio poznać i wyłapać każdy niuans. Nie da się ukryć, że żeby to zrobić, trzeba mieć nerwy ze stali i należy kochać ekstremum, ale nikt nie mówił, że będzie lekko! Antigama 2022 = zniszczenie.
Ocena: 9/10
- EXHUMED, GRUESOME, ORBSTRUCT – 2 Progi, Poznań 17.04.2026 - 27 kwietnia 2026
- House by the Cemetary – „Disturbing the Cenotaph” (2025) - 23 kwietnia 2026
- Sepulchral – „Beneath the Shroud” (2025) - 22 kwietnia 2026
Tagi: 2022, Antigama, grindcore, recenzja, review, Selfmadegod Records, Whiteout.







